Afera Collegium Humanum. 22,5 mln zł i setki mieszkań w Warszawie

Afera Collegium Humanum: 22,5 mln zł, 200 cudzoziemców, 1,5 tys. fałszywych dyplomów i setki mieszkań w Warszawie. Nowe ustalenia śledztwa. Autorstwa Panek - Praca własna, CC BY-SA 4.0

Co najmniej 200 cudzoziemców, 1,5 tys. fałszywych dyplomów i ponad 22,5 mln zł zysku. „Rzeczpospolita” ujawniła nowe kulisy afery Collegium Humanum.


„Rzeczpospolita” odkryła, że grupa związana z Rosjaninem Michaiłem P. miała zarobić ponad 22,5 mln zł na nielegalnym organizowaniu pobytu w Polsce co najmniej 200 cudzoziemców, głównie z Rosji, Białorusi i Ukrainy. Dodatkowo podejrzani mieli wystawić 1,5 tys. fałszywych dyplomów, zarabiając ponad 850 tys. zł. Jak ustaliła dziennikarka Izabela Kacprzak, pieniądze przewożono przez granicę w torbach, a następnie ukrywano poprzez fikcyjne transakcje i zakupy kilkuset mieszkań w Warszawie. Wśród osób, które dostały się do Polski dzięki fałszywym dokumentom, był były funkcjonariusz rosyjskiej FSB. Polskie służby nie wiedzą, gdzie obecnie przebywa.


9,5 tys. euro za dokumenty potrzebne do polskiej wizy

Według Prokuratury Krajowej grupa prowadziła działalność od początku 2017 roku do co najmniej 24 września 2026 roku. Jednym z jej głównych organizatorów miał być Michaił P., Rosjanin urodzony w Leningradzie, posiadający także polskie i izraelskie obywatelstwo. Był dyrektorem filii Collegium Humanum w Uzbekistanie, a później kanclerzem warszawskiego Pedagogium.

Grupa sprzedawała cudzoziemcom dokumenty potwierdzające studia lub zatrudnienie w Polsce. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, pakiet kosztował 9,5 tys. euro. Klienci płacili pośrednikom, a następnie otrzymywali zaświadczenia potrzebne do uzyskania wiz i legalizacji pobytu.

Za pieniądze można było zostać studentem polskiej uczelni, otrzymać dyplom albo fikcyjną pracę. Klientom wpisywano do dokumentacji akademickiej zaliczenia przedmiotów i egzaminy, których nigdy nie zdawali. Nie uczestniczyli w zajęciach ani nie przygotowywali prac dyplomowych. Mimo to otrzymywali dyplomy licencjackie i magisterskie.

Z kolei dokumenty o zatrudnieniu wystawiały spółki, które często nie prowadziły żadnej działalności gospodarczej. Cudzoziemcy wykorzystywali je do uzyskania wiz i zezwoleń na pobyt.


Fikcyjne firmy latami płaciły składki ZUS

Jak ujawniła „Rzeczpospolita”, część cudzoziemców przez wiele miesięcy, a nawet lat, była formalnie zatrudniona w polskich spółkach. Firmy prowadziły dokumentację kadrową i opłacały składki na ubezpieczenia społeczne oraz zdrowotne, chociaż pracownicy nie wykonywali żadnej pracy.

Dzięki temu cudzoziemcy mieli dokumenty potwierdzające zatrudnienie i ubezpieczenie, które wykorzystywali przy przedłużaniu pobytu w Polsce. Ktoś musiał jednak przez lata finansować fikcyjne etaty.

Rozmówca „Rzeczpospolitej” ze służb zwrócił uwagę na koszty takiego rozwiązania:

„Ktoś zadał sobie trud i poniósł koszty – ich praca, aby sprawiać pozory legalności, była cały czas opłacana. Uiszczano za nich składki do ZUS, NFZ. Komu się opłaca to finansować latami?”

Śledczy badają, kto finansował fikcyjne zatrudnienie.

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk jest oskarżony w sprawie Collegium Humanum/ FB
Biznes / News / Społeczeństwo

Pierwszy akt oskarżenia w sprawie Collegium Humanum. Oskarżeni politycy, rektorzy, wykładowcy i prezydent Wrocławia Jacek Sutryk


Były funkcjonariusz rosyjskiej FSB dostał się do Polski

Wśród osób, które dzięki fałszywym dokumentom pracowniczym wjechały do Polski, był były funkcjonariusz Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji (FSB), poszukiwany w Rosji za malwersacje finansowe.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, polskie służby nie wiedzą, gdzie obecnie przebywa. Nie znają również miejsca pobytu części pozostałych cudzoziemców, którzy korzystali z usług grupy.

Jeden z tropów prowadzi do mieszkania Michaiła P. i jego żony Gulnary P., obywatelki Uzbekistanu mającej polskie korzenie. Pod tym adresem w Warszawie zarejestrowano kilka fikcyjnych spółek.

Mieszkanie znajduje się niedaleko hali Marywilska 44, spalonej 12 maja 2024 roku. Polskie władze ustaliły, że podpalenie zorganizowały rosyjskie służby specjalne. W czasie pożaru w firmach zarejestrowanych u małżeństwa P. miało być formalnie zatrudnionych 50 cudzoziemców ze Wschodu.

Fakty Plus Informacje
News

CBA zatrzymało byłych rektorów w aferze Collegium Humanum. Śledztwo objęło już 64 osoby


Kilkaset mieszkań w Warszawie. GIIF bada pranie pieniędzy

Według „Rzeczpospolitej” Generalny Inspektor Informacji Finansowej bada kilkaset mieszkań w Warszawie, kupionych przez osoby i firmy powiązane z grupą Michaiła P.

Pieniądze zarobione na sprzedaży dokumentów miały krążyć między spółkami na podstawie fikcyjnych umów pożyczek. Następnie za nie kupowano nieruchomości..

Prokuratura potwierdziła zarzuty prania pieniędzy. „Rzeczpospolita” ustaliła również, jak pieniądze trafiały do Polski. Pośrednicy w Rosji przyjmowali od klientów gotówkę, a Michaił P. miał osobiście przewozić ją przez granicę w torbach. Według dziennika odbył w tym celu dosłownie setki podróży.

Przy przekraczaniu zewnętrznej granicy Unii Europejskiej trzeba zgłosić przewóz gotówki o wartości 10 tys. euro lub większej. Według dziennika Michaił P. przewoził pieniądze w mniejszych kwotach, aby unikać zgłoszeń.

UOKiK nałożył kary na uczelnie za podnoszenie czesnego
News

UOKiK: uczelnie oddadzą czesne. Milionowe kary dla SWPS i Politechniki Lubelskiej


Po wybuchu afery Collegium Humanum grupa przeniosła działalność do Pedagogium

Afera Collegium Humanum wybuchła w lutym 2024 roku, ale grupa związana z Michaiłem P. nadal zarabiała na handlu dokumentami. Po zatrzymaniu rektora Pawła Cz. przestępcza działalność była kontynuowana w innych prywatnych uczelniach, przede wszystkim w warszawskim Pedagogium.

21 lutego 2024 roku prokuratura przedstawiła zarzuty rektorowi Collegium Humanum Pawłowi Cz. i sześciu innym osobom. Śledztwo dotyczyło handlu dyplomami oraz korupcji. Mimo zatrzymań grupa nie przerwała sprzedaży dokumentów potrzebnych cudzoziemcom do uzyskania polskich wiz i zezwoleń na pobyt.

Jak ujawniła dziennikarka Anna Mierzyńska z OKO.press, po wybuchu afery Pedagogium kupiła spółka należąca do rodzeństwa pochodzącego z Moskwy. Z uczelnią związał się Michaił P., wcześniej dyrektor filii Collegium Humanum w Uzbekistanie. Do administracji Pedagogium trafił także Roman L., jego dawny zastępca.

Michaił P. został kanclerzem Pedagogium. Według władz placówki formalnie objął stanowisko 1 kwietnia 2025 roku.

Według „Rzeczpospolitej” działalność grupy po wybuchu afery Collegium Humanum była prowadzona na podobnych zasadach. Nadal sprzedawano fałszywe dokumenty akademickie i pracownicze, a pieniądze od cudzoziemców trafiały do osób i firm powiązanych z podejrzanymi. Grupa prowadziła tę działalność aż do września 2026 roku.

W sprawie pojawia się również Radosław Z., związany z Federacją Uczelni Aglomeracji Warszawskich, skupiającą prywatne szkoły wyższe, w tym uczelnię z Wołomina.

Według „Rzeczpospolitej” Michaił P. i Radosław Z. usłyszeli zarzuty założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą.

ludzie w sali wykładowej
Nasz temat / News / Społeczeństwo

Najmniej oblegane kierunki na topowych uczelniach. Dlaczego warto iść tam, gdzie nikt nie idzie?


CBA zatrzymało 11 osób. W całej aferze już 97 podejrzanych

29 września 2026 roku funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Straży Granicznej zatrzymali 11 osób związanych z działalnością prywatnych uczelni.

Śledztwo nadzoruje Śląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Katowicach. Zarzuty dotyczą kierowania grupą przestępczą lub udziału w niej, poświadczania nieprawdy, nielegalnego ułatwiania pobytu cudzoziemcom oraz prania pieniędzy.

Wśród podejrzanych jest również Gulnara P., żona Michaiła P. Wobec sześciu zatrzymanych prokurator wystąpił o tymczasowe aresztowanie. Wobec pięciu zastosowano między innymi poręczenia majątkowe i dozór policji.

Według danych Prokuratury Krajowej z 1 października 2026 roku w całym śledztwie dotyczącym Collegium Humanum:

  • 97 osób usłyszało ponad 881 zarzutów.
  • Przeciwko 55 osobom skierowano akty oskarżenia.
  • 6 osób zostało skazanych nieprawomocnym wyrokiem z 24 września 2026 roku.

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, komentując wrześniowe zatrzymania, napisał w serwisie X:

„To nie była tylko afera dyplomowa – to była zorganizowana mafia, która za miliony złotych handlowała bezpieczeństwem granic i państwowymi dokumentami”.

Śledztwo trwa. Służby ustalają, gdzie przebywają cudzoziemcy, którym wystawiono fałszywe dokumenty, kto finansował ich fikcyjne zatrudnienie oraz ile pieniędzy ukryto w warszawskich nieruchomościach. Szczególnie ważne jest odnalezienie byłego funkcjonariusza rosyjskiej FSB, który dostał się do Polski. Obecne miejsce jego pobytu jest nieznane.


Źródła: Rzeczpospolita, Prokuratura Krajowa, Centralne Biuro Antykorupcyjne, OKO.press.

Bartek Kwiryń avatar
Bartek Kwiryń

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *