Kogo gryzą komary? Naukowiec radzi, jak skutecznie je odstraszyć

Kogo gryzą komary i dlaczego jedni przyciągają je bardziej? Naukowiec wyjaśnia rolę zapachu, ciepła i grupy krwi oraz poleca skuteczne repelenty. fot:  Rapha Wilde/Unsplash

Jedni po wieczorze na tarasie mają kilka bąbli, inni niemal żadnego. O wyborze ofiary decydują głównie zapach skóry, oddech i ciepło ciała.


Komary nie wybierają ludzi przypadkowo. Najpierw wyczuwają wydychany dwutlenek węgla, później kierują się zapachem skóry, a z bliska także ciepłem ciała. Dlatego jedna osoba może przyciągać znacznie więcej owadów niż siedzący obok znajomi. Grupa krwi ma prawdopodobnie znacznie mniejsze znaczenie, niż sugerują popularne internetowe porady. Naukowcy znają natomiast skuteczne sposoby na komary: odpowiednio dobrane repelenty, osłonięcie skóry oraz usuwanie miejsc, w których rozwijają się larwy.


Kogo gryzą komary? Ofiary szukają tylko samice

Potocznie mówimy, że komary gryzą, choć w rzeczywistości samica nakłuwa skórę cienkim aparatem gębowym i pobiera krew. Potrzebuje zawartych w niej składników do rozwoju jaj. Samce nie atakują ludzi, ponieważ żywią się nektarem, sokami roślinnymi i wodą.

– „(…) potrzebują dodatkowego źródła składników do produkcji jaj. Samiec komara żyje zupełnie inaczej. Na przykład pan komar żywi się nektarem, sokami roślinnymi i wodą. Krwi nie potrzebuje. To samica musi zdobyć materiał potrzebny do rozwoju potomstwa” – wyjaśnił prof. Stanisław Ignatowicz, entomolog ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, w rozmowie z PAP opublikowanej przez serwis Nauka w Polsce.

Poszukiwanie człowieka przebiega etapami. Z większej odległości komar odbiera przede wszystkim dwutlenek węgla z oddechu. Ten sygnał pobudza go do lotu i zwiększa jego wrażliwość na kolejne bodźce. Następnie owad podąża za mieszaniną substancji wydzielanych przez skórę. Kiedy znajdzie się blisko, wykorzystuje wilgoć i ciepło. Badanie opublikowane w 2024 roku w „Nature” wykazało, że komary Aedes aegypti odbierają także promieniowanie podczerwone emitowane przez ciepłe ciało i łączą je z zapachem oraz dwutlenkiem węgla.

mucha na kwiecie
Kuchnia / News / Zdrowie

Olej z owadów alternatywą dla tradycyjnych tłuszczów.? Eksperci z PAN badają jego właściwości

Znaczenie ma również wzrok. Eksperyment w tunelu aerodynamicznym wykazał, że po wykryciu dwutlenku węgla Aedes aegypti silniej reagowały na określone barwy, między innymi czerwień, pomarańcz i czerń. Nie oznacza to, że biała koszula zapewni pełną ochronę, jednak jasne ubranie zakrywające ciało utrudnia owadom dotarcie do skóry i może uczynić człowieka mniej widocznym celem.


Zapach skóry jest ważniejszy niż grupa krwi

Największe różnice między ludźmi wynikają prawdopodobnie z indywidualnego zapachu skóry. Tworzą go substancje obecne w łoju skórnym oraz produkty przemiany materii bakterii, które naturalnie żyją na ciele. Dlatego dwie osoby w tym samym miejscu, ubrane podobnie i oddychające tym samym powietrzem, mogą wzbudzać zupełnie inne zainteresowanie komarów.

W badaniu opublikowanym w czasopiśmie „Cell” naukowcy porównywali zapachy zebrane na nylonowych rękawach noszonych przez uczestników. Najbardziej atrakcyjna próbka przyciągała sto razy więcej komarów niż próbka osoby znajdującej się na końcu zestawienia. Co więcej, różnice utrzymywały się przez kilka lat. U osób najmocniej przyciągających komary badacze znaleźli na skórze więcej niektórych kwasów karboksylowych. Nie oznacza to jednak, że można zmienić mydło, dietę albo kosmetyk i przestać być „magnesem na komary”. Takiej metody dotychczas nie potwierdzono.

Komarom łatwiej odnaleźć także człowieka, który wydycha więcej dwutlenku węgla i ma rozgrzaną, wilgotną skórę. Z tego powodu po bieganiu, pracy w ogrodzie lub innym wysiłku możemy stać się wyraźnym celem. Podobny mechanizm może dotyczyć kobiet w ciąży. W niewielkim badaniu terenowym przeprowadzonym w Gambii ciężarne przyciągały około dwa razy więcej komarów z kompleksu Anopheles gambiae niż kobiety niebędące w ciąży. Uczestniczki w zaawansowanej ciąży wydychały o 21 proc. więcej powietrza, a skóra ich brzucha była średnio o 0,7 stopnia Celsjusza cieplejsza. Wynik dotyczył jednak określonych gatunków i warunków, dlatego nie wolno automatycznie przenosić dokładnej skali tej różnicy na wszystkie komary.

A person holding a bunch of bugs in their hands
News / Podróże / Środowisko

Prof. Ignatowicz: Zagadka! A co, gdy odetniemy karaluchowi głowę?

A co z popularnym przekonaniem, że komary najbardziej lubią grupę krwi 0? Istnieje eksperyment, w którym komary tygrysie częściej lądowały na osobach z grupą 0 niż z grupą A. Badanie objęło jednak tylko 64 uczestników, a istotną statystycznie różnicę uzyskano wyłącznie między tymi dwiema grupami. Autorzy nie znaleźli też prostego mechanizmu, który wyjaśniałby wybór owada. Grupa krwi może więc mieć pewien udział, lecz obecne dowody są zbyt słabe, aby na jej podstawie przewidzieć, kogo komary pogryzą najbardziej.


Liczba bąbli nie zawsze odpowiada liczbie ukłuć

Wrażenie, że komary jednej osoby w ogóle nie atakują, czasem bierze się z odmiennej reakcji skóry. Podczas pobierania krwi samica wprowadza ślinę zawierającą między innymi substancje przeciwkrzepliwe. Układ odpornościowy rozpoznaje obce białka, a skutkiem są świąd, zaczerwienienie i obrzęk. Natężenie odczynu różni się między ludźmi, dlatego dwóch uczestników tego samego wieczornego spaceru może później zupełnie inaczej oceniać liczbę ukłuć.

– „Problem polega na tym, że nasz organizm reaguje na te obce białka. Swędzenie i pieczenie pojawiają się dopiero po odlocie owada, gdy organizm zaczyna zwalczać obce białka. U jednych osób reakcja jest minimalna, u innych bardzo silna. Dlatego podczas wspólnego spaceru jedna osoba wraca cała pokłuta, a druga twierdzi, że nie została zaatakowana ani razu. Najczęściej obie były kąsane, tyle że jedna nie zareagowała alergicznie” – tłumaczy prof. Ignatowicz.

Nie każdy bolesny ślad po letnim spacerze zostawia komar. Meszki rozcinają skórę i mogą wywołać mocny obrzęk, natomiast ukłucie bąka jest zwykle od razu bardzo bolesne. Strzyżaki jelenie, potocznie nazywane latającymi kleszczami, są muchówkami związanymi przede wszystkim z jeleniami, sarnami i łosiami, ale przypadkowo trafiają również na człowieka. Dlatego przy wyborze środka ochronnego trzeba sprawdzić na etykiecie, przed jakimi owadami ma chronić dany preparat. Nie każdy produkt przeznaczony na komary zapewnia równie długą ochronę przed meszkami, bąkami albo kleszczami.

Prof. Stanisław Ignatowicz z SGGW wyjaśnia, dlaczego zima nie zatrzymuje komarów, kiedy grożą meszki i jak chronić się przed owadami krwiopijnymi.
Środowisko

Komary nie są najgorsze. Entomolog: są owady, które potrafią zabić krowę


Co skutecznie odstrasza komary? Liczy się substancja aktywna

Najpewniejszą ochronę odsłoniętej skóry zapewniają repelenty na komary zawierające przebadane substancje aktywne. Prof. Ignatowicz wymienia przede wszystkim DEET, ikarydynę i IR3535. Skuteczne mogą być również dopuszczone preparaty z PMD, czyli związkiem obecnym w olejku z eukaliptusa cytrynowego. Kupując środek, warto patrzeć nie na duży napis „naturalny” albo „na tropiki”, lecz na nazwę substancji aktywnej, jej stężenie, deklarowany czas ochrony i grupę owadów wymienioną na etykiecie.

– „Najskuteczniejsze pozostają jednak preparaty zawierające DEET, ikarydynę lub IR3535. Sam przez wiele lat testowałem DEET i wiem, że działa bardzo dobrze zarówno przeciw komarom, jak i kleszczom” – mówi entomolog. – „Najprościej tłumaczę jego działanie tak, że owadowi »zatyka nos«. Oczywiście owady nie mają nosa takiego jak człowiek, ale chodzi o to, że przestają prawidłowo odbierać sygnały chemiczne prowadzące je do żywiciela. Komar czy kleszcz wie, że gdzieś w pobliżu jest źródło pokarmu, ale ma problem z jego odnalezieniem”.

Preparat trzeba nakładać zgodnie z instrukcją: na odsłoniętą skórę lub odzież, jeżeli producent na to zezwala, ale nie pod ubranie, na skaleczenia ani w pobliżu oczu i ust. Aerozolu nie należy rozpylać bezpośrednio na twarz. Najpierw nanosi się go na dłonie, a później ostrożnie rozprowadza. Pływanie, intensywne pocenie i wycieranie skóry mogą skrócić ochronę, dlatego środek ponawia się w czasie określonym przez producenta, a nie dopiero po pierwszych ukłuciach.

W przypadku dzieci i kobiet w ciąży trzeba sprawdzić ograniczenia wiekowe oraz przeciwwskazania na etykiecie konkretnego produktu. Dziecko nie powinno samodzielnie nanosić repelentu ani mieć go na dłoniach, które może włożyć do ust lub potrzeć nimi oczy. Po powrocie do domu zabezpieczoną skórę należy umyć wodą z mydłem. Większe stężenie substancji aktywnej często wydłuża czas ochrony, ale nie jest powodem, aby stosować więcej środka lub częściej go dokładać.

Kopulacja Ixodes ricinus samiec i w pełni najedzona samica. Źródło: Katarzyna Bartosik
Środowisko

Już są w Polsce. Prof. Anna Bajer opowiada o afrykańskich kleszczach pustynnych


Ultradźwięki, olejki i likwidowanie komarów w ogrodzie

Elektroniczne odstraszacze i aplikacje emitujące dźwięki nie mają wiarygodnie potwierdzonej skuteczności.

– „Nie wierzę w ultradźwiękowe gadżety, nie ma także wiarygodnych badań potwierdzających ich skuteczność” – mówi prof. Ignatowicz.

Podobnie bransoletka zapachowa nie zabezpieczy całego ciała, ponieważ jej zasięg jest ograniczony.

Olejki z mięty, lawendy czy eukaliptusa mogą na krótko utrudnić owadom rozpoznanie zapachu człowieka, lecz szybko się ulatniają. Nie należy więc traktować domowej mieszanki jak odpowiednika repelentu o przebadanym składzie i określonym czasie ochrony. Ponadto nierozcieńczone olejki eteryczne mogą podrażnić skórę. Inaczej należy oceniać gotowy, dopuszczony preparat zawierający standaryzowaną substancję, na przykład PMD, a inaczej kilka kropli przypadkowego olejku naniesionych na ubranie.

Ochronę chemiczną najlepiej połączyć z barierą fizyczną. Pomagają długie, luźne rękawy i nogawki, skarpety, moskitiery oraz siatki w oknach. Wentylator ustawiony przy stole na tarasie również może utrudnić owadom lot i rozproszyć smugę zapachu prowadzącą do człowieka. Żadna z tych metod nie daje pełnej gwarancji, ale ich połączenie wyraźnie ogranicza liczbę ukłuć.

Wokół domu najważniejsze jest regularne wylewanie stojącej wody. Larwy mogą rozwijać się nie tylko w beczce, lecz także w podstawce pod doniczką, zatkanej rynnie, wiadrze, dziecięcej zabawce, zagłębieniu plandeki lub pozostawionej oponie. Pojemniki należy opróżniać i czyścić co najmniej raz w tygodniu, a zbiorniki na deszczówkę szczelnie osłonić. Jeżeli wody nie można usunąć, wolno zastosować wyłącznie przeznaczony do tego i dopuszczony preparat larwobójczy zgodnie z etykietą. Prof. Ignatowicz podkreśla, że najlepsze efekty daje zwalczanie larw, między innymi środkami zawierającymi Bacillus thuringiensis israelensis. W ten sposób ogranicza się liczbę komarów, zanim dorosłe samice zaczną szukać ludzi.


Źródło: Fakty Plus, naukawpolsce.pl, Cell, Nature, Nature Communications, Journal of Medical Entomology, The Lancet, EPA, CDC, Państwowa Inspekcja Sanitarna

Ewa Gładysz avatar
Ewa Gładysz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *