Kremy z filtrem nie chronią, bo źle ich używamy. Ekspertka radzi

Jak wybrać krem z filtrem i czym różnią się UVA, UVB oraz SPF? Prof. Dorota Kołodyńska wyjaśnia, jak skutecznie chronić skórę przed słońcem. fot: Philippe Murray-Pietsch/Unsplash

Wysoki SPF nie wystarczy, jeśli nakładamy zbyt mało kremu. Prof. Dorota Kołodyńska wyjaśnia, jak UVA i UVB uszkadzają skórę oraz jak skutecznie się chronić.


Słońce poprawia nastrój, pozwala organizmowi wytwarzać witaminę D i nieodłącznie kojarzy się z wakacjami. Jednak opalenizna nie jest oznaką zdrowia. To reakcja obronna skóry, która próbuje ograniczyć uszkodzenia wywołane przez promieniowanie ultrafioletowe. Dlatego nawet najlepszy krem z filtrem nie daje pełnej ochrony, zwłaszcza gdy nakładamy go zbyt mało albo zapominamy o ponownej aplikacji.

Jak rozumieć oznaczenia UVA, UVB i SPF? Czym różnią się filtry mineralne od organicznych? Wyjaśnia to prof. dr hab. Dorota Kołodyńska, kierownik Katedry Chemii Nieorganicznej UMCS. Ekspertka jest autorką ponad 130 publikacji naukowych i specjalizuje się między innymi w chemii związków nieorganicznych oraz metodach usuwania metali z wód i ścieków.


UVA i UVB uszkadzają skórę na różne sposoby

Promieniowanie ultrafioletowe stanowi niewielką część światła słonecznego, ale ma ogromny wpływ na skórę i oczy. Nie widzimy go i nie czujemy w chwili, gdy dociera do naszego ciała. Skutki mogą pojawić się dopiero po kilku godzinach albo po wielu latach.

Do powierzchni Ziemi docierają przede wszystkim promienie UVA i UVB. Największą część stanowi UVA. Przenika ono przez chmury, a w pewnym stopniu również przez szyby. Dociera głębiej w skórę i przyspiesza jej starzenie. Z czasem skóra traci elastyczność, pojawiają się zmarszczki i przebarwienia. UVA bierze także udział w rozwoju nowotworów skóry.

– Udział promieniowania UVA jest zdecydowanie największy. UVA przenika przez chmury, szkło i barierę ludzkiego naskórka. Nie powoduje bezpośrednio oparzeń, ale odpowiada za fotostarzenie się skóry i powstawanie nowotworów. Wywołuje również tak zwaną opaleniznę natychmiastową – wyjaśnia prof. Dorota Kołodyńska.

Promieniowanie UVB dociera głównie do płytszych warstw skóry. To ono w dużej mierze odpowiada za zaczerwienienie, pieczenie i oparzenia słoneczne. Jego natężenie zmienia się w zależności od pory dnia i roku. Najsilniejsze jest latem, zwłaszcza w godzinach zbliżonych do południa słonecznego.

– Promienie UVB sprawiają, że na ciele pojawia się opalenizna długotrwała, ale powodują także oparzenia. Wpływają również na rozwój nowotworów skóry. Z kolei przed promieniowaniem UVC chroni nas warstwa ozonowa, dlatego nie dociera ono do powierzchni Ziemi – tłumaczy ekspertka.

Promieniowanie UV uszkadza również oczy. Wieloletnia ekspozycja zwiększa ryzyko zmian w soczewce i siatkówce. Zwykłe, ciemne okulary bez odpowiedniego filtra nie zapewniają właściwej ochrony. Potrzebne są okulary przeciwsłoneczne oznaczone jako chroniące przed UVA i UVB.


Opalenizna oznacza, że skóra próbuje się bronić

Brązowy kolor skóry powstaje za sprawą melaniny. Barwnik pochłania część promieniowania i ogranicza uszkodzenia komórek. Nie oznacza to jednak, że opalona skóra staje się odporna na słońce.

– Podczas opalania mechanizm obronny skóry polega na wytwarzaniu melaniny. Ma ona chronić komórki i tkanki przed szkodliwym wpływem UV, a także pomagać w eliminowaniu wolnych rodników. Pęcherzyki zawierające melaninę powstają w melanocytach w odpowiedzi na promieniowanie ultrafioletowe. Chronią przede wszystkim DNA naszych komórek – tłumaczy prof. Kołodyńska.

Pierwszy etap opalania może rozpocząć się niemal natychmiast. Dochodzi wtedy do zmiany melaniny, która już znajduje się w skórze. Nowy barwnik powstaje dopiero później.

– Opalenizna opóźniona pojawia się po około dwóch lub trzech dniach. Organizm wytwarza wtedy nowe ilości melaniny, a liczba i aktywność melanocytów rosną. Proces osiąga największe nasilenie około dziesiątego dnia po ekspozycji na słońce – wyjaśnia ekspertka.

Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że nie istnieje zdrowa opalenizna. Zmiana koloru oznacza, że promieniowanie dotarło do skóry, a organizm rozpoczął reakcję obronną. Sama opalenizna zapewnia jedynie niewielką ochronę i nie zapobiega długotrwałym uszkodzeniom.

Kalabria, Tropea. fot: Nemanja Peric/Unsplash
Podróże

Kalabria: ojczyzna lodów tartufo, włoska bieda i cień ’Ndranghety

Ryzyko oparzeń zależy od fototypu. Najszybciej ulegają im osoby z bardzo jasną skórą, piegami, jasnymi lub rudymi włosami. Ciemniejsza karnacja zmniejsza podatność na oparzenia, lecz nie wyklucza uszkodzeń DNA ani rozwoju nowotworu. Ochrony przeciwsłonecznej potrzebuje każdy fototyp skóry.


Jak wybrać krem z filtrem? Sam SPF to za mało

SPF informuje przede wszystkim o ochronie przed promieniowaniem UVB, czyli tym, które odpowiada za oparzenia. Nie mówi natomiast wszystkiego o zabezpieczeniu przed UVA. Dlatego na opakowaniu należy szukać informacji o ochronie szerokopasmowej, obejmującej zarówno UVA, jak i UVB.

– Liczba znajdująca się przy oznaczeniu SPF określa wysokość filtra. SPF 50 jest szczególnie ważny dla osób o bardzo jasnej karnacji, kobiet w ciąży, osób z przebarwieniami, licznymi znamionami oraz dzieci, których skóra jest cieńsza – mówi prof. Kołodyńska.

SPF 30 zatrzymuje około 96,7 proc. promieniowania UVB, a SPF 50 – około 98 proc. Różnica wydaje się niewielka, jednak oznacza, że przez filtr SPF 30 przedostaje się niemal dwa razy więcej UVB niż przez prawidłowo nałożony SPF 50.

Nie należy natomiast traktować liczby SPF jako prostego przelicznika czasu. Krem nie pozwala bezpiecznie spędzić na słońcu 30 lub 50 razy więcej czasu. Jego skuteczność zależy od ilości preparatu, potu, kąpieli, wycierania skóry, natężenia promieniowania oraz prawidłowej aplikacji.

Na rynku znajdziemy dwa główne rodzaje filtrów. Filtry mineralne, zawierające najczęściej tlenek cynku lub dwutlenek tytanu, tworzą warstwę ochronną i są często wybierane przez osoby z wrażliwą skórą. Mogą jednak pozostawiać biały ślad. Filtry organiczne, nazywane również chemicznymi, pochłaniają promieniowanie UV i przekształcają jego energię. Nowoczesne kosmetyki często łączą kilka substancji, aby zapewnić ochronę przed szerokim zakresem promieniowania.

Dobry kosmetyk powinien więc:

  • zapewniać ochronę przed UVA i UVB,
  • mieć co najmniej SPF 30, a przy silnym słońcu najlepiej SPF 50,
  • odpowiadać potrzebom skóry,
  • być odporny na wodę, jeśli używamy go na plaży lub podczas uprawiania sportu,
  • mieć konsystencję, która pozwala nałożyć odpowiednio dużą ilość preparatu.

Ile kremu trzeba nałożyć? Butelka nie wystarczy na całe wakacje

Najczęstszym błędem nie jest wybór zbyt niskiego SPF, lecz nakładanie zbyt małej ilości kosmetyku. Jeśli cienko rozsmarujemy krem SPF 50, rzeczywista ochrona może być znacznie słabsza od tej podanej na opakowaniu.

– Rekomendowana jednorazowa porcja dla osoby dorosłej wynosi około 25–30 ml na całe ciało. Potrzebujemy mniej więcej jednej łyżeczki na twarz, głowę i szyję, po jednej łyżeczce na każdą rękę, dwóch na tułów oraz po dwóch na każdą nogę. Sto mililitrów preparatu wystarczy więc dorosłej osobie zaledwie na trzy lub cztery pełne aplikacje – wylicza prof. Kołodyńska.

Wstęp do Wenecji może kosztować 50 euro. Turyści blokują ulice i mosty, a jednodniowe wycieczki przynoszą miastu mniej pieniędzy. fot: adrian krajcar/Unsplash
Podróże

Wstęp do Wenecji może kosztować 50 euro. Miasto ma dość tłumów

Kosmetyk trzeba nakładać na wszystkie nieosłonięte części ciała, pamiętając o uszach, karku, stopach, dłoniach i skórze przy krawędzi ubrania. Preparat należy uzupełniać mniej więcej co dwie godziny oraz po pływaniu, intensywnym poceniu się lub wytarciu ręcznikiem.

Sam krem nie daje jednak pełnego bezpieczeństwa. Najskuteczniejszą ochronę zapewniają razem: cień, przewiewne ubranie, kapelusz lub czapka, okulary z filtrem UV i kosmetyk na odkrytych częściach ciała. WHO radzi stosować ochronę przeciwsłoneczną, gdy indeks UV osiąga wartość 3 lub wyższą.

– W porze najsilniejszego słońca wypoczywajmy w cieniu. Pamiętajmy o nakryciu głowy, okularach z filtrem i regularnym piciu wody. Należy również unikać solarium. Jeżeli pojawi się nowe znamię albo dotychczasowe zacznie się zmieniać, trzeba odwiedzić dermatologa – podsumowuje prof. Dorota Kołodyńska.


Źródło: UMCS

Anna Sadurska avatar
Anna Sadurska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *