Afera opioidowa. Cztery kobiety nie żyją. Anestezjolog dostał 200 tys. zł

Cztery kobiety nie żyją. Grupa zdobywała recepty na Dolnym Śląsku, a jej członkowie pochodzili z Krakowa, Częstochowy, Lublina i Gdańska. źródło: Policja

Policjanci zatrzymali już 17 osób. Lekarz wystawiał recepty bez badania pacjentów, a dilerzy sprzedawali silne leki młodym kobietom.


Cztery młode kobiety zmarły po zażyciu środków rozprowadzanych przez grupę handlarzy opioidami i psychotropami. Kraków stał się centrum śledztwa, ponieważ właśnie tam doszło do zgonów i sprzedaży leków. Grupa miała jednak zaplecze także w Częstochowie, na Dolnym Śląsku, w Lublinie, Gdańsku oraz powiecie bydgoskim. Według ustaleń „Gazety Wyborczej” 58-letni anestezjolog otrzymał około 200 tys. zł za wystawianie recept. Policjanci zatrzymali już 17 osób.


Grupa sprzedawała leki w Małopolsce. Zaplecze miała w kilku województwach

Krakowscy policjanci rozpoczęli śledztwo po serii śmierci młodych kobiet w Krakowie. Następnie ustalili, że handlarze zdobywali recepty i leki dzięki osobom mieszkającym w różnych częściach kraju.

Każde miasto pełniło w tej sieci specjalną rolę. Kraków był miejscem sprzedaży leków i zgonów kobiet. W mieście mieszkali również handlarze, którzy kupowali recepty, realizowali je w aptekach i sprzedawali tabletki.

Z kolei 58-letni anestezjolog z Dolnego Śląska wystawiał płatne recepty bez badania osób, których dane wpisywał do dokumentacji. Dzięki lekarzowi grupa zdobywała opioidy i psychotropy, które później trafiały do nielegalnej sprzedaży w Małopolsce.

Częstochowa była jednym z punktów zaopatrzenia. W Krakowie oraz Częstochowie policjanci zatrzymali trzy kobiety, od których 36-letni diler Andrzej O. kupował leki.

Kolejnych członków grupy policjanci zatrzymali w Lublinie i Gdańsku. Byli to 23-letni mieszkaniec Lublina oraz 23-letni mężczyzna i jego 20-letnia partnerka z Gdańska. Według prokuratury wspólnie zdobywali recepty od anestezjologa, kupowali leki i sprzedawali je z zyskiem.

Natomiast w powiecie bydgoskim policjanci zatrzymali 37-letnią kobietę podejrzaną o handel znacznymi ilościami leków psychotropowych. Według ustaleń „Gazety Wyborczej” właśnie ta kobieta zapłaciła anestezjologowi około 200 tys. zł za recepty.


Policjanci wyważyli drzwi i zakuli podejrzaną

Ostatnie zatrzymania policjanci z Krakowa przeprowadzili 10 sierpnia 2026 roku. Mundurowi pojechali do mieszkania w powiecie bydgoskim, w którym przebywała 37-letnia kobieta podejrzana o handel lekami psychotropowymi. Razem z nią w lokalu znajdował się 40-letni mężczyzna.

Aby wejść do mieszkania, policjanci musieli wyważyć drzwi. Następnie zakuli 37-latkę w kajdanki i przeszukali wszystkie pomieszczenia. Znaleźli telefony komórkowe, sprzęt elektroniczny, gotówkę, substancje odurzające oraz narkotyki.

Prokurator zarzucił 37-latce handel znacznymi ilościami substancji psychotropowych od 19 maja do września 2025 roku. Sąd aresztował kobietę. Natomiast 40-letni mężczyzna zatrzymany razem z nią trafił pod dozór policji.

Po tej akcji liczba podejrzanych wzrosła do 17 osób. Sąd aresztował 10 z nich, a pozostałych siedem osób objął dozorem policji.

Cztery kobiety nie żyją. Grupa zdobywała recepty na Dolnym Śląsku, a jej członkowie pochodzili z Krakowa, Częstochowy, Lublina i Gdańska. Źródło: Policja

Dilerka zapłaciła anestezjologowi około 200 tys. zł

Według ustaleń „Gazety Wyborczej” zatrzymana w powiecie bydgoskim 37-latka kupowała recepty od 58-letniego anestezjologa z Dolnego Śląska. Kobieta przekazała lekarzowi łącznie około 200 tys. zł.

Anestezjolog wystawiał pojedynczą receptę za kwotę sięgającą 250 zł. Za większe pakiety otrzymywał od 1,5 tys. do 2 tys. zł. Następnie 37-latka oraz współpracujący z nią handlarze realizowali recepty w aptekach i sprzedawali zdobyte leki.

Grupa dla bezpieczeństwa pilnowała ustalonych zasad. Handlarze realizowali recepty najwcześniej następnego dnia po ich wystawieniu, ponieważ chcieli uniknąć podejrzeń farmaceutów. Kiedy lekarz wypisał zbyt wiele leków na jeden numer PESEL, żądał danych kolejnej osoby.

W ten sposób handlarze wykorzystali numery PESEL należące do co najmniej kilkuset przypadkowych osób. Policjanci sprawdzają, skąd członkowie grupy zdobyli tak dużą bazę danych osobowych.


Anestezjolog wystawiał recepty bez badania pacjentów

Policjanci zatrzymali 58-letniego lekarza na Dolnym Śląsku 17 listopada 2025 roku.

Handlarze przekazywali lekarzowi nazwę leku, numer PESEL oraz pieniądze. Następnie anestezjolog wystawiał elektroniczną receptę i wysyłał im kod potrzebny do jej realizacji.

Prokurator zarzucił lekarzowi pomoc w handlu znacznymi ilościami środków odurzających i psychotropowych. Anestezjolog usłyszał także zarzut poświadczania nieprawdy w dokumentacji medycznej. Sąd aresztował 58-latka.

Według ustaleń „Gazety Wyborczej” lekarz opowiadał współpracownikom, że pieniądze z recept pozwalają mu zrezygnować z dodatkowych dyżurów w szpitalu. Po zatrzymaniu tłumaczył śledczym, że chciał pomagać osobom potrzebującym leków.

Recepty trafiały jednak do handlarzy z Krakowa, Lublina, Gdańska i innych miejscowości. Członkowie grupy kupowali w aptekach opioidy i benzodiazepiny, a następnie sprzedawali je młodym kobietom w Małopolsce. Połączenie tych leków może zatrzymać oddech, doprowadzić do utraty przytomności, śpiączki i śmierci.


Śmierć 19-latki rozpoczęła śledztwo w Krakowie

Policjanci zaczęli rozpracowywać grupę we wrześniu 2024 roku. Wtedy w mieszkaniu na krakowskim Kazimierzu znaleźli ciało 19-letniej kobiety. Lokal należał do 35-letniego Michała J.

Podczas przeszukania mundurowi znaleźli w mieszkaniu duży zapas leków opioidowych. Michał J. tłumaczył, że przyjmował je z powodu bólu po amputacji nogi. Śledczy ustalili jednak, że 35-latek sprzedawał część leków innym osobom.

Michał J. przebywał z 19-latką przed jej śmiercią, ale nie wezwał pogotowia, kiedy kobieta potrzebowała natychmiastowej pomocy. Prokuratura oskarżyła go o nieudzielenie pomocy oraz odpłatne przekazywanie środków odurzających. Sąd aresztował 35-latka, a w czerwcu 2025 roku prokurator skierował do sądu akt oskarżenia.

Leki znalezione w mieszkaniu Michała J. doprowadziły policjantów do kolejnych handlarzy. Śledczy zaczęli odtwarzać drogę tabletek od lekarza, przez apteki i dilerów, aż do kobiet kupujących opioidy.


Policja aresztowanie
News

Pijani i poszukiwani za kierownicami taksówek. Policja sprawdziła Ubery i Bolty

27-latka zmarła w mieszkaniu dilera. Ciało zostawił w windzie

Kolejny zgon przyspieszył śledztwo. 30 stycznia 2025 roku mieszkańcy bloku przy ulicy Brogi na krakowskiej Olszy znaleźli w windzie nagie ciało 27-letniej mieszkanki powiatu krakowskiego. Policjanci ustalili, że ktoś przeniósł kobietę do windy z jednego z mieszkań.

Ślady doprowadziły mundurowych do lokalu 26-letniego Mateusza P., który sprzedawał leki na receptę i narkotyki. Właśnie po te środki przyszła 27-latka znaleziona później w windzie.

Kobieta zażyła kupione substancje i straciła przytomność. Mateusz P. nie wezwał pogotowia. 27-latka zmarła w jego mieszkaniu.

W lokalu przebywała również 25-letnia Lidia Ż., znajoma Mateusza P.

Po śmierci kobiety Mateusz P. i Lidia Ż. posadzili jej ciało na obrotowym krześle. Następnie wywieźli 27-latkę z mieszkania i zostawili ją w windzie.

Podczas przeszukania policjanci znaleźli kilkaset opakowań leków na receptę, 14 gramów marihuany, zużyte igły i strzykawki, kilkanaście telefonów komórkowych oraz dużą ilość gotówki. Śledczy ustalili, że Mateusz P. sprzedawał leki i narkotyki innym osobom.

Prokuratura oskarżyła Mateusza P. i Lidię Ż. o nieudzielenie pomocy 27-latce. Mateusz P. usłyszał również zarzuty nielegalnego handlu lekami oraz posiadania i udzielania narkotyków. Sąd aresztował 26-latka, natomiast prokurator objął Lidię Ż. wolnościowymi środkami zapobiegawczymi.


Policja udaremniła ustawkę pseudokibiców. fot: Policja
News

Leśna ustawka pseudokibiców przerwana. Dolnośląscy policjanci w porę zapobiegli brutalnej bitwie dwustu bandytów

Dwie kobiety zmarły wcześniej w tym samym mieszkaniu

Podczas śledztwa policjanci wrócili także do dwóch zgonów z września 2021 roku. Według ustaleń opisanych przez „Gazetę Wyborczą” pierwsza kobieta zmarła w mieszkaniu na krakowskim Prądniku. Badania toksykologiczne wykryły w jej organizmie 10 substancji odurzających.

W lokalu policjanci znaleźli sejf wypełniony setkami tabletek. W kopercie leżała również rozpiska z nazwami substancji, dawkami i cenami. Zmarła kobieta nosiła klucz do sejfu na szyi.

Tydzień później w tym samym mieszkaniu zmarła niepełnoletnia dziewczyna. Dzień wcześniej Michał J. przyniósł do lokalu metadon. Policjanci połączyli osoby przebywające w tym mieszkaniu ze środowiskiem handlarzy opioidami i psychotropami.


Handlarze wykorzystywali młode kobiety

Według prokuratury handlarze szukali klientek wśród młodych kobiet, które przechodziły kryzysy emocjonalne albo były uzależnione od leków. Najpierw sprzedawali im opioidy i psychotropy, a następnie wykorzystywali ich uzależnienie.

CBŚP zlikwidowało kolejną fabrykę narkotyków. CBŚP
News

CBŚP rozbiło gigantyczne laboratorium pod Śremem. Przejęto narkotyki za 28 mln zł. Dwóch mężczyzn aresztowano.

Część kobiet nie miała pieniędzy na kolejne tabletki. Wtedy handlarze żądali od nich kontaktów seksualnych w zamian za leki. W tym środowisku przebywały także nastolatki. Najmłodsze miały 13 lat.

Właśnie w Krakowie policjanci znaleźli pierwsze ofiary oraz największe magazyny nielegalnych leków. Następnie dotarli do dostawców z Częstochowy, lekarza z Dolnego Śląska i członków grupy z Lublina, Gdańska oraz powiatu bydgoskiego.


Kobieta w Krakowie trafiła do szpitala w krytycznym stanie

W czerwcu 2025 roku policjanci interweniowali w jednym z krakowskich mieszkań. Znaleźli tam kobietę, która zażyła dużą ilość leków psychotropowych podczas próby samobójczej. Ratownicy medyczni przewieźli ją do szpitala w krytycznym stanie.

W mieszkaniu przebywał wtedy 36-letni Andrzej O., który dostarczył kobiecie leki. Śledczy ustalili, że diler kupował tabletki od trzech kobiet mieszkających w Krakowie i Częstochowie.

Dlatego w sierpniu 2025 roku policjanci przeprowadzili zatrzymania w obu miastach. W Krakowie i Częstochowie zatrzymali trzy kobiety, które zaopatrywały Andrzeja O. w opioidy, benzodiazepiny i inne środki.

Prokurator zarzucił Andrzejowi O. narażenie kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz udzielanie środków psychotropowych. Trzy dostawczynie usłyszały zarzuty przekazywania tych substancji. Sąd aresztował podejrzanych.

Policjanci CBŚP podczas zatrzymania członków grupy pseudokibiców na Pomorzu
News / Społeczeństwo

Spektakularna akcja CBŚP! 21 pseudokibiców zatrzymanych, zabezpieczono broń i narkotyki


Członkowie grupy z Lublina i Gdańska kupowali recepty od anestezjologa

17 listopada 2025 roku policjanci przeprowadzili zatrzymania w kilku częściach Polski. W Krakowie zatrzymali 42-letnią kobietę oraz przebywającego z nią 23-letniego mieszkańca Lublina. Następnie w Gdańsku zatrzymali 23-letniego mężczyznę i jego 20-letnią partnerkę.

Według prokuratury cała czwórka zdobywała recepty od 58-letniego anestezjologa z Dolnego Śląska. Następnie członkowie grupy realizowali recepty w aptekach i sprzedawali kupione leki z zyskiem. Właśnie dlatego w krakowskim śledztwie pojawili się podejrzani z Lublina i Gdańska.

20-letnia partnerka gdańskiego handlarza również zażywała leki przepisane przez zatrzymanego anestezjologa. Kobieta była w ciężkim stanie, trafiła do szpitala.

Zatrzymane auto ciężarowe/Policja
News / Społeczeństwo

Wpadli kierowcy ciężarówek przemycający narkotyki. Jest akt oskarżenia


Policjanci zatrzymali już 17 osób

Śledczy połączyli zgony kobiet w Krakowie, magazyny leków, dostawczynie z Częstochowy, płatne recepty wystawiane na Dolnym Śląsku oraz handlarzy z Lublina, Gdańska i powiatu bydgoskiego. Dzięki temu odtworzyli strukturę grupy oraz drogę leków od recepty do nielegalnej sprzedaży.

Policjanci zatrzymali dotychczas 17 osób. Sąd aresztował 10 podejrzanych, a siedem osób trafiło pod dozór policji. Wśród zatrzymanych znaleźli się handlarze, osoby zdobywające recepty, dostawcy leków oraz 58-letni anestezjolog.

Prokuratura łączy działalność grupy ze śmiercią czterech młodych kobiet. Kolejne kobiety po zażyciu leków straciły przytomność i trafiły do szpitali w krytycznym stanie.


Źródła: Małopolska Policja, Prokuratura Okręgowa w Krakowie, „Gazeta Wyborcza”, RMF FM, TVN24, Polska Agencja Prasowa

Anna Sadurska avatar
Anna Sadurska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *