Naukowcy odkryli przepis na „jogurt mrówczany”. Tradycja wraca po setkach lat

Photo by Chetra Khieu/unsplash

Badacze z Danii odtworzyli dawną technikę fermentacji mleka – jogurt fermentowany przez mrówki powstaje w mrowisku i ma cytrynowo-ziołowy smak.


Moda na fermentację – czas na mrówki

Kiszonki i kombucha przeżywają prawdziwy renesans. Naukowcy na całym świecie ponownie doceniają mikroorganizmy – bakterie i drożdże – które od wieków są naszymi sprzymierzeńcami. Najnowszy, zaskakujący przykład pochodzi z Danii. Badacze z Uniwersytetu Kopenhaskiego odtworzyli tam niezwykłą recepturę: jogurt fermentowany za pomocą mrówek.

Choć brzmi to jak szalony eksperyment, stoi za tym czysta nauka. Zespół mikrobiologów i technologów żywienia połączył siły z szefami kuchni z kopenhaskiej restauracji Alchemist. Razem zbadali dawny bałkański sposób na przetwarzanie mleka. Wyniki ich pracy trafiły do czasopisma „iScience” i natychmiast obiegły światowe media.


Jak powstaje jogurt mrówczany

Metoda jest zaskakująco prosta. Kilka żywych mrówek wrzuca się do podgrzanego mleka. Naczynie przykrywa się gazą i zakopuje bezpośrednio w mrowisku. Po całej nocy mleko gęstnieje, lekko kwaśnieje i nabiera ziołowego aromatu. To efekt działania kwasu mrówkowego oraz mikroorganizmów z ciał owadów.

Ta niezwykła tradycja pochodzi z południowej Bułgarii i północnej Turcji. Tamtejsi pasterze używali owadów jako naturalnego startwera bakteryjnego. Robili to na długo przed odkryciem szczepów stosowanych dziś w przemyśle.

Tradycja fermentowania mleka z udziałem mrówek miała swoje korzenie w południowej Bułgarii i północnej Turcji. Tamtejsi pasterze wykorzystywali owady jako naturalny „starter” bakteryjny, zanim poznano szczepy stosowane dziś w przemyśle.

Duńscy badacze najpierw powtórzyli dawny eksperyment w Bułgarii – z czerwonymi mrówkami. Następnie odtworzyli go w Danii, używając lokalnych mrówek leśnych. Efekt był podobny, choć smak inny: duński jogurt był bardziej gęsty i miał wyraźne cytrynowe nuty.


Co robią mrówki w mleku?

Analizy mikrobiologiczne pokazały, że mrówki przynoszą ze sobą bakterie z rodzin Lactobacillaceae i Acetobacteraceae – te same, które odpowiadają za fermentację klasycznych jogurtów i kefirów. Dodatkowo owady wydzielają kwas mrówkowy, który zakwasza środowisko, tworząc idealne warunki dla rozwoju pożytecznych mikroorganizmów.

Naukowcy zauważyli też, że fermentacja udaje się tylko wtedy, gdy użyto żywych mrówek. W próbce z owadami martwymi lub mrożonymi proces się nie udawał. To sugeruje, że znaczenie mają nie tylko bakterie, ale też aktywność enzymatyczna samych owadów.


Co dzieje się w mleku – czyli jak przebiega fermentacja

Fermentacja jogurtu to proces biochemiczny prowadzony przez bakterie kwasu mlekowego. Te pożyteczne mikroorganizmy żywią się laktozą, czyli cukrem mlecznym, i przekształcają ją w kwas mlekowy. Ta zmiana uruchamia serię konkretnych procesów w strukturze mleka:

  • Spadek pH – środowisko staje się kwaśne, co naturalnie zabezpiecza produkt, hamując rozwój szkodliwych bakterii chorobotwórczych i gnilnych.
  • Ścinanie się białka – gdy poziom kwasowości osiąga odpowiedni punkt, kazeina (główne białko mleka) zaczyna się zagęszczać i tworzy zwartą, kremową strukturę.
  • Nowy smak i zapach – w czasie fermentacji powstają związki organiczne, które odpowiadają za charakterystyczny, orzeźwiający smak i przyjemny aromat.

W tradycyjnej produkcji przemysłowej proces ten inicjuje precyzyjnie dobrany starter bakteryjny. Składa się on zazwyczaj z dwóch zgranych szczepów: Lactobacillus delbrueckii subsp. bulgaricus oraz Streptococcus thermophilus. Aby mogły one sprawnie pracować, mleko potrzebuje stałego ciepła – najlepiej w granicach od 40°C do 45°C.

Mikrobiologia „jogurtu mrówczanego”

W dawnej recepturze bałkańskiej, którą niedawno zbadali naukowcy, rolę nowoczesnego startera bakteryjnego przejmują żywe mrówki oraz mikroorganizmy żyjące na ich ciałach. Cały proces opiera się na sprytnej i naturalnej chemii:

Potrójna siła kwasów – proces zakwaszania rusza od razu, ponieważ mrówki w odruchu obronnym wydzielają kwas mrówkowy. Chwilę później do głosu dochodzą namnażające się bakterie, które produkują kwas mlekowy i octowy. Kwas mrówkowy w połączeniu z enzymami z ciał owadów działa jak naturalny katalizator – rozbija strukturę kazeiny, dzięki czemu mleko gęstnieje znacznie szybciej niż zwykły jogurt.

Mrowisko jako inkubator – dawna metoda polegała na podgrzaniu świeżego mleka, wrzuceniu do niego kilku mrówek i zakopaniu szczelnego naczynia w mrowisku na całą noc. Kolonia owadów generuje stałe, naturalne ciepło, które działało jak idealny inkubator i podtrzymywało temperaturę potrzebną bakteriom do życia.

Nietypowy koktajl bakterii – analizy laboratoryjne pokazały, że mrówki wprowadzają do mleka bardzo zróżnicowaną florę, głównie z rodzin Lactobacillaceae i Acetobacteraceae. Co ciekawe, badacze znaleźli tam również szczep Fructilactobacillus sanfranciscensis – mikroorganizm, który w przemyśle spożywczym kojarzy się głównie z fermentacją… chleba na tradycyjnym zakwasie.


Noc Kupały. Autorstwa Simon Kozhin - Иван Купала. Гадание на венках., CC BY-SA 3.0
Społeczeństwo

Prof. Mariola Tymochowicz z UMCS o nocy świętojańskiej. Tak dawniej obchodzono sobótkę

Alchemist – kulinarna prowokacja w służbie nauki

Naukowcy od początku rozwijali ten projekt poza laboratoriami. Zaprosili do współpracy kucharzy z kopenhaskiej restauracji Alchemist. Ta ekipa słynie z nieustannego przesuwania granic sztuki kulinarnej.

Alchemist to niesamowicie prestiżowa, kopenhaska restauracja wyróżniona dwiema gwiazdkami Michelin. W prestiżowym rankingu The World’s 50 Best Restaurants zajmuje bardzo wysokie, 5. miejsce na świecie. Zdobycie stolika graniczy tu z cudem. Rezerwację kupuje się z dużym wyprzedzeniem niczym bilet na oblegany spektakl teatralny.

To porównanie nie jest dalekie od prawdy, ponieważ cała kolacja przypomina kilkugodzinne widowisko. Goście nie siedzą w jednym miejscu, lecz przemieszczają się przez pięć różnych sal i instalacji artystycznych. Sercem lokalu jest ogromna sala zwieńczona 18-metrową kopułą planetarium, która całkowicie odcina od świata zewnętrznego. Zamiast tradycyjnych talerzy, kucharze podają potrawy na specjalnie zaprojektowanych instalacjach artystycznych. Szef kuchni, Rasmus Munk, tworzy tak zwaną kuchnię holistyczną. Łączy w niej jedzenie z nauką, technologią i teatrem, aby grać na emocjach i prowokować do dyskusji na ważne tematy społeczne.

Alchemist. By City Foodsters - AV4A4003, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia
Alchemist. By City Foodsters – AV4A4003, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia

Menu celowo skłania do myślenia i łamie kulinarne tabu:

  • „Tongue Kiss” – deser podawany na silikonowej replice ludzkiego języka, który trzeba polizać.
  • „Food for Thought” – mózg jagnięcy serwowany wewnątrz sztucznej ludzkiej czaszki.
  • „Plastic Fantastic” – danie z dorsza pokryte jadalnym „plastikiem” z rybiego kolagenu.

To właśnie ta bezkompromisowość dała zespołowi odwagę, by wejść w projekt odtwarzania jogurtu mrówczanego. Alchemist traktuje biochemię jako integralną część gastronomii. Nie boi się kontrowersji ani tradycji, które współczesnemu człowiekowi mogą wydać się szokujące.

Kucharze szybko przetestowali potencjał jogurtu mrówczanego w praktyce. Stworzyli na jego bazie unikalne lody, napoje oraz sosy. Produkty te zyskały zupełnie nowy, ziołowo-cytrusowy profil smakowy.


Dania na bazie jogurtu mrówczanego – co znajdziesz w menu?

Kucharze z restauracji Alchemist szybko przenieśli laboratoryjne odkrycia na talerze. Wykorzystali wyjątkowy, cytrynowo-ziołowy profil smakowy nowej fermentacji i stworzyli serię unikalnych pozycji:

  • „Ant-wich” – lodowa kanapka, w której rzemieślnicze lody powstają w całości na bazie mleka sfermentowanego przez żywe mrówki.
  • Mrówczane mascarpone – gęsty, kremowy ser o mocno maślanej teksturze i wyraźnej, rześkiej kwasowości. Kucharze używają go jako bazy do deserów oraz wytrawnych sosów.
  • Koktajl z zakwaszanego mleka – napój alkoholowy stworzony przy użyciu zaawansowanej techniki barmańskiej (milk wash). Kwas mrówkowy naturalnie ścina mleko, a barmani odfiltrowują białka. Uzyskują w ten sposób idealnie klarowny, przeźroczysty drink o głębokim, ziołowym aromacie.

Wszystkie te pozycje łączą dawną tradycję pasterską z nowoczesną gastronomią molekularną. Pokazują, że zapomniane techniki mogą stać się luksusowym doświadczeniem zmysłowym.

mucha na kwiecie
Kuchnia / News / Zdrowie

Olej z owadów alternatywą dla tradycyjnych tłuszczów.? Eksperci z PAN badają jego właściwości


Ograniczenia i ryzyko – dlaczego to nie jest przepis DIY?

Naukowcy od razu ostrzegają przed samodzielnymi próbami. To nie jest kuchenny przepis do zrobienia w domu. Niektóre gatunki mrówek przenoszą groźne pasożyty. W niekontrolowanych, domowych warunkach można zanieczyścić mleko szkodliwymi patogenami.

Dodatkowo populacja mrówek leśnych w Europie stale maleje. Masowe zbieranie owadów na potrzeby przemysłu byłoby nieetyczne i szkodliwe dla przyrody. Badacze nie chcą więc stworzyć nowego produktu na sklepowe półki. Chcą po prostu zrozumieć, jak mikrobiom owadów wpływa na proces fermentacji. Ta wiedza pomoże w rozwoju przyszłych technologii żywności.

Jak podsumowuje prof. Dennis Sandris Nielsen z Uniwersytetu Kopenhaskiego:

„Mrówki mogą dostarczyć inspiracji do tworzenia nowych kultur bakteryjnych i metod fermentacji w przemyśle spożywczym”.


Rekonstrukcja pucharu dzwonowatego ze stanowiska 6 w Supraślu. Oryginalnie zachował się tylko fragment dolnej części naczynia, a ornament powyżej niezdobionego pasa jest propozycją rekonstrukcji. Fot. @ A. Cetwińska, CC BY-ND 4.0
Społeczeństwo

Sensacja archeologiczna w Polsce. Odkryto pradawny alkohol sprzed 4500 lat!


Fermentacja przyszłości

Dziś większość jogurtów na świecie powstaje przy użyciu tylko dwóch szczepów bakterii – Lactobacillus bulgaricus i Streptococcus thermophilus. Tymczasem w naturze istnieją setki gatunków mikroorganizmów zdolnych do przetwarzania mleka.

Odkrycie duńskich naukowców pokazuje, że natura wciąż ukrywa bogactwo nieznanych kultur bakteryjnych. W przyszłości mogą one pomóc w tworzeniu nowych smaków, poprawie wartości odżywczej produktów lub opracowaniu fermentacji roślinnej bez dodatku mleka.

Jogurt z mrowiska nie trafi więc raczej do supermarketu, ale przypomina, że nauka i tradycja potrafią czasem spotkać się w najbardziej nieoczekiwanym miejscu.


Źródła:

Bartek Kwiryń avatar
Bartek Kwiryń

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *