Czy El Niño wpłynie na ubezpieczenia nad Odrą?

Łany, powódź 2024. fot: Rafał Bernasiński

El Niño zwiększa niepewność pogodową, ale rynek polis nad Odrą już zmieniła powódź z 2024 roku i jej kosztowne skutki.


Firmy ubezpieczeniowe także czytają prognozy sezonowe, raporty klimatyczne i analizy dotyczące El Niño. Zakłady oraz reasekuratorzy wykorzystują te informacje, gdy oceniają ryzyko powodzi, intensywnych opadów, burz, gradobić i wichur.

Czy rozwijające się El Niño wpłynie na ubezpieczenia nad Odrą? Może zwiększyć ostrożność zakładów, ale nie prowadzi automatycznie do podwyżek składek ani ograniczenia ochrony w Polsce. El Niño nie jest prognozą powodzi na Odrze, Nysie Kłodzkiej ani innych polskich rzekach.

Prognozy dotyczące Pacyfiku mogą jednak trafić do modeli wykorzystywanych przez ubezpieczycieli i reasekuratorów. Jeżeli światowe straty wywołane suszami, ulewami i burzami wzrosną, firmy mogą ostrożniej podchodzić do przejmowania ryzyk katastroficznych także w Europie.

W Polsce rynek nie musi jednak czekać na kolejne globalne zjawiska. Powódź z września 2024 roku już dostarczyła branży danych o liczbie szkód, kosztach odbudowy i podatności majątku publicznego na zalanie. Jej skutki widać w późniejszych postępowaniach na ubezpieczenie nadodrzańskich samorządów.


Rekordowe El Niño 2026: Dlaczego ubezpieczyciele zwiększają ostrożność?

Światowe instytucje prognozują, że nadchodzące El Niño może być jednym z najsilniejszych w historii pomiarów. Z raportów NOAA oraz WMO z połowy 2026 roku wynika, że zjawisko to gwałtownie przybiera na sile. Prawdopodobieństwo utrzymania się tych warunków jesienią przekracza 90%, a anomalia temperatury Pacyfiku ma osiągnąć aż 1,8°C. NOAA szacuje na 63% szanse, że na przełomie 2026 i 2027 roku zjawisko to zyska status „bardzo silnego”, stając się jednym z największych epizodów od 1950 roku.

Choć to cykliczne zjawisko nie przekłada się bezpośrednio na ryzyko powodziowe w Polsce, nakłada się ono na poważniejsze, długoterminowe zagrożenia klimatyczne. Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu (IPCC) w opracowaniu „Climate Information Relevant for Disaster Management, Insurance and Finance” jednoznacznie wskazuje, że postępujące globalne ocieplenie zwiększa intensywność silnych opadów i związanych z nimi powodzi w części Europy.

Dla globalnego i lokalnego rynku ubezpieczeń nałożenie się rekordowego El Niño na te stałe trendy to potężny impuls ostrzegawczy. Powoduje to drastyczny wzrost niepewności w modelach matematycznych ubezpieczycieli. W efekcie zakłady ubezpieczeń prewencyjnie zwiększają ostrożność w ochronie swojego kapitału – zaostrzają kryteria oceny ryzyka, podnoszą franszyzy oraz dokładniej limitują swoją odpowiedzialność finansową.


Powódź z 2024 roku zmieniła ubezpieczenia nad Odrą

We wrześniu 2024 roku niż genueński Boris przyniósł długotrwałe i ekstremalnie intensywne opady deszczu w Europie Środkowej. W Polsce najtrudniejsza sytuacja rozwinęła się między 12 a 16 września, uderzając przede wszystkim w ziemię kłodzką. Miejscowości takie jak Kłodzko, Lądek-Zdrój czy Stronie Śląskie poniosły ogromne straty – żywioł niszczył tam domy, mosty, przedsiębiorstwa oraz infrastrukturę komunalną. Fala powodziowa przeszła następnie przez kolejne regiony dorzecza Odry.

Zjawisko to zostało szczegółowo zbadane przez międzynarodowy zespół World Weather Attribution w analizie dotyczącej wpływu zmian klimatycznych na powódź w Europie Środkowej. Badacze oszacowali, że globalne ocieplenie około dwukrotnie zwiększyło prawdopodobieństwo wystąpienia tak gwałtownych, czterodniowych ulew, a ich intensywność wzrosła o około 7 procent.

Katastrofalne opady wygenerowały gigantyczne koszty. We wniosku o pomoc z Funduszu Solidarności Unii Europejskiej, złożonym do Komisji Europejskiej przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Polska oszacowała wydatki i straty w samej infrastrukturze na ponad 13 miliardów złotych.

Z kolei skalę zniszczeń objętych prywatnymi polisami podsumował Urząd Komisji Nadzoru Finansowego w specjalnym raporcie dotyczącym zdarzeń katastroficznych. Wynika z niego, że do końca czerwca 2025 roku zakłady ubezpieczeń przyjęły ponad 131 tysięcy zgłoszeń związanych z wrześniową powodzią, a wartość szkód brutto przekroczyła 2,1 miliarda złotych.

Zderzenie danych administracji publicznej z wynikami sektora finansowego wyraźnie obnaża zjawisko luki ubezpieczeniowej. Polisy pokryły zaledwie ułamek całkowitych strat, co oznacza, że ogromny ciężar finansowy odbudowy kraju spadł bezpośrednio na budżet państwa, samorządy, lokalnych przedsiębiorców oraz samych mieszkańców.

Mimo to kataklizm dostarczył ubezpieczycielom kluczowych danych analitycznych. Informacje o realnej podatności budynków na zalania, koncentracji majątku na terenach zalewowych oraz faktycznych kosztach napraw są obecnie wykorzystywane przez towarzystwa ubezpieczeniowe do weryfikacji ryzyka i kalkulacji nowych ofert dla gmin oraz powiatów.


NIK: Kotlina Kłodzka nadal wymaga ochrony przeciwpowodziowej

Najwyższa Izba Kontroli oceniła stan strategicznych inwestycji hydrologicznych w dokumencie „Badanie sprawozdania finansowego Projektu Ochrony Przeciwpowodziowej w Dorzeczu Odry i Wisły”, opublikowanym w lutym 2026 roku. Inspektorzy NIK jednoznacznie wskazali, że katastrofalne wydarzenia z 2024 roku obnażyły niewystarczające zabezpieczenie Kotliny Kłodzkiej.

Choć łączna wartość całego projektu modernizacji dorzeczy przekracza aż 1,2 miliarda euro, część kluczowych przedsięwzięć nie została ukończona w pierwotnie planowanym terminie. W ocenie Izby region ten wciąż pilnie potrzebuje dodatkowej retencji oraz budowy nowych zabezpieczeń na rzekach górskich, zwłaszcza że po przejściu fali powodziowej koszty dokończenia opóźnionych zadań drastycznie wzrosły.

Ta wyraźna różnica między obszarami dobrze zabezpieczonymi inżynieryjnie a terenami pozbawionymi odpowiedniej infrastruktury retencyjnej ma fundamentalne znaczenie dla sektora finansowego. Dla ubezpieczycieli stan infrastruktury przeciwpowodziowej to kluczowy czynnik ryzyka. Podczas kalkulacji stawek i przygotowywania polis zakłady ubezpieczeń skrupulatnie analizują stan techniczny wałów, realną pojemność zbiorników retencyjnych, lokalną historię szkód oraz plany ewakuacji.

Regiony, w których inwestycje zostały opóźnione lub zaniechane, muszą liczyć się z tym, że ubezpieczyciele będą tam znacznie ostrożniej podchodzić do ochrony majątku, co bezpośrednio przełoży się na wyższe składki lub ograniczenie limitów odpowiedzialności.


Analiza Fakty Plus: jak sprawdziliśmy ubezpieczenia samorządów

Jako redakcja Fakty Plus przeprowadziliśmy szczegółową analizę publicznie dostępnych danych dotyczących ubezpieczenia majątku nadodrzańskich gmin, miast i powiatów. Naszym badaniem objęliśmy jednostki samorządu terytorialnego bezpośrednio narażone na powodzie rzeczne, podtopienia oraz szkody wywołane intensywnymi opadami. Pod lupę wzięliśmy Brzeg, Krapkowice, Kędzierzyn-Koźle, Oławę, Opole, Wrocław oraz Racibórz.

W celu zachowania pełnej transparentności bazowaliśmy wyłącznie na jawnych materiałach pochodzących z Biuletynu Zamówień Publicznych, systemu e-Zamówienia, lokalnych Biuletynów Informacji Publicznej (BIP) oraz platform zakupowych. Skrupulatnej weryfikacji poddaliśmy pełną dokumentację przetargową – w tym specyfikacje warunków zamówienia (SWZ), opisy przedmiotów ubezpieczenia, informacje z otwarcia ofert, ostateczne wyniki postępowań, projekty umów oraz oficjalne opracowania brokerskie.

Kluczowym elementem naszej analizy było porównanie rynkowej elastyczności ofert oraz realnego poziomu ochrony finansowej samorządów. Zestawiliśmy ze sobą liczbę składanych ofert, zakres ochrony przed powodzią, warunki ubezpieczenia dla nieruchomości na terenach historycznie zalewanych, a także limity i podlimity powodziowe. Szczególną uwagę zwróciliśmy na zapisy ograniczające odpowiedzialność finansową ubezpieczycieli, takie jak franszyzy, udziały własne oraz wyłączenia w polisach majątkowych i OC.

Wnioski z naszego raportu obnażają trudną sytuację samorządów na rynku finansowym. Ustaliśmy, że szeroka konkurencja wśród ubezpieczycieli pojawia się rzadko, a wyniki postępowań przetargowych mocno różnią się między poszczególnymi miastami. Część nadodrzańskich samorządów w odpowiedzi na przetarg otrzymuje zaledwie jedną ofertę, a niektóre zadania ubezpieczeniowe kończą się całkowitym fiaskiem i brakiem wyboru wykonawcy ze względu na zbyt duże ryzyko klimatyczne.


Mniej ofert na ubezpieczenie samorządów nad Odrą

Spadek liczby ofert zakładów ubezpieczeń z przetargów to tendencja widoczna w całym regionie. W powiecie brzeskim w postępowaniu z 2023 roku wpłynęły jeszcze trzy oferty, natomiast po powodzi z 2024 roku samorząd otrzymał już tylko jedną propozycję.

Podobną sytuację odnotowaliśmy w innych nadodrzańskich jednostkach:

  • Do powiatu krapkowickiego wpłynęła jedna oferta na ubezpieczenie mienia (w części komunikacyjnej zgłosiły się dwa podmioty).
  • Powiat kędzierzyńsko-kozielski otrzymał jedną ofertę na główny pakiet majątkowy. Jedną z pozostałych części unieważniono z powodu przekroczenia budżetu, a dwie nie zakończyły się wyborem wykonawcy.
  • Miasto Opole odnotowało po jednej ofercie w dwóch największych częściach postępowania, a trzy kolejne części zakończyły się bez podpisania umowy.

Największe zainteresowanie rynku wzbudził przetarg Wrocławia, do którego wpłynęło pięć ofert. Miasto objęło ochroną powodziową również nieruchomości położone na obszarach szczególnego zagrożenia i nie wprowadziło osobnego podlimitu dla powodzi.

Z kolei w Raciborzu Starostwo Powiatowe zdecydowało się na całkowite wyłączenie powodzi z zakresu ubezpieczenia mienia. Mimo to w postępowaniu z 2024 roku samorząd nie otrzymał żadnej oferty, a kolejne podejście przetargowe w 2025 roku również zakończyło się brakiem wyboru wykonawcy.

Nasza analiza danych przetargowych potwierdza ogólną zależność: w większości postępowań pojawia się tylko jeden zainteresowany ubezpieczyciel, a część pakietów pozostaje bez ofert. Towarzystwa ubezpieczeniowe systematycznie ograniczają zakresy ochrony i coraz częściej odmawiają pokrywania ryzyka powodziowego na terenach bezpośrednio zagrożonych zalaniem.

Szkoły zimą odwołują zajęcia. fot: Ilya Semenov/ Unsplasch
Środowisko

Mroźna zima a ocieplenie klimatu. Eksperci z UW wyjaśniają fakty


Brzeg po powodzi: jedna oferta, ale szeroka ochrona

Spośród przeanalizowanych jednostek najciekawiej wygląda Powiat Brzeski. Nie dlatego, że uzyskał dużą liczbę propozycji. W postępowaniu z 2023 roku wpłynęły trzy oferty, natomiast po powodzi z września 2024 roku pojawiła się już tylko jedna. Dokumenty pozwalają jednak sprawdzić nie tylko liczbę wykonawców, lecz także to, jaką część przyszłych szkód powiat przeniósł na ubezpieczyciela.

Analiza programu ubezpieczeniowego przygotowana dla powiatu wskazuje, że po powodzi zakłady ograniczały gotowość do przejmowania ryzyk katastroficznych. Ubezpieczyciele dążyli do obniżenia limitów dla powodzi, zwiększenia udziału samorządu w każdej szkodzie oraz pozostawienia większej części możliwych kosztów w lokalnym budżecie.


Limit powodziowy chroni przed największymi stratami

Najważniejsza różnica dotyczyła limitu odpowiedzialności za powódź. Limit określa najwyższą kwotę, do której ubezpieczyciel odpowiada za szkody objęte daną częścią polisy. Gdy straty przekroczą ten poziom, nadwyżkę musi pokryć właściciel majątku, w tym przypadku Powiat Brzeski.

Z przeprowadzonych przez nas analiz wynika, że rynek oczekiwał ograniczenia ochrony powodziowej do 3 mln zł, który to limit ograniczył ochronę w części gmin i powiatów. Tymczasem powiat brzeski uzyskał jednak limit przekraczający 50,7 mln zł, czyli ponad szesnaście razy wyższy.

Różnica ma bezpośrednie znaczenie dla finansów samorządu. Przy limicie wynoszącym 3 mln zł duża powódź nie pokryje szkód, ubezpieczyciel wypłaci marne grosze, a kolejne dziesiątki milionów złotych kosztów odbudowy obciążyłyby powiat. Wyższy limit przenosi znacznie większą część tego ryzyka na ubezpieczyciela.

Rada ds. Środowiska EU/MKIŚ
Społeczeństwo

Polska wymusiła zmiany w polityce klimatycznej EU. ETS 2 opóźniony, a cel 90% do 2040 roku podlega rewizji


Niższa franszyza oznacza mniejszy udział powiatu w szkodzie

Powiat uzyskał również na tle innych gmin znacznie korzystniejszą franszyzę redukcyjną dla szkód powodziowych. Franszyza to część każdej szkody, której ubezpieczyciel nie wypłaca. Zakład odejmuje ją od należnego odszkodowania, a brakującą kwotę pokrywa samorząd.

Ubezpieczyciele w obszarach zagrożonych powodzią oczekiwali franszyzy wynoszącej 10 proc. wartości szkody, nie mniej niż 1 tys. zł. Ostatecznie powiat uzyskał 5 proc., również z minimalnym poziomem 1 tys. zł.

Przy szkodzie wynoszącej 10 mln zł różnica jest łatwa do zobaczenia. Franszyza na poziomie 10 proc. obciążyłaby powiat kwotą 1 mln zł. Przy poziomie 5 proc. udział samorządu wyniósłby 500 tys. zł. Pozostałą część, do granic odpowiedzialności określonych w polisie, pokryłby zakład.


Aktualizacja wartości majątku zmniejszyła ryzyko niedoubezpieczenia

Analizują ubezpieczenia jednostek publicznych, wyłania się nieciekawy obraz, większość jednostek ma źle oszacowane sumy ubezpieczenia. Znów tu odmiennym przypadkiem są jednostki, które zdecydowały się zaktualizować sumy ubezpieczenia, ciekawe, że znów powiat Brzeski wypada bardzo korzystnie – tu nastąpiło podniesienie sumy ubezpieczenia mienia o około 25 proc. Suma ubezpieczenia określa wartość majątku przyjętą przez zakład i wyznacza górną granicę jego odpowiedzialności.

Aktualizacja była istotna ze względu na wzrost kosztów budowy, materiałów, urządzeń i robocizny. Gdy samorząd ubezpiecza budynek według nieaktualnej, zbyt niskiej wartości, odszkodowanie może nie wystarczyć na jego odbudowę albo odtworzenie wyposażenia.

Podwyższenie sumy ograniczyło więc ryzyko niedoubezpieczenia. Powiat dostosował ochronę do aktualnej wartości majątku, zamiast opierać przyszłe wypłaty na cenach sprzed kilku lat.

zniszczony budynek
News / Środowisko

Trąba powietrzna w Polsce? Klimatolog radzi: Wanna to jedno z najbezpieczniejszych miejsc


Dlaczego jedna oferta może być dobra

Nie wszyscy zostali dobrze ubezpieczeni. Jednak przypadek Brzegu pokazuje, że sama liczba ofert nie przesądza o jakości ubezpieczenia. Ciekawe – bo liczne propozycje z niskimi limitami, wysokimi franszyzami i licznymi wyłączeniami mogą zapewniać wrażenie pseudo-konkurencji, ale w praktyce to wciągnięcie podmiotu do gry na niższej lidze. W efekcie jednostki publiczne kuszone  potrzebą uległości aby uzyskać więcej ofert, mają znacznie słabszą ochronę niż jedna oferta przenosząca większą część ryzyka na zakład.

Powiat Brzeski uzyskał szeroki limit powodziowy, niższy udział w każdej szkodzie, ochronę opartą na aktualnej wartości majątku oraz wyższe zabezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Każdy z tych elementów zmniejsza kwotę, którą po katastrofie powiat musiałby wyłożyć z własnego budżetu.

Na podstawie dostępnych dokumentów Brzeg wygląda na jeden z najlepiej zabezpieczonych samorządów w analizowanej grupie. Wrocław otrzymał więcej ofert i również zapewnił sobie szeroką ochronę powodziową, ale materiały dotyczące Brzegu dokładniej pokazują, jak po powodzi z 2024 roku zmieniły się oczekiwania zakładów i jakie warunki ostatecznie uzyskał samorząd i potwierdzają znacznie korzystniejszy bilans kosztu ubezpieczenia do zakresu.


Samorządy muszą ograniczać ryzyko przed zakupem polisy

Gminy i powiaty mogą zmniejszać przyszłe szkody przez budowę zbiorników i polderów, wzmacnianie wałów, udrażnianie przepustów, rozwój małej retencji oraz ochronę terenów, na których woda może rozlać się bez niszczenia zabudowy.

Duże znaczenie ma także planowanie przestrzenne. Nowe osiedla, szkoły, magazyny i zakłady nie powinny powstawać na obszarach wskazanych na mapach zagrożenia jako podatne na zalanie.

Samorządy powinny rozwijać systemy ostrzegania, aktualizować plany ewakuacji, przygotowywać zapasy sprzętu i prowadzić ćwiczenia służb. Ubezpieczyciele uwzględniają takie zabezpieczenia podczas oceny ryzyka.

El Niño może zwiększyć globalną niepewność pogodową i wpłynąć na ostrożność reasekuratorów. Dla nadodrzańskich samorządów najważniejszym punktem odniesienia są jednak konkretne doświadczenia z września 2024 roku.

Powódź już zmieniła warunki ubezpieczeń nad Odrą. Kolejne postępowania pokażą, czy samorządy utrzymają szeroką ochronę, czy coraz większa część przyszłych strat będzie obciążała lokalne budżety.

Andrzej Wróblewski avatar
Andrzej Wróblewski

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *