Katecheci biadolą, że MEN wypycha ich ze szkół. Jest mnóstwo wolnych etatów!

Katecheci skarżą się na utratę godzin, a szkoły prowadzą 6500 rekrutacji. Nauczyciele religii mogą zdobyć nowe kwalifikacje z dofinansowaniem. fot: Nathan Cima/Unsplash

Szkoły prowadzą 6500 rekrutacji. Katecheci mogą zdobyć nowe kwalifikacje, dostać dofinansowanie i uczyć innych przedmiotów.


Po ograniczeniu liczby lekcji religii grupa katechetów uczących wyłącznie tego przedmiotu zmniejszyła się o 5730 osób. Jednocześnie szkoły prowadzą tysiące rekrutacji, a nauczyciele religii mogą dostać dofinansowanie na zdobycie nowych kwalifikacji.


Od września 2025 roku uczniowie mają jedną lekcję religii tygodniowo zamiast dwóch. Dla katechetów oznacza to mniej godzin, a dla części z nich także problemy ze osiągnięciem pełnego etatu. Stowarzyszenie Katechetów Świeckich skarży się, że MEN wypycha nauczycieli religii ze szkół.

Nowe dane, które Ministerstwo Edukacji Narodowej przesłało redakcji Fakty Plus, pozwalają dokładniej przyjrzeć się tej sytuacji. Wynika z nich, że w ciągu roku liczba katechetów uczących tylko religii spadła z 15 979 do 10 249. Grupa ta zmniejszyła się zatem o 5730 osób, czyli o 35,9 proc.

Nie oznacza to jednak, że nauczyciel religii, któremu brakuje godzin, musi odejść ze szkoły. Katecheci mogą zdobyć kwalifikacje do nauczania innych przedmiotów, a część kosztów studiów podyplomowych i kursów może pokryć samorząd. Takie rozwiązanie ma sens, ponieważ szkoły prowadzą rekrutacje na około 6500 etatów. Potrzebują między innymi matematyków, polonistów, anglistów, nauczycieli przedszkolnych, pedagogów, psychologów i wychowawców świetlic.

Sprawa jest więc chyba prosta: jeżeli z samej religii nie da się już złożyć pełnego etatu, trzeba poszerzyć kwalifikacje albo częściowo się przebranżowić. Dofinansowanie jest, zapotrzebowanie na nauczycieli również – trzeba tylko chcieć skorzystać z tej możliwości.


Jedna lekcja religii oznacza mniej godzin dla katechetów

Ograniczenie religii do jednej lekcji tygodniowo zmniejszyło liczbę godzin, które dyrektorzy mogą przydzielić katechetom. Jeżeli szkoła organizuje o połowę mniej zajęć, zwykle też potrzebuje mniej nauczycieli.

Pierwsze dane potwierdzające tę zmianę pojawiły się już po rozpoczęciu roku szkolnego 2025/2026. Według Systemu Informacji Oświatowej między 30 września 2024 a 30 września 2025 roku liczba wszystkich nauczycieli religii spadła z 27 393 do 22 876. W ciągu roku zmniejszyła się więc o 4517 osób, czyli o około 16,5 proc.

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich oskarżyło o ten spadek ministrę Barbarę Nowacką. Organizacja twierdziła również, że oficjalne liczby nie oddają całego problemu, ponieważ wielu katechetów nadal pracuje w szkołach, ale otrzymuje mniej godzin albo musi łączyć zajęcia w kilku placówkach.

– 4515 zwolnionych nauczycieli to jedynie wierzchołek góry lodowej. Naszym zdaniem co najmniej drugie tyle osób zostało wypchniętych z zawodu poprzez tzw. ukryte bezrobocie, przechodzenie na urlopy dla poratowania zdrowia, wcześniejsze emerytury czy nauczycielskie świadczenia kompensacyjne. To również konsekwencje decyzji Ministerstwa Edukacji – mówił Fakty Plus Tomasz Sypniewski ze Stowarzyszenia Katechetów Świeckich.

