„Największe frajerstwo świata”. Dlaczego niemal połowa młodych nauczycieli w stolicy chce odejść z zawodu?
Serwis Naukowy Uniwersytetu Warszawskiego publikuje wyniki wstrząsającego raportu. 49% młodych stażem nauczycieli w stolicy planuje natychmiastową zmianę profesji. Sprawdziliśmy wyniki badań zespołu prof. Małgorzaty Żytko nad wypaleniem zawodowym i brakiem społecznego uznania dla pracy przy tablicy.
Kryzys etosu pracy pedagoga w Polsce przybiera na sile, co potwierdzają najnowsze i niezwykle alarmujące dane płynące z murów najstarszej stołecznej uczelni. Serwis naukowy Uniwersytetu Warszawskiego informuje o wynikach projektów badawczych realizowanych na Wydziale Pedagogicznym UW, które rzucają zupełnie nowe światło na kondycję psychiczną i zawodową osób uczących nasze dzieci. Statystyki wskazują jednoznacznie: blisko połowa nauczycieli z krótkim stażem pracy w Warszawie rozważa definitywne pożegnanie się z oświatą. Naukowcy diagnozują ten stan nie jako chwilowe zmęczenie materiału, lecz jako strukturalną zapaść całego systemu edukacji narodowej. W tej nowej, trudnej rzeczywistości praca nauczyciela przestaje kojarzyć się z prestiżem misji społecznej, a staje się dla wielu osób formą dotkliwej kary.
„Największe frajerstwo świata”. – Jeśli nawet mąż i rodzina tak postrzegają twój zawód, a praca w nim „nie jest już nagrodą, ale niemal karą w naszym społeczeństwie”, to trudno z optymizmem patrzeć w przyszłość.
Powyższe cytaty pochodzą z ankiet wypełnionych przez młodych stażem nauczycieli w badaniu na temat funkcjonowania w warunkach współczesnych wyzwań edukacyjnych – badaniu prowadzonym przez zespół pod kierunkiem prof. Małgorzaty Żytko z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego – donosi Serwis Naukowy Uniwersytetu Warszawskiego.
Badania Teacher Drop Out (1 września 2020 – 31 sierpnia 2023 r.) koncentrowały się na przyczynach odchodzenia młodych nauczycieli z zawodu, a ich wyniki opublikowano w książce Młodzi nauczyciele odchodzą ze szkoły.
Natomiast trwający nadal projekt Teachers’ Well-Being in the Times of Crisis jest próbą wskazania źródeł stresu i obciążeń zawodowych oraz możliwości poprawy dobrostanu nauczycieli. Wyniki pierwszego z badań pokazują, że prawie połowa ankietowanych (49,2%) rozważa zmianę zawodu. Dramatyzm sytuacji potęguje fakt, że są to osoby już z kilkuletnim stażem, awansujące, a także dbające o dodatkowe dokształcanie.
Ankieta prawdę powie
Podstawowym kryterium doboru ankietowanych był ich staż pracy (nie dłuższy niż 5 lat) oraz zatrudnienie w przedszkolu, szkole podstawowej lub średniej w Warszawie. Warto podkreślić, że w tym wypadku „młodzi” nauczyciele to osoby młode stażem, a nie wiekiem.
Nie zawsze są to osoby zaraz po studiach. Co czwarta ma 36–45 lat, a minimalnie mniej badanych mieści się w przedziale wiekowym 30–35 lat. Nie brakuje emerytów. Analizy wskazują jednak, że im starsi nauczyciele, tym mniej skłonni są rozważać rezygnację z zawodu.
W badaniu wzięło udział 828 osób (720 kobiet, 106 mężczyzn i 2 osoby, które zaznaczyły odpowiedź „inna tożsamość płciowa”). Pytania ankietowe dotyczyły m.in. czynników motywujących do podjęcia pracy w zawodzie i pozostania w nim, rozważania zmiany profesji i przyczyny tego stanu rzeczy, rodzaju oczekiwanego wsparcia i związku motywacji do pozostania w zawodzie z relacjami społecznymi i wypaleniem zawodowym. Wyniki ankiet uzupełniono wywiadami grupowymi, dzięki czemu powstały konkretne rekomendacje dla szkół i nauczycieli.
Oba projekty badawcze prowadzone są w ramach programu Erasmus+. Przyczyn odchodzenia z zawodu nauczycieli w ciągu kilku pierwszych lat pracy równocześnie poszukiwano także w Turcji i Wielkiej Brytanii. Bo kryzys etosu pracy nauczyciela zauważalny jest w wielu krajach europejskich, choć jest efektem oddziaływania wielu różnych czynników.
– Badania przeprowadzone w ramach tych dwóch międzynarodowych projektów służą do zwrócenia uwagi na tę problematykę w pewnym porównaniu między krajami. Jednak koncentrujemy się na rodzimym podwórku i wykorzystaliśmy badania do pokazania sytuacji w Warszawie, czyli w dużym mieście – podkreśla prof. Małgorzata Żytko.
W raporcie badacze zaznaczają, że choć dobór próby nie pozwala wyciągać wiążących wniosków na temat sytuacji zawodowej ogółu młodych stażem nauczycieli w Polsce, to wyniki wskazują ogólną tendencję, którą należy wziąć pod uwagę, analizując zjawisko odchodzenia z zawodu w skali kraju, a wnioski i rekomendacje potraktować poważnie. Bo przecież niektóre problemy, zwłaszcza systemowe, obejmują wszystkich nauczycieli.
– Zbudowaliśmy portret dwóch grup nauczycieli: rozważających pożegnanie z zawodem lub zmianę formy zatrudnienia i tych, którzy pomimo pewnych niedogodności, chcą jednak w nim pozostać. Dla obu grup charakterystyczne jest, że brak poczucia docenienia i uznania społecznego stanowi czynnik demotywujący. Podobnie rzecz się ma z częścią zasad awansu zawodowego o charakterze czysto biurokratycznym. I trzeci z najważniejszych czynników to brak wspierającego oddziaływania relacji z rodzicami – wyjaśnia prof. Żytko.

Obyś cudze dzieci uczył
Z badania naukowców z UW wynika, że o zmianie pracy częściej myślą nauczyciele poniżej 36. roku życia (67% vs. 49% wśród osób nierozważających zmiany zawodu), a jednocześnie osoby z relatywnie dłuższym stażem (69% vs. 60% dla osób, których staż wynosi 4–5 lat). Odejście z zawodu rozważają zarówno zatrudnieni na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony (65% vs. 58%), jaki i nauczyciele kontraktowi (70% vs. 54% chcących pozostać w zawodzie).
Zaledwie co drugi nauczyciel rozważający zmianę profesji odczuwa satysfakcję z pracy, a im dłuższy staż, tym jest ona mniejsza. Spośród czynników w największym stopniu demotywujących dominują niezadowalające wynagrodzenie (75% wśród wszystkich badanych), trudne relacje z rodzicami (49%), warunki wykonywania pracy (29%) i organizacja pracy w przedszkolu lub szkole (22%).
Jak powiedziała jedna z ankietowanych: – Bardzo lubię pracować z dziećmi i młodzieżą. Ta część mojej pracy sprawia mi ogromną satysfakcję […]. Jednak, obecnie, praca „przy tablicy” stanowi jedynie 10% moich obowiązków – resztę wypełnia „papierologia”, zbyt częste rady pedagogiczne, które zabierają jedynie czas i energię, którą mogłabym poświęcić na przygotowanie ciekawych, kreatywnych zajęć […]. Problem sprawia także nieograniczona władza rodziców, którzy nie traktują nauczycieli, jak specjalistów, a jak służących.
Młodzi nauczyciele, którzy myślą o tym, by pożegnać się z karierą w szkole, jako przyczyny wskazują przede wszystkim niskie zarobki, roszczeniowość rodziców, brak szacunku dla ich profesji, trudne warunki pracy i nienormowany czas, a także zmęczenie.
– W przypadku relacji z rodzicami, najbardziej uciążliwe okazują się wysokie oczekiwania rodziców wobec nauczycieli i szkoły, często niemające głębszego uzasadnienia i wiążące się z brakiem zrozumienia roli i odpowiedzialności nauczyciela. Ponadto nauczycielom doskwiera niewystarczające zaangażowanie rodziców w wychowanie dzieci i w działania szkoły, a także niedocenianie przez rodziców ich pracy – mówi badaczka z Wydziału Pedagogicznego UW.
Brak uznania i zdewaluowany autorytet w społeczeństwie, stereotypowy obraz pracy w szkole funkcjonujący w przestrzeni publicznej, wpływają na decyzję o porzuceniu nauczycielskiego zawodu. Ankietowani podkreślali, że „[…] w domach uczniów mówi się źle o nauczycielach, więc dzieci również mówią źle”, a „[…] media wspierane przez rząd przyczyniają się do dezinformacji na temat pensji nauczycieli”.
– Sprawdzaliśmy samopoczucie nauczycieli związane z pewnymi sygnałami wypalenia zawodowego. Chodziło o umiejętność oddzielenia tego, co się dzieje w szkole, od życia prywatnego, a także wykorzystania czasu na relaks. Nauczyciele, którzy pomimo negatywów związanych z wysokością wynagrodzenia, brakiem uznania, cenią sobie to, że szkoła daje im możliwość rozwoju i satysfakcję z pracy, potrafią szybciej się w domu zrelaksować. Natomiast w przypadku tych nauczycieli, którzy jednak decydują się na odejście, wyraźnie widać większe zmęczenie – opowiada prof. Żytko.

Bohaterowie są zmęczeni
Osoby rozważające opuszczenie progów szkoły lub przedszkola zdecydowanie uzyskują wyższe wyniki na skali wypalenia zawodowego. Tematem nauczycielskiego dobrostanu w większym stopniu zajmuje się nadal trwające drugie ze wspomnianych badań, jednak pojawił się on również we wcześniejszym badaniu.
Jak ten dobrostan zdefiniować? Jak mówi kierująca zespołem, badaczom z UW najbliższe jest ujęcie Bakkera i Demerouti (2014), dotyczące równowagi między fizycznymi, społecznymi i organizacyjnymi obciążeniami a zasobami definiowanymi jako pewien potencjał fizyczny, psychologiczny, społeczny nauczyciela, sprzyjający rozwojowi osobistemu, autonomii i osiąganiu określonych celów.
Badania dotyczące dobrostanu szczególnie nasiliły się w okresie pandemii COVID-19 i tuż po niej. Ale rozpoczęto od uczniów. Sprawdzano ich samopoczucie i konsekwencje edukacji online. Dlatego zespół pod kierunkiem prof. Żytko zdecydował się zwrócić uwagę na nauczycieli, bo jak napisano w jednej z ankiet: „mamy dbać o wszystkich, a o nas chyba nie dba już nikt…”
– Wyodrębniliśmy pięć kategorii czynników obciążających nauczycieli: problemy systemowe, relacje z rodzicami, zarządzanie klasą, relacje wewnątrz szkoły oraz organizacja pracy i warunków nauczania. Najbardziej obciążające są te makrospołeczne, czyli systemowe. Na drugim miejscu znalazły się relacje z rodzicami, trzeci czynnik to zarządzanie klasą. Natomiast stosunkowo mniej obciążające są relacje wewnątrz szkoły – wyjaśnia badaczka.
Kwestię wypalenia zawodowego nauczycieli zespół z UW ocenia w dwóch wymiarach: zmęczenia i zobojętnienia. Nauczyciele są przede wszystkim zmęczeni. Pozytywnym sygnałem jest to, że w dużo mniejszym stopniu ogarnia ich zupełne zobojętnienie.
– Nauczyciele są fizycznie i emocjonalnie wyczerpani. 84% badanych podkreślało, że po pracy potrzebuje więcej czasu, aby się zrelaksować. Ponad 80% mówi, że są takie dni, kiedy odczuwa zmęczenie jeszcze przed wyjściem do pracy. W jej trakcie czuje się wyczerpana emocjonalnie grupa 68%, a 61% po zakończeniu – mówi prof. Małgorzata Żytko.
Zaskoczeniem dla kierującej zespołem profesor był fakt, że nauczyciele chętnie odpowiadali w ankiecie na pytania otwarte, zwykle pomijane. Jej zdaniem mieli przekonanie, że ktoś chce ich wysłuchać. Pojawiło się jakieś miejsce i odbiorcy/badacze, którym można powiedzieć o tym, co trudne.
To, co mówili nie napawa optymizmem. Wypaleniu sprzyjają m.in. wysiłek fizyczny i brak wyraźnej granicy między życiem prywatnym a zawodowym. Jeden z ankietowanych mówi:
– W pracy jestem cały czas na nogach, jest to duży wysiłek głosowy, jeżeli zwiększą pensum, fizycznie się wykończę. To nie jest siedzenie za biurkiem […] przez 8 godzin przy kawie przed komputerem. Poza lekcjami dyżury na korytarzach, zastępstwa, bo brakuje nauczycieli, przygotowywanie się do zajęć, robienie pomocy dydaktycznych, sprawdzanie prac, ocenianie, odpisywanie na wiadomości od rodziców kosztem życia rodzinnego.

Czym skorupka za młodu nasiąknie
Pedagodzy z UW wskazują, że w opinii nauczycieli współczesna szkoła to „szkoła braku”. Braku wsparcia, autorytetu, szacunku, odpowiedniego wynagrodzenia, współpracy. Jeśli wziąć pod uwagę, że spada liczba kandydatów na kierunki pedagogiczne na uczelniach, a latem 2025 r. ZNP alarmował o 20 tysiącach wakatów w szkołach, wkrótce brak może dotyczyć samych pedagogów.
– To, co motywuje obie nakreślone w badaniu grupy, to satysfakcja, że uprawiają zawód, dający pewne poczucie wpływu, a praca z dziećmi daje widoczne efekty – 80% ankietowanych mówi, że zawsze znajduje nowe, interesujące strony swojej pracy. 77% twierdzi, że w pracy spotyka się z pozytywnymi wyzwaniami i czuje się coraz bardziej w nią zaangażowana – mówi pedagog w UW.
Jest więc na czym budować. Ale należy zacząć od zmian w programie studiów, potrzebę których wskazało 65,6% osób biorących udział w badaniu.
– Współczesny nauczyciel, to nie jest tylko i wyłącznie dydaktyk. To jest wychowawca oczywiście, ale też osoba, która np. musi być przygotowana do pracy z dorosłymi. Rodzice są coraz lepiej wykształceni i przekonani, że o oświacie wiedzą dużo. Umiejętne nawiązanie relacji z nimi jest bardzo ważne i tu się wiele złego stało w ostatnich latach – podkreśla prof. Żytko.
O tym jak wiele złego świadczy wypowiedź jednej z ankietowanych osób: – Zdrowie psychiczne wyniszczają rodzice dzieci.
Dobrostanowi nie sprzyja też atmosfera w placówkach. Czego dowodzi m.in. taki cytat z ankiety:
– Moja praca, pomimo zaangażowania i poświęcanego czasu, pomimo pracy na dwóch stanowiskach, brania nadgodzin, jest niezauważana i niedoceniana przez dyrektora i rodziców. Bardzo rzadko słyszę „dziękuję”, za to o wiele częściej pretensje, wytykanie nieznacznych błędów […], dokładane są obowiązki, brak docenienia finansowego, toksyczna atmosfera w placówce, mobbing.
Nauczyciele potrzebują lepszego przygotowania do zarządzania klasą, do pokonywania problemów wynikających z faktu, że dzieci funkcjonujące w cyfrowym świecie mają problemy z koncentracją i utrzymaniem uwagi na zajęciach. Niezbędne są im lepsze narzędzia motywowania do nauki, ale też pomoc w radzeniu sobie z uczniowską agresją. Już na etapie studiów warto zatem wzmacniać ich kompetencje interpersonalne i komunikacyjne, ułatwiające budowanie autorytetu relacyjnego i radzenie sobie z trudnymi sytuacjami w szkole.

Zaufanie to podstawa
Zmiany w programie studiów, w standardach kształcenia nauczycieli czy poprawa statusu społecznego i ekonomicznego nauczycieli wymagają decyzji na szczeblu centralnym. Niestety zmiany w polityce władz oświatowych, zbyt częste modyfikacje prawa, zarządzanie oświatą w sposób scentralizowany zdaniem badanych również stanowią czynniki ryzyka porzucenia zawodu.
W opinii prof. Żytko polityka na szczeblu centralnym to sprawa kluczowa, brakuje bowiem stabilności polityki państwa, porozumienia ponad podziałami politycznymi w obszarze zadań i celów edukacji w dłuższej perspektywie czasowej, a nie tylko w kalendarzu wyborczym. Jednak o status i swoją pozycję muszą też zadbać sami nauczyciele. Kwestia do zrealizowania oddolnie to klimat tworzony w szkole, wzmacnianie jej demokratycznej kultury i nastawienie na współpracę.
– Kluczową rolę odgrywa dyrektor, który musi mieć świadomość, że warto zadbać o komfort nauczyciela, o relacje. Często się zdarza tak, że w przypadku konfliktu, sytuacji napiętej, dyrektor nie potrafi uwzględnić zdania obu stron, przyjmuje za fakt to, co mówią rodzice – dodaje badaczka.
Profesor Małgorzata Żytko wskazuje na wiele ograniczeń uniemożliwiających pełną realizację w tym zawodzie, natomiast za zaskakujące i niepokojące uznawane jest zerwanie więzi między rodzicami a nauczycielami.
Rewolucja w polskich szkołach: Media społecznościowe tylko dla osób powyżej 15. roku życia
– Coraz trudniej jest o porozumienie. Gdy pojawiają się jakieś napięcia i konflikty, nie podejmuje się rozmowy, tylko od razu interweniuje i zgłasza np. skargę do kuratorium. Straciliśmy wzajemnie do siebie zaufanie. To jest niestety czynnik głębiej zakorzeniony w funkcjonowaniu naszego społeczeństwa. Bo szkoła jest pewną miniaturą tego, co się dzieje w szerszej skali – alarmuje pedagog z UW.
– Co z tego, że nauczyciel pójdzie na szkolenie w zakresie dbania o dobrostan, skoro potem wróci znowu do placówki, w której często panuje nie najlepszy klimat do realizowania jego potrzeb? Trzeba położyć większy nacisk na działania wewnątrz szkoły i już to robimy. Czasami wystarczy znaleźć czas na to, żeby porozmawiać o tym, co dla nas ważne, a przede wszystkim budować wzajemne zaufanie i wsparcie – podkreśla prof. Żytko.
Współautorkami prezentowanych badań są dr Joanna Dobkowska i prof. Anna Zielińska. Partnerami w opisywanych projektach badawczych są Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjnych i Szkoleń oraz Miasto Stołeczne Warszawa. Jednym z efektów badania dotyczącego dobrostanu jest stworzenie modułów wsparcia nauczycieli i przełożenie ich na konkretne działania w szkołach.
Źródło: serwisnaukowy.uw.edu.pl
Czytaj więcej



