Rosyjski okręt w Kanale La Manche strzelał w kierunku brytyjskiego jachtu. Historia się powtarza?
Na Kanale La Manche padły strzały ostrzegawcze w pobliżu brytyjskiego jachtu. Ponad 120 lat temu rosyjska eskadra ostrzelała brytyjskich rybaków, myląc ich z japońskimi torpedowcami.
Niebezpieczny incydent na kanale La Manche wywołał kolejny kryzys dyplomatyczny między Londynem a Moskwą. Rosyjska fregata Admirał Grigorowicz oddała strzały ostrzegawcze w kierunku brytyjskiego, cywilnego jachtu żaglowego „Bright Future”, na którego pokładzie znajdowało się małżeństwo emerytów. Do zdarzenia doszło w gęstej mgle, około 20 mil morskich na południe od Wyspy Wight, na wodach międzynarodowych szlaku.
Brytyjskie Ministerstwo Obrony (MoD) we współpracy z Royal Navy natychmiast wszczęło oficjalne dochodzenie w tej sprawie. Podczas gdy Kreml tłumaczy otwarcie ognia próbą uniknięcia kolizji na morzu, żeglarze oskarżają Rosjan o bezprawną agresję. Sytuacja zbiegła się w czasie z głośną operacją sił brytyjskich, które zaledwie dwa dni wcześniej przechwyciły na tym samym akwenie tankowiec należący do rosyjskiej floty cieni.
Rosyjska fregata oddała strzały na Kanale La Manche
Do zdarzenia doszło 16 czerwca 2026 roku około godz. 11.40, mniej więcej 20 mil morskich, czyli 37 kilometrów, na południe od wyspy Wight. Jednostki znajdowały się poza brytyjskimi wodami terytorialnymi, między południowym wybrzeżem Anglii a Normandią.
Około 12-metrowy jacht „Bright Future” płynął z Lymington do francuskiego Cherbourga. Na pokładzie znajdowali się emerytowani Brytyjczycy Jane i Alan Kelvey. W rejonie zalegała mgła, która ograniczała widoczność.
Załoga jachtu usłyszała najpierw co najmniej pięć krótkich sygnałów dźwiękowych nadanych przez rosyjską fregatę „Admirał Grigorowicz”. Brytyjczycy zmienili kurs o około dwa stopnie w lewo. Po kolejnej serii sygnałów rozległy się cztery lub pięć pojedynczych strzałów.
– To było trochę przerażające. Przykucnęłam. Nie sądziłam, że grozi nam niebezpieczeństwo, ale sytuacja była z pewnością niezwykła – relacjonowała Jane Kelvey.
Żeglarka podkreśliła, że rosyjscy marynarze nie celowali bezpośrednio w jacht.
– To były strzały ostrzegawcze, oddane w powietrze. Nie strzelali do nas – mówiła.
Nikt nie odniósł obrażeń, a „Bright Future” nie został uszkodzony. Jacht kontynuował rejs do Cherbourga. Załodze pomogli później marynarze wysłani z brytyjskiego patrolowca HMS Tyne. Rosyjską fregatę obserwował w tym czasie HMS Mersey.
Rosja mówi o kursie kolizyjnym. Załoga jachtu zaprzecza
Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że brytyjski jacht płynął pod silnikiem kursem prowadzącym w stronę fregaty. Załoga okrętu miała kilkakrotnie próbować nawiązać kontakt radiowy, nadać sygnały dźwiękowe i wystrzelić race.
Moskwa podaje, że po zmniejszeniu odległości do około 150 metrów dowódca fregaty polecił oddać strzały z broni ręcznej przed dziobem jachtu. „Bright Future” miał wtedy zmienić kierunek i zacząć oddalać się od rosyjskiego okrętu.
Brytyjczycy opisują zdarzenie inaczej. Jane Kelvey zapewnia, że nie otrzymała wezwania przez radio, nie widziała rac i nie płynęła kursem kolizyjnym. Załoga oceniała, że od fregaty dzieliło ją około 500 jardów, czyli 457 metrów.
– Nie mieliśmy z nimi żadnego kontaktu radiowego. Strzały były całkowicie niepotrzebne – mówiła właścicielka jachtu.
Brytyjskie Ministerstwo Obrony przyjęło, że rosyjska załoga próbowała zapobiec zderzeniu.
– Strzały nie były wymierzone w jednostkę i miały zapobiec możliwemu zderzeniu – przekazał resort.
Brytyjskie wojsko bierze pod uwagę, że „Admirał Grigorowicz” mógł dryfować z powodu problemów technicznych. Nie podano jednak, czy fregata doznała awarii, czy jej dowódca jedynie czasowo wyłączył napęd.
Niemcy wyganiają z Bałtyku tankowce floty cieni
Czy brytyjski jacht miał pierwszeństwo? Mgła komplikuje ocenę
O tym, kto ma pierwszeństwo na morzu, decydują rodzaj napędu, widoczność, zdolność wykonywania manewrów oraz miejsce spotkania jednostek.
Jeżeli „Bright Future” płynął wyłącznie pod żaglami, a rosyjska fregata korzystała z silników i mogła swobodnie zmienić kurs, to zgodnie z międzynarodowymi przepisami COLREG okręt powinien ustąpić jachtowi. Jednostka wojskowa nie otrzymuje szczególnych praw tylko dlatego, że jest większa, uzbrojona i ma liczniejszą załogę.
Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby jacht korzystał z silnika. Jednostka z postawionymi żaglami, która jednocześnie używa napędu mechanicznego, jest traktowana jak statek motorowy.
Duże znaczenie miała też mgła. Zasada nakazująca statkowi motorowemu ustąpienie jachtowi żaglowemu działa wprost wtedy, gdy jednostki widzą się wzajemnie. Jeśli załogi wykrywały się głównie za pomocą radaru, zastosowanie miała reguła 19 COLREG dotycząca ograniczonej widoczności.
W takich warunkach żadna jednostka nie może biernie utrzymywać kursu i czekać, aż druga zmieni kurs. Obie załogi powinny zachować bezpieczną prędkość, dokładnie obserwować otoczenie i odpowiednio wcześnie wykonać manewr pozwalający uniknąć nadmiernego zbliżenia.
Kolejną niewiadomą jest stan rosyjskiej fregaty. Jeśli okręt rzeczywiście doznał awarii i utracił możliwość normalnego manewrowania, jacht powinien mu ustąpić. Samo dryfowanie nie daje jednak takiego statusu. Fregata musiałaby faktycznie nie być w stanie wykonać manewru wymaganego przez przepisy i nadawać odpowiednie sygnały.
Ocenę może zmienić również dokładne miejsce spotkania. Jacht krótszy niż 20 metrów nie powinien utrudniać przejścia dużemu statkowi, który prawidłowo porusza się wyznaczonym pasem systemu rozgraniczenia ruchu. Nie zwalnia to jednak dużej jednostki z obowiązku zapobiegania zderzeniu.
Bez współrzędnych, kursów, prędkości, zapisów radarowych i informacji o stanie napędu fregaty nie można jednoznacznie wskazać załogi odpowiedzialnej za niebezpieczne zbliżenie.
Co oznacza pięć krótkich sygnałów na morzu?
Załoga rosyjskiej fregaty dwukrotnie nadała co najmniej pięć krótkich sygnałów dźwiękowych. Nie jest to zwykłe pytanie: „Czy nas widzicie?”.
Zgodnie z przepisami COLREG taki sygnał oznacza, że jedna jednostka nie rozumie zamiarów drugiej albo ma wątpliwości, czy wykonuje ona wystarczający manewr pozwalający uniknąć zderzenia.
Brytyjczycy odpowiedzieli zmianą kursu o około dwa stopnie. Rosyjska załoga mogła uznać tak niewielki ruch za niewystarczający albo trudny do zauważenia na radarze. Przepisy wymagają, aby manewr był odpowiednio wczesny i wyraźny.
Nie przesądza to jednak o zasadności użycia broni. Strzały ostrzegawcze nie należą do standardowych sygnałów COLREG. Przepisy przewidują użycie radia, sygnałów dźwiękowych i świetlnych, zmianę kursu, zmniejszenie prędkości oraz zatrzymanie napędu.
Rosja zapewnia, że przed użyciem broni wykorzystała inne sposoby ostrzegania. Załoga jachtu temu zaprzecza. Rozbieżności mogłyby wyjaśnić nagrania łączności radiowej i dane z urządzeń nawigacyjnych.
„Dla nich jesteśmy tylko białymi małpami w klatce”. Skandal w Chinach: Rosjanie śledzeni w hotelowych łóżkach.
Strzały padły po przejęciu rosyjskiego tankowca
Zdarzenie na morzu miało miejsce dwa dni po brytyjskiej operacji wymierzonej w rosyjski tankowiec Smyrtos. Statek ten jest oficjalnie zaliczany do struktur, które tworzą rosyjska flota cieni. Bezpośredni szturm na pokład jednostki przeprowadzili komandosi Royal Marines oraz funkcjonariusze National Crime Agency (NCA).
Brytyjskie służby zatrzymały statek, ponieważ istniało uzasadnione podejrzenie o naruszanie sankcji wobec Rosji. Sprawa dotyczyła działań takich jak nielegalny przewóz rosyjskiej ropy. Tankowiec Smyrtos został zatrzymany, a kapitanowi jednostki postawiono zarzuty za złamanie nałożonych ograniczeń.
Brytyjskie Ministerstwo Obrony (MoD) wydało komunikat, że strzały ostrzegawcze fregaty nie były powiązane z zatrzymaniem tankowca. Resort zakwalifikował to zdarzenie jako odosobniony incydent, za który odpowiada wyłącznie złamanie zasad bezpieczeństwa żeglugi.
Rosyjska fregata Admirał Grigorowicz regularnie wpływa na Kanał La Manche. W kwietniu ten okręt wojenny Rosji realizował misję eskortową dla tankowców transportujących rosyjskie paliwo. Przejście jednostki przez kanał było stale monitorowane przez siły Royal Navy oraz patrole państw NATO.
Państwo mafijne. Rosja chce legalizować kradzione w UE i USA auta
Rosjanie już raz zobaczyli w rybakach wrogą flotę
Historia rosyjskiej marynarki zna podobne zdarzenie. W 1904 roku trwała wojna rosyjsko-japońska. Po niepowodzeniach na Dalekim Wschodzie carskie dowództwo wysłało z Bałtyku Drugą Eskadrę Pacyfiku.
Flotą dowodził admirał Zinowij Rożestwienski. Okręty miały opłynąć pół świata, dotrzeć w pobliże Japonii i wesprzeć rosyjskie siły walczące w Azji.
Jeszcze przed rozpoczęciem wyprawy rosyjscy dowódcy otrzymywali alarmujące informacje o japońskich agentach, minach, łodziach podwodnych i torpedowcach działających rzekomo w europejskich portach. Załogi spodziewały się ataku już na Bałtyku, u wybrzeży Danii, Norwegii i na Morzu Północnym, tysiące kilometrów od japońskich baz.
Obawy przerodziły się w manię prześladowczą rosyjskiej floty. Marynarze uznawali przypadkowe światła, statki handlowe i kutry rybackie za jednostki przeciwnika.
Źródłem zamieszani został rosyjski transportowiec remontowy „Kamczatka”, który podążał za głównymi siłami z powodu problemów technicznych. Jego dowódca pomylił napotkane statki z japońskimi torpedowcami, otworzył ogień i zameldował, że jednostkę zaatakowano ze wszystkich stron.
Dowództwo eskadry uwierzyło w ten alarm. Rosyjscy marynarze przygotowali działa, uruchomili reflektory i wypatrywali przeciwnika, którego w rzeczywistości nie było.
„Pajęczyna” nad Rosją. Ukraina w jednym uderzeniu niszczy 40 samolotów, w tym bombowce strategiczne
Incydent na Dogger Bank. Rosjanie ostrzelali brytyjskie kutry
W nocy z 21 na 22 października 1904 roku rosyjska eskadra wpłynęła na łowisko Dogger Bank na Morzu Północnym. W rejonie pracowały brytyjskie trawlery z Hull.
Kutry rybackie poruszały się powoli, ciągnęły sieci i miały zapalone światła wymagane podczas połowów. Rosyjscy obserwatorzy uznali je jednak za japońskie torpedowce przygotowujące atak.
Okręty rosyjskie włączyły reflektory i rozpoczęły ostrzał. Rybacy nie mogli uciec, kutry akurat były podczas połowu, trałowały sieci. Ogień trwał około dziesięciu minut.
Trawler „Crane” zatonął, a jego kapitan i bosman zginęli. Sześciu rybaków odniosło obrażenia, a kilka kolejnych kutrów zostało uszkodzonych.
Rosjanie w zamieszaniu strzelali również do własnych jednostek. Pociski trafiły między innymi krążownik „Aurora”. Eskadra nie zatrzymała się, aby pomóc brytyjskim rybakom, i popłynęła dalej.
Międzynarodowa komisja badająca incydent na Dogger Bank nie znalazła żadnych japońskich torpedowców w pobliżu brytyjskich kutrów. Uznała, że nie było wystarczających powodów do otwarcia ognia.
Zdarzenie doprowadziło do potężnego kryzysu Rosji z Wielką Brytanią. Royal Navy postawiła część okrętów w stan gotowości i obserwowała dalszą podróż rosyjskiej eskadry. Rosja zgodziła się na międzynarodowe dochodzenie i wypłaciła odszkodowania.
Wyprawa zakończyła się klęską pod Cuszimą
Rosyjska flota kontynuowała rejs wokół Afryki i przez Ocean Indyjski. Wielomiesięczna podróż wyczerpała załogi, pogorszyła stan techniczny okrętów i ujawniła problemy z wyszkoleniem oraz komunikacją.
W dniach 27–28 maja 1905 roku Druga Eskadra Pacyfiku spotkała japońską flotę admirała Tōgō Heihachirō w Cieśninie Cuszimskiej.
Bitwa pod Cuszimą zakończyła się niemal całkowitym zniszczeniem rosyjskiej eskadry. Japonia zatopiła 21 rosyjskich jednostek, a siedem kolejnych zdobyła. Ponad 5 tys. rosyjskich marynarzy zginęło, a tysiące trafiły do niewoli.
Japończycy stracili trzy niewielkie torpedowce i 117 ludzi. Starcie należało do najbardziej jednostronnych bitew morskich w historii.
Wyprawa, która zaczęła się od ostrzelania brytyjskich rybaków na Morzu Północnym, skończyła się katastrofalną porażką rosyjskiej floty na wodach Japonii.
Jak będzie wyglądać biedafilada w Moskwie? Putin boi się ukraińskich ataków na 9 maja
Czy Rosjanie mogli obawiać się ukraińskich dronów?
Nie ma dowodów, że załoga „Admirała Grigorowicza” uznała brytyjski jacht za ukraiński dron morski albo łódź przygotowującą atak. Rosyjskie Ministerstwo Obrony mówi wyłącznie o ryzyku zderzenia.
Takiej hipotezy nie można jednak całkowicie oderwać od wojennych doświadczeń rosyjskich marynarzy. „Admirał Grigorowicz” należy do rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, której okręty wielokrotnie atakowały ukraińskie bezzałogowe łodzie i rakiety.
Ukraińskie uderzenia zmusiły Rosję do przeniesienia części jednostek z Sewastopola do bezpieczniejszych baz. Niewielka łódź zbliżająca się we mgle może więc wywoływać większą nerwowość niż przed rozpoczęciem wojny.
Nie wiadomo jednak, czy takie obawy wpłynęły na decyzję dowódcy fregaty. Nie ujawniono żadnego meldunku o podejrzeniu ukraińskiego ataku ani próbie sabotażu.
W 1904 roku strach przed nieistniejącymi japońskimi torpedowcami został dobrze udokumentowany i doprowadził do śmierci brytyjskich rybaków. W 2026 roku doświadczenia wojny mogły zwiększyć ostrożność rosyjskiej załogi, ale na razie jest to jedynie spekulacja.
Pewne jest natomiast, że mgła, napięcie i brak zaufania między załogami bardzo szybko zmieniły to spotkanie na morzu w niebezpieczne zdarzenie. Tym razem nikt nie ucierpiał. Rybacy ostrzelani przez rosyjską flotę na Dogger Bank nie mieli tyle szczęścia.
Źródła: Reuters, Associated Press, Sky News, The Guardian, UK Ministry of Defence, International Maritime Organization, Maritime and Coastguard Agency, Permanent Court of Arbitration, U.S. Naval Institute, Naval History and Heritage Command.
Ceny mieszkań mogą wzrosnąć. Geopolityka podbija koszty budowy
Wczasy pod gruszą także za zaległy urlop. PIP wyjaśnia zasady
Czytaj więcej



