Prawo do naprawy coraz bliżej konsumentów. Rząd Donalda Tuska szykuje rewolucyjne obowiązki dla producentów i sklepów RTV i AGD
Projekt wdrażający unijne prawo do naprawy trafił do wykazu prac rządu. Konsumenci mają zyskać tańsze naprawy, dłuższą ochronę i lepszy dostęp do serwisów
Rada Ministrów wpisała projekt zmian w ustawie o prawach konsumenta do oficjalnego wykazu prac legislacyjnych pod numerem UC154. Ten krok rządu oficjalnie rozpoczyna w Polsce wdrażanie unijnej dyrektywy R2R (Right to Repair), czyli dobrze znanego prawa do naprawy. Nowe przepisy ułatwią nam naprawę pralek, zmywarek, smartfonów, lodówek, odkurzaczy czy suszarek. Dzięki temu producenci sprzętu nie będą już mogli tak łatwo zmuszać klientów do zakupu nowych modeli.
Cała sprawa ciągnie się jednak już od dłuższego czasu. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) w odpowiedzi dla redakcji Fakty Plus z 21 kwietnia 2026 r. informował, że krajowy proces legislacyjny ruszy dopiero wtedy, gdy projekt pojawi się w rządowym wykazie. Urzędnicy wysłali wniosek do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) już w styczniu. Przedstawiciele UOKiK przyznali wówczas, że opóźnienie wynikało głównie ze sporów o pieniądze z budżetu dla instytucji, które mają kontrolować przestrzeganie nowych obowiązków.
Najnowsze informacje z Centrum Informacyjnego Rządu (CIR) potwierdzają, że wpis w końcu znalazł się w wykazie. Urzędnicy z CIR zaznaczają jednak, że to Prezes UOKiK w całości odpowiada za napisanie ostatecznej wersji przepisów, ich publikację w Rządowym Centrum Legislacji (RCL) oraz prowadzenie dokumentów. Rządowe centrum ujawniło przy tym, że wnioskodawca na tym etapie nie pokazał jeszcze pełnego tekstu ustawy ani jego uzasadnienia.
To oznacza, że prawo do naprawy w Polsce weszło do kalendarza prac rządu, choć opinia publiczna wciąż nie zna dokładnych rozwiązań z nowej ustawy. Ponieważ Polska musi wdrożyć dyrektywę R2R do 31 lipca 2026 r., najbliższe tygodnie przyniosą kluczowe decyzje dla konsumentów, producentów, sklepów oraz niezależnych serwisów.
Rząd wdraża unijne prawo do naprawy
Nowe przepisy mają zmienić relacje między konsumentami, sprzedawcami, producentami, importerami i dystrybutorami. Ich główny cel jest prosty: naprawa sprzętu ma być łatwiejsza, bardziej dostępna i bardziej opłacalna. Dziś wielu konsumentów rezygnuje z naprawy, ponieważ nie wie, gdzie ją wykonać, obawia się wysokich kosztów albo słyszy, że części zamienne są niedostępne.
Dyrektywa R2R, czyli Right to Repair, ma usuwać takie bariery. Komisja Europejska wskazuje, że przepisy mają wspierać naprawę towarów, ograniczać przedwczesne wyrzucanie sprzętu i zmniejszać koszty życia konsumentów. Europejskie przepisy weszły w życie 30 lipca 2024 r., a państwa członkowskie mają stosować krajowe regulacje od 31 lipca 2026 r.
W polskim wykazie prac rządu zapisano, że projekt nie przewiduje rozwiązań wykraczających poza dyrektywę. To istotne, bo dyrektywa R2R wprowadza pełną harmonizację w określonych obszarach. Państwa członkowskie nie mogą więc swobodnie dorzucać własnych, dalej idących mechanizmów tam, gdzie unijne prawo ujednolica zasady.
Konsument wybierze naprawę i dostanie dłuższą ochronę
Jedna z najważniejszych zmian dotyczy odpowiedzialności sprzedawcy za zgodność towaru z umową. Jeżeli konsument wybierze naprawę zamiast wymiany, okres odpowiedzialności sprzedawcy ma zostać jednorazowo wydłużony o 12 miesięcy. To praktyczna zachęta do naprawiania sprzętu, a nie tylko ekologiczne hasło wrzucone do urzędowego dokumentu, żeby ładnie wyglądało w prezentacji.
Sprzedawcy będą musieli informować konsumentów o prawie wyboru między naprawą a wymianą. Będą też musieli wyjaśniać, że wybór naprawy może oznaczać dodatkowy rok ochrony. W praktyce klient, któremu zepsuje się pralka, zmywarka albo telefon, powinien otrzymać jasną informację: może domagać się naprawy, a wybór tego rozwiązania daje mu dodatkowe zabezpieczenie prawne.
Projektowane zmiany mają objąć ustawę z 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta. W wykazie wskazano m.in. uzupełnienie przepisów o zgodności towaru z umową, obowiązek informacyjny sprzedawcy oraz możliwość dostarczenia towaru odnowionego za zgodą konsumenta.
Producent nie będzie mógł tak łatwo odsyłać klienta z niczym
Nowe obowiązki obejmą także producentów. Dotyczyć mają przede wszystkim towarów, dla których unijne prawo określiło wymogi dotyczące możliwości naprawy. W wykazie wymieniono m.in. pralki, zmywarki, odkurzacze, suszarki, telefony komórkowe, urządzenia chłodnicze, wyświetlacze elektroniczne, sprzęt do spawania, serwery oraz skutery i rowery elektryczne.
Producent będzie musiał wykonać naprawę na żądanie konsumenta, jeżeli taka naprawa będzie możliwa. Naprawa ma odbywać się nieodpłatnie albo za rozsądną cenę. Ten zwrot będzie miał duże znaczenie w praktyce, bo przez lata jedną z najskuteczniejszych metod zniechęcania do serwisu był rachunek zbliżony do ceny nowego urządzenia.
Zgodnie z założeniami producent ma też informować o orientacyjnych cenach typowych napraw. Ma oferować części zamienne i narzędzia w cenie, która nie zniechęca do naprawy. Co ważne, obowiązek naprawy ma obejmować również sytuacje, w których wcześniejszą naprawę wykonał inny serwis, a nie punkt preferowany przez producenta.
Części zamienne, używane podzespoły i koniec blokowania napraw
Projektowane przepisy mają uderzyć w praktyki, które przez lata utrudniały życie konsumentom i niezależnym serwisom. Chodzi m.in. o takie projektowanie urządzeń, które utrudnia demontaż, wymianę części albo używanie zamienników. Dyrektywa zakłada, że producenci nie mogą projektować i produkować towarów w sposób, który utrudnia naprawę lub uniemożliwia użycie oryginalnych albo używanych części zamiennych.
To ważne zwłaszcza w przypadku elektroniki, gdzie naprawa coraz częściej nie polega już wyłącznie na wymianie mechanicznego elementu. W grę wchodzi oprogramowanie, autoryzacja komponentów, blokady cyfrowe i rozwiązania, które potrafią sprawić, że technicznie sprawna część nie działa po wymianie. Nowe prawo ma ograniczyć bariery technologiczne w naprawach.
W praktyce może to wzmocnić niezależne serwisy. Jeżeli przepisy zadziałają zgodnie z założeniami, konsument nie będzie skazany wyłącznie na autoryzowany punkt, który dyktuje cenę, termin i warunki. Rynek usług naprawczych może dostać silny impuls, a lokalni fachowcy mogą zyskać więcej zleceń.
Europejski formularz informacji o naprawie
Projekt ustawy ma wprowadzić także europejski formularz informacji o naprawie. To dokument, który pozwoli konsumentowi łatwiej porównać oferty serwisów. Formularz ma zawierać m.in. dane podmiotu wykonującego naprawę, opis towaru, charakter usterki, cenę i przewidywany czas naprawy.
Korzystanie z formularza przez przedsiębiorców będzie dobrowolne. Jeżeli jednak serwis zdecyduje się go używać, będzie związany warunkami przekazanymi konsumentowi. Zgodnie z założeniami podmiot zajmujący się naprawą nie będzie mógł zmienić warunków przez 30 dni kalendarzowych od przekazania formularza, chyba że strony wydłużą ten termin.
To rozwiązanie może ograniczyć częsty problem: klient słyszy przez telefon jedną cenę, oddaje sprzęt, a po kilku dniach dostaje zupełnie inną wycenę. Europejski formularz informacji o naprawie nie rozwiąże wszystkich patologii rynku, ale da konsumentom mocniejszy punkt odniesienia.
Polska sekcja europejskiej platformy napraw
Dyrektywa przewiduje też utworzenie europejskiej platformy internetowej napraw. Komisja Europejska ma przygotować takie narzędzie do 31 lipca 2027 r. Platforma ma pomagać konsumentom w znalezieniu serwisów i porównywaniu ofert. W wykazie prac rządu wskazano, że Polska zamierza skorzystać z możliwości utworzenia sekcji krajowej w ramach platformy europejskiej, zamiast budować oddzielną krajową infrastrukturę informatyczną.
Dla konsumenta oznaczałoby to jedno miejsce, w którym będzie można znaleźć podmioty oferujące naprawy. Rejestracja serwisów ma być dobrowolna, więc skuteczność platformy będzie zależała od tego, ilu przedsiębiorców faktycznie uzna, że warto się tam pokazać.
Jeżeli system będzie działał dobrze, może poprawić przejrzystość rynku. Kluczowe będzie więc nie tylko przyjęcie przepisów, ale też praktyczne wykonanie narzędzia.
Inspekcja Handlowa dostanie nowe kompetencje
Projekt zakłada również system egzekwowania nowych obowiązków. W pierwszej kolejności kontrolą przestrzegania przepisów ma zajmować się Inspekcja Handlowa. To ona ma kontrolować przedsiębiorców w zakresie obowiązku naprawy i udostępniania informacji o naprawach.
W wykazie zapisano, że kary pieniężne za naruszenie przepisów ustawy o prawach konsumenta mają wynosić do 20 tys. zł, a w przypadku recydywy do 40 tys. zł. Kary ma nakładać właściwy miejscowo wojewódzki inspektor Inspekcji Handlowej w drodze decyzji.
To jednak nie koniec. Naruszenie obowiązków związanych z prawem do naprawy może także zostać uznane za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. W takim przypadku sprawą może zająć się Prezes UOKiK, który na podstawie obowiązujących przepisów może nakładać kary do 10 proc. obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary.
Dodatkowo projekt przewiduje zmianę Kodeksu wykroczeń. Naruszenia dotyczące europejskiego formularza informacji o naprawie mają być zagrożone grzywną do 2 tys. zł. To rozwiązanie ma dotyczyć sytuacji indywidualnych, w których przedsiębiorca nie przestrzega zasad związanych z formularzem.
Czysta energia i brudne praktyki. Prezes UOKiK wlepił ponad 7 mln zł kar na firmy z branży OZE
Kiedy ustawa trafi do rządu?
Z wpisu UC154 wynika, że organem odpowiedzialnym za opracowanie projektu jest Prezes UOKiK. Osobami odpowiedzialnymi za projekt wskazano Tomasza Chróstnego, Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, oraz Daniela Mańkowskiego, Wiceprezesa UOKiK. Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to III kwartał 2026 r.
Na razie nie ma jednak opublikowanego projektu ustawy w Rządowym Centrum Legislacji. To istotne, bo dopiero publikacja pełnej treści pozwoli ocenić konkretne przepisy, definicje, procedury, sankcje i możliwe skutki dla sklepów, producentów, importerów, dystrybutorów oraz serwisów.
Odpowiedź CIR pokazuje więc, że prace są na wczesnym etapie. Rząd wpisał projekt do wykazu, ale dokument normatywny i uzasadnienie nie zostały jeszcze przedstawione na etapie wniosku o wpis. Dla konsumentów oznacza to kierunek zmian, ale nie gotowe przepisy. Dla przedsiębiorców oznacza to czas na przygotowanie się do nowych obowiązków.
Prawo do naprawy może zmienić rynek AGD, elektroniki i serwisów
Nowe przepisy mogą mieć szczególne znaczenie dla rynku AGD i elektroniki. Polska jest dużym producentem sprzętu gospodarstwa domowego, a jednocześnie krajem, w którym konsumenci coraz mocniej odczuwają koszty zakupu nowych urządzeń. Jeśli naprawa stanie się tańsza i łatwiejsza, część klientów może dłużej używać sprzętu, zamiast wymieniać go po pierwszej poważniejszej awarii.
Zmiana może też wzmocnić lokalnych fachowców. Serwisy, niezależni technicy i małe firmy naprawcze mogą skorzystać na większym popycie, lepszym dostępie do części i większej świadomości konsumentów. Jednocześnie producenci będą musieli dostosować projektowanie urządzeń, obsługę posprzedażową i politykę części zamiennych.
Największym testem będzie jednak praktyka. Samo wpisanie projektu do wykazu prac rządu nie naprawi zmywarki, nie obniży rachunku za serwis i nie sprawi, że części zamienne cudownie pojawią się w magazynach. Dopiero konkretna ustawa, skuteczny nadzór i realne sankcje pokażą, czy prawo do naprawy stanie się dla konsumentów użytecznym narzędziem, czy kolejnym dobrze brzmiącym hasłem w dokumentach.
Na tym etapie wiadomo jedno: Polska musi wdrożyć dyrektywę R2R do 31 lipca 2026 r., a rząd formalnie rozpoczął prace nad projektem. Teraz kluczowe będzie to, kiedy UOKiK pokaże pełną treść ustawy i jak szczegółowo rozpisze obowiązki producentów, sprzedawców oraz serwisów.
Źródła: CIR, UOKiK
Czytaj więcej



