Prof. Mariola Tymochowicz z UMCS o nocy świętojańskiej. Tak dawniej obchodzono sobótkę
Badaczka kultury ludowej wyjaśnia, dlaczego w noc świętojańską palono ogniska, puszczano wianki, zbierano zioła i szukano kwiatu paproci.
W przeszłości noc świętojańska miała znacznie głębsze znaczenie niż współczesna zabawa nad wodą. Dla mieszkańców wsi była czasem przejścia między końcem wiosny a początkiem lata. Wierzono, że w najkrótszą noc roku szczególnie aktywne stają się siły magiczne i istoty demoniczne. Dlatego sobótka łączyła zabawę, wróżby, praktyki ochronne i obrzędy mające zapewnić zdrowie oraz urodzaj.
To jedno z tych świąt, które przetrwały mimo zmiany epok, religii i stylu życia. Współczesny uczestnik imprezy nad rzeką widzi zwykle wianki, ognisko, muzykę i występy folklorystyczne. Dawniej ta noc miała jednak znacznie głębsze znaczenie. Była czasem przejścia między końcem wiosny a początkiem lata, a więc momentem szczególnie ważnym dla społeczności rolniczych.
O dawnych zwyczajach związanych z nocą świętojańską opowiada dr hab. Mariola Tymochowicz, prof. z Katedry Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego na Wydziale Filologicznym UMCS. Badaczka podkreśla, że święto ma bardzo stare korzenie i łączy różne warstwy kultury polskiej.
„Noc świętojańska (sobótka, noc Kupały) jest jednym z najstarszych obrzędów, jaki zachował się w Polsce. Łączy on w sobie wiele elementów pogańskich, a w niewielkim tylko stopniu zawiera te wywodzące się z religii katolickiej” – wyjaśnia dr hab. Mariola Tymochowicz, prof. UMCS.
Ekspertka tłumaczy również pochodzenie nazw tego święta.
„Wówczas to przy zbiornikach wodnych i rzekach palono ogniska, czyli tak zwane sobótki – i to właśnie od tego staropolskiego określenia ogniska pochodzi jedna z nazw tego święta” – wskazuje badaczka.
Dodaje przy tym, że określenie „noc kupałowska” ma pochodzenie ruskie i funkcjonowało głównie na wschodzie kraju, tam gdzie mieszkała ludność ruska i polska.
Truso. Miasto Wikingów czy Prusów? Jak wyglądało i dlaczego zniknęło
Najkrótsza noc roku i czas wyjątkowych wierzeń
Dla dawnych społeczności data obchodów nie była przypadkowa. Noc świętojańska przypadała w okresie letniego przesilenia słońca, czyli w czasie najkrótszej nocy w roku. W kulturze ludowej taki moment uznawano za szczególny. Był to czas, w którym człowiek próbował odczytywać znaki natury, przewidywać przyszłość i zabezpieczać siebie, rodzinę oraz gospodarstwo przed nieszczęściem.
Dr hab. Mariola Tymochowicz zwraca uwagę, że dawniej przypisywano tej nocy wyjątkową moc.
„Obrzęd realizowany był w najkrótszą noc w roku, kiedy przypadało tzw. przesilenie letnie. Miało to ogromne znaczenie, ponieważ w przeszłości wierzono, że jest to szczególny, magiczny czas, w którym bardziej aktywne i pobudzone są różne siły magiczne i istoty demoniczne” – podkreśla ekspertka UMCS.
Wierzono także, że w tym czasie na ziemi mogą pojawiać się dusze przodków. Miały one sprzyjać działaniom obrzędowym i pomagać w spełnianiu praktyk magicznych. To dlatego sobótka nie była wyłącznie zabawą. Łączyła radość, wspólnotowe świętowanie, lęk przed nieznanym i próbę wpływania na przyszłość.
„Był to tym samym wyjątkowy czas, w którym wierzono, że dzieją się różne cuda i niewytłumaczalne rzeczy. Był to też czas zabawy, wróżb, wyznań miłosnych, praktyk ochronnych, ale również tych o znaczeniu wegetacyjnym, zapewniających urodzaj, zdrowie i powodzenie” – wyjaśnia dr hab. Mariola Tymochowicz.
Dla mieszkańców dawnej wsi miało to bardzo praktyczny wymiar. Po nocy świętojańskiej zaczynał się okres najcięższych prac polowych. Lato przynosiło sianokosy, później żniwa i kolejne obowiązki w gospodarstwie. Nic dziwnego, że przed tym czasem ludzie chcieli świętować, odpocząć i symbolicznie zapewnić sobie pomyślność.
Woda w noc świętojańską. Żywioł życia, zdrowia i lęku
Jednym z najważniejszych elementów nocy świętojańskiej była woda. Dziś kojarzy się głównie z puszczaniem wianków, ale dawniej miała szersze znaczenie. Była symbolem życia, oczyszczenia, zdrowia i płodności. Jednocześnie budziła lęk, ponieważ rzeki, jeziora i stawy mogły być niebezpieczne.
Dr hab. Mariola Tymochowicz przypomina, że na dawnej wsi do wody podchodzono z dużym respektem. „Woda, która oczywiście jest życiodajna, ale może być też dla nas groźnym żywiołem. Dlatego też na wsi podchodzono do niej z ogromnym respektem” – zauważa ekspertka UMCS.
Z wodą wiązało się także przekonanie, że dopiero od dnia św. Jana można bezpiecznie rozpoczynać kąpiele. Wcześniej w wodzie miały przebywać groźne istoty, które mogły szkodzić człowiekowi.
„Jeszcze do niedawna powszechnie uważano, że dopiero od św. Jana można bezpiecznie wchodzić do wody i kąpać się, bo wcześniej różne istoty wodne mogłyby to utrudnić i spowodować coś złego, włącznie z utratą życia przez utonięcie” – tłumaczy dr hab. Mariola Tymochowicz.
W noc świętojańską zalecano więc symboliczne wejście do wody. Miało ono zapoczątkować bezpieczne kąpiele, ale także zapewnić zdrowie i urodzaj. Według ekspertki UMCS do wody starali się wejść wszyscy, niezależnie od wieku.
„Istniało wręcz takie przekonanie, że należy się wykąpać w tę szczególną noc, by zapoczątkować bezpieczne pływanie, ale przede wszystkim zapewnić sobie zdrowie i urodzaj” – wskazuje badaczka.
Dziś obchody sobótki nadal często odbywają się nad wodą. Nie jest to przypadkowa sceneria ani wyłącznie ładny plener do zdjęć. Rzeka, jezioro lub staw są częścią dawnego znaczenia tego święta. Bez wody noc świętojańska traci jeden ze swoich najważniejszych znaków.
Sensacja archeologiczna w Polsce. Odkryto pradawny alkohol sprzed 4500 lat!
Wianki świętojańskie i wróżby miłosne
Najbardziej rozpoznawalnym zwyczajem związanym z nocą świętojańską jest puszczanie wianków. Współcześnie traktuje się je zwykle jako widowiskową atrakcję. Dawniej był to ważny element wróżb miłosnych, szczególnie dla młodych kobiet.
Naukowczyni podkreśla, że ta noc była szczególnie ważna dla młodzieży. „Ta noc była także dedykowana młodzieży, która mogła się razem spotykać przy wodzie i wspólnych ogniskach” – mówi ekspertka UMCS.
Młodzi ludzie wykorzystywali ten czas do spotkań, zabawy i sprawdzania, czy w najbliższym czasie znajdą partnera życiowego. Szczególną rolę pełniły właśnie wianki świętojańskie.
„Młodzi przede wszystkim dzięki różnym wróżbom starali się sprawdzić, czy w najbliższym okresie znajdą swoich partnerów życiowych. W tym celu puszczano m.in. wianki, zawsze dwa, bo panienki przygotowywały je dla siebie i przyszłego partnera” – wyjaśnia dr hab. Mariola Tymochowicz.
