Festiwal Wisły 2026. Ślub na rzece i ponad 40 dawnych łodzi zachwyciło mieszkańców Kujaw i Pomorza

Festiwal Wisły 2026: ponad 40 tradycyjnych łodzi, 250 wydarzeń, ślub na Wiśle i parady od Włocławka do Grudziądza. źródło: PAP Media-Room

Ponad 40 tradycyjnych łodzi, 160 kilometrów rzeki, 250 wydarzeń i ślub na wodzie. Festiwal Wisły przez dziesięć dni płynął przez Kujawy i Pomorze.


Ponad 40 tradycyjnych łodzi ruszyło z Włocławka i przez dziesięć dni płynęło Wisłą w stronę Grudziądza. Flisacy pokonali około 160 kilometrów. Po drodze zatrzymywali się w kolejnych miastach, gdzie na nabrzeżach czekali już mieszkańcy.

Festiwal wędrował rzeką, płynął z prądem. Gdy flotylla dobijała do brzegu, zaczynały się parady, rejsy, koncerty, jarmarki i inscenizacje. Można było wejść na pokład, obejrzeć łodzie z bliska, porozmawiać z ich załogami albo wypłynąć z flisakami na Wisłę.

Każdy przystanek miał własny program i własną oprawę. W Nieszawie na spotkanie flotylli wypłynęła orkiestra dęta. W Ciechocinku pojawili się szkutnicy, cieśle i wikingowie. W Toruniu odbył się ślub na wodzie, a wieczorem drewniane łodzie rozświetliły pochodnie i race.

Festiwal Wisły 2026 rozpoczął się 7 sierpnia we Włocławku, a zakończył 16 sierpnia w Grudziądzu. W ciągu dziesięciu dni organizatorzy przygotowali na całej trasie ponad 250 wydarzeń.


Ślub na Wiśle w Toruniu. Agnieszka i Paweł powiedzieli sobie „tak” na łodzi

Słońce powoli chowało się za horyzontem, gdy nasuta „Copernicus” odbiła od toruńskiego nabrzeża. Na pokładzie stali Agnieszka i Paweł, ich bliscy oraz zaproszeni goście. Łódź wypłynęła na Wisłę, a przed uczestnikami ceremonii otworzył się widok na toruńską starówkę.

W pobliżu przepływały inne festiwalowe jednostki. Drewniane galary, baty i nasuty kołysały się na wodzie, a za ich burtami wznosiły się mury starego miasta. Właśnie w takiej scenerii Agnieszka i Paweł powiedzieli sobie „tak”.

Paweł jest instruktorem nurkowania i od lat uczestniczy w Festiwalu Wisły. Agnieszka również brała udział w poprzednich edycjach. Poznali się dwa lata temu, a szybko połączyła ich fascynacja rzeką, tradycyjnymi łodziami i kulturą flisacką.

Podczas poprzedniej edycji zdecydowali, że pobiorą się na wodzie. Rok później wrócili nad Wisłę już jako narzeczeni. 14 sierpnia weszli na pokład „Copernicusa”, a prezydent Torunia Paweł Gulewski udzielił im ślubu.

Po ceremonii nowożeńcy świętowali razem z rodziną, przyjaciółmi i flisakami.

– Są chwile, które szczególnie zapadają mi w pamięć. Taką chwilą był ślub Agnieszki i Pawła. Na łodzi, w otoczeniu Wisły. Podczas Festiwalu Wisły powiedzieli sobie „tak”, a później rozpoczęło się tradycyjne słowiańskie wesele – opowiadał Paweł Gulewski.

Ślub flisaczy. Festiwal Wisły 2026: ponad 40 tradycyjnych łodzi, 250 wydarzeń, ślub na Wiśle i parady od Włocławka do Grudziądza. źródło: PAP Media-Room
Ślub flisaczy. Festiwal Wisły 2026: ponad 40 tradycyjnych łodzi, 250 wydarzeń, ślub na Wiśle i parady od Włocławka do Grudziądza. źródło: PAP Media-Room

Pochodnie, race i drewniane łodzie. Nocna parada rozświetliła Toruń

Kilka godzin po ślubie flisacy ponownie odbili od brzegu. Tym razem zapalili na łodziach pochodnie i race. Flotylla ruszyła wolno wzdłuż toruńskiej starówki, a tysiące ludzi obserwowały paradę z bulwarów.

Po Wiśle płynęły galary, baty, byki, lejtaki i nasuty. Przed wiekami podobne jednostki woziły rzeką zboże, drewno, sól i inne towary. Tego wieczoru zamiast ładunku przewoziły festiwalowe załogi, muzyków i światło.

Ogień oświetlał burty, maszty i żagle. Jego blask odbijał się w wodzie, a łodzie przesuwały się na tle zabytkowego miasta. Nocna parada stała się jednym z najbardziej widowiskowych momentów całego festiwalu.


Mikołaj Kopernik wrócił na Wisłę. Były specjalne rejsy i wybijanie monet

Mikołaj Kopernik towarzyszył flisakom na niemal całej trasie. Jego nazwisko nosiła nasuta „Copernicus”, na której we Włocławku, Toruniu i Grudziądzu odbywały się specjalne rejsy. Pasażerowie słuchali opowieści o kupieckich korzeniach rodziny astronoma oraz o czasach, gdy Wisła była jednym z najważniejszych szlaków handlowych w tej części Europy.

Mikołaj Kopernik w 1522 roku przedstawił w Grudziądzu projekt reformy pieniądza. Zauważył, że ludzie zatrzymują monety zawierające więcej srebra, przetapiają je albo wywożą za granicę. W codziennym obiegu zostają natomiast pieniądze wykonane z tańszego kruszcu.

Kopernik opisał ten mechanizm w rozprawie „Monetae cudendae ratio”, znanej po polsku jako „Sposób urządzenia monety”. Pisał w niej:

– A gdy już dawne solidy z obiegu nikną, wybierają stopniami co lepsze, a zostawują najpodlejsze.

To właśnie tę obserwację zaczęto później streszczać słowami: „gorszy pieniądz wypiera lepszy”. Dziś znamy ją jako prawo Kopernika–Greshama. Astronom ostrzegał również, że psucie monety prowadzi do wzrostu cen, osłabia handel i z czasem niszczy gospodarkę.

Festiwal przypomniał tę część jego dorobku za pomocą pamiątkowych monet. Podczas poprzedniej edycji w Grudziądzu wybijano szeląg toruński. W 2026 roku mennica ponownie stanęła nad Wisłą, a każdy chętny mógł własnoręcznie wybić monetę i zabrać ją do domu.


Ponad 40 łodzi zebrało się we Włocławku

Festiwal rozpoczął się 7 sierpnia na Bulwarach im. Marszałka Józefa Piłsudskiego we Włocławku. To właśnie tutaj spotkały się załogi, które miały wspólnie popłynąć w stronę Grudziądza.

Przy nabrzeżu zacumowało około 40 tradycyjnych łodzi. Mieszkańcy wchodzili na pokłady, zaglądali pod żagle i pytali flisaków o konstrukcję poszczególnych jednostek. Wielu skorzystało również z bezpłatnych rejsów po Wiśle.

Na bulwarach pojawili się szkutnicy, cieśle, kowale i bursztynnicy. Pokazywali, jak dawniej budowano łodzie, obrabiano drewno, wykuwano metalowe części i przygotowywano przedmioty potrzebne podczas rzecznej podróży.

Przez dwa dni trwały koncerty, warsztaty, spotkania i parady. We Włocławku wszystkie załogi mogły zebrać się przed dalszym rejsem. 9 sierpnia o godzinie 7.30 flisacy odbili od brzegu i ruszyli w stronę Nieszawy.


Włocławek chce mieć własne Roskilde. Nad Wisłą ma powstać Szkutnia

Podczas Festiwalu Wisły narodził się pomysł stworzenia we Włocławku miejsca, w którym tradycyjne łodzie znów powstawałyby nad rzeką. Projekt nazwano Nadwiślańskim Centrum Dziedzictwa Szkutnia. Szkutnicy mieliby tam budować galary, baty, nasuty i inne jednostki, które przed wiekami pływały po Wiśle.

Organizatorzy zainspirowali się duńskim Roskilde, położonym około 30 kilometrów od Kopenhagi. Odkryto tam wraki pięciu statków wikingów. Jednostki zatopiono w XI wieku, aby zagrodzić wrogim okrętom drogę do miasta.

Wokół znaleziska powstało Muzeum Łodzi Wikingów. Zwiedzający oglądają w nim oryginalne wraki, a jednocześnie mogą śledzić pracę szkutników. Rzemieślnicy budują repliki dawnych statków z drewna, wykorzystując tradycyjne narzędzia i metody.

Wybudowane tam łodzie są wodowane, testowane i wykorzystywane podczas rejsów badawczych oraz edukacyjnych. Odwiedzający mogą zobaczyć cały proces – od obróbki pierwszych desek aż po moment, gdy statek po raz pierwszy wypływa na fiord.

W podobny sposób miałaby działać włocławska Szkutnia. Budowane nad Wisłą łodzie wracałyby na rzekę, zabierały ludzi w rejsy i służyły podczas warsztatów oraz zajęć dla dzieci i młodzieży. Dzięki temu dawne szkutnictwo nadal byłoby żywym rzemiosłem.

– To właśnie w Roskilde zrozumieliśmy, że łódź tradycyjna może być kluczem do edukacji, lokalnej tożsamości i nowoczesnej turystyki – mówił Jacek Kiełpiński z Festiwalu Wisły w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Włocławek ma Wisłę, portową historię i ludzi, którzy nadal potrafią pracować przy drewnianych jednostkach. Szkutnia mogłaby połączyć te elementy i przyciągnąć nad rzekę turystów, szkoły oraz kolejnych pasjonatów tradycyjnych łodzi.


Powódź. Lądek Zdrój 15.09.2024. fot: Marcin Panek na FB
Nasz temat

El Niño 2026 może być bardzo silne. Co oznacza dla Polski po powodziach z 1997 i 2024 roku?

Orkiestra w Nieszawie, wikingowie w Ciechocinku i rejsy w Toruniu

Kiedy flotylla zbliżała się do Nieszawy, z miejscowej przystani wypłynął prom z orkiestrą dętą. Muzycy grali na środku Wisły, witając nadpływających flisaków. Następnie łodzie przepłynęły w paradzie wzdłuż nabrzeża i przybiły do przystani, gdzie mieszkańcy czekali z chlebem i solą.

Po powitaniu rozpoczęła się inscenizacja „Komora celna”. Rekonstruktorzy przypomnieli czasy, gdy od towarów przewożonych Wisłą pobierano cło. Mieszkańcy wchodzili na łodzie, zwiedzali je i słuchali opowieści o dawnych rzecznych podróżach. Chętni mogli również wypłynąć z flisakami w bezpłatny rejs.

Z Nieszawy flotylla ruszyła do Ciechocinka. Na tamtejszej przystani czekali szkutnicy, cieśle, bursztynnicy i rekonstruktorzy. Rzemieślnicy pokazywali, jak z drewnianych desek powstawały łodzie rzeczne i jakich narzędzi używali dawni budowniczowie. Obok można było spróbować potraw z regionów nadwiślańskich, posłuchać pieśni rzecznych i wspólnie wypiekać pierniki.

Najwięcej ludzi zgromadziło się przy obozie wikingów. Rekonstruktorzy pokazywali broń, prowadzili historyczne gry i pozwalali chętnym przymierzać elementy dawnego uzbrojenia.

Po dopłynięciu do Ciechocinka łodzie przepłynęły w paradzie przed nabrzeżem, a następnie zacumowały przy przystani. Mieszkańcy weszli na pokłady, rozmawiali z załogami i wypływali z nimi na Wisłę. Później flisacy ruszyli w dalszą drogę do Torunia.

Na toruńskich bulwarach działały Targi Tradycyjnych Produktów Regionów Nadwiślańskich oraz jarmark „Nadwiślańskie Smaki”. Z nabrzeża ponownie odpływały łodzie z przewodnikami i rekonstruktorami.


Sinice. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Golubiu-Dobrzyniu
News

Sinice w Bałtyku zamykają kolejne kąpieliska. Kąpiel może skończyć się zatruciem

Tego lata Wisła jest wyjątkowo płytka

Tego lata Wisła odsłoniła rozległe piaszczyste łachy i mielizny. Nurt rozdziela się między nimi na wąskie wstęgi wody, tworzy odnogi, strumienie i niewielkie rzeczki meandrujące po odsłoniętym dnie.

Flisacy szukali najgłębszego przejścia, obserwując fale, kolor wody i kierunek nurtu.

Galary, baty i nasuty mają płaskie dno oraz niewielkie zanurzenie, doskonale radziły sobie w takich warunkach. Właśnie z myślą o letnich niżówkach dawni szkutnicy nadawali wiślanym łodziom taki kształt dna.

– Rekordowo niski stan wody na Wiśle nie przeszkadza naszym łodziom, ponieważ są to jednostki tradycyjne, przez wieki udoskonalane do tego, żeby radzić sobie przy niżówkach – tłumaczył Marcin Karasiński, dyrektor Festiwalu Wisły.


Polacy wracają nad Wisłę

Jeszcze kilkanaście lat temu wiele polskich miast było odwróconych do Wisły plecami. Brzegi zarastały krzakami, nabrzeża niszczały. Brakowało przystani, wypożyczalni łodzi i miejsc do odpoczynku. Nie zachęcało to mieszkańców do korzystania z uroków rzeki.

Dzisiaj sytuacja powoli się zmienia. Miasta remontują bulwary, porządkują brzegi, otwierają plaże i kąpieliska oraz budują przystanie. Powstają wypożyczalnie kajaków i łodzi, a nad Wisłą coraz częściej odbywają się pikniki, rejsy i regaty.

– Wraca moda na Wisłę. Zaczynają działać kąpieliska, przystanie, wypożyczalnie łodzi. W miastach takich jak Toruń, Płock czy Warszawa organizowane są pikniki rzeczne, rejsy, regaty. Wisła staje się znowu obecna w życiu codziennym Polaków – mówił Marcin Karasiński.

Festiwal Wisły od lat promuje królową polskich rzek, jej historię, tradycje flisackie i żeglugę. Zachęca również do wypoczynku nad wodą i przypomina, jak wielkie znaczenie Wisła miała i nadal ma dla Polaków. Najlepiej świadczą o tym tłumy gromadzące się w kolejnych miastach oraz fakt, że festiwal trwa, rozwija się i co roku przyciąga turystów i mieszkańców.

Podczas tegorocznej edycji tradycyjne łodzie przez dziesięć dni płynęły od miasta do miasta. Ludzie wchodzili na pokłady, rozmawiali z flisakami i wypływali z nimi na rzekę. Wielu być może po raz pierwszy mogło spojrzeć na swoje miasto od strony Wisły.


Źródła: Fakty Plus, PAP Media-Room

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *