Węgorz już odpadł. Jakie stworzenie zostanie Zwierzęciem Roku 2026?

Wybieramy Zwierzę Roku 2026. Węgorze. fot: Natalia Gusakova/Unsplash

Od „żywej skamieliny” po królową gleby – dlaczego świat (i Polska) oszalał na punkcie przyrodniczych plebiscytów?


Już 13 lutego, w przeddzień Walentynek, Polska pozna swoją nową przyrodniczą „miłość”. Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) ogłosi wtedy oficjalnego zwycięzcę plebiscytu Zwierzę Roku 2026. Choć emocje sięgają zenitu, jedno jest już pewne: korony nie założy w tym roku żaden przedstawiciel świata ryb. Wyniki, które spływają do resortu, pokazują jasno, że sympatie Polaków bywają zaskakujące, a walka o tytuł ambasadora polskiej fauny jest bardziej zacięta niż niejeden polityczny wyścig.


Węgorz poza podium, niedźwiedź w cieniu

Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Klimatu i Środowiska, głosowanie, które zakończyło się 31 stycznia 2026 roku, przyciągnęło ponad 33 tysiące uczestników. To rekordowa frekwencja, pokazująca, że losy rodzimych gatunków nie są nam obojętne. Jednak nie dla wszystkich kandydatów finał okazał się łaskawy.

Największym zaskoczeniem jest porażka węgorza europejskiego. Mimo swojej fascynującej, niemal mitycznej biologii – wędrówek przez Atlantyk do Morza Sargassowego i z powrotem – ryba ta zajęła ostatnie miejsce w zestawieniu. Do finałowej szóstki nie załapała się również nadobnica alpejska, przepiękny, błękitny chrząszcz, który jest symbolem ochrony lasów bukowych. Co więcej, poza podium znalazł się sam „król puszczy” – niedźwiedź brunatny, a także żółw błotny oraz żuraw. Siódmą lokatę, tuż pod kreską, zajął łoś euroazjatycki.

dwugłowe płazińce - odkrycie polskich naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego
News / Środowisko / Technologie

Polscy naukowcy odkryli robaki z dwiema głowami. To troszkę niepokojące


Dlaczego tak się stało?

Paweł Marciniak z Departamentu Edukacji i Komunikacji MKiŚ sugeruje, że plebiscyt to nie tylko konkurs piękności, ale pretekst do rozmów o przyrodzie.

„Chcemy mówić o kryzysie bioróżnorodności w sposób nietypowy. Wiedza to nasza broń w walce ze zmianami klimatu” – podkreśla.

Zwycięzca, którego poznamy 13 lutego, stanie się twarzą ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej, mającej na celu ratowanie ginących siedlisk.


Globalna moda na „brzydkie” i „małe”

Polska inicjatywa wpisuje się w szerszy, światowy trend, który od kilku lat podbija media społecznościowe i czołówki portali informacyjnych. Okazuje się, że nie musisz mieć futra ani wielkich oczu, by stać się globalną gwiazdą. Idea wybierania „Zwierzęcia Roku” czy „Robaka Roku” to genialny zabieg marketingowy, który stosują najbardziej prestiżowe instytucje i media na świecie.

Doskonałym przykładem jest konkurs Bezkręgowiec Roku 2025, organizowany przez brytyjski dziennik The Guardian. Redakcja rzuciła wyzwanie czytelnikom, by zamiast na lwy czy pandy, spojrzeli pod nogi. Efekt? Tytuł „Królowej Gleby” zdobyła dżdżownica pospolita (Lumbricus terrestris). W drodze na szczyt pokonała tak barwne postacie jak:

  • Świetlik wielki – kuszący bioluminescencyjnym tańcem,
  • Żuk gnojowy – mistrz ekologicznego recyklingu,
  • Ośmiornica kokosowa – inteligentna projektantka, wykorzystująca łupiny orzechów jako mobilne domy.

Wybór dżdżownicy przez czytelników The Guardian to znak sygnał, że ludzie doceniają gatunki, które „odwalają czarną robotę” w ekosystemie, spulchniając glebę i umożliwiając produkcję żywności.


Krwiożercze skamieliny i głosy z oceanu

Jeszcze dalej w promowaniu nietypowych bohaterów poszło Nowozelandzkie Towarzystwo Entomologiczne. Ich plebiscyt na Robaka Roku, szeroko relacjonowany przez stację CNN, stał się ubiegłorocznym fenomenem popkulturowym. W 2025 roku głosy w tym konkursie oddawano z najdalszych zakątków planety, w tym – co odnotowano jako ciekawostkę – z łodzi znajdujących się na samym środku oceanu!

Triumfatorką została pazurnica nowozelandzka (Peripatoides novaezealandiae). To stworzenie to prawdziwa „żywa skamielina”, która nie zmieniła swojej formy od milionów lat. Choć z wyglądu przypomina pulchną gąsienicę, media ochrzciły ją mianem „Plującej Grozy”. Pazurnica posiada bowiem unikalną strategię łowiecką: pluje na swoje ofiary lepką, toksyczną substancją, która błyskawicznie twardnieje, tworząc sieć. Następnie wstrzykuje enzymy trawienne, zamieniając wnętrze nieszczęsnego owada w pożywną „zupę”.

Jak donosi CNN, sukces pazurnicy to efekt kampanii edukacyjnej, która zamiast straszyć „obrzydliwym robakiem”, zafascynowała ludzi biologią drapieżnika. Jenny Jandt z Uniwersytetu Otago przyznała w rozmowie z mediami, że takie konkursy zdejmują odium z istot, które zazwyczaj budzą odrazę.

nosorożec jedzący trawę
News / Społeczeństwo / Środowisko

Radioaktywne izotopy w rogach nosorożców – naukowcy mają nowy sposób na walkę z kłusownikami


Między pięknem a ekologią: Po co nam te wybory?

Można by zadać pytanie: po co poważne ministerstwa i redakcje zajmują się organizacją „wyborów miss” wśród robaków i ryb? Odpowiedź kryje się w psychologii. Jako ludzie mamy tendencję do ochrony tego, co znamy i lubimy (zjawisko tzw. „charyzmatycznej megafauny”). Skupienie uwagi na pandach czy tygrysach sprawia jednak, że zapominamy o gatunkach kluczowych dla przetrwania lokalnych biosfer.

Plebiscyt Zwierzę Roku 2026 w Polsce, podobnie jak akcje The Guardian, ma na celu „uczłowieczenie” statystyk dotyczących wymierania gatunków. Kiedy głosujemy na węgorza czy łoś euroazjatycki, przestają one być tylko pozycją w podręczniku biologii, a stają się konkretnymi bohaterami, o których los drżymy.

Nawet jeśli węgorz przegrał w tym roku wyścig o popularność, sama dyskusja o jego porażce sprawia, że tysiące ludzi dowiedziało się o jego krytycznym statusie. To właśnie „efekt plebiscytu” – wygrana jest ważna, ale udział i towarzysząca mu edukacja są bezcenne.


Co dalej? Czekając na 13 lutego

Finałowa szóstka polskiego plebiscytu jest do piątku tajemnicą. Czy Polacy postawią na majestatycznego ptaka, czy może – wzorem Brytyjczyków – docenią kogoś mniejszego, kto na co dzień chowa się w trawie lub pod korą drzew?

Jedno jest pewne: 13 lutego, tuż przed Walentynkami, miłość do natury zyska w Polsce nową twarz. I niezależnie od tego, czy będzie to gatunek puszysty, czy pokryty chitynowym pancerzem, dostanie on najważniejszą nagrodę – naszą uwagę. Bo jak pokazują przykłady z CNN i The Guardian, w dzisiejszym świecie, by przetrwać, czasem gatunek musi najpierw stać się „viralem”.


Źródło: Fakty Plus, MKiŚ

Ewa Gładysz avatar
Ewa Gładysz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *