Co kryje dno Bałtyku? 600 hektarów przebadanych przed budową elektrowni jądrowej
Podczas badań dna Bałtyku nurkowie wydobyli m.in. silnik okrętowy, dawną kotwicę, drewniany kabestan i beczkę z czasów Hanzy.
O tym, co może trafić do morza, śpiewali Mechanicy Shanty w piosence „Pacyfik”:
„Kiedy szliśmy przez Pacyfik,
Way-hey, roluj go!
Zwiało nam z pokładu skrzynki
Pełne śledzia i sardynki,
Kosze krabów, beczkę sera,
Kalesony oficera,
(…)
Beczki rumu nam nie zwiało – pół załogi ją trzymało!
Taki był cholerny sztorm!”
Żartobliwy tekst dobrze oddaje to, co przez setki lat naprawdę mogło trafiać za burtę.
Właśnie takie ślady historii odsłoniły także najnowsze badania prowadzone podczas prac przy budowie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej Lubiatowo-Kopalino.
Beczka pamiętająca czasy Hanzy, kilkusetletnia kotwica, drewniany kabestan, dawna winda kotwiczna i francuski silnik okrętowy – takie przedmioty znaleziono podczas badań dna Bałtyku.
Polskie Elektrownie Jądrowe zakończyły we wrześniu 2026 roku morską kampanię poszukiwawczą UXO – Unexploded Ordnance na obszarze przyszłej infrastruktury morskiej elektrowni Lubiatowo-Kopalino. W ciągu dziesięciu miesięcy specjaliści sprawdzili ponad 600 hektarów dna morskiego i wydobyli około 500 obiektów.

Najważniejszy rezultat z punktu widzenia inwestycji: według PEJ na przebadanym obszarze nie znaleziono pozostałości uzbrojenia zagrażających dalszym pracom.
Badania jednak przypominały. że dno Bałtyku jest ogromnym podwodnym archiwum, w którym obok śladów dawnego handlu i żeglugi znajdują się wraki, niewybuchy oraz niebezpieczne pozostałości dwóch wojen światowych.
Wartość archeologiczna odkrywanych obiektów wynika nie tylko z ich wieku czy wyjątkowości, ale przede wszystkim z informacji, jakie możemy uzyskać dzięki ich analizie i właściwemu odczytaniu kontekstu, w którym zostały znalezione. Beczka, kotwica, kabestan czy elementy urządzeń pokładowych są świadectwami konkretnych praktyk związanych z budową, wyposażeniem i eksploatacją jednostek pływających. Ich identyfikacja, datowanie i analiza pozwalają lepiej poznać historię żeglugi na Bałtyku oraz związane z nią szlaki handlowe i działalność człowieka. Dlatego tak ważne jest, aby obiekty pozyskane podczas prac inwestycyjnych zostały odpowiednio udokumentowane, zabezpieczone i poddane dalszym badaniom oraz konserwacji
– podkreśla dr Marcin Westphal, Zastępca Dyrektora Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku ds. merytorycznych.
Pierwsza elektrownia jądrowa. PEJ ma pozwolenie na kolejny etap
Broń chemiczna na dnie Bałtyku – niebezpieczne dziedzictwo II wojny światowej
Choć masowe użycie broni chemicznej rozpoczęło się już podczas I wojny światowej, największe bałtyckie składowiska takiej amunicji powstały po II wojnie światowej.
Po 1945 roku alianci przejęli ogromne zapasy niemieckiej amunicji chemicznej. Jednym ze sposobów na pozbycie się tego problemu było zatopienie w wodach Bałtyku.
Według ocen przywoływanych przez HELCOM do morza trafiło około 40 tys. ton amunicji i materiałów związanych z bronią chemiczną. Zawierały one w przybliżeniu 15 tys. ton bojowych środków trujących.
Najwięcej pochłonęła Głębia Bornholmska. Amunicję chemiczną zatapiano również w rejonie Głębi Gotlandzkiej.
Do naszych czasów w powoi rdzewiejących pociskach i pojemnikach znajdują się się między innymi iperyt siarkowy, nazywany gazem musztardowym. Oprócz niego znajdują się związki arsenoorganiczne – Clark I, Clark II i adamsyt.
Po ponad 80 latach problemem jest przede wszystkim korozja metalowych obudów bomb, pocisków i pojemników. Powoli substancje chemiczne będą przedostawać się do osadów dennych i środowiska morskiego.
Szczególnie problematyczny jest iperyt, który w warunkach panujących na dnie może występować w postaci zbitych brył. W przeszłości zdarzały się przypadki wyciągania takich fragmentów w sieciach rybackich, co powodowało oparzenia chemiczne rybaków.
Naukowcy badają również wpływ pozostałości amunicji na ryby, małże, mikroorganizmy i organizmy żyjące w osadach. W rejonach składowisk wykrywano związki pochodzące z dawnych bojowych środków trujących oraz oznaki ich oddziaływania biologicznego.
Problem nabiera znaczenia także ze względu na rozwój morskich farm wiatrowych, kabli energetycznych, gazociągów i innych inwestycji offshore. Przed rozpoczęciem prac trzeba dokładnie ustalić, czy na dnie pod lokalizację fundamentu, rurociągu albo kabla telekomunikacyjnego nie znajduje się bomba. Ponadto może tam znajdować się mina lub skorodowany pojemnik z bronią cheniczną.
Truso. Miasto Wikingów czy Prusów? Jak wyglądało i dlaczego zniknęło
Wraki Bałtyku – od średniowiecznych żaglowców po katastrofy XX wieku
Chłodne, słonawe wody Bałtyku sprawiają, że drewniane konstrukcje mogą zachowywać się tutaj znacznie lepiej niż w wielu cieplejszych morzach. Dlatego Bałtyk jest jednym z najważniejszych obszarów archeologii podwodnej w Europie.
Jednym z najciekawszych polskich stanowisk jest „Miedziowiec”, wrak średniowiecznego statku handlowego z początku XV wieku odkryty w Zatoce Gdańskiej. Nazwa pochodzi od przewożonego ładunku, w którym znajdowała się między innymi miedź i żelazo. Archeolodzy odnaleźli tam również pozostałości żywności, między innymi cebuli i czosnku. Wrak stał się ważnym źródłem wiedzy o handlu średniowiecznego Gdańska.
Z kolei szwedzki okręt „Solen” zatonął podczas bitwy pod Oliwą w 1627 roku. Wrak był później intensywnie badany przez polskich archeologów podwodnych, którzy wydobywali elementy uzbrojenia i wyposażenia.
Wyjątkową kapsułą czasu okazał się również brytyjski statek handlowy „General Carleton”, który zatonął u polskich wybrzeży w 1785 roku. Zachowane wyposażenie pozwoliło badaczom odtworzyć codzienne życie XVIII-wiecznych marynarzy.
Do najbardziej niezwykłych żaglowców odkrytych na Bałtyku należy duński „Gribshunden”, który zatonął w 1495 roku u wybrzeży dzisiejszej Szwecji. Archeolodzy odnaleźli na nim beczki, monety, elementy wyposażenia oraz pozostałości żywności i egzotycznych przypraw. Wrak daje rzadki wgląd w życie europejskiej elity końca XV wieku.
Na dnie u wybrzeży Olandii spoczywa także szwedzki okręt wojenny „Mars”, który eksplodował podczas bitwy w 1564 roku. Odkryty ponownie w 2011 roku wrak jest dokumentowany między innymi za pomocą fotogrametrii 3D.
Najbardziej spektakularnym przykładem zachowanego bałtyckiego żaglowca pozostaje jednak „Vasa”. Szwedzki okręt wojenny zatonął podczas pierwszego rejsu w 1628 roku, a w 1961 roku został wydobyty niemal w całości. Dziś można go oglądać w muzeum w Sztokholmie.

Bałtyk jest również cmentarzyskiem XX wieku. Na jego dnie leżą między innymi wraki „Wilhelma Gustloffa”, „General von Steuben” i „Goyi”. Zostały one zatopione w ostatnich miesiącach II wojny światowej.
Co znaleziono podczas badań dna dla elektrowni Lubiatowo-Kopalino?
Podczas prac dla Polskich Elektrowni Jądrowych przebadano ponad 600 hektarów dna Bałtyku, czyli obszar odpowiadający mniej więcej 840 pełnowymiarowym boiskom piłkarskim. Zlokalizowane obiekty sprawdzano, dokumentowano, wydobyto około 500 przedmiotów.
Najstarszym i jednym z najbardziej interesujących znalezisk była drewniana beczka datowana na okres od XV do XVII wieku. Według wstępnej oceny mogła pochodzić ze statku handlowego związanego z żeglugą hanzeatycką.
Beczki były wówczas podstawowym opakowaniem transportowym. Na statkach przewożono w nich między innymi śledzie, sól, piwo, wino, zboże, smołę i inne towary. Jeżeli dalsze badania potwierdzą datowanie i pochodzenie obiektu, może on dostarczyć informacji o dawnych szlakach handlowych południowego Bałtyku.
Kolejnym ważnym odkryciem jest kotwica admiralicji z XVII lub XVIII wieku. Z dna wydobyto również ręczną windę kotwiczną wraz z kotwicą, datowaną prawdopodobnie na przełom XIX i XX wieku. Ponadto odkryto drewniany kabestan.
Zupełnie inną epokę reprezentuje odnaleziony czterocylindrowy silnik okrętowy francuskiej marki „Castelnau”. Według wstępnych ustaleń pochodzi on prawdopodobnie z pierwszej połowy XX wieku. Nie ustalono jeszcze, z jaką jednostką był związany ani dlaczego znalazł się na dnie.
Pierwszy prąd z polskich wiatraków na Bałtyku trafił do sieci. Baltic Power rozpoczął produkcję
Zabytki odkryte podczas kampanii mają trafić do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, gdzie będą dalej badane i konserwowane.
Najważniejszym rezultatem badań dla samej inwestycji jest jednak sano potwierdzenie, że na tym terenie nie ma pozostałości uzbrojenia zagrażających budowie.
Bałtyk – podwodne archiwum historii
Badania prowadzone przed budową elektrowni pokazują, że dno płytkiego Bałtyku nadal jest pełne niespodzianek.
Na stosunkowo niewielkim obszarze znaleziono przedmioty z kilku stuleci historii żeglugi – od beczki hanzeatyckiej, przez dawne kotwice i urządzenia pokładowe, aż po XX-wieczny silnik okrętowy.
Jednocześnie w Bałtyku nadal znajdują się wraki, miny, torpedy, bomby i amunicja chemiczna.
Dlatego badania poprzedzające budowę elektrowni, farmy wiatrowej czy podmorskiego kabla to okazja do zajrzenia do niezwykłego podwodnego archiwum. Bałtyk przechowywał je przez setki lat.
Źródło: Ministerstwo Energii
Będzie nowy znak drogowy? Policja zaczyna testy limitów prędkości
Czytaj więcej



