Ponad 1000 samowoli budowalnych na Pomorzu. Urzędy zawiodły
Domki i przyczepy stawiano w turystycznych miejscowościach, czasem bez kanalizacji. Gminy pobierały podatki, ale nie zgłaszały samowoli.
Właściciele samowoli budowlanych na Pomorzu mogli spokojnie czekać, ponieważ urzędy latami nie kontrolowały nielegalnej zabudowy. Gdy od zakończenia budowy minęło 20 lat, otwierała się droga do uproszczonej legalizacji bez opłaty legalizacyjnej. Przy domu jednorodzinnym wynosi ona normalnie 50 tys. zł. W trzech powiatach objętych kontrolą NIK wydano już 650 decyzji o uproszczonej legalizacji starych samowoli.
W 2024 roku gminy Władysławowo i Krokowa przeprowadziły częściową inwentaryzację swoich terenów z powietrza. Ujawniły 1044 samowole budowlane, a w 2025 roku przekazały nadzorowi budowlanemu 567 zgłoszeń. Następnie NIK przeprowadziła osobną kontrolę sześciu pomorskich gmin. Kontrolerzy nie sprawdzali całych gmin, lecz wybrane działki i dokumenty. Tylko w tak niewielkiej dobranej próbie znaleźli aż 104 samowole budowlane!
– 104 przypadki podejrzenia samowoli budowlanej na terenie sześciu pomorskich gmin ujawniła w 2025 roku kontrola przeprowadzona przez NIK, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Wniosek jest jeden – samorządy i nadzór budowlany sobie nie radzą – mówi Bartłomiej Pograniczny, rzecznik prasowy NIK.
Doszło do tego, że urzędy pobierały od niektórych właścicieli samowolek podatki, kontrolowały znajdujące się przy nich szamba, a mimo to nie informowały nadzoru budowlanego. Postępowania ciągnęły się latami, a wykonanie nakazów rozbiórki sprawdzano nawet po ponad trzech latach. W tym czasie część samowoli osiągnęła wiek pozwalający na legalizację bez opłaty.
Kontrola objęła okres od stycznia 2020 roku do sierpnia 2025 roku. Inspektorzy sprawdzili urzędy gmin we Władysławowie, Krokowej, Kościerzynie, Karsinie, Chojnicach i Brusach, a także starostwa oraz powiatowy nadzór budowlany w powiatach puckim, kościerskim i chojnickim.
Ile kosztuje legalizacja samowoli budowlanej?
Wysokość opłaty legalizacyjnej zależy od rodzaju obiektu oraz od tego, czy jego budowa wymagała pozwolenia, czy jedynie zgłoszenia. W przypadku domu jednorodzinnego właściciel musi zapłacić 50 tys. zł. Stawki za mniejsze obiekty wynoszą 25 tys., 5 tys. albo 2,5 tys. zł. Po 20 latach można uniknąć całej tej opłaty, korzystając z uproszczonej legalizacji.
Ponad 1000 domków i przyczep stoi nielegalnie
Największą skalę nielegalnej zabudowy ujawniła częściowa inwentaryzacja terenów należących do gmin Władysławowo i Krokowa. Wykryto tam 1044 potencjalne samowole budowlane. Po tej kontroli tylko w 2025 roku gminy skierowały do nadzoru budowlanego 567 zgłoszeń.
WT2026 zmienią budowę domów po 2026 roku. Ministerstwo odpowiada Faktom Plus: gaz nie będzie zakazany, ale inwestora czeka energetyczny Tetris
Dla porównania, przez wcześniejsze pięć lat, od 2020 do końca 2024 roku, złożono zaledwie 47 takich zawiadomień. Różnica pokazuje, jak niewielką część nielegalnej zabudowy urzędy wykrywały wcześniej.
Na terenach atrakcyjnych turystycznie powstawały przede wszystkim domki letniskowe, przyczepy kempingowe i inne obiekty rekreacyjne. Część właścicieli traktowała je jako konstrukcje tymczasowe, choć w praktyce stały przez lata i były regularnie wynajmowane lub wykorzystywane podczas wakacji.
Problem dotyczył między innymi Karwieńskich Błot, pasa ciągnącego się od Dębek do Karwi, a także Ostrowa i terenów położonych w pobliżu jezior. Zabudowa wchodziła również na grunty rolne, nieużytki oraz obszary objęte ograniczeniami związanymi z ochroną przyrody i krajobrazu.
Urzędnicy kontrolowali szamba, ale nie legalność domków
NIK ustaliła, że poszczególne wydziały urzędów nie przekazywały sobie informacji. Pracownicy gmin kontrolowali szamba, przydomowe oczyszczalnie i odbiór odpadów, ale nie sprawdzali, czy stojący na działce domek został wybudowany legalnie.
Zdarzały się również sytuacje odwrotne. Urząd wiedział, że obiekt jest samowolą budowlaną, lecz nie sprawdzał, gdzie trafiają powstające w nim ścieki.
W całej Polsce kontrolują szamba. Trzeba pokazać rachunki
We Władysławowie gmina nie miała informacji o sposobie gromadzenia i wywozu nieczystości z 18 nieruchomości zabudowanych nielegalnie. Żadna nie była podłączona do kanalizacji, a ich właściciele nie zgłosili szamb ani przydomowych oczyszczalni do gminnej ewidencji.
W gminie Karsin urzędnicy wykryli trzy nieruchomości, których właściciele nie mieli umów na odbiór nieczystości. Mimo tego wójt nie zorganizował opróżnienia zbiorników na koszt właścicieli, choć przepisy dawały mu taką możliwość.
Gminy pobierały podatki od nielegalnych domków
Kontrolerzy wykryli jeszcze większy absurd. Niektóre gminy pobierały podatek od nieruchomości za nielegalne obiekty, lecz nie informowały o nich nadzoru budowlanego.
W gminie Krokowa NIK sprawdziła dziesięć nieruchomości. Na trzech stały nielegalnie wybudowane domki letniskowe. Gmina pobierała od nich podatki od 2020 roku, ale nie zgłosiła żadnego z tych przypadków powiatowemu inspektorowi nadzoru budowlanego.
Podobnie było w Brusach. Spośród dziesięciu sprawdzonych działek na trzech stały opodatkowane samowole, których nie wpisano do Ewidencji Gruntów i Budynków. Urząd pobierał pieniądze, ale nie informował nadzoru budowlanego, starosty ani instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska.
Z kolei gmina Chojnice skontrolowała 27 szamb na działce położonej w pobliżu jeziora Charzykowskiego. Urzędnicy wiedzieli o stojących tam domkach rekreacyjnych, jednak nie zgłosili ich nadzorowi budowlanemu. Poza jednym przypadkiem nie naliczali również podatku od tych obiektów.
Jak bezpiecznie kupić działkę pod dom w 2026 roku? Sprawdź to przed podpisaniem umowy
Nielegalne obiekty stały nawet na działkach gminnych
Nieprawidłowości pojawiały się także na gruntach należących do samorządów. We Władysławowie na wydzierżawionej działce gminnej ustawiono cztery tymczasowe obiekty, chociaż miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie pozwalał na taką zabudowę.
Gmina Chojnice podpisała natomiast dwie umowy dzierżawy na cele niezgodne z planem miejscowym. Urzędnicy nie pilnowali później, czy dzierżawcy korzystają z terenu zgodnie z zapisami umów.
Starostwa równie rzadko sprawdzały, czy grunty rolne nie zostały bez wymaganej zgody przeznaczone na domki i miejsca wypoczynkowe. W powiecie kościerskim dziewięć z 11 skontrolowanych działek rolnych wykorzystywano niezgodnie z ich przeznaczeniem.
Nakaz rozbiórki czekał na kontrolę ponad trzy lata
Nawet wydanie nakazu rozbiórki nie oznaczało, że urzędnicy szybko sprawdzą jego wykonanie. W Starostwie Powiatowym w Kościerzynie pięć takich kontroli przeprowadzono od 92 do 1351 dni po wyznaczonym terminie. W najgorszym przypadku zwłoka przekroczyła trzy i pół roku.
Powiatowi inspektorzy wydali łącznie 708 postanowień o wstrzymaniu robót budowlanych, ale robili to z opóźnieniem wynoszącym od 12 do 613 dni. Niektóre postępowania ciągnęły się nawet przez 55 miesięcy.
Właściciele nie zawsze płacili grzywny za niewykonanie rozbiórki. Inspektorzy wielokrotnie zgadzali się natomiast na przesuwanie terminu usunięcia domków lub uzupełnienia brakujących dokumentów.
Budowa domu 2026: kto może skorzystać najbardziej z dopłat? Sprawdź, ile realnie możesz zyskać
Samowole doczekały 20 lat i zostały zalegalizowane
Powolne działania urzędów miały bardzo konkretny skutek. Część samowoli budowlanych stała tak długo, że ich właściciele mogli skorzystać z uproszczonej legalizacji przewidzianej dla obiektów mających co najmniej 20 lat.
W trzech skontrolowanych powiatach wydano 743 decyzje dotyczące zwykłej legalizacji po zapłaceniu wymaganej opłaty. Kolejnych 650 decyzji dotyczyło legalizacji uproszczonej starych obiektów.
Według NIK ograniczona liczba kontroli pozwalała zalegalizować budynki nawet tam, gdzie plan miejscowy albo przepisy dotyczące ochrony przyrody wykluczały zabudowę. Jedną z przyczyn były braki kadrowe. W samym Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Pucku brakowało trzech pracowników z uprawnieniami budowlanymi.
NIK zażądała od gmin, starostw i nadzoru budowlanego regularnego wyszukiwania nielegalnej zabudowy oraz szybkiego przekazywania informacji między urzędami. Dane o podatkach, szambach, odbiorze odpadów, przyłączeniu do wodociągu czy zezwoleniach na sprzedaż alkoholu mają pomagać w wykrywaniu obiektów, których budowy nikt wcześniej nie zgłosił.
Źródło: NIK
PMOS dotyczy nawet co ósmej kobiety. Objawy łatwo przeoczyć
Czytaj więcej



