Polska potrzebuje ponad 32 tys. schronów. Od 29 maja każdy wójt musi wiedzieć, gdzie są i jakie
„Polski Kowalski w 2030 roku w najlepszym razie znajdzie schronienie w piwnicy własnego budynku” – ostrzega Piotr Jarosz z HOLDFORT.
Od 29 maja samorządy muszą określać pojemność i odporność budowli ochronnych przy nowych inwestycjach publicznych. Gminy mają 45 dni na wydanie decyzji, a eksperci ostrzegają, że wiele miast i gmin nie ma dziś gotowych analiz ani planów rozmieszczenia obiektów ochronnych.
Schrony w każdym nowym biurowcu i szkole. Samorządy mają 45 dni, ale brakuje im kluczowych danych
Od 29 maja 2026 roku wchodzi w życie nowy art. 95a ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Przepis ten drastycznie zmienia dotychczasowy proces inwestycyjny w Polsce, ponieważ nakłada na deweloperów oraz instytucje publiczne zupełnie nowe obowiązki. W rezultacie budowa takich obiektów jak szkoły, urzędy, biurowce, centra handlowe, hotele czy szpitale będzie wymagała zaprojektowania odpowiednich budowli ochronnych. Nowe procedury oznaczają jednak poważne wyzwanie dla administracji lokalnej, która musi błyskawicznie dostosować się do restrykcyjnych ram czasowych.
Samorządowa decyzja w 45 dni
Zgodnie z nowymi przepisami, każdy inwestor planujący budowę obiektu użyteczności publicznej będzie musiał oficjalnie zawiadomić o tym wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. W konsekwencji lokalny samorząd otrzyma dokładnie 45 dni na wydanie postanowienia. W tym oficjalnym dokumencie urzędnicy muszą precyzyjnie określić wymaganą pojemność oraz kategorię odporności, jaką ma spełniać dana budowla ochronna.
Ponadto urząd będzie zmuszony odpowiedzieć na zestaw bardzo szczegółowych pytań:
- Ilu ludzi docelowo ma chronić dany obiekt w tej konkretnej lokalizacji?
- Czy w tym miejscu potrzebny jest pełnoprawny schron, ukrycie, czy jedynie miejsce doraźnego schronienia?
- Jaki stopień odporności konstrukcji należy zapewnić, aby budynek spełniał kryteria, jakie narzuca obrona cywilna?
Ekspert: Urzędnicy będą decydować w ciemno
Wprowadzenie tak sztywnych terminów przy jednoczesnym braku systemowych rozwiązań budzi duży niepokój wśród ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem infrastruktury. Głównym powodem tego stanu rzeczy jest brak strategicznych opracowań na poziomie gmin, takich jak kompleksowe analizy przestrzenne. Z tego powodu nowe przepisy, zamiast realnie poprawić bezpieczeństwo, mogą w pierwszych miesiącach sparaliżować procesy urzędowe i budowlane. Sytuację dosadnie komentuje Piotr Jarosz, prezes HOLDFORT S.A.:
Polskie samorządy pilnie potrzebują narzędzia operacyjnego, czyli planów rozmieszczenia obiektów zbiorowej ochrony, określających lokalizacje, pojemności i kategorie budowli ochronnych dla całego miasta, ustalone na podstawie danych demograficznych, analizy zagrożeń i dróg dojścia.
Na dodatek wdrożenie nowych przepisów ma na celu natychmiastowe naprawienie wieloletnich zaniedbań, jakimi była objęta ochrona ludności w naszym kraju. Jednak dopóki miasta nie stworzą dokładnych map operacyjnych, urzędnicy będą zmuszeni wydawać kluczowe decyzje intuicyjnie. Dla deweloperów oznacza to w praktyce ogromne ryzyko inwestycyjne i potencjalne opóźnienia w realizacji projektów.

Brak decyzji może oznaczać minimalną ochronę
Ustawa przewiduje również sytuację, w której samorząd nie wyda postanowienia na czas. Jeżeli urząd nie określi pojemności i kategorii odporności budowli ochronnej w ciągu trzech miesięcy, inwestor zyskuje możliwość samodzielnego zaprojektowania obiektu. Przepisy wymagają jedynie, aby budowla miała pojemność nie mniejszą niż 30 osób.
Dla gminy może to oznaczać realny problem. Nowe centrum handlowe, szkoła, biurowiec albo większy budynek usługowy może codziennie przyjmować setki osób. Jeżeli samorząd nie przygotował wcześniej analiz lub nie wyda decyzji w terminie, inwestor może wybrać rozwiązanie odpowiadające minimalnym wymogom prawa.
Piotr Jarosz, prezes HOLDFORT S.A., zwraca uwagę, że bez wcześniejszego przygotowania samorządy będą miały trudność z uzasadnieniem swoich decyzji:
Bez takiego planu każda decyzja podejmowana w 45-dniowym terminie będzie podejmowana w ciemno.
W praktyce oznacza to, że budynek, który mógłby pełnić ważną funkcję ochronną dla mieszkańców, uczniów, pracowników lub klientów, zapewni ochronę jedynie w ograniczonym zakresie. Dlatego samorządy powinny wcześniej określić, gdzie potrzebne są większe obiekty, jaką mają mieć pojemność i jaki poziom odporności powinny zapewniać.
Analiza HOLDFORT: Polska potrzebuje ponad 32 tysiące schronów
W rezultacie wejścia w życie nowych przepisów, eksperci policzyli rzeczywiste potrzeby całego kraju. Firma HOLDFORT przeprowadziła analizę, która objęła 1026 polskich miast oraz obszary wiejskie. W tym celu autorzy opracowania wykorzystali dane GUS, powierzchnię zurbanizowaną oraz tzw. izochrony rzeczywistych dróg dojścia.
Co ważne, analitycy uwzględnili w swoich wyliczeniach przejścia piesze, układ ulic, rzeki, linie kolejowe, a także ogrodzenia zamkniętych osiedli i inne bariery przestrzenne. Z tego powodu badanie odzwierciedla realne warunki, ponieważ dystans 500 metrów w linii prostej na mapie rzadko oznacza tyle samo metrów marszu dla pieszego. W konsekwencji przyjęto podstawowy standard dostępności, czyli maksymalnie 500 metrów drogi dojścia w granicach miast oraz 1000 metrów poza nimi, zestawiając te parametry z gęstością zaludnienia.
Z analizy wynika, że Polska potrzebuje dużych inwestycji, aby nowo powstające budowlie ochronne zabezpieczyły mieszkańców. Ponadto eksperci podzielili to zapotrzebowanie na konkretne obszary:
- W miastach wojewódzkich należy wybudować lub zaadaptować 4 739 obiektów, gdzie kluczowy będzie pełnoprawny schron.
- W pozostałych, mniejszych miastach zapotrzebowanie wynosi aż 23 090 obiektów.
- Na obszarach wiejskich niezbędne jest powstanie 4 547 struktur, w których skład wejdzie m.in. miejsce doraźnego schronienia.
Na dodatek raport ujawnia wielkość potrzeb w największych aglomeracjach w kraju. W samych miastach wojewódzkich największe zapotrzebowanie ma Warszawa, która potrzebuje 851 obiektów. Z kolei na kolejnych miejscach zestawienia plasują się Kraków z liczbą 450, Łódź z liczbą 435 oraz Wrocław, gdzie brakuje 377 punktów osłonowych. W praktyce oznacza to, że systemowa obrona cywilna w Polsce stoi przed dużym wyzwaniem logistycznym i finansowym, a nowo powstające inwestycje pokryją część tych potrzeb.
Schrony pod boiskami czy pod plebanią? Różne pomysły na miejsca schronienia w godzinie W
Największy ciężar spada na mniejsze miasta i miejscowości
Mniejsze miasta i miejscowości poniosą największy ciężar, ponieważ to tam musi powstać ogromna większość, bo aż 23 090 z łącznej puli ponad 32 tysięcy potrzebnych w Polsce obiektów. Choć uwaga mediów skupia się na metropoliach, to mniejsze samorządy mają przed sobą największe wyzwanie logistyczne i finansowe.
Dysproporcja ta wynika bezpośrednio z kryteriów dostępności. W miastach przyjęto najkrótszą drogę dojścia do bezpiecznego miejsca, która wynosi maksymalnie 500 metrów. Poza miastami odległość powiększono do 1000 metrów. Z tego powodu rozproszona zabudowa mniejszych ośrodków miejskich i gmin wymaga wybudowania znacznie większej liczby punktów.
Podczas gdy wszystkie miasta wojewódzkie w kraju potrzebują łącznie 4 739 obiektów, to właśnie na miasta powiatowe, małe miasta gminne oraz gminy wiejskie spada obowiązek realizacji ponad 27 tysięcy inwestycji. W praktyce oznacza to, że lokalna obrona cywilna i jej koszty najmocniej obciążą budżety najmniejszych samorządów.
AKTUALIZACJA: Ile MSWiA da na kościelne schrony? Fundacja Wolność od Religii: „Nadużycia Kościoła są w zasadzie pewne”
Sama liczba mieszkańców nie wystarczy
Analiza HOLDFORT pokazuje, że liczby budowli ochronnych nie da się wyznaczyć wyłącznie na podstawie liczby mieszkańców. Równie ważne są: układ zabudowy, powierzchnia zurbanizowana, bariery przestrzenne oraz realna droga dojścia do najbliższego obiektu ochronnego.
Dobrym przykładem jest porównanie Łodzi i Wrocławia. Oba miasta mają taką samą powierzchnię administracyjną: 293 km kw. Wrocław ma więcej mieszkańców, ale według analizy potrzebuje 377 budowli ochronnych, podczas gdy Łódź potrzebuje ich 435. Różnica wynika z większej powierzchni zurbanizowanej Łodzi oraz innego układu zwartej zabudowy.
Podobny mechanizm widać w przypadku Trzebnicy i Obornik Śląskich. Trzebnica ma 13 580 mieszkańców i jest siedzibą powiatu. Oborniki Śląskie mają 8910 mieszkańców. Mimo to Trzebnica potrzebuje 9 budowli ochronnych, a Oborniki Śląskie 10.
O liczbie potrzebnych obiektów decyduje więc nie ranga administracyjna i nie sama liczba ludności, lecz to, jak miasto jest zabudowane, jak rozkładają się jego osiedla oraz jakimi drogami mieszkańcy mogą dojść do miejsca ochrony.
Czy nowe przepisy o schronach podniosą ceny mieszkań w 2026 roku?
Schron, ukrycie i MDS. Piwnica nie oznacza pełnej ochrony
Zwykle, potocznie schronem określamy każde pomieszczenie znajdujące się pod ziemią. W przepisach to pojęcie jest znacznie węższe. Nie każda piwnica, garaż podziemny albo korytarz techniczny zapewnia taki sam poziom bezpieczeństwa.
Schron to hermetyczna budowla ochronna. Ma chronić przed falą uderzeniową, odłamkami, skutkami zawalenia budynku, skażeniami i skutkami pożarów. Powinien także umożliwiać dłuższy pobyt ludzi w izolacji.
Ukrycie to budowla niehermetyczna. Chroni głównie przed odłamkami, skutkami pobliskich eksplozji oraz skutkami zawalenia budynku. Daje więc niższy poziom ochrony niż pełny schron.
Miejsce Doraźnego Schronienia (MDS) to obiekt przystosowany tymczasowo po decyzji właściwych władz. Może pomóc w części sytuacji kryzysowych, ale nie zastępuje pełnego schronu.
Ta różnica ma praktyczne znaczenie. Osoba, która schodzi do zwykłej piwnicy, może zyskać osłonę przed częścią odłamków albo skutkami uszkodzenia budynku. Nie ma jednak gwarancji ochrony przed dymem, skażeniem chemicznym, pożarem w sąsiednim obiekcie ani dłuższym pobytem w izolacji.
Dla porównania: Finlandia
Finlandia z 5,5 mln mieszkańców dysponuje ponad 50 tysiącami schronów, a same Helsinki mają ich 5 500. Większość fińskich schronów to konstrukcje żelbetowe wbudowane w piwnice zwykłych budynków: biurowców, szkół, bloków mieszkalnych i szpitali. W czasie pokoju służą jako sauny osiedlowe, parkingi rowerowe czy sale gimnastyczne. W razie zagrożenia w ciągu 72 godzin systemy filtrowentylacji przejmują kontrolę, zamykają się gazoszczelne drzwi i obiekt staje się pełnowartościowym schronem.
Fiński system nie zna pojęcia miejsc doraźnego schronienia. Wszystkie 50 tysięcy obiektów to pełne schrony. Aby osiągnąć fiński poziom pokrycia, Polska potrzebowałaby nie 32, ale ponad 300 tysięcy budowli ochronnych.
Polski Kowalski w 2030 roku w najlepszym razie znajdzie schronienie w piwnicy własnego budynku, ale taka piwnica nie ochroni go przed dymem z pożaru pobliskiego zakładu chemicznego. Fiński sąsiad ma pod blokiem schron z prawdziwego zdarzenia. Różnica nie jest ilościowa, tylko jakościowa.
– wyjaśnia Piotr Jarosz.
„Kiedy przyjdą podpalić dom…” trzeba będzie zejść do schronów. Jak będą wyglądały? Zero luksusów
To zadanie na dekady
Według HOLDFORT samorządy powinny przygotować plany rozmieszczenia obiektów zbiorowej ochrony, strategie inwestycyjne oraz listy priorytetowych lokalizacji. Takie opracowania powinny uwzględniać dane demograficzne, lokalne zagrożenia, drogi dojścia, strukturę zabudowy i obiekty, w których przebywa dużo ludzi.
Jarosz podkreśla, że skali zadania nie da się sprowadzić do jednej inwestycji:
Ochrony ludności nie da się zbudować w jeden rok ani w jedną kadencję. To minimum dwadzieścia, trzydzieści lat regularnego budowania, najlepiej w ramach inwestycji, które samorząd i tak prowadzi.
Ekspert wskazuje też, gdzie należy szukać szans:
Każda nowa szkoła, każde nowe osiedle, każda nowa stacja metra to potencjalna lokalizacja schronu. Nie wolno zmarnować potencjału, jaki daje artykuł 95a. Każdy nowy budynek użyteczności publicznej, którego dziś nie wykorzystamy, to luka w systemie ochrony na kolejne dziesięciolecia.
Dla samorządów oznacza to konieczność przygotowania planów jeszcze przed kolejnymi inwestycjami. Bez takich dokumentów decyzje wydawane w ciągu 45 dni będą oparte na niepełnych danych, a nowe budynki mogą nie wykorzystać potencjału ochronnego.
Źródło: HOLDFORT S.A.
Czytaj więcej



