Chcesz pompę ciepła? Podpisz umowę, a cenę ustalimy później. UOKiK ujawnia praktyki firmy Nasz Prąd
Zmiana ceny pompy ciepła, 1000 zł dziennie za opóźnienie, dodatkowe opłaty i demontaż instalacji na koszt klienta. Takie zapisy firma Nasz Prąd umieszczała w umowach.
Kupujesz pompę ciepła, uzgadniasz cenę i podpisujesz umowę. Dopiero później firma sprawdza, czy wybrane przez Ciebie urządzenie jest odpowiednie. Jeśli uzna, że potrzebna jest inna pompa, może zmienić jej moc, a razem z nią cenę. Klient nie ma jednak zagwarantowanego prawa do rezygnacji z umowy bez dodatkowych kosztów. To jeden z mechanizmów stosowanych przez wrocławską spółkę Nasz Prąd S.A.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów znalazł znacznie więcej podobnych zapisów. W umowach przewidziano również 1000 zł netto za każdy dzień opóźnienia w udostępnieniu budynku, dodatkowe opłaty za montaż, a nawet demontaż pompy ciepła, gdy klient nie zapłaci całej należności.
6 października 2026 roku prezes UOKiK Tomasz Chróstny uznał 21 postanowień umownych za niedozwolone i nałożył na spółkę karę w wysokości 21 475 000 zł.
Jednak znacznie ważniejszy od samej kary jest mechanizm, który pozwalał przedsiębiorcy przenosić na klientów ryzyko związane z doborem urządzeń, wyceną robót i wykonaniem instalacji.

Podpisz umowę na pompę ciepła. Potem ustalimy, ile zapłacisz
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych postanowień było prawo do zmiany mocy zamówionej pompy ciepła. Spółka zastrzegła je w dokumencie załączniku do umowy: „Ankieta doboru pompy ciepła lub kotła na pellet klasy 5”.
„Firma Nasz Prąd S.A. zastrzega sobie prawo do zmiany pierwotnie dobranej mocy pompy ciepła w oparciu o szczegółową techniczną weryfikację. Zmiana mocy pompy może spowodować zmianę finalnej ceny za produkt”.
Spółka dodawała, że zmodyfikowana cena będzie uzgadniana i akceptowana przez klienta. Problem polegał na tym, że umowa nie gwarantowała mu możliwości bezkosztowej rezygnacji, gdyby nie zaakceptował nowych warunków.
UOKiK ostrzega, na te pompy ciepła nie ma dopłat i dotacji!!!
Właściciel domu mógł więc podpisać umowę na pompę o określonej mocy, a później dowiedzieć się, że firma chce zamontować inne, droższe urządzenie.
Moc pompy wpływa na jej cenę, zużycie energii i skuteczność ogrzewania. Prawidłowy dobór urządzenia powinien uwzględniać izolację budynku, zapotrzebowanie na ciepło oraz rodzaj instalacji grzewczej.
Prezes UOKiK uznał, że przedsiębiorca powinien sprawdzić te warunki przed podpisaniem umowy. Jeżeli później konieczna okaże się zmiana parametrów lub ceny, klient powinien mieć możliwość zaakceptowania nowych warunków albo rezygnacji bez negatywnych konsekwencji.
Tomasz Chróstny zwrócił uwagę na sytuację osób starszych, które często finansują podobne inwestycje kredytem lub oszczędnościami.
– Rynek OZE ma ogromne znaczenie dla transformacji energetycznej, ale niestety obserwujemy na nim również wiele nieprawidłowości uderzających w konsumentów. Ich skutki mogą być szczególnie dotkliwe dla ludzi starszych, którzy często podejmują decyzję o dużym wydatku, znacząco obciążającym domowy budżet, i zobowiązaniu finansowym na wiele lat. Konsument musi wiedzieć, co kupuje, ile za to zapłaci i na jakich warunkach – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Tauron zmienia rozliczenia fotowoltaiki. Koniec prognoz
Tysiąc złotych dziennie za nieprzygotowany budynek. Wystarczyły dwie godziny
Kolejne zakwestionowane postanowienie dotyczyło termomodernizacji budynków.
Jeśli ekipa przyjechała w ustalonym terminie, a nieruchomość nie była przygotowana do rozpoczęcia robót, klient dostawał dwie godziny na usunięcie przeszkód.
Po tym czasie firma mogła naliczać dodatkowe koszty.
„Wykonawca ma prawo obciążyć klienta dodatkowym kosztem dojazdu w innym dniu w wysokości 1000 zł netto za każdy dzień zwłoki w udostępnieniu obiektu”.
Spółka uzasadniała opłatę koniecznością rezerwowania ekip montażowych na okres od 5 do 10 dni roboczych.
Umowa nie określała górnej granicy takich kosztów, więc kara mogła nawet przekroczyć wartość inwestycji.
UOKiK zwrócił uwagę, że przedsiębiorca nie informował wcześniej klientów, jak dokładnie powinni przygotować nieruchomość. Mógł więc sam oceniać, czy budynek nadaje się do rozpoczęcia prac.
Co więcej, umowa nie przewidywała podobnych kar dla firmy, gdyby to ona opóźniała realizację inwestycji.
Według UOKiK wykonawca powinien wcześniej sprawdzić warunki techniczne, wyjaśnić klientowi zakres przygotowań i ustalić realny termin robót.

Zapłaciłeś 90 proc. ceny, ale nie dopłaciłeś reszty? Firma mogła zabrać pompę
Jeszcze dalej szły postanowienia dotyczące niezapłacenia całej kwoty za pompę ciepła lub kocioł na pellet.
Nasz Prąd wymagał od klienta wpłaty 90 proc. ceny przed rozpoczęciem instalacji. Jeżeli konsument nie dopłacił pozostałej kwoty w ciągu 14 dni od podpisania protokołu odbioru, przedsiębiorca zastrzegał sobie prawo do zażądania zwrotu zamontowanego urządzenia.
Klient miał przy tym pokryć koszty montażu, demontażu, zapłacić za części nienadających się do ponownego wykorzystania oraz różnicę między wartością nowego i używanego sprzętu.
Spółka mogła potrącić te należności z pieniędzy wcześniej wpłaconych przez konsumenta.
W umowie zapisano również, że przedsiębiorca nie odpowiada za uszkodzenia powstałe podczas demontażu.
Klient ryzykował więc utratę urządzenia, znacznej części wpłaconych pieniędzy, a także dodatkowe wydatki na naprawę instalacji i budynku.
Co więcej, musiał udostępnić nieruchomość na potrzeby demontażu. W przeciwnym razie firma zastrzegała możliwość wezwania odpowiednich służb.
Prezes UOKiK uznał te postanowienia za niedozwolone. Konsekwencje nawet niewielkiej zaległości mogły być nieproporcjonalnie dotkliwe, a naliczone koszty przewyższyć wartość całej inwestycji.
Foliarze i płaskoziemcy atakują! Czy od OZE pralki się psują? Ministerstwo komentuje
Dodatkowe prace, dodatkowe opłaty. O kosztach decydowała firma
Nasz Prąd zastrzegł sobie również możliwość obciążania klientów kosztami prac nieuwzględnionych w ankiecie doboru pompy ciepła lub kotła na pellet.
Dotyczyło to także elementów, które wykonawca uznał za niezbędne do prawidłowego funkcjonowania instalacji, a których wcześniej nie przewidział podczas wizji lokalnej.
Umowa dawała przedsiębiorcy szerokie możliwości decydowania o dodatkowych wydatkach, bez odpowiednich gwarancji dla konsumenta dotyczących ich wysokości i akceptacji.
Przy modernizacji ogrzewania mogą zdarzyć się nieprzewidziane trudności, np. konieczność przebudowy systemu czy zamontowania dodatkowej armatury. Jednak właściciel domu powinien znać zakres i cenę dodatkowych prac oraz móc zdecydować, czy je akceptuje.
Klient miał płacić również 100 zł netto za każde wezwanie do zapłaty. Firma mogła wysyłać kolejne przypomnienia co tydzień, naliczając za każdym razem taką samą opłatę.
Zapisy te dotyczyły umów na pompy ciepła, kotły na pellet, fotowoltaikę, magazyny energii oraz termomodernizację.
Pompa ciepła w starym domu. Po termomodernizacji może się opłacać
Zamówiłeś pompę LG? Firma mogła zamontować Atlantic Fujitsu
Spółka zastrzegła też możliwość jednostronnej zmiany nie tylko parametrów ale także producenta zamówionej pompy ciepła.
W umowie wskazano, że Nasz Prąd może zamienić urządzenie LG na Atlantic Fujitsu lub odwrotnie, zależnie od dostępności produktów na polskim rynku.
Klient już podczas podpisywania umowy miał wyrażać na taką zamianę bezwarunkową zgodę.
Tymczasem pompy różnych producentów mogą różnić się parametrami, efektywnością energetyczną, wyposażeniem, gwarancją i ceną.
UOKiK zakwestionował możliwość jednostronnej zmiany zamówionego urządzenia. Problemy z dostępnością produktów nie dają przedsiębiorcy nieograniczonego prawa do decydowania, jaki sprzęt otrzyma konsument.
Pompa ciepła na ekstremalnym mrozie? Skandynawowie już znają odpowiedź, a Niemcy zwalniają tempo
Nie podpisałeś odbioru instalacji? Firma mogła uznać prace za zakończone
Nasz Prąd mógł uznać instalację za wykonaną, nawet jeśli klient nie podpisał protokołu odbioru.
Przy montażu pomp ciepła, kotłów na pellet i termomodernizacji klient miał pięć dni na podpisanie protokołu lub zgłoszenie poważnych usterek. Jeśli tego nie zrobił, firma mogła uznać prace za zakończone.
W przypadku fotowoltaiki i magazynów energii klient miał podpisać protokół już w dniu zakończenia prac. Jeśli odmówił, firma mogła podpisać go samodzielnie.
Co więcej, według umowy poważną usterką była tylko taka, która całkowicie uniemożliwiała korzystanie z instalacji. Jeśli pompa ciepła pracowała, ale słabo ogrzewała dom, zużywała za dużo prądu albo miała inne problemy, firma mogła nie uznać tego za wystarczający powód do odmowy odbioru.
Prezes UOKiK uznał te zapisy za niedozwolone, ponieważ ograniczały prawa klientów i pozwalały firmie potwierdzać zakończenie prac mimo zastrzeżeń do ich wykonania.
Pianka PUR robi z domu termos? Nie. Sprawdzamy polskie dane
Dach nie wytrzymał ciężaru fotowoltaiki? Według umowy odpowiadał klient
W umowach dotyczących fotowoltaiki znalazło się oświadczenie, że właściciel nieruchomości zna ciężar instalacji i zapewnia, że konstrukcja dachu wytrzyma obciążenie panelami oraz ekipą montażową.
Problem polega na tym, że przeciętny właściciel domu nie ma wiedzy pozwalającej ocenić wytrzymałość konstrukcji dachowej. Potrzebna jest do tego odpowiednia ocena techniczna.
Według UOKiK spółka przerzucała w ten sposób na klienta odpowiedzialność za uszkodzenie, a nawet zawalenie się dachu.
Firma zastrzegła także, że jeżeli podczas montażu zostaną uszkodzone lub ukruszone dachówki, konsument nie będzie domagał się ich wymiany.
W innych postanowieniach Nasz Prąd ograniczał swoją odpowiedzialność do wysokości wynagrodzenia za wykonanie umowy, wykluczając jednocześnie możliwość dochodzenia odszkodowania za utracone korzyści.
Te zapisy również zostały uznane za niedozwolone.
WT2026 zmienią budowę domów po 2026 roku. Ministerstwo odpowiada Faktom Plus: gaz nie będzie zakazany, ale inwestora czeka energetyczny Tetris
Firma mogła odstąpić od umowy. Klient miał ograniczone prawa
Nasz Prąd zastrzegł sobie prawo do odstąpienia od umowy, jeśli po jej podpisaniu wykryto przeszkody techniczne uniemożliwiające montaż. W takiej sytuacji firma miała zwrócić klientowi tylko wpłacony zadatek.
Tymczasem Kodeks cywilny w określonych przypadkach pozwala klientowi żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości, jeśli przedsiębiorca nie wykona umowy. Firma nie może z góry pozbawiać konsumenta tego prawa.
W umowach na fotowoltaikę i magazyny energii Nasz Prąd zapisał również, że jeśli sam odstąpi od umowy, klient nie może domagać się żadnego odszkodowania. Takiej praktyki zabraniają przepisy chroniące konsumentów.
Spółka próbowała też ograniczyć swoją odpowiedzialność za opóźnienia spowodowane problemami z dostawami oraz pogodą, wymieniając m.in. deszcz, śnieg, mróz i upały.
Podpisz, że wszystko negocjowaliśmy. Nawet jeśli nie negocjowaliśmy
Nasz Prąd miał w umowach zapis, zgodnie z którym klient potwierdzał, że wszystkie warunki zostały z nim indywidualnie omówione, a ostateczna treść umowy była wynikiem negocjacji.
Takie oświadczenie znajdowało się w umowach na pompy ciepła, kotły na pellet, fotowoltaikę, magazyny energii i termomodernizację.
Dlaczego to ważne? Przepisy chronią konsumentów przed niedozwolonymi zapisami, których nie uzgodnili indywidualnie z firmą. Sam podpis pod gotową umową nie jest jednak dowodem, że klient rzeczywiście negocjował jej warunki. Firma nie może też z góry pozbawiać go ochrony prawnej za pomocą takiego oświadczenia.
Prezes UOKiK uznał ten zapis za niedozwolony i zakazał jego stosowania.
Fundusz Wsparcia Kredytobiorców 2026. Nawet 120 tys. zł na spłatę kredytu
Urząd zakwestionował również zapis, w którym klient potwierdzał, że przed podpisaniem umowy przedstawiciel firmy przeprowadził oględziny nieruchomości.
Nasz Prąd miał też prawo przekazać wykonanie prac podwykonawcy bez wcześniejszego informowania klienta.
Kolejny zapis zwalniał firmę z odpowiedzialności za opóźnienia, jeśli klient dwukrotnie odmówił przyjęcia terminu montażu zaproponowanego telefonicznie. Nie uwzględniał przy tym powodów odmowy ani tego, czy klient rzeczywiście mógł udostępnić dom w proponowanym terminie.
UOKiK bada działania handlowców Nasz Prąd. Zawiadomiono prokuraturę
Zakwestionowane postanowienia umowne to nie wszystkie problemy spółki.
Do UOKiK nadal wpływają skargi dotyczące sposobu przedstawiania ofert, informacji o dotacjach, finansowania inwestycji i zawierania umów kredytowych.
Urząd sprawdza również, czy przedstawiciele Nasz Prąd mogli wprowadzać klientów w błąd co do tego, kogo reprezentują i w jakim celu odwiedzają właścicieli domów.
Osobne zastrzeżenia dotyczą trudności z odstąpieniem od podpisanych umów.
– Niedozwolone klauzule w umowach to niestety nie jedyny problem ze spółką Nasz Prąd. Konsumenci wciąż skarżą się m.in. na sposób, w jaki przedstawiciele firmy prezentują ofertę, informują o dofinansowaniu i finansowaniu inwestycji oraz zawierają umowy kredytowe. Sprawdzamy, czy klienci nie byli wprowadzani w błąd, także co do tego, z kim mają do czynienia i po co handlowiec ich odwiedza. Niepokojące sygnały dotyczą również problemów z odstąpieniem od umowy. Sprawa jest poważna – o podejrzeniu przestępstwa przy zawieraniu umów zawiadomiliśmy prokuraturę i współpracujemy z nią w prowadzonym postępowaniu – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Trwa odrębne postępowanie wyjaśniające.
Kredyt wiązany to większe prawa. Masz problem ze sprzedawcą? Bank też ma problem
Ponad 21 mln zł kary. Co z klientami Nasz Prąd?
W decyzji nr RŁO 2/2026 z 6 października 2026 roku prezes UOKiK uznał 21 postanowień stosowanych przez Nasz Prąd za niedozwolone i nałożył na przedsiębiorcę karę 21 475 000 zł.
Decyzja nie jest prawomocna. Spółka może odwołać się od niej do sądu.
Po jej uprawomocnieniu Nasz Prąd będzie musiał powiadomić klientów, którzy podpisali umowy zawierające zakwestionowane postanowienia. Firma ma wysłać im wiadomości e-mail dwukrotnie, w odstępie 14 dni, w terminie trzech miesięcy.
Będzie musiała również zamieścić odpowiednie oświadczenie na swojej stronie internetowej i utrzymywać je przez sześć miesięcy.
Zgodnie z art. 385¹ Kodeksu cywilnego niedozwolone postanowienia nie wiążą konsumentów z mocy prawa. Prawomocna decyzja UOKiK będzie skuteczna także w odniesieniu do klientów, którzy podpisali umowy na podstawie zakwestionowanych wzorców. Pozostałe postanowienia co do zasady nadal obowiązują.
Klienci, którym firma naliczyła opłaty wynikające z niedozwolonych zapisów, mogą mieć podstawy do ich zakwestionowania i dochodzenia zwrotu pieniędzy.
Źródła: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Legendarny SR-71 Blackbird znów poleci? NASA bada samolot po 27 latach
Czytaj więcej