Redakcja Fakty Plus pisała o tych zarzutach we wcześniejszych artykułach. Przedstawiliśmy także odpowiedź Barbary Nowackiej. Ministra przypominała, że liczba nauczycieli religii spadła jedynie o 16,5 proc., chociaż liczbę lekcji zmniejszono o połowę.

Nowacka zwracała również uwagę na sytuację katechetów świeckich. To Kościoły i związki wyznaniowe decydują, kogo kierują do nauczania religii. Dyrektor szkoły nie może sam zastąpić księdza, zakonnika albo zakonnicy nauczycielem świeckim.

– Nie ma przy tym żadnych przeciwwskazań, by Kościoły i związki wyznaniowe w pierwszej kolejności kierowały do nauczania religii katechetów świeckich – napisała Barbara Nowacka.

Po tych publikacjach redakcja Fakty Plus wysłała do MEN kolejne pytania. Chcieliśmy ustalić, ilu katechetów uczy tylko religii, ilu prowadzi także inne przedmioty oraz ilu skorzystało z dofinansowania na zdobycie dodatkowych kwalifikacji.


O 5730 mniej katechetów uczących tylko religii

Ministerstwo przekazało redakcji Fakty Plus dane z Systemu Informacji Oświatowej według stanu bazy z 16 lipca 2026 roku. Nowe zestawienie dotyczy nie wszystkich katechetów, lecz osób, które w szkole uczyły wyłącznie religii.

Na dzień 15 czerwca 2025 roku do tej grupy należało 15 979 nauczycieli. Rok później, 15 czerwca 2026 roku, tylko religii uczyło 10 249 osób. Liczba katechetów uczących wyłącznie religii zmniejszyła się więc o 5730, czyli o 35,9 proc.

W ciągu roku z tej grupy ubył więcej niż co trzeci nauczyciel. Nie wszyscy musieli jednak odejść z oświaty. Część mogła zacząć prowadzić inny przedmiot, zajęcia w świetlicy albo przejąć dodatkowe obowiązki. Takie osoby nadal pracują w szkole, ale nie należą już do grupy nauczycieli uczących wyłącznie religii.

Dane potwierdzają więc zmianę warunków zatrudnienia. Wcześniej wielu katechetów mogło złożyć etat z samej religii. Po ograniczeniu tych zajęć do jednej lekcji tygodniowo stało się to znacznie trudniejsze. Nauczyciel, który chce nadal pracować w pełnym wymiarze, musi częściej łączyć religię z innymi zajęciami.

Część katechetów już tak robi. Z informacji przekazanych przez MEN wynika, że nauczyciele religii uczą również innych przedmiotów. Prowadzą język polski, matematykę, historię, biologię, geografię, języki obce, edukację wczesnoszkolną i wychowanie przedszkolne.

Pracują także w świetlicach oraz wykonują obowiązki pedagogów, psychologów, bibliotekarzy i nauczycieli współorganizujących kształcenie. Lista jest długa, co potwierdza, że kwalifikacje katechety nie muszą ograniczać się do prowadzenia religii.


Katecheci mogą zdobyć nowe kwalifikacje, a szkoły potrzebują nauczycieli

Skoro z samej religii coraz trudniej złożyć pełny etat, pojawia się pytanie o dalszą drogę zawodową katechetów. Najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest zdobycie kwalifikacji do nauczania kolejnego przedmiotu.

Taką możliwość mają wszyscy nauczyciele zatrudnieni w szkołach. Dotyczy to również katechetów. Samorządy wydzielają w swoich budżetach pieniądze na doskonalenie zawodowe, z których mogą dofinansować studia podyplomowe, kursy kwalifikacyjne, szkolenia i warsztaty.

– Każdy zatrudniony w szkole lub placówce systemu oświaty nauczyciel ma prawo do dofinansowania doskonalenia zawodowego, niezależnie od przedmiotu, którego naucza – przekazało MEN.

Nauczyciel zainteresowany zdobyciem kolejnych kwalifikacji składa wniosek do dyrektora szkoły. Dyrektor przekazuje go następnie organowi prowadzącemu, czyli najczęściej gminie lub powiatowi. Po ukończeniu odpowiednich studiów albo kursu katecheta może rozpocząć nauczanie kolejnego przedmiotu.

Oczywiście nauczyciel religii nie zostanie matematykiem, anglistą albo psychologiem z dnia na dzień. Przekwalifikowanie wymaga czasu oraz wysiłku. Nie zmienia to faktu, że taka droga istnieje, a część kosztów może pokryć samorząd.

Najważniejsze, aby uzupełniać kwalifikacje, które odpowiadają na konkretne potrzeby szkół. Według danych zebranych ze stron kuratoriów 1 lipca 2026 roku dyrektorzy prowadzili rekrutacje na około 6500 wolnych etatów nauczycielskich.

Najwięcej ofert dotyczyło wychowania przedszkolnego – 941 etatów. Szkoły szukały także nauczycieli współorganizujących kształcenie uczniów z niepełnosprawnościami – 686 etatów, matematyków – 528, polonistów – 484 oraz psychologów – 385.

Kolejne rekrutacje dotyczyły nauczycieli przedmiotów zawodowych – 370 etatów, języka angielskiego – 327, edukacji wczesnoszkolnej – 300 oraz wychowawców świetlic – 198. Są to konkretne stanowiska, o które może się ubiegać katecheta posiadający wymagane kwalifikacje.

MEN zastrzega, że część tych etatów zostanie obsadzona przed rozpoczęciem roku szkolnego. Latem nauczyciele zmieniają miejsca pracy, a dyrektorzy dopiero kompletują zespoły. Ostateczna liczba wakatów będzie więc niższa. Mimo to tysiące prowadzonych rekrutacji potwierdzają, że w szkołach brakuje nauczycieli innych przedmiotów.

Dlaczego więc nauczyciele religii nie korzystają z tej drogi na masową skalę? Być może część z nich już rozpoczęła studia albo ukończyła dodatkowe kształcenie. MEN tego jednak nie liczy.

– MEN nie gromadzi informacji na temat liczby nauczycieli poszczególnych przedmiotów i zajęć, w tym nauczycieli religii, którzy otrzymali dofinansowanie do studiów podyplomowych i innych form kwalifikacyjnych – poinformowała Ewelina Gorczyca, rzeczniczka prasowa MEN.

Brak danych nie zmienia najważniejszego faktu. Katecheci mogą się przekwalifikować, a w szkołach są dla nich możliwe nowe miejsca pracy.


Samorządy podały szczegółowe wskaźniki frekwencji na religii, a Ministerstwo Edukacji przedstawiło dane edukacji zdrowotnej. Oba przedmioty w wielu miejscach osiągają zbliżone wartości, fot: James Coleman
News / Społeczeństwo

Religia tonie. Niewiele jej już brakuje do edukacji zdrowotnej – mamy nowe dane

O to Fakty Plus zapytało Stowarzyszenie Katechetów Świeckich

Możliwość zdobycia nowych kwalifikacji ma szczególne znaczenie w kontekście żądań Stowarzyszenia Katechetów Świeckich. Organizacja domaga się przywrócenia dwóch lekcji religii tygodniowo. Takie rozwiązanie oczywiście zwiększyłoby liczbę godzin dla katechetów, ale jednocześnie oznaczałoby więcej religii w planach zajęć uczniów.

Dlatego redakcja Fakty Plus zwróciła się bezpośrednio do stowarzyszenia. Chcieliśmy dowiedzieć się, dlaczego organizacja walczy o zwiększenie liczby lekcji religii, zamiast skupić się na zdobywaniu przez katechetów kwalifikacji do nauczania innych przedmiotów.

Do Stowarzyszenia Katechetów Świeckich wysłaliśmy dokładnie następujące pytania:

  1. „Dlaczego Stowarzyszenie chce przywrócenia dwóch lekcji religii tygodniowo? W całym cyklu nauki oznaczałoby to więcej godzin niż w przypadku historii, biologii, geografii, chemii czy fizyki. Na jakiej podstawie uważają Państwo, że religia potrzebuje więcej czasu niż te przedmioty?”
  2. „Czy i dlaczego dwie godziny religii tygodniowo mają wg Państwa dawać uczniom większe korzyści niż jedna godzina? Czy chodzi o zabezpieczenie miejsc pracy i pensji katechetów?”
  3. „Według CBOS ograniczenie religii do jednej godziny tygodniowo popierało 58 proc. badanych w 2024 roku i 54 proc. w 2025 roku. W 2025 roku zmianę popierało także 52 proc. rodziców dzieci w wieku szkolnym i 83 proc. osób w wieku 18–24 lata. Czy Stowarzyszenie uznaje prawo większości badanych Polaków do popierania jednej godziny religii tygodniowo? Jeśli nie, dlaczego stanowisko katechetów miałoby być ważniejsze niż opinia większości społeczeństwa?”
  4. „Badanie „Młodzież 2025” wykazało, że w lekcjach religii uczestniczyło 35 proc. uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych. W 2010 roku było to 93 proc. Dlaczego, zdaniem Stowarzyszenia, młodzież tak masowo rezygnuje z katechezy? Czy część odpowiedzialności za ten spadek ponoszą także katecheci, Kościół, program zajęć i sposób prowadzenia lekcji?”
  5. „W tym samym badaniu 55 proc. młodzieży określiło się jako wierząca lub głęboko wierząca, ale tylko 35 proc. chodziło na religię. Czy nie oznacza to, że przeważająca część młodych ludzi odrzuca szkolną katechezę? Jak Stowarzyszenie wyjaśnia tę różnicę?”
  6. „Czy Stowarzyszenie uważa, że nauczanie prawd konkretnego wyznania należy do zadań szkoły publicznej? Dlaczego lekcje religii mają być finansowane także z podatków ateistów, osób niepraktykujących, przedstawicieli innych wyznań oraz wierzących, którzy nie chcą katechezy w szkołach?”

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich do chwili publikacji nie odpowiedziało na żadne z tych pytań. Nie wyjaśniło więc, dlaczego uczniowie według nich potrzebują dwóch lekcji religii tygodniowo ani jak tłumaczy masowy odpływ młodzieży z katechezy.

Fakty Plus Informacje
News

Krzyże mogą wisieć w klasach. MEN nie zmieni przepisów

Po otrzymaniu danych z MEN pojawiło się jeszcze jedno pytanie. Skoro szkoły potrzebują tysięcy nauczycieli, a katecheci mogą dostać dofinansowanie na zdobycie nowych kwalifikacji, dlaczego stowarzyszenie nie promuje przekwalifikowania katechetów?

Przywrócenie drugiej lekcji religii pozwoliłoby katechetom odzyskać część godzin bez konieczności zdobywania nowej specjalności. Ale wówczas kogo mieli by uczyć tego „przedmiotu”? To przecież nie rozwiązałoby problemu spadającego zainteresowania szkolną katechezą. Nie pomogłoby również szkołom, które potrzebują matematyków, polonistów, anglistów, psychologów i nauczycieli przedszkolnych.

Zdobycie nowej specjalności wymaga więcej wysiłku niż walka o przywrócenie dawnych zasad. Daje jednak katechetom możliwość dalszej pracy w szkołach, a uczniom zapewnia nauczycieli przedmiotów, których kadry rzeczywiście brakuje. Trzeba się przebranżowić – tylko trzeba chcieć.


Źródła: Fakty Plus, Ministerstwo Edukacji

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *