Rosyjskie ataki czasem się udają. Ekspertka UMSC: co wtedy?

Tu-95MS bombers fired cruise missiles at terrorists’ objects in Syria. Минобороны России. Wikimedia,  Creative Commons Attribution 4.0

Nie każdy atak uda się zatrzymać. Z dr hab. Justyną Marzec z UMCS, specjalistką od cyberbezpieczeństwa rozmawiamy o tym, jak Polska ma się bronić.


Rosyjska rakieta wybuchła pod Lublinem

W czwartek 30 lipca o godz. 3.40 polskie systemy wykryły obiekt, który wleciał w naszą przestrzeń powietrzną. Wojsko skierowało do jego przechwycenia myśliwiec F-16. Sześć minut później rakieta zniknęła z radarów, a jej szczątki znaleziono w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia, około 40 kilometrów od granicy z Ukrainą.

Według szefa ukraińskiego MSZ Andrija Sybihy był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Rosjanie używają takich rakiet do niszczenia celów naziemnych z odległości kilku tysięcy kilometrów. Pocisk może przenosić głowicę zawierającą około 400–450 kilogramów materiałów wybuchowych.

Komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura ocenił, że rakieta mogła wcześniej zostać uszkodzona przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Nie wykluczył jednak, że Rosjanie skierowali ją nad Polskę specjalnie. Jego zdaniem pocisk, który spadł pod Lublinem, prawdopodobnie miał głowicę bojową.

To nie pierwszy rosyjski pocisk znaleziony na terytorium Polski. W kwietniu 2023 roku w lesie pod Bydgoszczą odkryto rakietę, która spadła tam w grudniu 2022 roku. Nie miała głowicy bojowej, dlatego po upadku wbiła się w ziemię i nie eksplodowała.


Polska inwestuje miliardy w obronę przed rosyjskimi rakietami

Polska przeznacza miliardy złotych na obronę powietrzną, nowe radary, samoloty i systemy rakietowe. O tych zakupach słyszymy regularnie. Wiemy, że wojsko ma środki aby wykrywać rosyjskie pociski, śledzić i zestrzeliwać.

Rosja dysponuje również bronią, której nie widać. Cyberatak nie zostawia smugi kondensacyjnej w powietrzu, może być prowadzony niezauważenie przez wiele miesięcy. Hakerzy w tym czasie poznają zabezpieczenia, przejmują konta i szukają drogi do urządzeń sterujących elektrowniami, wodociągami albo transportem.


Rosyjscy hakerzy zaatakowali polską energetykę

14 stycznia 2026 roku Ministerstwo Energii potwierdziło, że 29 grudnia 2025 roku doszło do skoordynowanego cyberataku na ponad 30 farm wiatrowych i fotowoltaicznych, przedsiębiorstwo produkcyjne oraz dużą elektrociepłownię. Zakład dostarcza ciepło niemal pół milionowi odbiorców.

– Takiego typu ataków jeszcze nie było. Atak się nie powiódł, ale był groźny – powiedział minister energii Miłosz Motyka.

Raport CERT Polska ujawnił jednak, że hakerzy przez wiele miesięcy zbierali informacje o systemie energetycznym, poznawali go, pokonywali zabezpieczenia i zdobywali coraz szersze uprawnienia. Ostatecznie spróbowali wymazać dane z ponad 100 komputerów. Zabezpieczenia zatrzymały ten proces.

13 lipca 2026 roku Unia Europejska ogłosiła, że za próbę sabotażu polskiej infrastruktury energetycznej odpowiada Centrum 16 rosyjskiej FSB. Rosjanie nie osiągnęli głównego celu, ale wcześniej weszli do chronionych systemów i przygotowali próbę zniszczenia danych.

O obronie przed rakietami wiemy coraz więcej. Znacznie mniej mówi się o tym, jak państwo ma powstrzymać hakerów. Dlatego o rosyjskich cyberatakach rozmawiamy z dr hab. Justyną Marzec z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UMCS. Ekspertka zajmuje się między innymi cyberbezpieczeństwem i zarządzaniem kryzysowym

Złodziej włamujący się do auta. Jacky Nelson/Unsplash
Społeczeństwo

Państwo mafijne. Rosja chce legalizować kradzione w UE i USA auta


Rosjanie weszli do systemu. Czy naprawdę odparliśmy atak?

Rafał Bernasiński: Rosyjscy hakerzy weszli do systemu elektrociepłowni i przygotowali próbę zniszczenia danych. Czy musimy się pogodzić z tym, że czasem przełamią ochronę?

Dr hab. Justyna Marzec: Najważniejsza zmiana nie polega na dodaniu kolejnej warstwy zabezpieczeń, lecz na zmianie przedmiotu ochrony. Państwo powinno chronić nie tylko sieci i urządzenia, ale przede wszystkim zdolność podejmowania decyzji, świadczenia podstawowych usług, komunikowania się ze społeczeństwem i współdziałania z sojusznikami. Trzeba przyjąć, że część prób uzyskania dostępu do systemów zakończy się powodzeniem. Celem strategii powinno być zatem uniemożliwienie przeciwnikowi przekształcenia takiego dostępu w zakłócenie funkcjonowania państwa, wymuszenie określonych decyzji politycznych lub osiągnięcie innego efektu strategicznego.

R.B.: Minister energii powiedział, że atak się nie powiódł. Rosjanie przez wiele miesięcy poznawali jednak system, podjęli próbę sabotażu. Czy rzeczywiście przegrali?

J.M.: 29 grudnia ub. r. skoordynowane działania objęły ponad 30 farm wiatrowych i fotowoltaicznych, przedsiębiorstwo produkcyjne oraz dużą elektrociepłownię dostarczającą ciepło niemal pół milionowi odbiorców. Ataki dotknęły systemów informatycznych i urządzeń przemysłowych; w przypadku elektrociepłowni próbę sabotażu poprzedzała długotrwała infiltracja. Brak przerwy w dostawach energii nie oznacza jednak, że operacja była nieistotna. Przeciwnik mógł rozpoznać architekturę systemów, stosowane procedury i reakcje obrońców.

R.B.: Czy wielomiesięczne włamanie było przygotowaniem do kolejnego, jeszcze groźniejszego ataku?

J.M.: Dlatego pojedynczego incydentu nie należy oceniać w oderwaniu od innych działań. Jego znaczenie staje się widoczne dopiero wtedy, gdy zostanie potraktowany jako część szerszej kampanii obejmującej rozpoznanie, infiltrację, utrzymywanie dostępu, testowanie zabezpieczeń i próbę zakłócenia podstawowych funkcji. Nie każdy cyberincydent jest operacją państwową, a tym bardziej aktem wojny. Błędem byłoby jednak oddzielanie powtarzających się działań od ich kontekstu politycznego, doboru celów i równolegle stosowanych instrumentów nacisku.

mobilna wyrzutnia rakiet na poligonie/ fot: Andy Cat/ Unsplash
Armia / News / Polityka

Rosja i Chiny dokonywały potajemnych prób jądrowych? CIA: „Donald Trump miał rację”


Czy Rosja już prowadzi z nami wojnę w cyberprzestrzeni?

R.B.: Rosyjskie służby włamują się do polskich systemów, kradną dane i próbują sabotować energetykę. Czy Rosja już prowadzi z Polską wojnę w cyberprzestrzeni, tylko jeszcze nie nazywamy jej wojną?

J.M.: Cyberoperacje pozwalają państwom prowadzić działania konfrontacyjne poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego, czyli bez formalnego rozpoczęcia wojny. Mogą być podejmowane stale: przed kryzysem, w jego trakcie i po pozornym odprężeniu. Ich celem nie musi być natychmiastowe zniszczenie. Równie istotne jest uzyskanie dostępu do systemów, rozpoznanie procedur, sprawdzenie czasu reakcji instytucji, pozyskanie danych oraz przygotowanie warunków do późniejszego działania.

R.B.: Przed zimowymi igrzyskami we Włoszech prorosyjska grupa atakowała strony hoteli, placówek dyplomatycznych i instytucji związanych z zawodami. W Polsce hakerzy opublikowali w serwisie PAP fałszywą depeszę o mobilizacji. Czy Rosja chce w ten sposób wywołać chaos, zastraszyć ludzi i sprawdzić, jak szybko zareaguje państwo?

J.M.: Cyberoperacje przestały być domeną wyłącznie techniczną i stały się istotnym narzędziem oddziaływania w stosunkach międzynarodowych. Państwa oraz inni aktorzy wykorzystują je do rozpoznania, wywierania presji, prowadzenia sabotażu i wpływania na procesy decyzyjne.


Dlaczego Rosja chce szkodzić właśnie Polsce?

R.B.: Polska dostarcza broń Ukrainie, jest głównym szlakiem zachodniej pomocy i chroni wschodnią flankę NATO. Czy dlatego Rosja próbuje niszczyć nasze systemy, zakłócać transport i osłabiać poczucie bezpieczeństwa Polaków?

J.M.: Polska nie jest celem przypadkowym. Jest państwem wschodniej flanki NATO, kluczowym zapleczem wsparcia dla Ukrainy oraz ważnym węzłem europejskiej infrastruktury transportowej, energetycznej i komunikacyjnej. Operacje przeciwko polskim systemom mogą służyć nie tylko wyrządzeniu szkód na terytorium państwa. Mogą także zwiększać koszty pomocy Ukrainie, testować spójność sojuszniczą, badać odporność instytucji i wpływać na społeczne poczucie bezpieczeństwa.

R.B.: Czy rosyjskie ataki na Polskę są próbą generalną przed podobnymi operacjami przeciwko innym państwom NATO?

J.M.: Polska pełni w tej sytuacji podwójną rolę. Jest jednym z głównych celów rosyjskiej presji poniżej progu wojny, ale zarazem państwem wczesnego ostrzegania dla Europy. Wzorce wykrywane w Polsce mogą zapowiadać działania, które zostaną później zastosowane wobec innych sojuszników. Warunkiem wykorzystania tej roli jest szybkie przekładanie danych technicznych na wspólną ocenę strategiczną i decyzje polityczne.

R.B.: Grupa APT28 wykorzystała nową lukę w programach Microsoft Office. W ciągu kilku dni zaatakowała cele w Polsce, Ukrainie i Rumunii. Czy polskie instytucje potrafią zareagować, zanim Rosjanie zdążą wyrządzić szkody?

J.M.: Wymaga to przejścia od reagowania na pojedyncze incydenty do wczesnego rozpoznawania i zakłócania całych kampanii. Dane z administracji, energetyki, transportu, przemysłu, służb oraz sektora prywatnego powinny być analizowane łącznie i w czasie zbliżonym do rzeczywistego.

R.B.: Unia Europejska ogłosiła, że za próbę sabotażu polskiej energetyki odpowiada Centrum 16 FSB. Skąd pewność, że za atakiem rzeczywiście stoją rosyjskie służby?

J.M.: Atrybucja, czyli ustalenie i wskazanie sprawcy cyberoperacji, nie opiera się wyłącznie na analizie kodu, adresów IP czy wykorzystanej infrastruktury. Atrybucja łączy dane techniczne, informacje wywiadowcze, analizę zdolności i interesów potencjalnego sprawcy oraz ocenę kontekstu politycznego. Jej publiczne ogłoszenie jest decyzją strategiczną: państwo musi zważyć siłę zgromadzonego materiału, ochronę źródeł i metod, ryzyko eskalacji oraz cel, który chce osiągnąć.

Fakty Plus Informacje
News / Polityka

Zakłócenia GPS w północnej Polsce i na Bałtyku. Siemoniak: „To Rosja macza w tym palce”


Jak powstrzymać Rosję, gdy samo zabezpieczenie sieci nie wystarczy?

R.B.: Skoro Rosjanom czasem uda się wejść do chronionego systemu, jak zatrzymać ich przed wyłączeniem elektrowni, zniszczeniem danych albo sparaliżowaniem urzędu?

J.M.: Konieczne jest również połączenie ochrony systemów informatycznych z bezpieczeństwem systemów sterujących urządzeniami i procesami przemysłowymi, zdalnego dostępu serwisowego oraz łańcuchów dostaw. Cyberodporność trzeba budować jeszcze przed kryzysem: dzielić sieci na odseparowane części, stosować więcej niż jeden sposób potwierdzania tożsamości użytkownika, tworzyć bezpieczne kopie zapasowe, przygotowywać tryby awaryjne oraz ćwiczyć działania kierownictwa i komunikację publiczną.

R.B.: Czy Polska powinna odpowiadać Rosji wyłącznie w internecie, czy również sięgać po sankcje, kontrwywiad i postępowania karne?

J.M.: Odpowiedź na wrogie cyberoperacje nie musi przy tym ograniczać się do środków stosowanych w cyberprzestrzeni ani przyjmować formy symetrycznej. Sankcje, postępowania karne, działania dyplomatyczne, kontrola eksportu, aktywność kontrwywiadowcza oraz zakłócenia zaplecza organizacyjnego i technicznego sprawców mogą być łączone zależnie od charakteru zagrożenia. Deklaracja NATO pokazuje, że odpowiedź Sojuszu na cyberoperację nie musi ograniczać się do działań w domenie cyfrowej.

Dama z gronostajem w towarzystwie alianckich żołnierzy/Autorstwa Monuments, Fine Arts, Domena publiczna
Kultura i Sztuka

Deutsche Welle i Süddeutsche Zeitung. Rabunek polskiej sztuki: Niemcy i Rosja wciąż ukrywają tysiące zagrabionych dzieł.

R.B.: Unia Europejska i Wielka Brytania objęły sankcjami osoby oraz podmioty związane z rosyjskimi cyberoperacjami. Czy takie restrykcje mogą zaboleć sprawców, czy są tylko politycznym ostrzeżeniem?

J.M.: Nie oznacza to, że same sankcje powstrzymają wrogą działalność. Ich znaczenie rośnie dopiero wtedy, gdy są łączone z postępowaniami karnymi, działaniami kontrwywiadowczymi, zakłócaniem infrastruktury sprawców, współpracą z sektorem prywatnym oraz wzmacnianiem ochrony potencjalnych celów. Koordynacja działań UE i Wielkiej Brytanii ogranicza możliwość obchodzenia restrykcji, zwiększa koszty odbudowy zaplecza operacyjnego i utrudnia prowadzenie kolejnych kampanii. Sankcje stają się wówczas nie gestem symbolicznym, lecz jednym z elementów strategii systematycznego ograniczania zdolności przeciwnika.

R.B.: Rosjanom może udać się przełamać zabezpieczenia i wejść do systemu. Co musi zrobić Polska, aby mimo tego to Rosja przegrała?

J.M.: W cyberprzestrzeni dostęp do systemu nie przesądza o sukcesie. O wyniku operacji decyduje to, czy przeciwnik zdoła zakłócić funkcjonowanie państwa, wpłynąć na jego decyzje lub podważyć zaufanie społeczne. Istotą odporności jest niedopuszczenie, aby uzyskanie dostępu do systemu pozwoliło przeciwnikowi osiągnąć cel polityczny.

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *