Publikowanie wizerunku policjanta w sieci. Internauta zapłaci 20 tys. zł
Nagrywanie policjanta podczas interwencji to jedno, a wrzucanie materiału do sieci to drugie. Warszawiak zapłaci wysokie zadośćuczynienie.
Komenda Stołeczna Policji nagłośniła prawomocny wyrok warszawskiego sądu. Sąd Okręgowy w Warszawie potwierdził, że publikowanie wizerunku funkcjonariusza bez jego zgody łamie prawo. Sprawa dotyczy interwencji z maja dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku na placu Zamkowym w Warszawie. Policjant z Komendy Rejonowej Policji Warszawa był filmowany podczas czynności służbowych.
Świadek nagrał przebieg tych działań, po czym wrzucił film i zdjęcia na portal Facebook. Ujawnił twarz oraz nazwisko funkcjonariusza. Wywołało to natychmiastową reakcję ze strony poszkodowanego mundurowego.
Dlatego Policjant skierował sprawę na drogę cywilną. Wyrok prawdopodobnie zaboli autora publikacji. Sąd nakazał pozwanemu mężczyźnie:
- natychmiast usunąć film i zdjęcia z internetu,
- zapłacić dwadzieścia tysięcy złotych zadośćuczynienia na rzecz policjanta,
- zwrócić koszty procesu w wysokości cztery tysiące dwieście osiemdziesiąt złotych wraz z odsetkami.
Góra Małosz. Przez niedogaszone ognisko spłonęły 3 hektary lasu. Leśnicy i policja ostrzegają: kary są teraz potężne!
Jaki przepis reguluje nagrywanie policjanta podczas interwencji?
Kwestie prawne określa artykuł osiemdziesiąt jeden ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Ten przepis nakłada obowiązek uzyskania zgody na rozpowszechnianie wizerunku i definiuje wyjątki.
Artykuł 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych brzmi następująco:
Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych lub osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
Policja odholowała Monster Trucka w centrum Warszawy. Właściciele odpowiadają. Kto ma rację?
Dlaczego policjant na służbie to nie osoba powszechnie znana?
Wiele osób błędnie zakłada, że mundurowy w miejscu publicznym jest osobą publiczną. Przepisy definiują tę kwestię zupełnie inaczej. Dlatego autorzy internetowych nagrań masowo przegrywają procesy sądowe z policjantami.
Przepisy wykluczają samowolne publikowanie twarzy policjantów z trzech konkretnych powodów:
- Zasada ogólna ochrony wizerunku. Polskie prawo traktuje wizerunek człowieka jako jedno z jego najważniejszych dóbr osobistych. Każdy człowiek, bez względu na wykonywany zawód, posiada wyłączne prawo do decydowania o tym, czy i gdzie jego twarz zostanie upubliczniona. Założenie munduru i wyjście na ulicę nie odbiera nikomu tych podstawowych praw obywatelskich. Policjant wykonujący swoje obowiązki służbowe w przestrzeni publicznej nadal podlega identycznej ochronie prawnej jak każdy inny obywatel.
- Mylenie funkcjonariusza publicznego z osobą powszechnie znaną. Autorzy internetowych nagrań nagminnie mylą dwa zupełnie różne pojęcia prawne. Policjant na służbie jest oczywiście funkcjonariuszem publicznym, ponieważ wykonuje zadania na rzecz państwa. Status ten daje mu szczególną ochronę przed napaścią czy znieważeniem, ale nie czyni z niego automatycznie osoby powszechnie znanej. Przepisy pozwalają na publikację wizerunku bez zgody tylko wobec osób, które zdobyły ogólnokrajową rozpoznawalność medialną, jak czołowi politycy, celebryci, sportowcy czy komendanci policji pełniący funkcje rzeczników prasowych.
- Kontekst głównego bohatera nagrania. Polskie prawo przewiduje wyjątek od ochrony wizerunku, jeśli dana osoba stanowi jedynie przypadkowy szczegół większej całości. Taka sytuacja ma miejsce, gdy fotografujesz krajobraz miasta, zgromadzenie publiczne, koncert lub maraton sportowy, a w tle widać mundurowych zabezpieczających to wydarzenie. Wtedy policjant jest elementem otoczenia i jego zgoda nie jest potrzebna. Jednak sytuacja zmienia się całkowicie, gdy wyciągasz smartfon i filmujesz centralnie twarz konkretnego funkcjonariusza, rejestrując przebieg jego rozmowy z obywatelem. W tym momencie robisz z tego policjanta głównego i samodzielnego bohatera swojego materiału.
Nawet 25 000 euro kary za „wietrzenie” kanarka na parkingu. Niemiecka policja bez litości dla kierowcy
Złamanie tych trzech zasad naruszają dodatkowo artykuły 22 i 23 Kodeksu cywilnego. Przepisy te chronią dobra osobiste człowieka, do których zalicza się cześć, dobre imię oraz wizerunek. Bezprawne umieszczenie danych osobowych oraz twarzy policjanta w mediach społecznościowych otwiera mu prostą drogę do wygrania procesu cywilnego. Daje to poszkodowanemu funkcjonariuszowi pełne prawo do żądania od autora nagrania publicznych przeprosin, natychmiastowego usunięcia materiałów z sieci oraz wysokiego zadośćuczynienia finansowego na drodze sądowej.
Media społecznościowe a odpowiedzialność cywilna
Komenda Stołeczna Policji regularnie przypomina, że internet nie zapewnia bezkarności. Opisywany wyrok to kolejny element budowania jednolitej linii orzeczniczej w Polsce. Sądy coraz surowiej traktują bezprawne piętnowanie mundurowych w sieci.
Obywatele mający zastrzeżenia do pracy policji powinni działać legalnie. Zamiast wrzucać nagrania do sieci, należy przekazywać materiały wprost do wydziałów kontroli wewnętrznej lub prokuratury.
Źródło: Policja
Czytaj więcej



