Samolot Nawrockiego z zakazem lądowania? MON i Kancelaria Prezydenta zgodnie zaprzeczają
Po przerwaniu lotu do Senegalu pojawiły się doniesienia o zakazie lądowania prezydenckiego samolotu. MON i Kancelaria Prezydenta im zaprzeczają.
Samolot z Karolem Nawrockim miał nie dostać zgody na lądowanie w Warszawie, a wojskowi piloci mieli zignorować polecenia przełożonych. Takie doniesienia pojawiły się po nagłym powrocie prezydenta do Polski w związku z kryzysem w Trybunale Konstytucyjnym. Teraz zaprzeczają im zarówno Ministerstwo Obrony Narodowej, jak i Kancelaria Prezydenta. Resort obrony ostrzega, że podobne informacje mogą być wykorzystywane przez rosyjską i białoruską propagandę.
W piątek, 30 października, Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i zdecydował o powrocie do Warszawy. Powodem były wydarzenia w Trybunale Konstytucyjnym i narastający spór o kierownictwo tej instytucji. Samolot prezydencki znajdował się wówczas nad Hiszpanią. Jeszcze tego samego wieczoru maszyna wylądowała na warszawskim Okęciu.
Wkrótce w mediach pojawiły się jednak informacje sugerujące, że powrót głowy państwa próbowano utrudnić. Według rozpowszechnianych relacji samolot miał nie otrzymać zgody na lądowanie w Warszawie, a do wykonania zadania miało dojść wyłącznie dzięki postawie wojskowych pilotów.
W poniedziałek, 2 listopada, doniesienia te zostały oficjalnie zdementowane.
Czy Polska zacznie strącać rosyjskie samoloty i śmigłowce? MON zmienia zasady
MON dementuje doniesienia o zakazie lądowania samolotu Nawrockiego
Ministerstwo Obrony Narodowej opublikowało na platformie X komunikat, w którym zdecydowanie zaprzeczyło informacjom o problemach z powrotem prezydenckiej delegacji.
„Stanowczo dementujemy nieprawdziwe informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej, dotyczące rzekomego braku zgody na lądowanie w piątek w Warszawie samolotu z Prezydentem RP na pokładzie” – przekazał resort.
Ministerstwo podkreśliło, że po otrzymaniu informacji o przerwaniu podróży wojskowi piloci niezwłocznie rozpoczęli realizację zadania.
„Wojskowi piloci, po otrzymaniu informacji o przerwaniu lotu i konieczności powrotu do Warszawy, natychmiast i bez żadnych przeszkód przystąpili do realizacji zadania” – zaznaczono w komunikacie.
MON odrzuciło tym samym doniesienia o rzekomej odmowie zgody na lądowanie oraz problemach z wykonaniem lotu powrotnego.
Resort odniósł się również do zagrożeń związanych z rozpowszechnianiem nieprawdziwych wiadomości dotyczących działań wojska i bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie.
„Tego rodzaju dezinformacja może być wykorzystywana przez rosyjską i białoruską propagandę” – ostrzegło ministerstwo.
Brazylijskie Embraery E170 kończą swoją przygodę w barwach LOT-u. Ostatni rejs po 22 latach
Kancelaria Prezydenta również zaprzecza. Bogucki wyjaśnia zmianę trasy
Informacje o rzekomym zakazie lądowania zostały zakwestionowane także przez najbliższych współpracowników Karola Nawrockiego.
W poniedziałek Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta, był gościem Roberta Mazurka w Kanale Zero. Zapytany o doniesienia dotyczące odmowy zgody na lądowanie na Okęciu odpowiedział jednoznacznie:
„Nie, to nie jest prawda” – powiedział Bogucki.
Szef Kancelarii Prezydenta przyznał jednocześnie, że podczas powrotu samolotu do Polski rzeczywiście doszło do zmiany trasy. Nie miało to jednak związku z jakąkolwiek próbą uniemożliwienia prezydentowi dotarcia do Warszawy.
Jak wyjaśnił, nad Francją panowały trudne warunki atmosferyczne, przede wszystkim silny wiatr. To właśnie z tego powodu samolot musiał nieco zmienić trasę. Gdy warunki na to pozwoliły, maszyna kontynuowała lot bezpośrednio do Warszawy.
Już w niedzielę, 1 listopada, doniesieniom o problemach z lądowaniem zaprzeczył również rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. W rozmowie z Radiem Wnet tłumaczył, że decyzja o zawróceniu samolotu wymagała przeprowadzenia standardowych procedur bezpieczeństwa, w tym sprawdzenia ilości paliwa niezbędnego do wykonania lotu powrotnego.
Borat się kaja. Sacha Baron Cohen po raz pierwszy przeprosił Kazachstan
Skąd wzięły się informacje o odmowie lądowania w Warszawie?
Doniesienia o domniemanych próbach utrudnienia powrotu prezydenta pojawiły się w programach publicystycznych i mediach społecznościowych.
Stanisław Janecki na antenie telewizji wPolsce24, powołując się na własne źródła, twierdził, że rozważano skierowanie prezydenckiego samolotu do innego miasta, między innymi Wrocławia lub Krakowa. Według przedstawionej przez niego wersji plan miał zostać udaremniony dzięki postawie wojskowych.
Temat pojawił się również w wypowiedzi Doroty Gawryluk w Polsacie. Fragment nagrania zaczął krążyć w mediach społecznościowych, gdzie rozpowszechniano informacje o rzekomej odmowie zgody na lądowanie w wojskowej części Okęcia.
31 października Telewizja Republika opublikowała materiał sugerujący, że wojskowi nie wykonali polecenia dotyczącego prezydenckiej maszyny.
Oficjalne stanowiska MON i Kancelarii Prezydenta zaprzeczają informacji o odmowie lądowania. Nie przedstawiono też wiarygodnych dowodów na istnienie planu niedopuszczenia prezydenta do Warszawy.
Wywiad USA potwierdza autentyczność zdjęcia chińskiego wahadłowca. Od lat krąży po orbicie
Kryzys w Trybunale Konstytucyjnym był powodem powrotu prezydenta
Całe zamieszanie rozpoczęło się w piątek, 30 października, gdy na stronie Trybunału Konstytucyjnego pojawiły się informacje o zarządzeniu miesięcznej przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
Zarządzenia wydała sędzia Anna Korwin-Piotrowska, która jako osoba z najdłuższym stażem sędziowskim została wskazana do kierowania pracami Trybunału. Bogdan Święczkowski zakwestionował legalność tych działań.
Przed siedzibą TK doszło do protestów i przepychanek. Na terenie Trybunału pojawili się funkcjonariusze policji, a wydarzenia wywołały gwałtowne reakcje polityczne.
W tej sytuacji Karol Nawrocki podjął decyzję o przerwaniu podróży do Senegalu.
Źródła: Kancelaria Prezydenta RP, Ministerstwo Obrony Narodowej, Rzeczpospolita, Radio Wnet, Kanał Zero, wPolsce24, Telewizja Republika, Polsat
Czytaj więcej



