Europa straci myśliwiec 6. generacji? Projekt FCAS w kryzysie, Airbus szuka ratunku w Szwecji

Czy Saab uratuje europejski myśliwiec 6 generacji? Photo by Berend Verheijen/Unsplash

Konflikt Francji i Niemiec paraliżuje lotniczy projekt FCAS. Airbus rozmawia z Saabem, by ratować europejski myśliwiec przyszłości przed dominacją USA.

Przyszłość europejskiego lotnictwa bojowego wisi na włosku z powodu głębokich podziałów polityczno-przemysłowych między Francją a Niemcami. Jak informuje prestiżowy portal The War Zone, sztandarowy program FCAS (Future Combat Air System) zmaga się z ogromnymi problemami. W obliczu paraliżu projektu, koncern Airbus zaczął potajemnie sondować możliwość strategicznego sojuszu ze szwedzkim Saabem.


Czym dokładnie jest projekt FCAS?

FCAS to cały ekosystem bojowy nowej generacji (tzw. „system systemów”), który ma zrewolucjonizować pole walki po 2040 roku. Projekt składa się z trzech kluczowych filarów:

  • NGF (New Generation Fighter): Załogowy myśliwiec stealth 6. generacji, który zastąpi francuskie Rafale oraz niemieckie i hiszpańskie Eurofightery.
  • RC (Remote Carriers): Rój lojalnych skrzydłowych, czyli zaawansowanych dronów wspierających myśliwiec w misjach rozpoznawczych i uderzeniowych.
  • Combat Cloud: Chmura bojowa oparta na sztucznej inteligencji, zapewniająca błyskawiczną wymianę danych między samolotami, dronami, satelitami a siłami lądowymi i morskimi.

Program, w którym obok Niemiec i Francji uczestniczą także Hiszpania oraz Belgia, miał zagwarantować Europie suwerenność technologiczną. Zamiast tego stał się areną zaciętej walki o wpływy.


Podłoże konfliktu francusko-niemieckiego

Współpraca utknęła w martwym punkcie z powodu głębokich różnic w podejściu do polityki obronnej oraz bezwzględnej walki przemysłowej między francuskim Dassault Aviation a paneuropejskim Airbusem, który reprezentuje interesy Berlina. Obaj partnerzy zupełnie inaczej wyobrażają sobie zarówno samolot, jak i zasady jego przyszłej sprzedaży, a tarcia te skupiają się wokół trzech głównych problemów.

Pierwszym z nich jest walka o przywództwo techniczne i podział prac. Francja od początku żąda dominującej roli dla Dassault w rozwoju samego myśliwca NGF, argumentując to swoim unikalnym doświadczeniem przy budowie maszyn Mirage i Rafale. Niemieccy urzędnicy i Airbus są jednak sfrustrowani tą postawą – domagają się równego partnerstwa „pół na pół” oraz pełnego dostępu do technologii, na co Paryż nie chce się zgodzić z obawy przed utratą cennego know-how.

Drugą kością niezgody są skrajnie różne potrzeby operacyjne obu armii, wynikające z odmiennych zadań, jakie stoją przed ich wojskami. Francuska marynarka wojenna bezwzględnie wymaga, aby nowy myśliwiec posiadał wersję pokładową, zdolną do operowania z lotniskowców przy użyciu katapult i haków hamującymi. Dla Niemiec, które takich okrętów nie posiadają, to jedynie zbędny wydatek, który niepotrzebnie komplikuje i opóźnia konstrukcję całego płatowca.

do tego dochodzi zupełnie inne podejście do handlu bronią. Paryż opowiada się za bardzo liberalnym podejściem do sprzedaży maszyn państwom trzecim, ponieważ od zagranicznych kontraktów zależy rentowność całego francuskiego przemysłu. Berlin z kolei tradycyjnie stosuje bardzo restrykcyjne przepisy, co rodzi poważne obawy, że w przyszłości Niemcy mogliby po prostu zablokować sprzedaż gotowego myśliwca zagranicznym klientom.

Sytuacja stała się na tyle napięta, że szef Dassault, Éric Trappier, wprost ostrzegł, iż projekt FCAS umrze, jeśli Airbus nie ustąpi. Z kolei w samym Berlinie coraz głośniej mówi się o całkowitym odcięciu się od Francji i zerwaniu współpracy.

Niemiecki projekt HYTEV: Przełomowa technologia silnika aerospike w kosmicznych lotach hipersonicznych. Źródło: polaris-raumflugzeuge.de
Technologie

Skromny świt ery hipersonicznej. Czy niemiecki HYTEV i nowa generacja samolotów kosmicznych zakończą erę klasycznych rakiet?


Airbus i Saab: Nowy sojusz na horyzoncie?

Widząc widmo katastrofy, Airbus przeszedł do ofensywy. Michael Schoellhorn, dyrektor generalny Airbus Defense and Space, potwierdził w rozmowie z gazetą Dagens Industri, że firma prowadzi poufne rozmowy ze Sztokholmem i koncernem Saab.

„Jesteśmy otwarci na wiele rozwiązań. Dla Airbusa kwestia załogowego samolotu bojowego wciąż pozostaje sprawą otwartą” – oświadczył Schoellhorn.

Szef Airbusa podkreślił ogromne doświadczenie Szwecji w projektowaniu i samodzielnej produkcji myśliwców. Przyznał też otwarcie, że obecna struktura FCAS zawodzi:

„Mamy trudności, o których wszyscy wiedzą. Dlatego nadszedł czas, aby aktywnie badać inne opcje, co właśnie czynimy. […] Struktura w ramach FCAS mogłaby zostać ulepszona. To mogłoby doprowadzić do powstania dwóch samolotów bojowych w ramach FCAS lub innej formy współpracy”.


Armia / News / Technologie

„Pajęczyna” nad Rosją. Ukraina w jednym uderzeniu niszczy 40 samolotów, w tym bombowce strategiczne

Unikalne doświadczenie Saaba – dlaczego Szwecja może uratować projekt?

Szwecja to jedno z nielicznych państw, które od czasów zimnej wojny potrafiło samodzielnie projektować i budować zaawansowane, naddźwiękowe samoloty bojowe. Bogata tradycja i osiągnięcia konstrukcyjne w dziedzinie przemysłu lotniczego tego kraju opierają się na kultowych i nowatorskich konstrukcjach jak Draken, Viggen oraz współczesna rodzina myśliwców Gripen. W tym najnowszy wielozadaniowy Gripen E.

Szwedzi słyną przy tym z niezwykłej dyscypliny budżetowej i efektywności kosztowej, potrafiąc stworzyć nowoczesną platformę bojową za ułamek kwot, jakie na podobne programy wydają USA czy konsorcja pan-europejskie.

Niezwykle istotna dla założeń myśliwców szóstej generacji jest również szwedzka doktryna rozproszonych operacji. Samoloty Saaba od podstaw są projektowane tak, aby mogły operować w surowych warunkach wojennych, w tym startować i lądować na drogowych odcinków lotniskowych przy minimalnym wsparciu personelu naziemnego.

Ta operacyjna elastyczność idzie w parze z potężnymi kompetencjami cyfrowymi i sieciocentrycznością. Szwecja była pionierem w implementacji wojskowych łączy danych już w ubiegłym wieku, przez co Saab posiada dziś ogromne, gotowe know-how w dziedzinie integracji systemów i zarządzania polem walki w czasie rzeczywistym.

Dla Airbusa, który pilnie potrzebuje silnego partnera inżynieryjnego zdolnego zrównoważyć wpływy Dassault, szwedzki koncern staje się idealną przeciwwagą oraz alternatywą technologiczną.


F/A-18C Hornet szwajcarskich Sił Powietrznych, Fot: Arpingstone, Domena publiczna
Armia

Szwajcaria kupi mniej F-35. Amerykanie podnieśli cenę myśliwców

Widmo amerykańskiej dominacji

Schoellhorn odrzucił zarzuty, że rozmowy ze Szwedami to jedynie blef mający na celu wywarcie presji na Francuzach. Podkreślił, że czas ucieka, a stawką jest niezależność obronna Europy. Jeśli politycy nie podejmą decyzji do końca roku, cały harmonogram zakładający loty przed 2040 rokiem legnie w gruzach.

Największą obawą Airbusa jest całkowite uzależnienie kontynentu od Pentagonu. Europa masowo kupuje już amerykańskie myśliwce 5. generacji F-35, a w przyszłości USA mogą zmonopolizować rynek swoją nową maszyną 6. generacji.

„Nie flirtujemy. Chcemy zbudować myśliwiec szóstej generacji tak szybko, jak to możliwe. Nie chcę oglądać myśliwców szóstej generacji kupowanych od Stanów Zjednoczonych, tak jak Europa zrobiła to z piątą generacją” – podsumował szef Airbus Defense and Space.

Airbus nie wyklucza również innego radykalnego kroku – potencjalnego połączenia sił z brytyjsko-włosko-japońskim programem GCAP (konkurencyjnym projektem myśliwca Tempest). Ostateczny głos będzie należał do polityków, jednak obecne działania Airbusa wyraźnie pokazują, że dotychczasowy kształt europejskiej współpracy lotniczej właśnie przechodzi do historii.


Źródło: The War Zone

Kamil Chołuj avatar
Kamil Chołuj

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *