Nowe przepisy już działają. Gniazdo śmieci, szczurów i robaków we wrocławskiej kamienicy zlikwidowane!
„Przestałam zapraszać gości, bo tak śmierdzi na klatce. Z tej pryzmy śmieci wybiegają szczury, wyłażą robaki.” Dzięki nowelizacji przepisów, służby mogą wejść do lokalu siłą, a oporni właściciele muszą liczyć się z gigantycznymi grzywnami.
Od 28 stycznia 2026 roku obowiązują zaostrzone przepisy Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz Prawa budowlanego. To bezpośrednia odpowiedź na lata bezradności zarządców wobec tzw. „zbieraczy” oraz osób ignorujących przeglądy techniczne.
Służby wejdą z Policją i ślusarzem
Najważniejszą zmianą jest doprecyzowanie pojęcia „stanu wyższej konieczności”. Jeśli istnieje podejrzenie awarii zagrażającej budynkowi (np. wyciek gazu, zalewanie pionów) lub gdy stan lokalu zagraża zdrowiu sąsiadów, zarządca nie musi już miesiącami czekać na wyrok sądu.
Może wejść do mieszkania w asyście Policji, a jeśli to konieczne – Straży Pożarnej i ślusarza.
„Jeśli właściciel nie otworzy drzwi, zrobi to za niego ślusarz (…) Oczywiście na koszt lokatora”
– wynika z nowych regulacji. Dodatkowo, Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego (PINB) zyskał prawo nakładania kar od 20 zł do nawet 5000 zł za uporczywe unikanie kontroli, co może być egzekwowane wielokrotnie.

Dramat we Wrocławiu: Śmieci po sufit i interwencja służb
O tym, jak potrzebne były te zmiany, świadczy sytuacja z 2 kwietnia 2026 roku przy ul. Grunwaldzkiej 56 we Wrocławiu. Lokator kamienicy przez lata gromadził odpady, doprowadzając budynek na skraj katastrofy sanitarnej.
„Przestałam zapraszać gości, bo tak śmierdzi na klatce. Z tej pryzmy śmieci wybiegają szczury, wyłażą robaki” – relacjonuje pani Irma, mieszkanka kamienicy w rozmowie z portalem wroclaw.pl.
Mężczyzna wypełnił swoje mieszkanie odpadami aż po sam sufit, przez co sam… przeniósł się na klatkę schodową. Jak podaje serwis, lokator nocował w barłogu urządzonym w przejściu do piwnicy, tam też jadł i załatwiał potrzeby fizjologiczne.
Akcja „Ekosystemu” i wysoki rachunek
Dzięki nowym możliwościom prawnym i interwencji zarządcy, na miejsce wkroczyły służby miejskie. Pracownicy spółki Ekosystem, pod nadzorem Straży Miejskiej, musieli wywieźć cały kontener oraz kilka półciężarówek śmieci.
Akcja nie była łatwa, ponieważ lokator do końca stawiał opór:
„Mężczyzna cały czas próbował powstrzymywać pracowników Ekosystemu, dyskutował z sąsiadkami, ściągał z półciężarówek worki ze śmieciami” (źródło: wroclaw.pl).
Koszt tej jednej interwencji jest porażający i uderzy po kieszeni odpowiedzialnych za ten stan rzeczy.
„Odpady zostały usunięte, należy jednak mieć świadomość, że koszt tego typu interwencji jest wysoki i w tym przypadku może wynieść ostatecznie nawet około 10 tys. zł. Będziemy oczywiście dążyć do tego, żeby obciążyć nim osoby lub podmioty odpowiedzialne za tę sytuację” – zapowiedział Maciej Fedorczuk z Ekosystemu.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Nowe prawo to jasny sygnał dla „uciążliwych sąsiadów”: mieszkanie w bloku nie jest bezludną wyspą. Jeśli Twój sąsiad:
- ignoruje przeglądy gazowe i kominiarskie,
- magazynuje śmieci wyczuwalne na klatce schodowej,
- blokuje naprawę wspólnych pionów wodno-kanalizacyjnych,
zarządca ma teraz realne narzędzia, by przymusić go do współpracy lub wejść do lokalu siłą. Wszystkie koszty – od pracy ślusarza, przez asystę służb, aż po wywóz odpadów – zostaną doliczone do rachunku niepokornego lokatora.
Źródło: wroclaw.pl
Czytaj więcej



