Myślał, że trafił na wysyp podgrzybków. W suszarce zaczęły śmierdzieć

Wygląda jak podgrzybek, ale podczas suszenia zaczyna śmierdzieć. To płowiec jodoformowy. Jak go rozpoznać i gdzie sprawdzić grzyby? fot: Rafał Bernasiński

Pan Sebastian wrócił z wakacji i zajrzał do lasku koło domu. Znalazł masę podgrzybków. Radość trwała do chwili, gdy trafiły do suszarki.


Pan Sebastian razem ze swoją dziewczyną Irenką mieszka w pięknej okolicy niedaleko Wałcza. Tuż obok domu mają spory zagajnik. Sebastian ma bzika na punkcie gór i grzybów, więc taki lasek za płotem to dla niego mały skarb.

We wrześniu wyjechali jednak na wakacje do Chorwacji. Nie było ich trochę w domu, a po powrocie Sebastian przez kilka dni nawet nie zaglądał do swojego ulubionego zagajnika.

Ale w sobotę wyszedł po prostu na podwórko. Spojrzał w stronę drzew i coś go tknęło. Poszedł sprawdzić, czy po deszczach nie ma grzybów.

Nie musiał długo szukać. Najpierw zobaczył jeden brązowy kapelusz, później następny, a po chwili już nie wiedział, gdzie patrzeć. Grzybów było mnóstwo. Dorodne kapelusze, piękne, praktycznie nie robaczywe. Wszystko wyglądało jak piękne podgrzybki.

Sebastian był w siódmym niebie.

„Myślałem, że oszaleję ze szczęścia. Gdzie nie spojrzę, tam piękny podgrzybek! Zawołałem Irenkę i pomogła mi je zbierać. Były przepiękne!” – opowiada pan Sebastian.

Irenka szybko przyszła. Oboje zaczęli zbierać kolejne piękne okazy. Ale była radość! Tyle grzybów niemal pod samym domem i to zaraz po powrocie z wakacji.

Sebastian już widział oczami wyobraźni suszone grzyby na zimę. Jednak kilka godzin później cały jego entuzjazm niestety zniknął.

Smardze. Autorstwa Andreas Kunze - Praca własna, CC BY-SA 3.0
Kuchnia

Wiosenne grzyby jadalne w Polsce. Gdzie je znaleźć, jak wyglądają i czy warto je zbierać?


Najpierw coś mu nie pasowało. Potem grzyby zaczęły śmierdzieć

Po powrocie do domu Sebastian zabrał się za czyszczenie i krojenie grzybów. Wtedy po raz pierwszy poczuł, że coś się nie zgadza.

Zna zapach podgrzybków. Wie, jak pachną świeżo przekrojone i jak intensywny aromat wydzielają podczas suszenia. Tym razem tego zapachu nie było.

Grzyby pachniały jakoś słabo, niewyraźnie.

Sebastian jeszcze się tym specjalnie nie przejął. Razem z Irenką pokroił zbiory i włożył je do suszarki. Dopiero wtedy przyszło prawdziwe rozczarowanie.

„Podczas krojenia coś mi nie pasowało. Nie pachniały tak pięknie jak podgrzybki. A jak zaczęliśmy suszyć w suszarce, to po prostu zaczęły śmierdzieć!” – mówi pan Sebastian.

Im dłużej suszarka pracowała, tym gorzej pachniało. Grzyby śmierdziały tak, że aż wykręcało. Zamiast przyjemnego aromatu suszonych podgrzybków po domu rozchodziła się ciężka, woń, która odbierała apetyt.

Sebastian był zwyczajnie zawiedziony. On i Irenka obeszli się smakiem. A jeszcze kilka godzin wcześniej cieszył się jak dziecko z pełnego koszyka, a teraz zaczął się zastanawiać: to co to są za grzyby jak nie podgrzybki?

Krowiak_podwinięty/Fot: Jerzy Opioła, CC BY-SA 3.0
News / Podróże / Zdrowie

Olszówka – popularny krowiak. Czy ten grzyb jest naprawdę bezpieczny do jedzenia?


To płowiec jodoformowy. Krewniak podgrzybka, ale nie podgrzybek

Grzyby zebrane przez pana Sebastiana to płowiec jodoformowy (Hemileccinum impolitum), tradycyjnie nazywany także borowikiem płowym.

Nie jest to podgrzybek brunatny. Oba grzyby należą jednak do tej samej rodziny borowikowatych (Boletaceae). Podgrzybek brunatny nosi dziś łacińską nazwę Imleria badia, natomiast płowiec należy do odrębnego rodzaju Hemileccinum. Można więc powiedzieć, że są krewniakami, ale nie należą do tego samego rodzaju.

Nazewnictwo przez lata potrafiło zresztą namieszać. Płowiec jodoformowy był dawniej zaliczany między innymi do rodzaju Boletus i Xerocomus, stąd starsze nazwy Boletus impolitus i Xerocomus impolitus. Obecnie używa się nazwy Hemileccinum impolitum.

Grzyb ma kilka cech, które dobrze widać również na okazach Sebastiana. Ma żółte rurki, jasny masywny trzon bez siateczki i miąższ, który po przekrojeniu nie sinieje. Powierzchnia trzonu może być chropowata, ziarnista albo jedwabisto-włóknista, dlatego widać na nim podłużne pręgi i nierówności.

Najbardziej charakterystyczny jest jednak jego zapach.


Pachnie jodem, apteką albo karbolem

Nazwa płowiec jodoformowy nie jest przypadkowa. Miąższ, szczególnie przy dolnej części trzonu, wydziela charakterystyczny zapach jodoformu, fenolu lub karbolu. Ludzie porównują go również do zapachu apteki, szpitala albo środków dezynfekcyjnych.

Świeży grzyb nie zawsze śmierdzi od razu bardzo mocno. Jeden okaz może pachnieć tylko lekko, dlatego w lesie łatwo niczego podejrzanego nie zauważyć. Kiedy jednak człowiek pokroi kilkanaście grzybów i włoży je do ciepłej suszarki, zapach staje się znacznie bardziej dokuczliwy.

Płowiec jodoformowy jest grzybem jadalnym, a jego smak pozostaje łagodny. Obróbka termiczna może osłabić charakterystyczny zapach. To jednak nie zmienia faktu, że wiele osób zwyczajnie go nie zbiera właśnie przez jego specyficzną woń.

Sebastian nie znalazł więc trującego „fałszywego podgrzybka”. Znalazł jadalnego przedstawiciela borowikowatych, który wygląda zachęcająco, ale potrafi śmierdzieć tak, że człowiekowi przechodzi ochota na obiad.

Wreszcie sezon na śliwki! Zobacz, jak zrobić puszyste knedle ze śliwkami, które owoce wybrać i ile kalorii ma jedna porcja. fot: Rafał Bernasiński
Kuchnia

Sezon na śliwki! Czas na puszyste i domowe knedle ze śliwkami!


Gdzie rośnie płowiec jodoformowy?

Płowiec jodoformowy nie należy w Polsce do pospolitych grzybów. Rośnie przede wszystkim w ciepłych lasach liściastych, gdzie tworzy mikoryzę z korzeniami drzew.

Najczęściej można go znaleźć pod dębami, ale rośnie również przy grabach, bukach i lipach. Lubi ciepłe stanowiska oraz gleby bogate w wapń. Może pojawić się w grądach, buczynach, na skrajach lasów, a czasem również w starych parkach i zadrzewieniach.

W Polsce notowano go między innymi na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, Lubelszczyźnie, w Wielkopolsce oraz na Pomorzu Zachodnim, w tym na obszarze Pojezierza Zachodniopomorskiego.

Najczęściej owocuje latem, ale można go znaleźć również we wrześniu. Dlatego wysyp w zagajniku pana Sebastiana pod koniec miesiąca nie jest niczym niezwykłym.

Czernina to tradycyjna polska zupa z kaczej krwi. Poznaj jej historię, regionalne odmiany, dawne przepisy i sposób przygotowania. ziemiadobrzynska.pl
Społeczeństwo

Czernina mogła wywrócić życie do góry nogami. Czarna polewka jednak nadal ma wielu fanów!


Nie tylko płowiec może zepsuć całe danie

Płowiec jodoformowy nie jest jedynym grzybem, który wygląda znajomo, trafia do koszyka razem z cenionymi gatunkami, a później sprawia przykrą niespodziankę w kuchni.

Najbardziej znanym przykładem jest goryczak żółciowy (Tylopilus felleus). Również należy do rodziny borowikowatych i szczególnie młody może przypominać borowika szlachetnego, a czasem nawet podgrzybka brunatnego.

Goryczak nie zachwyca jednak smakiem. Jego miąższ jest bardzo gorzki, a gorycz nie znika podczas gotowania czy suszenia. Wystarczy niewielki kawałek, aby zepsuć cały sos, zupę albo garnek grzybów.

Starsze egzemplarze łatwiej rozpoznać po różowiejących rurkach i ciemnej siateczce na trzonie. Problem pojawia się przy młodych grzybach, które z daleka mogą wyglądać znacznie bardziej niewinnie.

Dlatego warto sprawdzać każdy nietypowy okaz jeszcze przed wrzuceniem go do wspólnego koszyka. Jeden gorzki albo intensywnie pachnący grzyb może zepsuć całą porcję, nawet jeśli sam nie jest silnie trujący.

a group of brown ants standing on top of a rock
Kuchnia

Naukowcy odkryli przepis na „jogurt mrówczany”. Tradycja wraca po setkach lat


Pan Sebastian zna grzyby, ale pomylić może się każdy

Pan Sebastian zna się na grzybach i zbiera je od lat, ale nie zna przecież wszystkich setek gatunków, które można spotkać w polskich lasach. Część z nich jest do siebie bardzo podobna, dlatego nawet doświadczony grzybiarz może się pomylić.

Jeśli więc coś nam nie pasuje, lepiej nie ryzykować. Inny zapach, nietypowy trzon, brak sinienia albo kolor rurek powinny wystarczyć, żeby jeszcze raz sprawdzić, co właściwie przynieśliśmy z lasu.

W razie wątpliwości warto skontaktować się z najbliższym Sanepidem. Można przesłać zdjęcia i dokładnie opisać okaz co do którego mamy wątpliwości, choć najlepiej po prostu podjechać do najbliższego laboratorium.

To dużo rozsądniejsze niż sprawdzanie grzyba na własnym żołądku.


Źródła: Grzyby.edu.pl, Główny Inspektorat Sanitarny

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *