Budzisz się i nie możesz się ruszyć? Ekspert wyjaśnia, kiedy paraliż senny nie jest chorobą
Paraliż senny, mioklonie, koszmary i świadome śnienie. Dr Wojciech Kuczyński wyjaśnia, kiedy są naturalną reakcją organizmu, a kiedy warto zgłosić się do specjalisty.
Paraliż senny potrafi przestraszyć nawet osoby, które na co dzień nie przejmują się nietypowymi reakcjami organizmu. Człowiek nagle się budzi, jest świadomy, rozpoznaje otoczenie, ale nie może poruszyć ręką ani nogą. Czasem pojawia się lęk, uczucie ciężaru ciała i trudność ze złapaniem oddechu. Dla wielu osób to doświadczenie wygląda jak objaw poważnego zaburzenia neurologicznego.
Tymczasem nie wszystkie dolegliwości, które zaburzają sen, są dla człowieka zagrożeniem. Czasem są elementem naturalnej fizjologii organizmu. Tak jest m.in. w przypadku paraliżu przysennego, który może pojawiać się szczególnie u osób młodych.
Wyjaśnia to dr Wojciech Kuczyński, kierownik Senare Centrum Medycyny Snu w Łodzi, somnolog Europejskiego i Polskiego Towarzystwa Badań nad Snem. Naukowiec zajmuje się diagnozowaniem i leczeniem zaburzeń snu.
O snach wiemy coraz więcej, ale nadal nie wszystko
Choć sen jest codziennym doświadczeniem każdego człowieka, nauka nadal nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące nocnej regeneracji, śnienia i nietypowych zachowań pojawiających się w nocy.
Dr Wojciech Kuczyński zwraca uwagę, że nawet kwestia zapamiętywania snów pokazuje, jak wiele pozostaje jeszcze do zbadania.
– Ze swoich snów pamiętamy przeciętnie zaledwie pięć sekund fazy REM, w której śniliśmy. Ta faza stanowi zwykle około 18-24 proc. naszego snu, czyli blisko 1,5 godziny. O czym śnimy przez resztę czasu? Choćby ten przykład pokazuje, że zagadnienia związane ze snami i nocną regeneracją nadal są w fazie intensywnych badań, choć trwają już około 50 lat, a pierwsze opisy osób lunatykujących pochodziły ze starożytnego Egiptu i Grecji – powiedział dr Wojciech Kuczyński w rozmowie z Serwisem Naukowym PAP.
Medycyna snu nie zajmuje się wyłącznie bezsennością. Bada również zjawiska, które dla pacjentów bywają niezrozumiałe, niepokojące albo wręcz przerażające. Do takich doświadczeń należy właśnie paraliż przysenny.
Czym jest paraliż przysenny?
Paraliż przysenny polega na chwilowym rozdzieleniu świadomości i kontroli nad ciałem. Umysł już się budzi, ale ciało przez kilka sekund pozostaje w stanie charakterystycznym dla snu REM. To dlatego człowiek ma wrażenie, że jest świadomy, ale nie może wykonać ruchu.
Dr Kuczyński podkreśla, że takie zjawisko może pojawiać się u osób młodych, zwłaszcza w czasie dojrzewania ośrodkowego układu nerwowego.
– Paraliż przysenny zdarza się często u osób młodych w okresie dojrzewania ośrodkowego układu nerwowego. Polega na tym, że przebudzamy się z poczuciem lęku, bo nasze ciało jest całkowicie zwiotczone, sparaliżowane. Nie możemy wówczas poruszyć ani ręką, ani nogą, mamy trudność ze złapaniem oddechu. Ten stan ustępuje samoistnie dosłownie po kilku sekundach, natomiast budzi nasze przerażenie, bo oto jesteśmy świadomi, a nasze ciało nie współpracuje z naszymi potrzebami – opisał rozmówca Serwisu Naukowego PAP.
Z punktu widzenia pacjenta to może wyglądać dramatycznie. Z punktu widzenia fizjologii jest jednak zrozumiałe. Paraliż tego typu pojawia się wtedy, gdy człowiek wybudza się nagle z fazy REM, czyli fazy snu związanej ze śnieniem.
Sensacja archeologiczna w Polsce. Odkryto pradawny alkohol sprzed 4500 lat!
Atonia mięśni. Po co ciało unieruchamia nas podczas snu?
W fazie REM występuje tzw. atonia mięśni poprzecznie prążkowanych. Oznacza to utratę napięcia mięśniowego. Ciało zostaje czasowo „wyłączone”, aby człowiek nie wykonywał ruchów, które pojawiają się w treści snu.
Ten mechanizm jest potrzebny. Chroni nas przed realnym odgrywaniem snów. Ekspert tłumaczy to obrazowo.
– Atonia to bardzo potrzebny mechanizm obronny. Jeżeli np. komuś z nas śni się, że po mieszkaniu grasuje wielki aligator, który chce nas zjeść, to ten mechanizm powoduje, że budzimy się zlani potem, przerażeni, ale we własnym łóżku, a nie na ulicy. Gdyby mechanizmu atonii nie było, to przez sen skutecznie ucieklibyśmy z łóżka na ulicę przed tym groźnym aligatorem. Dlatego faza REM, w której śnimy charakteryzuje się występującą powszechnie atonią – wskazał dr Kuczyński w rozmowie z Serwisem Naukowym PAP.
Paraliż senny pojawia się więc wtedy, gdy świadomość wraca wcześniej niż pełna kontrola mięśni. Ciało przez chwilę pozostaje w trybie snu, choć człowiek już wie, że się obudził.
Gdy atonii brakuje, pacjent może odgrywać sny
Sama atonia jest potrzebna, ale jej brak może prowadzić do poważniejszych problemów. Jeśli w fazie REM ciało nie zostaje odpowiednio unieruchomione, człowiek może zacząć odgrywać sny. To może oznaczać gwałtowne ruchy, krzyk, agresję, uderzenia albo inne zachowania niebezpieczne dla samego pacjenta i osób śpiących obok.
Tego typu sytuacje mogą występować szczególnie u osób po traumatycznych doświadczeniach. Dr Kuczyński wskazuje m.in. na pacjentów z zespołem stresu pourazowego, żołnierzy i przedstawicieli służb mundurowych. W ich przypadku sny mogą być bardzo realistyczne, intensywne i związane z przeżytymi zdarzeniami.
W takich sytuacjach podstawą leczenia jest psychoterapia wspomagana farmakologicznie. Jej celem jest pomoc pacjentowi w poradzeniu sobie z traumą oraz ograniczenie zachowań, które nocą mogą zagrażać jemu albo otoczeniu.
Nagłe szarpnięcie przed snem. Czym jest mioklonia?
Innym zjawiskiem, które często niepokoi pacjentów, jest nagłe szarpnięcie ciała tuż przed zaśnięciem. Wiele osób zna to uczucie: człowiek prawie zasypia, gdy nagle przez ciało przechodzi impuls przypominający przeszywający prąd. Czasem towarzyszy temu wrażenie spadania albo nagłego wyrwania ze snu.
Dr Kuczyński tłumaczy, że to mioklonia, czyli zjawisko przeciwne do atonii.
– Przeciwieństwem atonii jest mioklonia. To sytuacja, gdy po położeniu do łóżka już prawie zasypiamy, ale nagle mamy poczucie przeszywającego prądu, który przechodzi przez całe nasze ciało. Nasz ośrodkowy układ nerwowy zaczyna już zasypiać, praktycznie jest w fazie snu, ale nasze ciało jeszcze nie. Wysyła więc sygnał do ośrodkowego układu nerwowego: budzimy się, ja nie śpię. To też jest naturalne zjawisko, fizjologiczna obrona organizmu przed zaśnięciem, która towarzyszy w szczególności osobom młodym na etapie zasypiania – wyjaśnił rozmówca Serwisu Naukowego PAP.
U osób młodych takie epizody często są fizjologiczne. Nie oznaczają automatycznie choroby. Inaczej może być u osób starszych albo wtedy, gdy objawy są częste, nasilone i zaburzają sen. W takich sytuacjach warto rozważyć diagnostykę, m.in. pod kątem zespołu niespokojnych nóg, który również może ujawniać się przed zaśnięciem.
Trzy promile, drzewo i twardy sen. Pijany kierowca zasnął w rozbitym aucie
Koszmary senne. Mózg porządkuje emocje i pamięć
Do poradni leczenia snu trafiają także osoby, które zmagają się z nawracającymi koszmarami sennymi. Koszmar nie jest jednak tylko przypadkowym „złym snem”. Może mieć związek z przetwarzaniem emocji, doświadczeń i pamięci.
– Koszmar senny, ale też zwykły sen, to proces konsolidacji pamięci, przetwarzania emocji, zlepek doświadczeń i wszystkich bodźców, których doświadczamy na co dzień w formie przypadkowych obrazów – wskazał dr Kuczyński w rozmowie z Serwisem Naukowym PAP.
W radzeniu sobie z koszmarami sennymi może pomagać terapia poznawczo-behawioralna. Pacjent uczy się technik, które ograniczają wpływ koszmarów na codzienne funkcjonowanie. Jedna z metod polega na szczegółowym zapisywaniu snu, a następnie przekształcaniu jego treści w historię mniej groźną, a nawet żartobliwą.
– W ramach technik behawioralnych uczymy pacjenta, jak radzić sobie z koszmarami, których już doświadczył, jak może nabyć odpowiednich mechanizmów obronnych. Na przykład to, co jest naszym największym lękiem i strachem, możemy przekształcić przez pozytywne emocje. Dlatego warto zapisywać na kartce maksymalnie szczegółowo zapamiętany sen. Obok niego można napisać żartobliwą historię. Gdy przeczytamy sobie taki opis kilka razy i stworzymy komiczny obraz tego co nas przeraża, to z czasem taka technika przynosi spektakularne efekty. W ten sposób możemy szkolić nasz układ nerwowy do radzenia sobie z tym koszmarem – powiedział dr Kuczyński w rozmowie z Serwisem Naukowym PAP.
To pokazuje, że leczenie zaburzeń snu nie zawsze polega wyłącznie na podaniu leku. Czasem kluczowe jest nauczenie mózgu nowej reakcji na treść, która wcześniej wywoływała lęk.
„Młodzież 2025”- Raport CBOS i KCPU: Mniej alkoholu i narkotyków. Jakie nowe zagrożenia?
Świadome śnienie. Kontrola nie zawsze oznacza odpoczynek
Niektórym pacjentom zdarza się śnić świadomie. To stan, w którym człowiek wie, że śni, a czasem potrafi wpływać na przebieg snu. W popkulturze takie zjawisko kojarzy się m.in. z filmem „Incepcja” Christophera Nolana. Tam bohaterowie celowo wchodzą w kolejne warstwy snu, a jednym ze znaków odróżniających sen od jawy jest kręcący się zabawkowy bączek.
W rzeczywistości świadome śnienie nie zawsze jest fascynującą umiejętnością. Może powodować problemy, jeśli nocą mózg nie odpoczywa, tylko aktywnie tworzy i kontroluje przebieg snu.
– Kontrolując sprawczość w trakcie snu, nie odpoczywamy, nie regenerujemy się. Problemem jednej z pacjentek, która zgłosiła się do poradni z powodu snu świadomego, nie było to, że potrafiła kontrolować swój sen, ale to, że każdej nocy była wykończona, budziła się ogromnie zmęczona. W nocy zamiast odpoczywać tworzyła odrębny i niezależny świat – opisał rozmówca Serwisu Naukowego PAP.
To ważne zwłaszcza w czasach, gdy internet potrafi przedstawiać świadome sny jako atrakcyjną technikę samorozwoju. Jeśli jednak po takiej nocy człowiek budzi się wyczerpany, a w ciągu dnia ma problemy z funkcjonowaniem, sprawa przestaje być ciekawostką, a zaczyna być tematem do konsultacji.
Tu zjesz z lansem i zrobisz zdjęcie na Instagrama. Michelin pokazał najlepsze restauracje w Polsce
Kiedy nocne objawy wymagają diagnostyki?
Nie każda nietypowa reakcja podczas snu wymaga leczenia. Pojedynczy paraliż senny, sporadyczna mioklonia albo koszmar po trudnym dniu nie muszą oznaczać choroby.
Do specjalisty warto zgłosić się wtedy, gdy objawy powtarzają się często, wywołują silny lęk, prowadzą do przewlekłego zmęczenia, powodują urazy albo zaburzają codzienne funkcjonowanie. Szczególnie niepokojące są sytuacje, w których pacjent odgrywa sny, wykonuje gwałtowne ruchy, krzyczy, uderza siebie lub innych.
U osób starszych diagnostyki mogą wymagać także nasilone ruchy kończyn przed snem, uczucie przymusu poruszania nogami albo objawy sugerujące zespół niespokojnych nóg.
Sen jest systemem regeneracji, ale też zabezpieczeń
Rozmowa z dr. Wojciechem Kuczyńskim pokazuje, że sen nie jest prostym „wyłączeniem” organizmu. To złożony proces, w którym mózg przetwarza emocje, konsoliduje pamięć, tworzy marzenia senne i jednocześnie pilnuje, aby ciało nie wykonywało treści snu.
Paraliż senny, mioklonie, koszmary senne czy świadome śnienie mogą wyglądać niepokojąco. Ich znaczenie zależy jednak od kontekstu: wieku pacjenta, częstotliwości objawów, wpływu na codzienne funkcjonowanie i ewentualnego ryzyka urazów.
Nie wszystkie nocne zjawiska są chorobą. Niektóre są po prostu fizjologią, która z perspektywy człowieka wygląda jak awaria. Organizm najwyraźniej potrafi działać prawidłowo w sposób skrajnie niekomfortowy, bo czemu miałby ułatwiać nam życie.
Źródło: Nauka w Polsce
Czytaj więcej



