Gdzie popełniliśmy błąd? John Zerzan i hydra cywilizacji
Czy świat, który miał nas wyzwolić, odtwarza tylko nowe formy zniewolenia? „Ludowa historia cywilizacji” szuka źródeł tego paradoksu w prehistorii.
Nie wystarczy odrąbać Hydrze głowy. Kiedy Herakles ścinał jedną, na jej miejscu wyrastały kolejne. Trudno o lepszą metaforę historii ludzkich prób wyzwolenia. Obalamy tyranów, a ich następcy nie są wcale lepsi. Burzymy hierarchie, a na ich gruzach wyrastają kolejne. Rewolucje, które miały przynieść wolność, kończą jako własne karykatury. To, co miały zniszczyć, odradza się z innymi przywódcami i sztandarami.
A jeśli problem tkwi głębiej? Jeśli przyczyn współczesnych wojen, nierówności, alienacji i nieustannego podporządkowania człowieka pracy należy szukać nie w ostatnich stuleciach, lecz tysiące lat wcześniej? Jeśli błędu nie popełniliśmy wczoraj, ale u samych początków tego, co dzisiaj z dumą nazywamy cywilizacją?
Taką prowokację intelektualną proponuje amerykański filozof John Zerzan. W książce „Ludowa historia cywilizacji”, właśnie wydanej przez Towarzystwo Naukowe im. Stanisława Andreskiego, wywraca tradycyjną opowieść o postępie. Pisze, że to, co uważamy za największe osiągnięcie ludzkości, mogło być zarazem początkiem niewoli.
Obecnie istnieje tylko jedna, totalizująca cywilizacja. Czas rozpoznać jej agonię i słabości. Historycy zawsze pisali o przeszłości, mając świadomość własnego życia i czasów, w których żyją. Nigdy nie było to ważniejsze niż dziś. Czas spojrzeć na bieg historii w kontekście tego, gdzie — jakże niepewnie — stoimy teraz.
John Zerzan
Technofaszyzm i kolejny kopniak w ego człowieka. Prof. Leder: AI może odebrać nam złudzenie wyjątkowości
Rewolucja, która pożera własne ideały
John Edward Zerzan urodził się 10 sierpnia 1943 roku w Salem, w stanie Oregon. Jego intelektualna droga nie zaczęła się od problemów współczesnego kapitalizmu: wyzysku, nierówności i podporządkowania człowieka pracy.
W 1966 roku ukończył politologię na Uniwersytecie Stanforda. Był to czas protestów przeciwko wojnie w Wietnamie, rozwoju kontrkultury i buntu wobec amerykańskiego establishmentu. Zerzan angażował się w działalność społeczną i związkową, organizując pracowników usług społecznych w San Francisco.
To właśnie tam zetknął się z paradoksem, który wpłynął na całą jego późniejszą filozofię. Organizacje powołane do walki z wyzyskiem same potrafiły odtwarzać hierarchie, biurokrację i zależności. Związki zawodowe, zamiast zwalczać system pracy najemnej, stawały się często częścią mechanizmu, z którym miały walczyć.
Zerzan zaczął więc zastanawiać się, czy problemem jest tylko niesprawiedliwy podział bogactwa, czy również sposób organizowania ludzkiego życia.
Przypomina to mechanizm nazwany przez socjologa Roberta Michelsa „żelaznym prawem oligarchii”. Organizacje, nawet powołane w imię demokracji i równości, mają tendencję do wyłaniania własnych elit, które z czasem zaczynają bronić swojej pozycji.
Literatura to doskonale opisała. W „Folwarku zwierzęcym” George’a Orwella zwierzęta buntują się przeciwko człowiekowi, aby uwolnić się od wyzysku. Ostatecznie jednak świnie, które przejmują władzę, nie są wcale lepsze, od dawnych panów.
Podobny motyw pojawił się znacznie wcześniej w polskiej literaturze. Władysław Reymont w „Buncie”, wydanym w 1924 roku, przedstawił historię zwierząt, które pod wodzą psa Rexa występują przeciwko ludzkiej dominacji. Marzą o wolności, lecz ich rewolucja przeradza się w chaos, głód i przemoc. W końcu buntownicy zabijają własnego przywódcę, by następnie podporządkować się gorylowi, którego biorą za człowieka. Chcieli uwolnić się od panów, a ostatecznie sami szukają kolejnego.
Wszystkie te historie łączy idea o tym, że:
kontrrewolucja rodzi się wewnątrz samej rewolucji, gdy wyzwoliciele przejmują metody dawnych ciemiężycieli.
Właśnie dlatego Zerzan zaczął wątpić w sens naprawiania istniejących instytucji. Czy można naprawdę zniszczyć hierarchię, tworząc kolejną?
Ewolucja człowieka praktycznie się zatrzymała. „Selekcja naturalna już na nas nie działa”
Od fabryki do pierwszego pola uprawnego
W 1972 roku Zerzan uzyskał magisterium z historii. Coraz bardziej interesował się industrializacją, rozwojem fabryk i oporem wobec maszyn. Stopniowo dochodził do przekonania, że zarówno kapitalizm, jak i państwowy socjalizm opierają się na podobnej logice: produkcja musi rosnąć, technologia rozwijać się, a człowiek dostosowywać do wymagań systemu.
Przełom przyniosło zainteresowanie antropologią społeczności przedrolniczych. Zerzan zaczął podważać przekonanie, że państwo, hierarchia i przymus pracy są naturalnymi składnikami ludzkiej egzystencji.
W książkach „Elements of Refusal” z 1988 roku i „Future Primitive and Other Essays” z 1994 roku rozwijał krytykę cywilizacji przemysłowej. Ostatecznie doszedł do poglądów znacznie radykalniejszych niż tradycyjny anarchizm. Nie wystarczało mu już zniesienie państwa czy kapitalizmu. Zaczął kwestionować samą cywilizację.
W „Ludowej historii cywilizacji”, opublikowanej w oryginale w 2018 roku, poszukuje źródeł zniewolenia w przejściu od zbieractwa i łowiectwa do rolnictwa.
Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które ogląda świetliki. Strach przed przyrodą sprawia, że ją niszczymy
W rozdziale „Rolnictwo / udomowienie: kamienie węgielne cywilizacji” pisze:
„Przejście od zbieraczy do rolników, przejście do udomowienia roślin, zwierząt — oraz nas samych — było najgłębszą zmianą jakościową w historii naszego gatunku. Zmieniło wszystko i nadal zmienia. Kontrola wyłoniła się jako definiująca zasada, wewnętrzna logika, która łączy rolnictwo z nanotechnologią, inżynierią genetyczną i totalną inwigilacją”.
Według Zerzana człowiek, który przez ogromną część swoich dziejów funkcjonował bez państw, fabryk i zorganizowanego przymusu pracy, stopniowo zaczął podporządkowywać własne życie wymaganiom produkcji.
Rolnictwo wymagało regularności, planowania, magazynowania zapasów i ochrony pól. Ziemia stawała się własnością, a kontrola nad żywnością sprzyjała powstawaniu hierarchii.
„Udomowienie wiązało się z rozpoczęciem produkcji, znacznym zwiększeniem podziału pracy i ostatecznym ukształtowaniem podstaw stratyfikacji społecznej. Była to epokowa mutacja zarówno w charakterze ludzkiej egzystencji, jak i jej dalszego rozwoju, przyćmiewająca jednak ten rozwój coraz większą ilością przemocy i pracy”.
W tej perspektywie pierwsze pola uprawne i współczesne fabryki to ta sama historia. Historia coraz mocniejszej kontroli nad przyrodą, ludźmi, światem.
Prastara cywilizacja z biebrzańskich bagien. Kto mieszkał na Podlasiu przed tysiącami lat?
Kiedy zegar zaczął rządzić człowiekiem?
Zerzan idzie jednak dalej. Poddaje krytyce także kulturę symboliczną: język, liczby, sztukę i pojęcie czasu.
„Czas historyczny, podobnie jak rolnictwo, nie jest naturalną częścią rzeczywistości społecznej, lecz czymś narzuconym. Pomiar czasu czy historii jest funkcją represji, której podstawą jest produkcja lub rolnictwo”.
To jedna z najbardziej prowokacyjnych myśli książki. Zegar, który miał pomagać człowiekowi organizować życie, stał się narzędziem dyscypliny. Liczby pozwalają mierzyć wydajność, a technologia coraz dokładniej kontrolować pracę i zachowanie.
Dzisiaj nawet odpoczynek jest racjonowany. Życie mierzymy produktywnością, efektywnością i osiągnięciami.
Czy postęp rzeczywiście był postępem?
„Ludowa historia cywilizacji” próbuje spojrzeć na dzieje ludzkości inaczej niż przez pryzmat triumfu ludzkiego rozumu. Zerzan przygląda się rozwojowi państw, wojen, religii, pracy, technologii i przemysłu, pytając przede wszystkim o cenę tych przemian.
To oczywiście radykalna interpretacja, z którą można polemizować.
Współczesna archeologia nie potwierdza obrazu wszystkich społeczności przedrolniczych jako pokojowych i egalitarnych. Przemoc, nierówności i konflikty istniały również przed powstaniem rolnictwa. Sama rewolucja neolityczna była długotrwałym, zróżnicowanym procesem.
Cywilizacja przyniosła też medycynę, rozwój wiedzy i wydłużenie życia. Zerzan nie przedstawia przekonującego sposobu, w jaki współczesna ludzkość mogłaby z tych osiągnięć zrezygnować.
Jednak wartość jego książki nie musi polegać na proponowaniu gotowej recepty. Jej siłą jest zakwestionowanie przekonania, że postęp zawsze oznacza większą wolność.
Pierwszy kryzys gospodarczy w Polsce. Jak srebro i handel ludźmi zbudowały i pogrzebały państwo Piastów
Czy można pokonać Hydrę?
Dzisiaj Zerzan ma 83 lata, nadal pisze i prowadzi audycję „Anarchy Radio”. Imponująca jest jego droga od działacza związkowego do krytyka cywilizacji. Zaczynał od pytania, jak uwolnić człowieka od wyzysku. Ostatecznie zaczął zastanawiać się, czy wyzysk nie jest zakorzeniony w samych fundamentach naszego sposobu życia.
I tutaj powraca metafora Hydry.
Przez stulecia próbowaliśmy odcinać kolejne głowy społecznego potwora. Obalaliśmy monarchie, zmienialiśmy ustroje, przeprowadzaliśmy rewolucje. A jednak hierarchie, przymus i dominacja powracały, często pod nowymi nazwami i sztandarami.
Być może dlatego, że walczyliśmy z kolejnymi formami władzy, nie zastanawiając się nad mechanizmami, które nieustannie ją odtwarzają.
Żyjemy przecież w świecie, w którym technologia miała uwalniać nas od pracy, a wciąż brakuje nam czasu. Komunikacja miała zbliżać ludzi, a coraz częściej mówimy o samotności. Rozwój gospodarczy miał zapewniać spokój, komfort, bezpieczeństwo, tymczasem rosną obawy o przyszłość planety.
Nie musimy zgadzać się z Zerzanem ani marzyć o powrocie do świata łowców i zbieraczy. Ale warto przeczytać „Ludową historię cywilizacji”, żeby zastanowić się, czy nie próbujemy dzisiaj rozwiązywać problemów, których fundamenty sami stworzyliśmy dziesięć tysięcy lat temu.
Bo może najważniejsze pytanie o przyszłość człowieka nie brzmi: dokąd jeszcze możemy dojść?
Może najpierw powinniśmy zapytać, gdzie właściwie popełniliśmy błąd. I czy zamiast wciąż odcinać Hydrze kolejne głowy, nie powinniśmy wreszcie zrozumieć, dlaczego ciągle odrastają.
Źródło: Towarzystwo Naukowe im. Stanisława Andreskiego (TNSA)
Czytaj więcej



