Wygląda jak hortensja, ale łatwiej ją uprawiać. Kalina wraca do ogrodów
Kalina koralowa jest bardzo wdzięcznym krzewem. Nie ma zbyt wielkich wymagań, zwykle rośnie zdrowo, a wiosną obsypuje się przepięknymi kwiatami, które wyglądają jak wielkie, białe kule.
Kalina koralowa jest jednym z tych krzewów, które nie wymagają od ogrodnika wielkiego doświadczenia. Przyjmuje się w zwykłej ogrodowej ziemi, dobrze znosi polskie zimy i nie potrzebuje regularnego przycinania. Wystarczy znaleźć dla niej jasne miejsce i pamiętać o podlewaniu podczas dłuższej suszy.
W maju i czerwcu kalina obsypuje się białymi kwiatami. Najbardziej efektowna odmiana „Roseum” tworzy duże, okrągłe kwiatostany. Z daleka wyglądają jak kwiaty białej hortensji, a chwilami trudno odróżnić oba krzewy.
Kalina jest jednak łatwiejsza w uprawie. Nie musimy przygotowywać dla niej specjalnego podłoża ani uważnie pilnować odczynu ziemi. Zwykle zdrowo rośnie, dobrze znosi mróz i każdego roku odwdzięcza się obfitym kwitnieniem.
Kalina koralowa naturalnie występuje w Polsce. Od pokoleń rosła w wiejskich ogrodach, nad wodą, na skrajach lasów i w wilgotnych zaroślach. Była tak mocno związana z polskim krajobrazem, że trafiła również do pieśni ludowych i literatury.
Teofil Lenartowicz tak zaczynał wiersz „Kalina”:
„Rosła kalina z liściem szerokim,
Nad modrym w gaju rosła potokiem”.
W utworze krzew stroi się czerwonymi koralami, przegląda w wodzie i czeka na młodego Jasia. Kalina pojawia się również w „Balladynie” Juliusza Słowackiego. Kirkor zwraca się do Aliny słowem „kalinko”. Z kolei Henryk Sienkiewicz pisał w „Krzyżakach”, że Jagienka wyglądała „na wpół kalina, wpół sosenka”.

W ludowej tradycji kalina symbolizowała młodą, piękną dziewczynę. Nic dziwnego, że tak miała na imię również jedna z najpiękniejszych i najbardziej wyrazistych polskich aktorek – Kalina Jędrusik. Jej imię, podobnie jak sam krzew, kojarzy się z urodą, kobiecością i temperamentem.
Dziś kalina wraca do przydomowych ogrodów. Nie tylko pięknie wygląda, ale także przywołuje dawny polski krajobraz, który znamy z poezji, powieści i ludowych pieśni.
Kalina koralowa czy „Roseum”? Przed zakupem musimy się zdecydować
Przed zakupem musimy się zdecydować, jaki efekt chcemy uzyskać. Zwykła kalina koralowa i odmiana „Roseum” należą do tego samego gatunku, ale różnią się wyglądem. Inaczej kwitną i tylko jedna z nich wydaje czerwone owoce.
Zwykła kalina tworzy płaskie, białe kwiatostany. Większe kwiaty rosną na ich obrzeżach, a drobniejsze wypełniają środek. Z tych mniejszych pod koniec lata powstają błyszczące, czerwone owoce zebrane w ciężkie kiście.
Odmiana „Roseum”, nazywana również śnieżną kulą, wygląda znacznie bardziej okazale. Jej kwiatostany przypominają duże, białe pompony. Początkowo mają lekko zielony kolor, później stają się śnieżnobiałe, a pod koniec kwitnienia czasami delikatnie różowieją. To właśnie ta odmiana najbardziej przypomina hortensję.
Musimy jednak pamiętać, że wszystkie kwiaty odmiany „Roseum” są płonne, dlatego ten krzew nie zawiązuje czerwonych owoców. Nie możemy więc oczekiwać, że ta sama kalina wiosną obsypie się wielkimi białymi kulami, a jesienią czerwonymi koralami.
Jeśli chcemy przede wszystkim dużych, kulistych kwiatostanów, wybierzmy odmianę „Roseum”. Jeśli wolimy bardziej naturalny krzew, który jesienią wyda czerwone owoce i zaprosi do ogrodu ptaki, posadźmy zwykłą kalinę koralową.
Do mniejszego ogrodu możemy wybrać owocującą odmianę „Compactum”. Dorasta zwykle do około 1,5 metra, dlatego łatwiej znaleźć dla niej miejsce niż dla dużej kaliny, która po kilku latach może osiągnąć 3–4 metry wysokości i podobną szerokość.
Gdzie najlepiej posadzić kalinę koralową?
Kalina koralowa nie ma zbyt wielkich wymagań dotyczących ziemi. Najlepiej rośnie w podłożu żyznym, próchnicznym i lekko wilgotnym, ale poradzi sobie także w zwykłej ziemi ogrodowej.
Przed posadzeniem możemy wymieszać ziemię z dojrzałym kompostem. Dzięki temu podłoże będzie dłużej zatrzymywało wodę, a młody krzew łatwiej się przyjmie. Nie musimy kupować specjalnej ziemi ani zasypywać korzeni dużą ilością nawozu.
Kalina najpiękniej kwitnie na słońcu. Możemy posadzić ją również w półcieniu, ale wtedy kwiatów będzie nieco mniej. Unikajmy mocno zacienionych miejsc, ponieważ krzew może w nich słabiej kwitnąć i wypuszczać długie, luźno ułożone pędy.
Najważniejsza jest wilgoć. Kalina lubi ziemię, która nie wysycha zbyt szybko. Jeśli posadzimy ją w lekkim, piaszczystym podłożu, podczas upałów będziemy musieli częściej ją podlewać. Nie oznacza to jednak, że korzenie powinny stale stać w wodzie. Ziemia musi odprowadzać jej nadmiar.
Zanim posadzimy krzew, sprawdźmy również, ile mamy miejsca. Zwykła kalina oraz odmiana „Roseum” mogą osiągnąć około 3–4 metrów wysokości i podobną szerokość. Nie sadźmy ich tuż przy ścianie domu, ogrodzeniu ani w wąskim przejściu. Młoda sadzonka wygląda niewinnie, ale po kilku latach zamieni się w duży, rozłożysty krzew.
Kalina dobrze wygląda posadzona pojedynczo na trawniku. Możemy również umieścić ją nad oczkiem wodnym albo wykorzystać do stworzenia luźnego, nieformowanego żywopłotu. Pasuje zarówno do ogrodu wiejskiego, jak i naturalistycznego.
Kiedy sadzić kalinę i jak ją podlewać?
Kalinę koralową najlepiej sadzić wiosną albo jesienią. Sadzonki sprzedawane w doniczkach możemy przenosić do ogrodu przez cały sezon. Latem poczekajmy jednak na chłodniejszy i pochmurny dzień. Sadzenie podczas fali upałów niepotrzebnie narazi młodą roślinę na utratę wody.
Wykopmy dołek mniej więcej dwa razy szerszy od bryły korzeniowej. Krzew ustawmy na takiej samej głębokości, na jakiej rósł w doniczce. Następnie zasypmy korzenie ziemią, lekko ją ugniećmy i obficie podlejmy.
Przez pierwszy sezon musimy pilnować, aby podłoże całkowicie nie wyschło. Podczas upałów podlewajmy krzew rzadziej, ale obficie. Woda powinna dotrzeć głęboko do korzeni. Codzienne zwilżanie samej powierzchni ziemi niewiele pomoże.
Wokół kaliny możemy rozłożyć kompost, korę albo rozdrobnione gałęzie. Taka warstwa osłoni ziemię przed słońcem, zatrzyma wilgoć i ograniczy wzrost chwastów. Nie przysuwajmy jednak mokrej ściółki bezpośrednio do pędów.
Starsza, dobrze ukorzeniona kalina poradzi sobie z krótkim okresem bez deszczu. Podczas długiej suszy warto ją jednak podlać. Krzew zachowa wtedy zdrowe liście i przygotuje więcej pąków kwiatowych na kolejny sezon.
Kalina sama zachowuje ładny kształt
Kaliny koralowej nie musimy przycinać każdego roku. Krzew naturalnie tworzy szeroką, zaokrągloną koronę. Wiosną wystarczy usunąć suche, złamane i chore gałęzie.
Jeśli kalina po kilku latach zrobi się zbyt duża, możemy ją skrócić. Zróbmy to zaraz po zakończeniu kwitnienia. Nie czekajmy do jesieni i nie przycinajmy jej mocno wczesną wiosną, ponieważ wraz z pędami usuniemy pąki przygotowane na kolejny sezon.
Trochę inaczej postępujemy ze zwykłą kaliną koralową, od której oczekujemy czerwonych owoców. Nie wycinajmy wszystkich przekwitłych kwiatostanów, ponieważ właśnie w ich miejscu rozwiną się czerwone korale. Usuńmy tylko najstarsze, uszkodzone i przeszkadzające gałęzie.
Stary krzew możemy odmłodzić. Co roku wycinajmy kilka najstarszych pędów tuż nad ziemią. Po dwóch lub trzech sezonach kalina wypuści nowe gałęzie i odzyska gęsty pokrój. Nie ścinajmy jednak całego krzewu jednocześnie, jeśli w kolejnym roku chcemy znowu zobaczyć kwiaty.
Co obgryzło korzenie młodej śliwy? Porzeczek już nie udało się uratować
Kalina zwykle rośnie zdrowo, ale czasami atakują ją szkodniki
Kalina nie sprawia wielu problemów, ale czasami na młodych pędach pojawiają się mszyce. Wysysają z nich soki, przez co liście zwijają się, marszczą i przestają prawidłowo rosnąć.
Jeśli mszyc jest niewiele, możemy spłukać je mocnym strumieniem wody. Nie musimy od razu sięgać po silne preparaty. Mszycami żywią się biedronki, złotooki i inne pożyteczne owady, które często same pomagają nam opanować problem.
Większe szkody potrafi wyrządzić szarynka kalinówka. Jej larwy pojawiają się wiosną i wygryzają w liściach liczne otwory. Przy silnym ataku z blaszki liściowej mogą zostać niemal same nerwy.
Od końca kwietnia regularnie oglądajmy krzew, szczególnie spodnią stronę liści. Jeśli wcześnie zauważymy larwy, możemy zebrać je ręcznie albo usunąć najmocniej zaatakowane liście. Szkodniki częściej atakują rośliny osłabione suszą, dlatego pamiętajmy o podlewaniu podczas dłuższych okresów bez deszczu.
Czereśnie kwitły, ale nie dawały owoców. Pan Sebastian dopiero po latach zrozumiał, co mogło pójść nie tak
Czy owoce kaliny koralowej można jeść?
Surowe owoce kaliny są gorzkie i cierpkie. Zawierają również związki, które po zjedzeniu większej ilości mogą wywołać problemy żołądkowe. Nie jedzmy ich prosto z krzewu i nie pozwalajmy na to dzieciom.
W tradycyjnej kuchni owoce zbierano po przemrożeniu, a następnie poddawano obróbce termicznej. Przygotowywano z nich między innymi galaretki, konfitury i syropy. Jeśli nie znamy zasad ich bezpiecznego przetwarzania, nie eksperymentujmy samodzielnie.
Odmiana „Roseum” nie wydaje owoców. Wiosną odwdzięcza się za to wielkimi, białymi kwiatostanami, które wyglądają jak kule śniegu. Zwykła kalina kwitnie mniej okazale, ale jesienią zdobi ogród czerwonymi koralami i przyciąga ptaki.
Przed zakupem musimy więc zdecydować, na czym bardziej nam zależy. Jeśli chcemy wielkich, kulistych kwiatów przypominających hortensję, wybierzmy kalinę „Roseum”. Jeśli chcemy również czerwonych owoców, posadźmy zwykłą kalinę koralową.
Obie są wdzięczne, wytrzymałe i długowieczne. Kalina nie wymaga od nas wiele, a przez lata odwdzięcza się kwiatami, jesiennymi kolorami i odrobiną dawnego polskiego krajobrazu.
Źródła: Royal Horticultural Society, Missouri Botanical Garden, Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie, Polona, Wolne Lektury, Uniwersytet Łódzki



