Polacy i Ukraińcy coraz bardziej się od siebie oddalają. Polski socjolog wyjaśnia dlaczego

Wizyta prezydenta Zełenskiego w Polsce. Na zdjęciu z Prezydentem Nawrockim. fot: Mikołaj Bujak / KPRP

Dziennikarki „Ukraińskiej Prawdy” pytają o kryzys relacji z Polską. Socjolog Łukasz Mazurkiewicz wyjaśnia, skąd te konflikty i wzajemne pretensje.


Na łamach ukraińskiego portalu „Ukraińska Prawda” polski badacz społeczeństwa Łukasz Mazurkiewicz wyjaśnia, dlaczego stosunki między Polakami a Ukraińcami stają się coraz chłodniejsze. Jeszcze cztery lata temu oba narody połączyła wyjątkowa wspólnota celów i wzajemna pomoc. Dziś coraz częściej mówi się o żalach, sporach i zawiedzionych nadziejach. Czy po prostu minął pierwszy zachwyt i zaczęliśmy dostrzegać swoje wady? A może Rosja zwyczajowo próbuje nas ze sobą skłócić?

Ukraińcy bardzo interesują się Polską. Trudno się dziwić. Jesteśmy jednym z ich najważniejszych sąsiadów i partnerów, a od początku rosyjskiej inwazji 24 lutego 2022 roku również jednym z najważniejszych państw udzielających im pomocy. Polska otworzyła granice dla uchodźców, oddaliśmy czołgi, samoloty, organizowaliśmy pomoc humanitarną i do dziś przez nasz kraj przejeżdża ma wschód większość zachodniego sprzętu wojskowego.

Jednak ostatnie miesiące skłaniają do zastanowienia nad przyszłością naszych wspólnych relacji. Czy nadal są dobre? Dlaczego coraz częściej dochodzi do sporów o historię, pieniądze, uchodźców i gospodarkę?

Odpowiedzi szukały Tetiana Krywiszyn i Anastazja Zazuliak, dziennikarki „Ukraińskiej Prawdy”. W artykule już w tytule pytają: „Co stało się z braterstwem przez cztery lata?”.

O rozmowę poprosiły Łukasza Mazurkiewicza, polskiego socjologa i prezesa firmy badawczej ARC Rynek i Opinia. Ekspert mówi o kilku przyczynach narastających napięć. Jego odpowiedzi pozwalają lepiej zrozumieć, dlaczego nasze relacje są coraz bardziej skomplikowane.

Najnowszy sondaż CBOS pokazuje rekordowo niski poziom poparcia dla przyjmowania uchodźców z Ukrainy. fot: Andrew Keymaster/Unsplash
Polityka

Prof. Baluk: Polska i Ukraina na ostrym zakręcie historii


Czy Polacy dopiero teraz zaczęli naprawdę poznawać Ukrainę?

Mazurkiewicz wyjaśnia, że rosyjska inwazja całkowicie zmieniła sposób, w jaki polskie społeczeństwo postrzega Ukrainę. Wcześniej większość Polaków rzadko interesowała się życiem wschodniego sąsiada. Wojna sprawiła jednak, że kraj ten na stałe zagościł w wiadomościach, a my zaczęliśmy głębiej poznawać jego politykę, gospodarkę i strukturę społeczną.

Co wtedy odkryliśmy? Nie tylko państwo potrafiące skutecznie odeprzeć rosyjską agresję, ale też partnera o silnych, własnych ambicjach i interesach, które nie zawsze idą w parze z polskimi.

– Dla Polaków odkryciem było to, że Ukraina jest nie tylko państwem, które skutecznie powstrzymuje rosyjską agresję, ale także pewnym siebie podmiotem, który ma własny punkt widzenia, potrafi promować swoje poglądy i stanowiska. Polacy traktują Ukrainę poważnie, ale ma to plusy i minusy. Plusem jest uznanie podmiotowości Ukrainy jako poważnego gracza, a drugą stroną tego medalu jest to, że Ukraina jest konkurentem – mówi Mazurkiewicz.

Socjolog podkreśla, że nie musi to automatycznie oznaczać wrogości. Polacy po prostu zdali sobie sprawę, że Ukraina dysponuje potężną gospodarką rolną, rozwiniętym biznesem i ma konkretne oczekiwania polityczne. Bezinteresowna pomoc sąsiadowi nie wyklucza więc twardych sporów gospodarczych.

Te nastroje wyraźnie odzwierciedlają badania opinii publicznej. Według danych CBOS z 1994 roku aż 66 proc. Polaków deklarowało niechęć do Ukraińców, a sympatię – zaledwie 9 proc. Sytuację poprawiła dopiero Pomarańczowa Rewolucja w 2004 roku oraz wspólna organizacja Euro 2012. Wtedy pozytywne nastawienie deklarowało już 32 proc. ankietowanych.

Największy zryw solidarności nastąpił w 2022 roku, gdy przyjmowanie uchodźców wojennych popierało rekordowe 94 proc. Polaków.

Cztery lata później sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Lipcowe badanie CBOS pokazuje, że 52 proc. Polaków sprzeciwia się dalszemu przyjmowaniu uchodźców z terenów objętych konfliktem, podczas gdy aprobatę dla takich działań wyraża 42 proc.

Biznes

Polska gazowym hubem dla Ukrainy? LNG może wzmocnić sojusz energetyczny

Skąd bierze się ta zmiana?

Mazurkiewicz upatruje przyczyn między innymi w naturalnym zmęczeniu wojną oraz w natłoku informacji o kolejnych kryzysach. Wskazuje również na fakt, że współczesne pokolenia Polaków nie miały dotąd doświadczenia w funkcjonowaniu w społeczeństwie wielonarodowym.

– Ludzie, którzy dzisiaj aktywnie uczestniczą w życiu Polski, urodzili się i wychowali już po II wojnie światowej, kiedy staliśmy się krajem jednonarodowym, w którym nie było tak wielu innych narodowości – tłumaczy socjolog.

Obecnie w Polsce żyje około 1,5 mln Ukraińców (liczba ta stale się zmienia ze względu na migracje). W efekcie coraz więcej Polaków zadaje sobie pytania o kierunek krajowej polityki migracyjnej: na jakich zasadach cudzoziemcy powinni się integrować i jakie obowiązki na nich spoczywają.

Dziennikarki pytają także o wpływ głośnych skandali obyczajowych – między innymi o sprawę ukraińskiego blogera Andrija Hawryliwa, który wjechał sportowym autem w rejon Morskiego Oka, czy o wyłowienie przez obywatela Ukrainy legendarnego suma, będącego lokalną atrakcją Warszawy.

Mazurkiewicz określa te wydarzenia mianem „piany na wodzie”. Wywołują one chwilowe oburzenie, ale szybko ustępują miejsca kolejnym wiadomościom. Zdaniem socjologa na podstawie pojedynczych zachowań nie można oceniać całej ukraińskiej społeczności.

Zdecydowanie poważniejszym problemem są realne akty agresji. Z danych policyjnych wynika, że w pierwszej połowie 2026 roku odnotowano 179 przestępstw z nienawiści wymierzonych w obywateli Ukrainy.


Najnowszy sondaż CBOS pokazuje rekordowo niski poziom poparcia dla przyjmowania uchodźców z Ukrainy. fot: Andrew Keymaster/Unsplash
News / Społeczeństwo

Polacy coraz bardziej podzieleni ws. wojny i uchodźców z Ukrainy

Dlaczego Polska nie chce szybkiego wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej?

Jeszcze w 2022 roku 60 proc. Polaków popierało szybkie przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej. Jednak w lipcu 2026 roku takie rozwiązanie popierało już tylko 9 proc. ankietowanych. Kolejne 41 proc. chciało przyjęcia Ukrainy w późniejszym terminie, natomiast 40 proc. sprzeciwiało się jej członkostwu.

Skąd tak duży spadek poparcia? Łukasz Mazurkiewicz tłumaczy dziennikarkom „Ukraińskiej Prawdy”, że Polacy coraz bardziej obawiają się konkurencji gospodarczej. Dotyczy to zwłaszcza rolników i firm transportowych, które muszą przestrzegać unijnych przepisów i ponoszą związane z tym koszty.

– Istnieje takie przekonanie, że ukraińskie produkty są gorszej jakości, przez co ich wytworzenie kosztuje mniej i łatwiej im wejść na nasz rynek. Mówi się, że Ukraina nie musi spełniać wszystkich tych norm i zobowiązań wobec Unii Europejskiej, które wiążą polskiego producenta, a to podnosi cenę samego towaru – wyjaśnia Mazurkiewicz.

Socjolog mówi tutaj o przekonaniach polskich przedsiębiorców, a nie o potwierdzonych różnicach w jakości produktów.

Obawy te doprowadziły do protestów w listopadzie 2023 roku. Polscy przewoźnicy blokowali przejścia graniczne, żądając przywrócenia zezwoleń dla ukraińskich firm transportowych. Protestowali również rolnicy, którzy sprzeciwiali się bezcłowemu importowi ukraińskiego zboża i kukurydzy.

Mazurkiewicz przypomina, że przed wejściem Polski do UE w 2004 roku podobne obawy mieli przedsiębiorcy z Europy Zachodniej. Wówczas to oni bali się konkurencji ze strony polskich firm. Dziś polscy producenci podobnie patrzą na Ukrainę.

MiG-29 w barwach Polskich Sił Powietrznych
Armia

1500 ukraińskich dronów za polskie MiG-29. Oferta na stole


Czy Polska pomaga Ukrainie ponad swoje możliwości?

Pomoc finansowa i wojskowa dla Ukrainy coraz częściej wywołuje niezadowolenie Polaków. Według danych przedstawionych 6 lipca 2026 roku przez ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza wartość polskich donacji dla Ukrainy wyniosła około 16,45 mld zł. Aż 14,9 mld zł przekazano w latach 2022–2023.

Czy Polacy uważają, że nasz kraj pomaga zbyt hojnie? Łukasz Mazurkiewicz w rozmowie z „Ukraińską Prawdą” tłumaczy, że wielu obywateli obawia się nadmiernego obciążenia państwowych finansów.

– Ponad 70 proc. polskiego społeczeństwa uważa, że pomoc, której udzielamy, przekracza nasze możliwości. Uważają, że dajemy więcej, niż jesteśmy w stanie – mówi socjolog.

Jednak ukraińskie dziennikarki przedstawiają także opinię Marka Ziółkowskiego, byłego ambasadora Polski w Ukrainie. Dyplomata krytykuje sposób obliczania skali polskiego wsparcia. Wyjaśnia, że w niektórych zestawieniach pomoc porównywano z PKB z 2021 roku, zamiast z wielkością gospodarki w okresie przekazywania pieniędzy i uzbrojenia. Jego zdaniem zawyżało to procentowy wynik i tworzyło wrażenie większego zaangażowania Polski.

Dodatkowo ukraińscy uchodźcy wspierają polską gospodarkę. Według raportu Deloitte i UNHCR z 1 października 2026 roku dzięki ich obecności polski PKB w 2025 roku był o 2,4 proc. większy. Oznacza to około 94 mld zł dodatkowej wartości gospodarczej.


Pozostałości polskiego cmentarza w Hucie Pieniackiej, Autorstwa Lelek 2v - Praca własna, CC BY-SA 4.0
Społeczeństwo

Ukraina: Jest oficjalna zgoda na poszukiwania Polaków zamordowanych przez SS Galizien i UPA w Hucie Pieniackiej

Dlaczego Wołyń nadal dzieli Polaków i Ukraińców?

Jedną z najtrudniejszych kwestii w relacjach polsko-ukraińskich jest pamięć o zbrodni wołyńskiej i odmienne podejście do Ukraińskiej Powstańczej Armii. Dla wielu Polaków UPA kojarzy się przede wszystkim z mordowaniem ludności cywilnej podczas II wojny światowej. Tymczasem część Ukraińców uważa jej członków za uczestników walki o niepodległość swojego kraju. Te różnice od dziesięcioleci utrudniają porozumienie, a ostatnio ponownie doprowadziły do poważnych napięć między Warszawą a Kijowem.

Pod koniec maja 2026 roku prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwę „Bohaterów UPA”. Decyzja spotkała się ze zdecydowaną reakcją prezydenta Karola Nawrockiego, który domagał się jej cofnięcia. Kiedy ukraińskie władze nie zmieniły stanowiska, 19 czerwca Nawrocki ogłosił odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego, najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Następnego dnia ukraiński prezydent poinformował, że odesłał order.

Dlaczego wydarzenia sprzed ponad 80 lat nadal wywołują tak silne emocje? Łukasz Mazurkiewicz tłumaczy dziennikarkom „Ukraińskiej Prawdy”, że oczekiwania Polaków wobec Ukrainy nie pojawiły się wraz z rosyjską inwazją w 2022 roku. Od wielu lat dotyczą przede wszystkim uznania zbrodni, odpowiedzialności jej sprawców oraz godnego upamiętnienia zamordowanych.

Według danych aż 62 proc. Polaków uważa, że Ukraina powinna uznać zbrodnię wołyńską i wymienić nazwiska osób za nią odpowiedzialnych. Czy jednak oznacza to obarczanie winą również współczesnych Ukraińców?

– Połowa ankietowanych Polaków uważa, że współcześni Ukraińcy nie ponoszą odpowiedzialności za to, co wydarzyło się w ubiegłym stuleciu. Około 30 proc. po prostu nie ma zdania na ten temat. Również połowa polskiego społeczeństwa uważa, że wejście Ukrainy do UE powinno być powiązane z potępieniem zbrodni UPA. Że Ukraina nie może, że tak powiem, wejść do UE razem z Banderą i Szuchewyczem – mówi Mazurkiewicz.

Socjolog zwraca jednak uwagę, że za oczekiwaniami dotyczącymi historycznego rozliczenia kryją się przede wszystkim doświadczenia konkretnych rodzin. Wielu potomków ofiar do dziś nie wie, gdzie pochowano ich bliskich. Dlatego tak duże znaczenie mają ekshumacje, identyfikacja szczątków i możliwość postawienia nagrobków.

– Dla każdego niezwykle ważne jest znalezienie miejsca, w którym spoczywają szczątki zmarłego krewnego, i godne ich pochowanie. Żeby prawnuki, wnuki, prapraprawnuki wiedziały, że dziadek leży tutaj, że jest tabliczka, na której zapisano jego nazwisko. Wydaje mi się, że to może pomóc zrozumieć, dlaczego tragedia wołyńska jest dla nas tak ważna. To nie jest kwestia polityczna i nie chodzi tutaj o ordery czy medale – tłumaczy Mazurkiewicz.

Właśnie dlatego tak ważna jest współpraca historyków i archeologów obu krajów. W sierpniu 2026 roku polscy i ukraińscy badacze zakończyli kolejne prace ekshumacyjne, odnajdując szczątki 55 osób. Równocześnie prowadzone są poszukiwania ukraińskich ofiar II wojny światowej na terytorium Polski.

Tu-95MS bombers fired cruise missiles at terrorists’ objects in Syria. Минобороны России. Wikimedia, Creative Commons Attribution 4.0
Nasz temat

Rosyjskie ataki czasem się udają. Ekspertka UMSC: co wtedy?


Czy polscy politycy i Rosja wykorzystują niechęć do Ukrainy?

Pogarszające się relacje polsko-ukraińskie coraz częściej stają się tematem kampanii wyborczych. Łukasz Mazurkiewicz przypomina, że podczas wyborów parlamentarnych w 2023 roku główne polskie partie popierały pomoc Ukrainie. Jednak dwa lata później politycy zaczęli znacznie częściej mówić o jej kosztach, uchodźcach i członkostwie w NATO.

Przed drugą turą wyborów prezydenckich w 2025 roku Karol Nawrocki zaakceptował między innymi postulat Sławomira Mentzena dotyczący sprzeciwu wobec przyjęcia Ukrainy do NATO. Mazurkiewicz tłumaczy, że podobne deklaracje są odpowiedzią na rosnący sceptycyzm części wyborców.

– Istnieją siły polityczne, które sceptycznie podchodzą do Ukrainy albo wręcz wypowiadają się przeciwko wsparciu finansowemu podczas wojny, dotyczy to również stosunku do uchodźców. Widzimy, że odsetek Polaków popierających takie siły polityczne systematycznie rośnie. Obserwujemy, że narracje sceptyków wobec Ukrainy przynoszą rezultaty. To ziarno, które kiełkuje, dlatego nawet w retoryce sił politycznych konsekwentnie wspierających Ukrainę zaczynają pojawiać się podobne elementy – wyjaśnia socjolog.

Mazurkiewicz spodziewa się, że przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku politycy będą jeszcze częściej poruszać kwestie związane z Ukrainą. Tymczasem na narastających napięciach korzysta również Rosja.

Dziennikarki „Ukraińskiej Prawdy” zwracają uwagę, że rosyjska dezinformacja wykorzystuje istniejące konflikty między sąsiadami. Moskwa rozpowszechnia w mediach społecznościowych przekazy dotyczące uchodźców, polskiej pomocy finansowej i trudnej historii obu narodów.

Mazurkiewicz tłumaczy, że Polacy przez lata uważali się za odpornych na rosyjską propagandę. Jednak rozwój mediów społecznościowych ułatwił rozpowszechnianie fałszywych informacji, szczególnie wśród młodych odbiorców.


Pierwsi podróżni odprawieni na polskiej granicy w Entry/Exit System/ Straż Graniczna
Społeczeństwo

Koniec z dopłatami do mieszkań dla Ukraińców? Od dziś obowiązuje nowy system pomocy i rygorystyczne limity zakwaterowania w Polsce

Czy skończył się miesiąc miodowy polsko-ukraińskiej przyjaźni?

W pierwszych miesiącach rosyjskiej inwazji Polacy masowo pomagali Ukraińcom. Przyjmowali uchodźców pod swój dach, gościli całe rodziny, zapewniali im jedzenie, ubrania i transport. Polska przekazywała Ukrainie broń, sprzęt wojskowy i pomoc humanitarną. Jednak po czterech latach wojny coraz częściej pojawiają się pytania o koszty tej pomocy, konkurencję gospodarczą, obecność uchodźców i nierozwiązane problemy historyczne.

Łukasz Mazurkiewicz tłumaczy, że przez te lata Polacy znacznie lepiej poznali swoich sąsiadów. Zobaczyli, że Ukraina ma własne potrzeby i interesy, które nie zawsze są zgodne z polskimi. Dlatego początkowy entuzjazm stopniowo ustępował miejsca bardziej krytycznemu spojrzeniu na wzajemne relacje.

Nie oznacza to jednak końca przyjaźni. Polska nadal przekazuje Ukrainie pomoc wojskową, szkoli ukraińskich żołnierzy i pomaga w dostarczaniu zachodniego uzbrojenia. Jednocześnie coraz więcej Polaków oczekuje, że władze w Kijowie będą brały pod uwagę również interesy naszego kraju.

Na pogorszeniu stosunków między Polakami i Ukraińcami korzysta przede wszystkim Rosja, która stara się podsycać wzajemną niechęć. Dlatego przyszłość naszej współpracy będzie zależała od tego, czy oba narody potrafią porozumieć się w trudnych sprawach. Wspólne zagrożenie ze strony Rosji nadal nas łączy, ale do utrzymania dobrych stosunków potrzebne jest także wzajemne zrozumienie i gotowość do ustępstw.


Źródło: „Ukraińska Prawda”, 7 października 2026 r. – „Tylko 9 proc. Polaków chce szybkiego wejścia Ukrainy do UE. Co stało się z braterstwem przez cztery lata?”

Ewa Gładysz avatar
Ewa Gładysz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *