Szpitale powiatowe rozpoczynają protest. NFZ tnie fundusze na leczenie
Dyrektorzy ostrzegają przed upadkiem lecznic, a lekarze zakładają czarne koszulki w obronie pacjentów.
Medycy wychodzą na korytarze w czarnych koszulkach
W poniedziałek rano w setkach placówek medycznych w całym kraju rozpoczynają się protesty pracowników ochrony zdrowia. Pielęgniarki, lekarze oraz personel administracyjny zakładają czarne koszulki, wyrażając sprzeciw wobec polityki finansowej państwa. Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, zapewnia jednak:
„Pacjenci nie ucierpią z powodu tych działań, wszystkie świadczenia medyczne będą odbywały się normalnie”.
Dyrektorzy szpitali wywieszają flagi związkowe na budynkach i umieszczają plakaty informacyjne w poczekalniach. Akcja ma charakter informacyjny i symboliczny, dlatego wizyty w poradniach specjalistycznych odbywają się bez zakłóceń.
Jednocześnie medycy przygotowują się do zaplanowanej na środę minuty ciszy przed budynkami szpitali. Personel medyczny chce pokazać rządzącym, że brak odpowiednich funduszy prowadzi do stopniowego zamierania publicznej służby zdrowia.
Miliardowe długi niszczą polskie szpitale
Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych wydał oficjalne stanowisko, w którym opisuje dramatyczną sytuację ekonomiczną placówek. Dokument z dnia 16 kwietnia 2026 roku zawiera ostre sformułowania dotyczące obecnego systemu rozliczeń z Narodowym Funduszem Zdrowia.
„Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych od wielu miesięcy alarmuje, że obecna polityka finansowania ochrony zdrowia doprowadza nasze placówki do załamania i realnie zagraża bezpieczeństwu pacjentów”.
Związkowcy podkreślają, że brak wypłat za wykonane już zabiegi uniemożliwia terminowe regulowanie rachunków za leki i energię.
W dalszej części oświadczenia czytamy o skali problemów finansowych dotykających niemal każdy powiat w Polsce:
„Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń oznaczają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych”.
Dyrektorzy muszą wybierać między wypłatami dla pracowników a zakupem podstawowych materiałów medycznych. Setki placówek posiada obecnie zobowiązania wymagalne, których wysokość przekracza wartość ich majątku.
Do lekarza bez kolejki w 2026r.! E-rejestracja zaczyna działać od stycznia
Nowe limity NFZ uderzają w badania diagnostyczne
Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadził niedawno nowe zasady rozliczania kluczowych badań, takich jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny czy kolonoskopia. Urzędnicy stosują tak zwane stawki degresywne, co oznacza mniejsze pieniądze za leczenie pacjentów ponad wyznaczony limit.
„Szczególnie groźne są nowe zapowiedzi NFZ dotyczące ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji oraz zmiany zasad rozliczania badań TK, RM, gastroskopii i kolonoskopii”. – wylicza Waldemar Malinowski.
Według nowych przepisów za każde dodatkowe badanie wykonane ponad umowę Fundusz płaci jedynie 60 proc. jego standardowej wartości.
System ten zmusza szpitale do dopłacania do diagnostyki z własnej kieszeni, co generuje kolejne straty finansowe. Przedstawiciele OZPSP tłumaczą w swoim stanowisku mechanizm powstawania tego zadłużenia:
„Po wyczerpaniu kontraktu każde badanie jest wykonywane poniżej realnego kosztu, więc szpital do niego dopłaca”.
Taka sytuacja powoduje, że dyrektorzy muszą ograniczać liczbę wykonywanych badań, aby nie pogrążać placówek w jeszcze większych długach. W rezultacie czas oczekiwania na diagnostykę onkologiczną czy kardiologiczną ulega wydłużeniu.
Pacjenci wracają do wielomiesięcznych kolejek
Ograniczenie funduszy na nadwykonania uderza bezpośrednio w osoby potrzebujące szybkiej diagnozy medycznej. Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych ostrzega w swoim dokumencie, że obecne działania NFZ zniszczą standardy dostępności do lekarzy.
„Ograniczenie finansowania nadwykonań oznacza powrót długich kolejek, późniejsze rozpoznanie choroby, cięższe leczenie i gorsze rokowania”.
Zjawisko to wypycha pacjentów do sektora prywatnego, gdzie za badania muszą płacić z własnych oszczędności.
Związkowcy alarmują, że wiele schorzeń wymaga natychmiastowej reakcji medycznej, której system obecnie nie gwarantuje.
„Coraz więcej pacjentów będzie wypychanych do sektora prywatnego albo skazywanych na wielomiesięczne oczekiwanie na badania, które z medycznego punktu widzenia są potrzebne „na już”.
Dyrektorzy podkreślają, że nie chcą odsyłać chorych z kwitkiem, ale budżety ich szpitali po prostu nie wytrzymują obecnych obciążeń finansowych.
Strategia „leczenia za pół ceny” niszczy system
Medycy oraz zarządzający szpitalami krytykują ogólną postawę państwa wobec sektora ochrony zdrowia w Polsce.
„Problem nie sprowadza się do jednego zarządzenia NFZ, ale jest konsekwencją szerszej polityki państwa: oczekiwania „leczenia za pół ceny” przy chronicznie zbyt niskim finansowaniu systemu i braku czytelnej strategii dla szpitali powiatowych”.
Brak jasnego planu restrukturyzacji powoduje, że kadra zarządzająca nie może podejmować długofalowych decyzji rozwojowych.
Szpitale funkcjonują obecnie w trybie przetrwania, walcząc o każdą złotówkę na opłacenie dyżurów lekarskich i rachunków za media. Przedstawiciele środowiska medycznego domagają się realnego mechanizmu pokrywania wzrostów wynagrodzeń.
„W praktyce oznacza to zarządzanie z miesiąca na miesiąc, między wypłatą pensji, opłatami za media a utrzymaniem dyżurów i diagnostyki”.
Bez zmiany podejścia Ministerstwa Zdrowia sytuacja będzie się tylko pogarszać, prowadząc do zamykania kolejnych oddziałów.
Limit w kontrakcie nie może zastąpić wiedzy lekarza
Głównym postulatem trwającego protestu jest przywrócenie godnych warunków diagnostyki i leczenia wszystkich obywateli. Lekarze nie chcą, aby o terminie badania decydowała tabela w arkuszu kalkulacyjnym Narodowego Funduszu Zdrowia. W swoim apelu OZPSP stoi na stanowisku, że:
„Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie”.
Środowisko medyczne domaga się uczciwej wyceny świadczeń uwzględniającej rzeczywiste koszty energii i leków.
Pracownicy szpitali powiatowych zdecydowali się na taką formę protestu, podkreślając lojalność wobec pacjentów.
„Dlatego protestujemy – nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu – domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu”. – kończy OZPS w oświadczeniu.
Ten głos sprzeciwu ma wymusić na rządzących podjęcie rzetelnej dyskusji o przyszłości ochrony zdrowia w mniejszych miastach.
Co przyniesie nadchodzący raport o stanie szpitalnictwa?
W najbliższą środę Związek Powiatów Polskich przedstawi szczegółowy raport dotyczący kondycji finansowej lokalnych lecznic w 2026 roku. Dokument ten potwierdzi prawdopodobnie obawy o ryzyku upadku kilkudziesięciu placówek w całym kraju. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przekazała informacje o miliardzie złotych na konsolidację szpitali, ale eksperci oceniają te środki jako niewystarczające. Luka w budżecie NFZ na obecny rok sięga bowiem aż 18 miliardów złotych, co wymusza na urzędnikach oszczędności.
Polska Unia Szpitali Klinicznych również wyraziła głęboki niepokój wobec działań podejmowanych przez Ministerstwo Zdrowia. Zarządzający największymi szpitalami w Polsce sprzeciwiają się szukaniu krótkowzrocznych oszczędności kosztem zdrowia przyszłych pokoleń.
Źródło: OZPSP
Rekordowo niskie notowania Trumpa. Dlaczego Amerykanie odwracają się od prezydenta?
Kolejność jedzenia ma znaczenie. Jak jeść obiad, aby był zdrowy?
Czytaj więcej



