Jak przetrwać spotkanie z barszczem Sosnowskiego? Dr Anna Rysiak z UMCS radzi
Dr Anna Rysiak z UMCS ostrzega: „substancje drażniące reagują z DNA komórek skóry”. Poznaj biochemiczny mechanizm działania barszczu i dowiedz się, jak ratować skórę.
W czerwcu i lipcu na nieużytkach, w pobliżu rzek oraz przy drogach rozkwita barszcz Sosnowskiego. Ta wysoka roślina przyciąga wzrok swoimi charakterystycznymi, ogromnymi kwiatostanami, które badacze nazywają białymi baldachami. Nazwa ta idealnie oddaje ich wygląd, ponieważ setki drobnych kwiatuszków tworzą szeroką, płaską strukturę przypominającą odwrócony parasol. Średnica takiego baldachu u barszczu Sosnowskiego osiąga nawet 50–80 centymetrów, co odróżnia go od mniejszych, bezpiecznych roślin selerowatych.
Barszcz Sosnowskiego to inwazyjny gatunek, który człowiek sprowadził do nas spoza jego naturalnego środowiska. Dr Anna Rysiak z Katedry Botaniki, Mykologii i Ekologii UMCS podkreśla, że takie inwazje biologiczne to obecnie jedna z głównych przyczyn wymierania gatunków na świecie.
Inwazja barszczu: Dlaczego ta roślina niszczy polskie ekosystemy?
Przyroda potrzebuje różnorodności, aby grzyby, rośliny i zwierzęta mogły przetrwać zmiany w środowisku. Przez miliony lat ewolucja dopasowywała gatunki do miejsc, w których żyją, co zapewniało naturze stabilność. Ludzie przerwali jednak te procesy, gdy zaczęli celowo lub przypadkowo przenosić rośliny między odległymi krainami. Wprowadzenie obcych gatunków niszczy lokalną równowagę i wymusza gwałtowne zmiany w krajobrazie.

„Trzy najważniejsze przyczyny współczesnego wymierania gatunków to: utrata siedlisk, wprowadzanie gatunków obcych oraz inwazje biologiczne, a także presja człowieka, określana jako antropopresja”. – mówi dr Anna Rysiak.
Problem, gdy obca roślina zadomawia się w nowym miejscu i zaczyna gwałtownie zajmować nowe tereny. Badacze określają wtedy taki gatunek jako inwazyjny gatunek obcy (IGO). Barszcz Sosnowskiego przejmuje kontrolę nad okolicą, ponieważ osiąga ogromne rozmiary i odcina dostęp do światła niższym roślinom. Proces ten wspiera agresywna biologia oraz unikalny skład chemiczny, który służy roślinie do walki z konkurencją.
Naturalna broń rośliny: Jak działają furanokumaryny?
Roślina zawdzięcza swoją siłę substancjom, które wytwarza w nadziemnych częściach ciała. Składniki te chronią barszcz przed chorobami oraz zniechęcają zwierzęta do jego jedzenia. Dr Anna Rysiak wymienia wśród nich grupę związków zwanych furanokumarynami. Należą do nich między innymi angelicyna, bergapten oraz psoralen. Związki te posiadają charakterystyczny zapach, ale ich najważniejszą cechą jest zdolność do silnego drażnienia tkanek.
Ekspertka z UMCS opisuje, jak roślina zabezpiecza swoje nasiona:
„Sucha, spłaszczona owocnia posiada kanały olejowe. Olejek działa bakterio- i grzybobójczo ograniczając straty w kiełkowaniu, wpływa też negatywnie na jakość gleby i jej mikrobiom. Roślina ma także możliwość rozmnażania się wegetatywnego przez kłącza i szyjkę korzeniową, bez udziału nasion, ograniczając bioróżnorodność w miejscach masowego występowania”.
Liście barszczu zawierają również liczne fenole, które działają jak naturalne pestycydy. Substancje te eliminują owady, co ułatwia roślinie szybki wzrost. Niestety, te same mechanizmy obronne niszczą komórki ludzkiego organizmu.
Niszczenie DNA: Co dzieje się ze skórą po kontakcie z sokiem?
Najbardziej niebezpieczne dla człowieka podczas natknięcia się na barszcz Sosnowskiego jest soku z ludzką skórą. Proces ten nazywamy reakcją fototoksyczną, ponieważ wymaga on udziału energii słońca. Oznacza to, że furanokumaryny nie niszczą tkanek natychmiast po samym dotknięciu liścia. Ich niszczycielska moc aktywuje się dopiero wtedy, gdy na skórę padną promienie nadfioletowe (UVA).
„Odczyn fototoksyczny objawia się: stanem zapalnym, podrażnieniem skóry, rumieniem, świądem i obrzękiem, przypomina objawy poparzenia słonecznego. W jego następstwie pojawiają się trudno gojące rany, ponieważ substancje drażniące reagują z DNA komórek skóry, utrudniając jej gojenie. W skrajnych przypadkach może dojść nawet do martwicy skóry”. – Dr Anna Rysiak proces.
Zachodzi wtedy reakcja chemiczna, która bezpośrednio uszkadza kod genetyczny. Furanokumaryny pod wpływem słońca łączą się z budulcem DNA, co trwale „skleja” jego strukturę. Sklejone DNA nie może się prawidłowo powielać, więc komórka traci zdolność do naprawy uszkodzeń. W rezultacie komórka przestaje działać i umiera, co wywołuje głębokie, bolesne rany. Leczenie takich oparzeń trwa wiele miesięcy, a blizny często zostają na skórze przez lata.
Zagrożenie bez dotykania: Czym jest fotodermatoza?
Wiele osób myśli, że oparzenie grozi nam tylko wtedy, gdy bezpośrednio dotkniemy rośliny. W upalne dni barszcz Sosnowskiego intensywnie wydziela olejki eteryczne, aby obniżyć swoją temperaturę. Wraz z nimi w otoczeniu rośliny krążą drobne cząsteczki toksycznych związków.
Ekspertka opisuje to zjawisko:
„Fotodermatoza powstaje w momencie kontaktu odsłoniętej skóry lub błon śluzowych z furanokumarynami (sok z rośliny), po bezpośrednim dotknięciu rośliny lub osadzeniu się mieszaniny furanokumaryn unoszącej się powietrzu, zwłaszcza w ciepłe słoneczne dni. Aktywacja drażniących substancji zachodzi podczas ekspozycji na promieniowanie nadfioletowe”.
Samo przebywanie w bliskim sąsiedztwie gęstych zarośli barszczu podczas upału grozi więc problemami zdrowotnymi. Pacjenci odczuwają wtedy silny świąd, na skórze pojawiają się wykwity, które łatwo pomylić ze zwykłą alergią. Pierwsze objawy pojawiają się zazwyczaj od 24 do 48 godzin po wystawieniu skóry na słońce. To opóźnienie sprawia, że ludzie często nie łączą ran na ciele z wcześniejszym spacerem.
Naukowcy odkrywają nieznane dotąd umiejętności bakteriofagów
Jak barszcz opanował polskie pola?
Inwazja tej rośliny w Polsce to wynik błędnych decyzji z lat 50. XX wieku. Władze sprowadziły wtedy barszcz Sosnowskiego z Kaukazu, ponieważ liczyły na pozyskanie wydajnej paszy dla bydła. Roślina obiecywała ogromne zbiory – nawet 400 ton zielonej masy z jednego hektara.
Dr Anna Rysiak przypomina o skutkach tego eksperymentu:
„Zakrojony na szeroką skalę eksperyment nie przyniósł oczekiwanych rezultatów ze względu na skutki uboczne karmienia zwierząt paszą produkowaną z barszczu, a były to: poparzenia, spadek płodności i nieakceptowany zapach produktów mlecznych. Porzucone uprawy dały początek inwazji tego gatunku na sąsiednie tereny i objęły znaczą część Polski”.
Gdy rolnicy przestali uprawiać barszcz, roślina zaczęła samodzielnie zajmować nowe tereny. Wiatr i woda przenoszą tysiące nasion z każdego baldachu na ogromne odległości.
Pierwsza pomoc: Jak uratować skórę po kontakcie z rośliną?
Wiedza o tym, co zrobić po dotknięciu barszczu, może ochronić nas przed trwałymi bliznami. Kluczową rolę odgrywa czas, ponieważ musimy usunąć toksyny, zanim słońce zacznie niszczyć nasze komórki.
Dr Anna Rysiak zaleca następujący schemat działania:
„Po kontakcie z barszczem: sfotografuj roślinę, pomoże to ekspertowi ją rozpoznać; umyj skórę wodą z łagodnym mydłem i zabezpiecz ją przed słońcem; unikaj kontaktu ze słońcem do 48h; zastosuj preparaty łagodzące objawy poparzeń i reakcję alergiczną”.
Najważniejszy krok to osłonięcie od światła skóry która miała kontakt z rośliną. Ponieważ reakcja fototoksyczna wymaga promieni UVA, zasłonięcie skóry na dwie doby może całkowicie powstrzymać powstawanie ran. Jeśli jednak na ciele pojawią się pęcherze, należy natychmiast udać się do lekarza. Rany po barszczu wymagają profesjonalnego leczenia oparzeń chemicznych, co często wiąże się z przyjmowaniem silnych leków.
Krew: Jedyny lek, którego nie wyprodukujemy w laboratorium
Edukacja to najlepsza ochrona
Barszcz Sosnowskiego to niebezpieczny przeciwnik, ale zrozumienie jego biologii pozwala uniknąć tragedii. Jak podkreśla ekspertka z UMCS, ochrona polskiej przyrody wymaga aktywnej walki z inwazyjnymi gatunkami oraz ciągłego uczenia ludzi, jak je rozpoznawać. Podczas spacerów omijajmy wysokie rośliny o wielkich liściach i białych kwiatach.
Dr Anna Rysiak – botanik, ekolog, pracownik naukowy Katedry Botaniki, Mykologii i Ekologii w Instytucie Nauk Biologicznych UMCS. Jej badania dotyczą procesów synantropizacji flory i roślinności, a szczególnie gatunków obcego pochodzenia (GO) i inwazyjnych (IGO). Obecnie koncentruje się na mechanizmach regulujących introdukcję, naturalizację i zdolności inwazyjne barszczu Sosnowskiego (Heracleum sosnowskyi Manden.) na różnych poziomach organizacji biologicznej. Uczestniczy w realizacji projektu pt. „Ochrona bioróżnorodności przygranicznych obszarów Ukrainy i Polski przed inwazyjnymi populacjami barszczu (Heracleum)” w ramach programu Interreg NEXT Polska – Ukraina 2021-2027.
Źródło: UMCS
Grzyby jako leki na pasożyty? Przełomowe badania UMCS już opatentowane
Czytaj więcej



