Dostało się nam od wędkarza za tekst o Wiśle. Przyrodnicy potwierdzają jego obserwacje
Od 30 lat obserwuje polskie rzeki i widzi, jak ubywa w nich wody. Ostro skrytykował nasz artykuł o Wiśle. Przyrodnicy mają podobne spostrzeżenia.
13 października opublikowaliśmy artykuł „Z Wisłą wcale nie jest tak źle. Naukowcy odkryli, co dzieje się z rzeką”. Przedstawiliśmy wyniki badań naukowców z PAN i SGGW, którzy wyjaśnili, dlaczego poziom Wisły w Warszawie od lat się obniża. Nie dołączyliśmy do mediów publikujących katastroficzne nagłówki o wysychającej Wiśle. Nasz artykuł spotkał się jednak z ostrą krytyką doświadczonego wędkarza. Pan Ryszard od 30 lat obserwuje polskie rzeki i uważa, że sytuacja jest znacznie gorsza. Sprawdziliśmy jego argumenty. Okazuje się, że obserwacje wędkarza potwierdzają także przyrodnicy, którzy od lat badają rzeki i mokradła na Podlasiu.
„Pytanie beznadziejne, tak jak cały ten artykuł”. Wędkarz nie przebierał w słowach
Artykuł udostępniliśmy na Facebooku, między innymi w grupie „WĘDKARSTWO MOJE HOBBY”. Zapytaliśmy czytelników, czy alarmujące doniesienia o wysychającej Wiśle nie przedstawiają sytuacji gorzej, niż wynika z badań naukowców.
Na nasz wpis zareagował Ryszard Sosnowski, który udostępnił go z własnym komentarzem. Nie przebierał w słowach.
Pytanie beznadziejne tak jak cały ten artykuł. Nie trzeba naukowców, by widzieć, że w ostatnich latach poziom rzek jest niski lub bardzo niski. Wiosną zaledwie mieszczą się one w korycie, mniej jest rozlewisk itd.
W dalszej części komentarza wędkarz wyjaśnił, skąd bierze się jego ocena.
Łowię na przepływankę od trzydziestu lat i doskonale pamiętam jaki grunt ustawiałem na tych samych rzekach przed laty a jaki ustawiam dziś. Na Podlasiu to katastrofa hydrologiczna ! Groźnemu przesuszeniu uległy nawet Bagna Biebrzańskie.
Ryszard Sosnowski, grupa „WĘDKARSTWO MOJE HOBBY” na Facebooku.
Pan Ryszard zwrócił uwagę, że wody ubywa również w rzekach, których koryt człowiek nie pogłębiał. Wiosenne rozlewiska są coraz mniejsze, a poziom wody w miejscach, w których łowi od dziesięcioleci, wyraźnie się obniżył.
Z Wisłą wcale nie jest tak źle. Naukowcy odkryli, co dzieje się z rzeką
Przyrodnicy potwierdzają obserwacje pana Ryszarda. Biebrza wysycha
Pan Ryszard zwrócił szczególną uwagę na sytuację na Podlasiu, gdzie od lat obserwuje coraz niższy poziom wody w rzekach i mniejsze wiosenne rozlewiska. Jego spostrzeżenia potwierdzają przyrodnicy z Biebrzańskiego Parku Narodowego, którzy również od wielu lat obserwują zmiany zachodzące w dolinie Biebrzy.
Już w sierpniu 2024 roku Łukasz Krajewski, specjalista do spraw ochrony przyrody w Biebrzańskim Parku Narodowym, mówił Polskiemu Radiu 24, że latem poziom wody jest nawet o pół metra niższy niż 20–30 lat wcześniej.
Natomiast obecnie sięgają one pół metra mniej niż jeszcze 20-30 lat temu. Z dekady na dekadę jest coraz gorzej.
Łukasz Krajewski, Biebrzański Park Narodowy, Polskie Radio 24, 21 sierpnia 2024 roku.
Przyrodnik wyjaśnił również, dlaczego wiosną Biebrza coraz rzadziej zalewa rozległe łąki i torfowiska. Dawniej zimą gromadziło się dużo śniegu, który topniał wraz z nadejściem cieplejszych dni. Woda zasilała rzekę, a jej nadmiar rozlewał się po okolicznych bagnach. Dzięki temu mokradła zatrzymywały wilgoć także w kolejnych miesiącach. Obecnie zimy są cieplejsze, śniegu jest mniej, a wiosenne roztopy znacznie słabsze.
Sytuacja pogorszyła się w 2025 roku. W lutym Joanna Zawadzka z Biebrzańskiego Parku Narodowego alarmowała, że poziom wody w rzekach jest tak niski, jak zazwyczaj bywa latem. Przyczyną były niewielkie opady w poprzednim roku i kolejna bezśnieżna zima.
Skalę zmian pokazują pomiary przepływu Biebrzy. W lutym 2024 roku rzeką przepływało około 110 m³ wody na sekundę, natomiast w lutym 2025 roku już tylko 20 m³/s. Oznacza to ponad pięciokrotny spadek między porównywanymi pomiarami.
Kiedy Biebrza nie rozlewa się wiosną na okoliczne łąki, zaczyna brakować wody również w torfowiskach. Obniża się poziom wód gruntowych, a przesuszone bagna stają się bardziej podatne na pożary. Zmieniają się także warunki życia ptaków, płazów i innych zwierząt związanych z mokradłami.
Przyrodnicy opisują więc dokładnie ten problem, o którym napisał pan Ryszard: coraz mniej wody w rzekach, słabsze wiosenne wezbrania i wysychające bagna. Jego wieloletnie obserwacje znajdują potwierdzenie zarówno w relacjach pracowników parku narodowego, jak i w pomiarach hydrologicznych.
Wisła szoruje po dnie, ale wody w kranach nam nie zabraknie
Susza nad Biebrzą. Płazy wymierają, a ptaki tracą miejsca do lęgów
O tym, jak poważne skutki ma susza nad Biebrzą, świadczą również obserwacje zwierząt. Przyrodnicy od lat liczą płazy i ptaki zamieszkujące dolinę rzeki. Najnowsze wyniki są alarmujące. W miejscach, w których jeszcze kilka lat temu spotykano tysiące płazów, dziś naliczono zaledwie kilka osobników.
W maju 2026 roku Krzysztof Bach z Biebrzańskiego Parku Narodowego przedstawił wyniki wiosennego liczenia płazów. Podczas akcji w Goniądzu przyrodnicy naliczyli zaledwie trzy ropuchy. W poprzednich latach zdarzało się, że w tym samym miejscu liczyli ponad 6 tysięcy płazów.
Równie źle wygląda sytuacja przy Carskiej Drodze, która przecina Biebrzański Park Narodowy. W 2026 roku podczas wstępnego liczenia stwierdzono tam około 30 płazów, podczas gdy rok wcześniej było ich prawie 900, a kilka lat wcześniej aż 2700.
Krzysztof Bach w rozmowie z Polskim Radiem Białystok wyjaśnił, że przyczyną jest wieloletnia susza. Płazy potrzebują wody, żeby złożyć skrzek, z którego następnie rozwijają się kijanki. Tymczasem wiosenne rozlewiska wysychają coraz szybciej. Zdarza się, że woda znika, zanim młode zwierzęta zdążą zakończyć rozwój.
I płazy nie są w stanie zakończyć swojego cyklu życiowego – mówił Krzystof Bach w maju 2026 roku.
Susza także ptakom zabiera miejsca lęgowe. Szczególnie dotkliwie odczuwa ją rybitwa białoskrzydła, która zakłada gniazda na kępach roślinności otoczonych płytką wodą. Kiedy Biebrza nie wylewa na okoliczne łąki, ptaki tracą miejsca, w których mogą bezpiecznie wychowywać młode.
W 2025 roku w dolinie Biebrzy nie gniazdowała już ani jedna para rybitwy białoskrzydłej. Potwierdził to Biebrzański Park Narodowy. Również w ogólnopolskim monitoringu prowadzonym dla Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska nie odnotowano lęgów tego gatunku na kontrolowanych stanowiskach, w tym nad Biebrzą i Narwią.
Niedobór wody bardzo szybko odbija się na przyrodzie. Wysychające rozlewiska utrudniają rozmnażanie płazów, a ptakom odbierają miejsca do zakładania gniazd.

Naukowcy wyjaśnili, dlaczego poziom Wisły spada. Ale to nie koniec problemu
Wróćmy do badań, od których zaczęła się cała dyskusja.
Naukowcy z Polskiej Akademii Nauk i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego przeanalizowali 225 lat pomiarów Wisły w Warszawie, od 1799 do 2024 roku.
Ustalili, że między 1919 a 2010 rokiem poziom lustra wody przy jednakowym przepływie 150 m³/s obniżył się o ponad dwa metry. Przyczyną było przede wszystkim pogłębianie się koryta rzeki.
Przez lata człowiek zwężał Wisłę za pomocą budowli hydrotechnicznych i wydobywał z jej dna piasek. Woda zaczęła płynąć szybciej, a nurt coraz mocniej wypłukiwał materiał z dna.
Dlatego słynne 4 cm na warszawskim wodowskazie nie były rzeczywistą głębokością Wisły. Po obniżeniu zera wodowskazu o metr identyczny poziom lustra wody dałby odczyt 104 cm.
El Niño 2026 może być bardzo silne. Co oznacza dla Polski po powodziach z 1997 i 2024 roku?
IMGW potwierdza suszę. W październiku 305 stacji z bardzo niskimi przepływami
O tym, że niedobór wody jest poważnym problemem również jesienią 2026 roku, świadczą najnowsze dane Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
Według raportu z 15 października na 305 stacjach hydrologicznych w Polsce przepływ spadł poniżej średniego niskiego przepływu, czyli umownej granicy suszy hydrologicznej.
Na 66 procentach stacji wodowskazowych notowano niskie stany wody. IMGW przewidywał także, że z powodu niedoboru opadów susza hydrologiczna będzie się utrzymywać, a miejscami pogłębiać.
Pod koniec września 2026 roku przez Warszawę przepływało około 150 m³ wody na sekundę, podczas gdy średni wieloletni przepływ Wisły wynosi około 600 m³/s.
To cztery razy mniej niż przeciętnie.
Gminom brakuje wody podczas upałów. „My się wykończymy sami”
Wędkarze obserwują polskie rzeki od dziesięcioleci. Warto ich słuchać
Pan Ryszard od 30 lat łowi ryby. Kiedy przez wiele lat wraca w te same miejsca, może zauważyć zmiany, które trudno dostrzec podczas jednorazowej wizyty nad rzeką. Pamięta, gdzie dawniej była głęboka woda, jak szerokie były wiosenne rozlewiska i kiedy rzeki zaczynały opadać po roztopach.
Oczywiście sama obserwacja głębokości nie pozwala ustalić, ile wody płynie rzeką. Dno może się pogłębiać albo wypłycać, a nurt przenosi piasek i żwir z miejsca na miejsce.
Jednak obserwacje pana Ryszarda dotyczące suszy na Podlasiu potwierdzają także przyrodnicy. Pracownicy Biebrzańskiego Parku Narodowego od lat ostrzegają przed obniżaniem się poziomu wód, zanikaniem rozlewisk i wysychaniem torfowisk. Dokumentują również zmiany w liczebności zwierząt zależnych od mokradeł.
Dlatego doświadczenia wędkarzy mogą być cennym uzupełnieniem badań naukowych, szczególnie gdy obserwują te same rzeki przez kilkadziesiąt lat.
Dotacje na deszczówkę 2026. Jak odebrać 8000 zł z programu Mikroretencja?
Czy Wisła wysycha? Nie dołączyliśmy do katastroficznych nagłówków
W artykule z 13 października nie dołączyliśmy do mediów publikujących katastroficzne nagłówki o wysychającej Wiśle. Zamiast kolejny raz pisać o rekordowo niskim poziomie wody i odsłoniętym dnie rzeki, przedstawiliśmy wyniki badań naukowców z PAN i SGGW.
Badacze wyjaśnili, dlaczego wieloletni spadek poziomu Wisły w Warszawie w dużej mierze wynika z pogłębiania się jej koryta.
Pan Ryszard zwrócił jednak uwagę na inny problem. Od 30 lat obserwuje, jak zmieniają się polskie rzeki, i zauważa coraz mniejsze wiosenne rozlewiska oraz niższy poziom wody w swoich łowiskach.
Sprawdziliśmy jego argumenty. Przyrodnicy z Biebrzańskiego Parku Narodowego potwierdzają podobne zmiany na Podlasiu, a dane IMGW pokazują, że niedobór wody dotyczy wielu rzek w całej Polsce.
Badania naukowców wyjaśniają zmiany koryta Wisły. Obserwacje wędkarza i przyrodników pokazują natomiast skutki suszy, która od lat dotyka polskie rzeki i mokradła.
Warto więc słuchać zarówno hydrologów, jak i ludzi, którzy doskonale znają rzeki z wieloletnich obserwacji. Pan Ryszard zwrócił nam uwagę na problem, który zasługiwał na szersze omówienie.
Źródła: Polska Akademia Nauk, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Earth System Science Data, IMGW, Biebrzański Park Narodowy, Polskie Radio 24, Polskie Radio Białystok, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, komentarz Ryszarda Sosnowskiego w grupie „WĘDKARSTWO MOJE HOBBY”.



