Prof. Baluk: Polska i Ukraina na ostrym zakręcie historii
Spór o Wołyń osłabia relacje Warszawy i Kijowa. Ekspert UMCS tłumaczy, dlaczego bezpieczeństwo i gospodarka wciąż wymagają współpracy
Historia ciągnie Polskę i Ukrainę w przeszłość, ale zagrożenie ze strony Rosji oraz rosnąca wymiana handlowa zmuszają oba państwa do współpracy. Relacje polsko-ukraińskie znalazły się jednak w poważnym kryzysie, ponieważ Warszawa i Kijów zupełnie inaczej podchodzą do pamięci o Wołyniu oraz działalności OUN-UPA.
Prof. dr hab. Walenty Baluk, dyrektor Centrum Europy Wschodniej UMCS, wyjaśnia, dlaczego historia tak mocno wpływa na bieżącą politykę, jakie znaczenie mają ekshumacje polskich ofiar i czym powinien być proponowany przez niego „romantyczny pragmatyzm”.
Relacje Polski i Ukrainy na „zakręcie historii”
Jak dzisiaj ocenia Pan relacje polsko-ukraińskie?
Prof. dr hab. Walenty Baluk: Relacje polsko-ukraińskie, szczególnie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, przypominają krzywą o dużych falach sinusoidalnych, determinowanych historią i geopolityką. Sytuacja geopolityczna przemawia na rzecz budowania sojuszu dwóch największych państw Europy Środkowo-Wschodniej, zdolnych do równoważenia w regionie wpływów imperialnej Rosji.
Natomiast historia, szczególnie zaś pamięć historyczna, łączy i dzieli Polaków oraz Ukraińców. Nie pozwala przez to na ukształtowanie partnerstwa strategicznego, które obie strony zadeklarowały 30 lat temu.
Za sprawą polityki historycznej relacje polsko-ukraińskie znalazły się na ostrym „zakręcie historii”. W trudnym okresie zmian ładu międzynarodowego Polska i Ukraina redefiniują wzajemne relacje i szukają nowego modelu opartego na pragmatycznym sojuszu lub partnerstwie. „Upiory historii” destabilizują jednak te stosunki i ciągną oba państwa w przeszłość.
Dlaczego historia tak łatwo przenika do bieżącej polityki?
W.B.: W relacjach polsko-ukraińskich jesteśmy świadkami instrumentalizacji historii, a właściwie polityki historycznej. Różne ugrupowania w Polsce i Ukrainie zbijają na tym kapitał polityczny. Poruszają się po drabinie eskalacji negatywnych emocji i wykorzystują je do zdobywania poparcia.
Dążenie do prawdy i pojednania wymaga natomiast odwagi, rozwagi, zadumy i refleksji. Taka postawa jest znacznie trudniejsza niż odwoływanie się do prostych haseł, które szybko mobilizują wyborców.
Wojna zmienia ukraińską pamięć historyczną
Czy trwająca wojna wzmacnia nacjonalistyczne podejście do historii w Ukrainie?
W.B.: Wojna zmienia Ukrainę pod względem społecznym i politycznym.
Na naszych oczach, w walce z agresorem, wykuwa się państwo-naród. Finalizowane są procesy konsolidacji państwa i społeczeństwa. Jednocześnie, podobnie jak w wielu innych państwach regionu, sympatie ukraińskich wyborców przesuwają się na prawo.
Potrzeba obrony państwa, również na polu walki informacyjnej i tożsamościowej, zwiększa znaczenie polityki pamięci. Wojna nie sprzyja jednak tworzeniu pluralistycznego modelu pamięci, który uwzględniałby również trudne i niewygodne wydarzenia.
Polityka nie dla kobiet? Czy kobiety nie dla polityki? Już w samorządach dominują mężczyźni
Proces mitologizacji ukraińskiej historii stał się nieodłącznym elementem życia politycznego. Potwierdziła to decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek nazwy „imienia bohaterów UPA”. Polityk centrum, daleki od etosu nacjonalistycznego, uwzględnił zmianę nastrojów społecznych i potrzebę masowej mobilizacji. Była to jednak decyzja nieprzemyślana, niewpisująca się w europejski system wartości i uderzająca rykoszetem w stosunki Polski z Ukrainą.
Czy podobne wykorzystywanie historii widzi Pan także w Polsce?
W.B.: W Polsce polityka historyczna również jest ważną częścią życia politycznego i społecznego. Ponad 80 proc. Polaków uznaje wiedzę historyczną za ważną i potrzebną, co zręcznie wykorzystują politycy.
Jeszcze w badaniu CBOS z 2018 roku Polacy za najważniejsze wydarzenia w historii kraju w XX wieku uznawali odzyskanie niepodległości, upadek komunizmu oraz wejście do Unii Europejskiej. Sprawy narodowej martyrologii związane z ujawnieniem prawdy o Katyniu i Wołyniu wymieniło wtedy zaledwie 0,3 proc. ankietowanych.
Jednak w 80. rocznicę zbrodni wołyńskiej już 78 proc. Polaków oczekiwało przeprosin ze strony Ukrainy. Jednocześnie 53 proc. badanych uważało, że wspólna historia raczej dzieli oba narody, a przeciwnego zdania było 31 proc. respondentów.
Polityzacja i mitologizacja historii stały się jednymi z głównych mechanizmów wyzwalających emocje społeczne i przynoszących szybkie korzyści wyborcze. Postulat godnego pochówku oraz upamiętnienia cywilnych ofiar zbrodni wołyńskiej połączył polską klasę polityczną. Polacy zdecydowanie odrzucają również każdą formę gloryfikacji OUN-UPA, czyli organizacji odpowiedzialnych za czystki etniczne dokonywane na polskiej ludności.
Ukraina: Jest oficjalna zgoda na poszukiwania Polaków zamordowanych przez SS Galizien i UPA w Hucie Pieniackiej
Ekshumacje ofiar Wołynia warunkiem pojednania
Czy bez ekshumacji i godnego pochówku ofiar można mówić o prawdziwym pojednaniu?
W.B.: Blokowanie ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej na długo zdestabilizowało wzajemne relacje. Ekshumacje ofiar Wołynia i ich godny pochówek są warunkiem koniecznym pojednania opartego na prawdzie, pamięci i przebaczeniu.
Z tego powodu duże znaczenie miało spotkanie prezydentów obu państw w Ankarze, wspólne uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni wołyńskiej oraz słowa prezydenta Zełenskiego o potrzebie chrześcijańskiego pochówku pomordowanych. Te wydarzenia można potraktować jako dobry prognostyk.
Pojednanie nie będzie jednak możliwe, jeżeli jedna ze stron będzie domagała się przemilczenia zbrodni, a druga wykorzysta pamięć o ofiarach wyłącznie do prowadzenia bieżącej walki politycznej. Potrzebne są zarówno konkretne decyzje dotyczące ekshumacji, jak i spokojny dialog historyków oraz przedstawicieli obu państw.
Czy spór o przeszłość może całkowicie zablokować współpracę?
W.B.: Istnieje takie niebezpieczeństwo. Polsko-ukraiński spór pamięciowy wprowadził sprawę Polski do wewnętrznej polityki ukraińskiej. Nie jest to jednak kontekst sprzyjający współpracy strategicznej skoncentrowanej na wspólnych interesach geopolitycznych i gospodarczych.
Jeżeli do władzy w obu państwach dojdą ugrupowania odwołujące się do idei nacjonalistycznych, możemy znaleźć się w sytuacji patowej. W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że polityczne starcie koncepcji Dmowskiego i Doncowa może doprowadzić do trwałej destabilizacji wzajemnych relacji.
Liberalizacja handlu UE–Ukraina z ograniczeniami. Nowe kontyngenty, większe standardy i echo protestów
Gospodarka i bezpieczeństwo łączą Polskę z Ukrainą
Skoro stosunki polityczne przeżywają kryzys, co może powstrzymać dalsze pogorszenie relacji?
W.B.: Polsko-ukraińskie partnerstwo mogą uratować wspólne bezpieczeństwo i współpraca gospodarcza. W stosunkach politycznych mamy bessę, ale gospodarka i kwestie bezpieczeństwa dają nadzieję na hossę.
Wartość polskiego eksportu do Ukrainy wzrosła z około 27 mld zł w 2021 roku do 56,9 mld zł w 2025 roku. Polska sprzedaje Ukrainie przede wszystkim produkty mineralne, pojazdy, maszyny, uzbrojenie oraz żywność.
| Grupa produktów | Co obejmuje ta kategoria? | Wartość eksportu |
|---|---|---|
| Produkty mineralne | Paliwa mineralne, oleje, produkty ich destylacji, surowce oraz inne wyroby mineralne. | 9,8 mld zł |
| Pojazdy i statki | Samochody i części samochodowe, pojazdy specjalistyczne, sprzęt kolejowy, statki oraz inne środki transportu. | 8,8 mld zł |
| Maszyny i urządzenia | Maszyny przemysłowe, urządzenia mechaniczne i elektryczne, generatory oraz części zamienne. | 8,6 mld zł |
| Broń i amunicja | Uzbrojenie, amunicja oraz części i wyposażenie przeznaczone dla sił zbrojnych. | 5,3 mld zł |
| Produkty rolno-spożywcze | Żywność nieprzetworzona i przetworzona, w tym produkty zbożowe, mięso, nabiał, gotowa żywność oraz napoje. | 1,176 mld euro (+23 proc.) |
Ukraina wyrasta na ważnego partnera handlowego Polski. Wartość polskiego eksportu do tego państwa wzrosła z około 27 mld zł w 2021 roku do 56,9 mld zł w 2025 roku. Polska wysyła do Ukrainy między innymi produkty mineralne, pojazdy, maszyny, urządzenia, broń oraz amunicję.
Wzrósł także eksport produktów rolno-spożywczych.
Polska ma wyraźną nadwyżkę w handlu z Ukrainą, która pod względem wartości naszego eksportu zajęła siódme miejsce wśród najważniejszych partnerów handlowych.
Jakie znaczenie ma współpraca przemysłów obronnych?
W.B.: Polska nie tylko przekazała Ukrainie sprzęt wojskowy o wartości około 16,45 mld zł w ramach pomocy, ale także sprzedała znaczną część uzbrojenia. W 2024 roku Ukraina stała się największym odbiorcą produktów polskiego przemysłu obronnego. Wartość tego eksportu wyniosła około 2,5 mld euro.
Na front trafiły między innymi armatohaubice Krab, zestawy przeciwlotnicze Piorun, transportery Rosomak, drony rozpoznawcze FlyEye oraz amunicja krążąca Warmate.
Ukraińska technologia chroni Amerykanów. Drony Merops masakrują irańskie Shahedy
Prowadzono także rozmowy o uruchomieniu w Polsce wspólnych zakładów zbrojeniowych. Udało się powołać polsko-ukraińską spółkę produkującą armatohaubice Bogdana. Polska Grupa Zbrojeniowa podpisała ponadto umowę z ukraińską firmą TAF Industries, która produkuje bezzałogowe statki powietrzne i pojazdy bojowe.
Nie wszystkie rozmowy zakończyły się jednak sukcesem. Strony nie porozumiały się w sprawie ulokowania w Polsce produkcji ukraińskich systemów artylerii rakietowej Wilcha oraz pocisków manewrujących dalekiego zasięgu FP-5 Flamingo.
Czy Polska może skorzystać na powojennej odbudowie Ukrainy?
W.B.:Podczas konferencji w Gdańsku firmy z sektorów energetycznego, obronnego i logistycznego podpisały kontrakty oraz listy intencyjne.
Koszty odbudowy Ukrainy są szacowane na około 600 mld euro, dlatego potencjalne przychody polskich przedsiębiorstw mogą sięgać miliardów euro.
Spory historyczne nie pozwoliły jednak w pełni wykorzystać Ukraine Recovery Conference do przygotowania solidnych podstaw współpracy przy odbudowie. Nieobecność prezydenta Ukrainy podczas konferencji w Gdańsku także negatywnie wpłynęła na atmosferę wzajemnych relacji.
Nie można przy tym zapominać o znaczeniu obywateli Ukrainy dla polskiej gospodarki.
Według danych GUS w 2025 roku pracowało w Polsce 771 tys. Ukraińców. Zatrudnienie znalazło 78 proc. dorosłych obywateli Ukrainy przebywających w naszym kraju, a ich praca odpowiadała za 2,7 proc. polskiego PKB. Ukraińcy prowadzili również ponad 123 tys. własnych firm.
Pilny komunikat Ministerstwa Cyfryzacji: Rosyjscy hakerzy atakują polskie urzędy, instytucje i firmy. Wykorzystują lukę w Wordzie i Excelu
„Romantyczny pragmatyzm” zamiast wojny pamięci
Czym jest proponowany przez Pana model romantycznego pragmatyzmu?
W.B.: Pytanie zasadnicze brzmi, czy politykom po obu stronach wystarczy zdrowego rozsądku i woli politycznej, aby w trudnych czasach promować model romantycznego pragmatyzmu oparty na doświadczeniach Józefa Piłsudskiego i Symona Petlury.
Nurt nazywany romantycznym proponuje sojusz polsko-ukraiński w warunkach nieustannego zagrożenia ze strony rosyjskiego imperializmu. Wbrew nazwie jest to rozwiązanie należące do sfery realizmu politycznego. Politykom brakuje jednak świadomości strategicznej, woli i determinacji potrzebnych do jego realizacji.
Romantyczny pragmatyzm powinien łączyć wizję z geostrategią. Nie oznacza rezygnacji z prawdy historycznej ani odsuwania sprawy Wołynia na dalszy plan. Chodzi o to, aby spór o przeszłość nie przekreślił współpracy dotyczącej bezpieczeństwa, obronności, handlu i odbudowy Ukrainy.
Kto najbardziej korzysta na konflikcie między Polską i Ukrainą?
W.B.: Rosja liczy, że problemy historyczne okażą się niemożliwe do przezwyciężenia i zablokują powstanie sojuszu polsko-ukraińskiego, który zagrażałby jej interesom geopolitycznym.
Dlatego potrzebna jest polityka dwutorowa.
Polska i Ukraina powinny równolegle prowadzić dialog historyczny oraz rozwijać wielowymiarową współpracę strategiczną.
Ukraina, która dąży do pełnego upodmiotowienia w stosunkach międzynarodowych, powinna pamiętać o sojuszu z Polską. Bez niego trudno stworzyć nowy system bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej.
Polska przestaje natomiast pełnić wyłącznie funkcję adwokata Ukrainy w Unii Europejskiej i NATO. Zyskuje trudnego, ale silnego partnera w regionie, z którym warto budować symetryczne i wzajemnie korzystne relacje. „W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.

Prof. dr hab. Walenty Baluk jest dyrektorem Centrum Europy Wschodniej UMCS oraz profesorem w Katedrze Bezpieczeństwa Międzynarodowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych UMCS. Zajmuje się systemami politycznymi, polityką zagraniczną i bezpieczeństwem oraz stosunkami narodowościowymi w państwach Europy Wschodniej.
Źródło: UMCS
Sprzedaż lemoniady przez dzieci. GIS wyjaśnia, czy to legalne
Ból podczas stosunku dotyczy co piątej kobiety. Lekarka apeluje
Czytaj więcej



