Aż 81 proc. produktów dla małych dzieci to żywność ultraprzetworzona
Dla własnego dziecka każdy z nas chce tego, co najlepsze. Kiedy jednak do głosu dochodzą sprzedaż, KPI-aje i arkusze Excela, jakość żywności ustępuje miejsca wynikom finansowym.
Dzieci, zwłaszcza te najmniejsze, są naszym oczkiem w głowie. Każdy z nas oddałby malcowi najlepszy kąsek z własnego talerza. Babcie pieką dla wnuków ciasteczka, dziadkowie zrywają w ogrodzie maliny i czereśnie, a rodzice kupują ulubione smakołyki. Chcemy, aby dzieci dostały wszystko, co najsmaczniejsze, najzdrowsze i najlepsze.
W domu liczy się radość dziecka. Troska o najmłodszych wydaje się tak oczywista, że podobnego podejścia spodziewamy się również po firmach produkujących żywność dla niemowląt i małych dzieci.
Sytuacja zmienia się jednak w chwili, gdy jedzenie staje się towarem. Wtedy do receptury dołączają ceny surowców, marże, targety, KPI-aje i inne excelle. Każdy składnik ma swoją cenę, każda zmiana wpływa na wynik, a produkt musi przede wszystkim dobrze się sprzedać.
Niestety, w takim rachunku jakość żywności często ustępuje miejsca wynikom finansowym. Na opakowaniu nadal widzimy uśmiechnięte dziecko, owoce, zboża i zapewnienia o trosce. Dopiero po przeczytaniu drobnego druku można się przekonać, ile w środku znajduje się cukru, soli, tłuszczu i przemysłowych dodatków.
Naukowcy z University of Texas at Austin postanowili sprawdzić gotowy efekt takiego podejścia producentów żywności dla dzieci. Przeanalizowali to, co rodzice znajdują na sklepowych półkach. Wynik nie jest budujący: 81 proc. badanych produktów dla małych dzieci to żywność ultraprzetworzona, a niemal połowa nie spełniła przynajmniej jednego kryterium Światowej Organizacji Zdrowia.
Naukowcy zajrzeli za kolorowe opakowania
Właśnie dlatego badacze postanowili sprawdzić, co naprawdę kryje się za dziecięcymi obrazkami i zapewnieniami producentów. Odwiedzili 21 sklepów w Austin, sfotografowali działy z żywnością dla niemowląt i małych dzieci, a następnie przeanalizowali składy oraz informacje żywieniowe 2783 produktów przeznaczonych dla dzieci w wieku od 6 do 36 miesięcy.
Badacze nie brali pod uwagę mleka modyfikowanego, napojów ani przecierów podawanych niemowlętom jako pierwsze, podstawowe pokarmy. Skupili się na pakowanych produktach oferowanych jako odpowiednie i polecane dla najmłodszych. W tej grupie znalazły się między innymi musy owocowe, batoniki, chrupki, mięsne przekąski oraz gotowe dania.
Naukowcy sklasyfikowali 81 proc. produktów jako żywność ultraprzetworzoną. Zastosowali system NOVA, który dzieli żywność według stopnia i celu przemysłowego przetworzenia. Do najwyższej, tzn. najgorszej, kategorii trafiają zazwyczaj produkty wytwarzane z wielu przetworzonych składników oraz substancji, których rzadko używamy w domu. Są to między innymi aromaty, emulgatory, izolaty białkowe i dodatki poprawiające smak lub konsystencję.
Sam stopień przetworzenia nie mówi jednak wszystkiego o wartości odżywczej produktu. Dlatego naukowcy przeprowadzili również drugą analizę. Porównali zawartość cukru, sodu, tłuszczu i kalorii z kryteriami opracowanymi przez WHO dla komercyjnej żywności przeznaczonej dla dzieci od 6. miesiąca do 3. roku życia.
Jak dziś leczy się krótkowzroczność u dzieci? Atropina, soczewki i codzienny spacer zamiast coraz mocniejszych okularów
Najwięcej produktów miało problem z sodem
Dopiero połączenie obu analiz ujawniło pełną skalę problemu. Aż 49 proc. produktów nie spełniło przynajmniej jednego kryterium WHO. Niektóre artykuły przekraczały kilka progów jednocześnie, dlatego poszczególnych wyników nie można ze sobą dodawać.
Najczęściej problemem był sód. Zbyt dużo zawierało go 25 proc. wszystkich badanych produktów. Kryterium dotyczącego cukru nie spełniło 17 proc. artykułów, wartości energetycznej – 12 proc., a tłuszczu – 11 proc.
Wśród produktów zawierających dużo cukru znalazły się musy owocowe w saszetkach. Owsiane batoniki miały natomiast za dużo cukru i kalorii. Co ważne, napis „bez dodatku cukru” nie zawsze oznacza, że gotowy produkt zawiera go niewiele. WHO bierze pod uwagę ilość cukrów w żywności, a nie tylko obecność zwykłego cukru na liście składników.
Gotowe dania z makaronem i serem oraz mięsne przekąski z indyka miały za dużo sodu i tłuszczu. Serowe chrupki zawierały wiele kalorii, natomiast chrupki z masłem orzechowym nie spełniły kryteriów dotyczących sodu, tłuszczu i wartości energetycznej.
Nie oznacza to, że każdy kaloryczny albo tłusty produkt jest niezdrowy. W mniej przetworzonej żywności tłuszcz może na przykład pochodzić z orzechów ziemnych. Takie naturalne składniki dostarczają również białka, witamin i składników mineralnych. Tymczasem produkty ultraprzetworzone częściej zawierały dużo cukru, za którym nie szły podobne korzyści żywieniowe.
Rodzice wierzą, że żywność dla dzieci jest lepsza
Te wyniki budzą tym większy niepokój, że rodzice zwykle ufają produktom z działów dla najmłodszych w marketach. Mają prawo zakładać, że żywność oznaczona jako odpowiednia dla niemowlęcia albo małego dziecka spełnia wyższe wymagania niż zwykłe chrupki, deser lub batonik.
Kolorowe opakowanie, rysunek uśmiechniętego malucha oraz informacja o wieku dodatkowo wzmacniają to przekonanie. Rodzic może więc sięgnąć po produkt bez dokładnego czytania składu, ponieważ sam wygląd opakowania sugeruje bezpieczny i wartościowy wybór.
– Wielu rodziców może zakładać, że produkty sprzedawane w sklepach w działach z żywnością dla niemowląt i małych dzieci muszą spełniać określone kryteria żywieniowe. Nasze wyniki zwracają uwagę na fakt, że połowa produktów dla małych dzieci dostępnych w lokalnych sklepach ich nie spełnia. Dlatego rodzice muszą uważnie sprawdzać etykiety i składy, aby ocenić wartość odżywczą oraz stopień przetworzenia produktów przeznaczonych dla ich dzieci – powiedziała Erin A. Hudson, doktorantka University of Texas at Austin i stypendystka American Society for Nutrition w dziedzinie polityki naukowej.
Badanie ujawnia wyraźną różnicę między tym, czego rodzic spodziewa się po żywności dla dzieci, a tym, co niekiedy otrzymuje.
UOKiK zbadał foteliki rowerowe dla dzieci. Tylko jeden zdał test na piątkę, niektóre są wręcz niebezpieczne!
Pierwsze smaki zostają z dzieckiem na długo
Zaufanie rodziców ma znaczenie nie tylko podczas jednych zakupów. Produkty wybierane w pierwszych latach życia mogą wpływać na to, jakie smaki dziecko polubi i jakiego jedzenia będzie później oczekiwać.
Małe dziecko dopiero poznaje różnicę między smakiem słodkim, słonym, kwaśnym i gorzkim. Jeżeli często dostaje bardzo słodkie musy, batoniki albo słone chrupki, może przyzwyczaić się do tak intensywnych doznań. Później naturalny jogurt, woda, warzywa lub mniej słodkie owoce mogą wydawać mu się mało atrakcyjne.
Wcześniejsze badania łączyły częste spożywanie żywności ultraprzetworzonej z nadmiernym przyrostem masy ciała oraz gorszym stanem zdrowia. Naukowcy nadal badają, w jakim stopniu odpowiadają za to cukier, sól, wysoka wartość energetyczna, konsystencja jedzenia, szybkość spożywania posiłku albo samo przemysłowe przetworzenie.
– W tych kluczowych pierwszych latach rozwoju większość rodziców stara się zdrowo żywić dzieci, jednak produkty oferowane im w sklepach mogą to utrudniać. Ostrzeżenia na opakowaniach produktów przekraczających progi dla poszczególnych składników mogłyby ułatwić rodzicom wybór, a producentów skłonić do zmiany receptur – oceniła Hudson.
Co te wyniki oznaczają dla polskich rodziców?
Wyniki tych badań poznaliśmy 26 lipca, podczas konferencji NUTRITION 2026 organizowanej przez American Society for Nutrition.
Choć Unia Europejska ściśle reguluje skład i bezpieczeństwo dań dla najmłodszych, unijne przepisy są łagodniejsze niż rygorystyczne wytyczne WHO. To, że produkt trafia na sklepową półkę, nie oznacza automatycznie, że jest idealnym wyborem dla malucha.
W UE wciąż brakuje też jednego, obowiązkowego systemu ostrzeżeń na opakowaniach. Popularny Nutri-Score jest dobrowolny, więc nie znajdziesz go wszędzie. Najważniejsze informacje wciąż zwykle są umieszczone z tyłu lub z boku słoiczka czy tubki.
Jak nie dać się złapać w pułapkę? Podczas zakupów zawsze porównuj produkty w przeliczeniu na 100 gramów. Sprawdzaj zawartość soli i cukru oraz czytaj listę składników – te, których jest najwięcej, lądują na samym początku spisu.
Oczywiście gotowe dania to nie samo zło. Ratują sytuację w podróży i oszczędzają czas. Ważne jednak, by przy wyborze nie kierować się wyglądem opakowania. Obrazek uśmiechniętego malucha ma grać na naszych emocjach, ale o zdrowiu dziecka decyduje wyłącznie czysty skład.
Prezydent podpisał ustawę o AI. Nie będzie manipulacji i cyfrowego „rozbierania” ludzi na zdjęciach
Jak zrobić kompost w worku? Naturalny nawóz bez kompostownika
Czytaj więcej