Wianki przygotowywano z kwiatów polnych i ogrodowych. Każda dziewczyna chciała, by jej wianek był jak najpiękniejszy. Umieszczano go na stelażu, a w środku często mocowano świeczkę. Dzięki temu można było obserwować, jak płynie po wodzie.
„Wszystko działo się w nocy, więc ważne było, żeby wianki puszczone na wodę były widoczne i można było prześledzić, jak płyną” – opisuje ekspertka.
Znaczenie miało to, jak zachowywały się wianki na wodzie. Jeśli płynęły obok siebie, uznawano to za dobrą wróżbę. Jeśli się rozdzielały, odczytywano to jako znak, że para nie będzie razem.
„Jeśli płynęły koło siebie, była to oczywiście dobra wróżba. Jeżeli gdzieś po drodze się rozdzielały, to już świadczyło, że para, której dedykowane są wianki, nie jest sobie pisana” – tłumaczy dr hab. Mariola Tymochowicz.
Wróżby mogły mieć także bardziej ponury charakter. Wianek porwany przez wir, zaplątany w szuwary albo zatopiony zapowiadał nieszczęście. „Najgorszą wróżbą było zatonięcie wianka, bo oznaczało, że coś złego – włącznie ze śmiercią – spotka tę osobę, której wianek był dedykowany” – wskazuje ekspertka UMCS.
Współczesne puszczanie wianków nie ma już takiego znaczenia. Dziś to przede wszystkim element zabawy, lokalnych obchodów i miejskich wydarzeń plenerowych. Ale sam zwyczaj przetrwał, choć jego dawna symbolika zanikła.
Najstarszy polski bumerang ma ponad 40 tysięcy lat!
Ogień sobótkowy. Skoki przez płomienie, oczyszczenie i urodzaj
Drugim ważnym żywiołem nocy świętojańskiej był ogień. Sobótkowe ogniska palono najczęściej na łąkach, w pobliżu rzek i zbiorników wodnych. Wokół nich gromadziła się młodzież. Śpiewano pieśni, bawiono się i zawierano znajomości.
„Ważnym momentem obchodów sobótkowych było palenie dużych ognisk – zazwyczaj na łąkach, w pobliżu rzek. Młodzież bawiła się przy nich i śpiewała pieśni” – opisuje dr hab. Mariola Tymochowicz.
Jednym z najbardziej znanych zwyczajów było przeskakiwanie przez ognisko. Często robili to chłopcy i dziewczęta dobrani w pary. Jeśli udało im się wspólnie przeskoczyć ogień i nie puścić dłoni, traktowano to jako dobrą wróżbę dla związku.
„Często aranżowano to w ten sposób, że dziewczęta i chłopcy dobierali się w pary, które miały się ku sobie. Sprawdzali oni, czy uda im się wspólnie przeskoczyć przez ognisko, trzymając się za rękę” – wyjaśnia ekspertka.
Ogień miał również znaczenie ochronne i oczyszczające. Skakano przez niego nie tylko dla zabawy, lecz także „na urodzaj”. Szczególnie chłopcy starali się skakać wysoko, aby zapewnić dobre plony.
„Skakano także na urodzaj, szczególnie pod koniec zabaw, kiedy ogień już przygasał. Wtedy chłopcy starali się skakać bardzo wysoko, aby w ten sposób zapewnić urodzaj na najbliższe tygodnie i żeby żadne nieszczęście, jak np. susza, nie umniejszyło zbiorów” – mówi dr hab. Mariola Tymochowicz.
Ogień wykorzystywano także do ochrony zwierząt. Przed zagaszeniem ognisk przepędzano przez nie bydło. Wierzono, że moc ognia odwróci choroby i zarazy. Zabierano też żar do domu, aby rozpalić nowy ogień w piecu. Był to znak nowego początku.
W dawnej kulturze ogień sobótkowy symbolicznie oddzielał stare od nowego, oczyszczał, chronił i dawał nadzieję na pomyślność.
Prastara cywilizacja z biebrzańskich bagien. Kto mieszkał na Podlasiu przed tysiącami lat?
Zioła świętojańskie. Bylica, dziurawiec i ochrona przed złem
Trzecim ważnym elementem sobótki były zioła świętojańskie. Wierzono, że w czasie przesilenia letniego zyskują szczególną moc leczniczą i ochronną. Zbierano je, aby korzystać z nich przez kolejne miesiące.
„Trzecim wspomnianym przeze mnie elementem sobótki były zioła. Wierzono, że w tym przełomowym czasie przesilenia letniego należy zbierać je, bo zyskują szczególną, leczniczą moc” – wyjaśnia dr hab. Mariola Tymochowicz.
Szczególne znaczenie miała bylica. Przewiązywano ją w pasie, aby chroniła przed bólem krzyża i kości podczas ciężkich prac polowych. Miała także zabezpieczać przed istotami demonicznymi i czarownicami.
„Uważano bowiem, że w tym szczególnym czasie wszystkim mogą zagrażać różne niebezpieczeństwa, którym przeciwdziałać miała przewiązana w pasie bylica – aby chroniła przed bólem krzyża i kości podczas zbliżających się intensywnych prac polowych” – wskazuje ekspertka UMCS.
Zbierano również inne rośliny: piołun, dziurawiec zwany zielem świętojańskim, rutę, łopian, czarny bez, miętę, a także gałązki i liście leszczyny. Zioła wykorzystywano w leczeniu, ale także do ochrony przed złymi urokami.
„Starano się także zbierać inne zioła (piołun, dziurawiec zwany ziołem świętojańskim, rutę, łopian, czarny bez, miętę, gałązki i liście leszczyny), żeby wykorzystywać je w kolejnych miesiącach do celów leczniczych, ale też ochronnych – do odczyniania złych uroków” – wyjaśnia dr hab. Mariola Tymochowicz.
Ekspertka zwraca uwagę, że dla dawnych mieszkańców wsi zioła były czymś znacznie więcej niż dodatkiem do obrzędu. Były praktycznym zabezpieczeniem w świecie, w którym dostęp do lekarza był ograniczony, a ludzie musieli radzić sobie sami.
„Warto pamiętać, że chłopi w przeszłości sami musieli zapewnić sobie bezpieczeństwo w różnych sferach życia i leczyć się we własnym zakresie. Zioła były wykorzystywane do leczenia przeróżnych schorzeń i chorób” – podkreśla badaczka.
Zioła wrzucano także do ognia. Starsze kobiety robiły to, aby odstraszyć istoty demoniczne i chronić młodych uczestników zabawy. W ten sposób noc świętojańska łączyła wiedzę zielarską, praktyki ochronne i wiarę w magiczną moc roślin.
Polscy archeolodzy na egipskim cmentarzu. Tajemnice Sakkary
Kwiat paproci. Legenda o szczęściu i bogactwie
Jednym z najbardziej znanych motywów związanych z nocą świętojańską jest kwiat paproci. Według ludowych wierzeń miał zakwitać tylko raz w roku, właśnie w tę jedną noc. Ten, kto go odnalazł, miał zyskać szczęście, bogactwo i pomyślność.
„Sobótka kojarzy się jeszcze z poszukiwaniem kwiatu paproci, który według ludowych wierzeń zakwita tylko w tę jedną magiczną noc w czasie przesilenia letniego” – przypomina dr hab. Mariola Tymochowicz.
Legenda o kwiecie paproci miała podkreślać wyjątkowość tego czasu. W tej opowieści skupiały się marzenia o nagłej odmianie losu, bogactwie i powodzeniu. Jednocześnie samo „szukanie paproci” miało często bardzo ludzki wymiar. Było pretekstem do wyprawy do lasu, spotkania z rówieśnikami albo spędzenia czasu w parach.
„Oczywiście ‘szukanie paproci’ było też często pretekstem, żeby w grupie rówieśników albo w parach udać się do lasu i spędzić razem wesoło czas” – zauważa ekspertka UMCS.
Z nocą świętojańską łączono także inne niezwykłe znaki. Wierzono, że można usłyszeć głosy zatopionych dzwonów i ludzi, a piękna pogoda zapowiada obfite plony. Wszystko to wzmacniało przekonanie, że jest to czas inny niż zwykłe noce w roku.
Naukowcy odkryli przepis na „jogurt mrówczany”. Tradycja wraca po setkach lat
Od pogańskich obrzędów do współczesnej zabawy
Sobótka miała kilka wymiarów jednocześnie.
„Podsumowując, sobótka to obrzęd, który miał charakter bardzo magiczny, apotropeiczny (ochronny), ludyczny i wróżebny” – mówi ekspertka.
Dodaje również, że można mówić o jej charakterze matrymonialnym, ponieważ wiele działań podejmowanych tej nocy miało kojarzyć młodych ludzi i przepowiadać ich przyszłość. Trzeba jednak pamiętać, że dawne wróżby miłosne nie oznaczały pełnej swobody wyboru partnera. W praktyce o małżeństwie często decydowali rodzice, a najważniejsze były kwestie ekonomiczne.
„Oczywiście w prawdziwym życiu wyglądało to trochę inaczej, bo tak naprawdę o tym, za kogo dziewczyna wyjdzie, decydowali jej rodzice. Pod uwagę brane były przede wszystkim kwestie ekonomiczne, a nie uczucia młodych” – przypomina dr hab. Mariola Tymochowicz.
Obrzędy związane z nocą świętojańską praktykowano powszechnie jeszcze pod koniec XIX wieku. W okresie międzywojennym zaczęły nabierać bardziej rozrywkowego charakteru. Po II wojnie światowej były już rzadko kultywowane. Na ich osłabienie wpływała także krytyczna postawa Kościoła, który od średniowiecza oceniał je jako praktyki pogańskie.
„Te wszystkie obrzędy praktykowano powszechnie jeszcze pod koniec XIX wieku. W okresie międzywojennym obrzęd ten zmieniał swój charakter na bardziej ludyczny. W kolejnych latach zaczął stopniowo zanikać, a po II wojnie światowej był już rzadko praktykowany” – wyjaśnia ekspertka UMCS.
Powrót zainteresowania nocą świętojańską nastąpił pod koniec lat 90. XX wieku. Dziś obchody mają głównie charakter plenerowej zabawy. Organizuje się koncerty, występy zespołów folklorystycznych, ogniska i puszczanie wianków na wodzie.
„Oczywiście współcześnie traktowane są jako zabawa rozpoczynająca okres wakacji przy ognisku i wodzie, a główną atrakcją jest puszczanie wianków na wodzie i występy zespołów folklorytycznych” – podkreśla dr hab. Mariola Tymochowicz.
Współczesna noc świętojańska nie ma już tak silnego wymiaru magicznego jak dawniej. Mało kto traktuje zatonięcie wianka jako zapowiedź nieszczęścia, a poszukiwanie kwiatu paproci jako poważną wyprawę po bogactwo. Mimo to święto przetrwało, bo nadal odpowiada na ludzką potrzebę wspólnoty, kontaktu z naturą i symbolicznego wejścia w lato.
Z dawnych wierzeń zostały dziś przede wszystkim obrazy: woda, ogień, wianek, zioła i las. Ale właśnie dzięki nim sobótka nadal działa na wyobraźnię. To święto przypomina, że kultura ludowa nie była tylko zbiorem ładnych zwyczajów. Była sposobem rozumienia świata, próbą oswojenia niepewności i nadania sensu temu, czego człowiek nie potrafił kontrolować.
Noc świętojańska pokazuje, jak dawne obrzędy zmieniają formę, ale nie znikają całkowicie. Z rytuału ochronnego stała się letnią zabawą. Z wróżby matrymonialnej zostały dekoracyjne wianki. Z ognia oczyszczającego zostało ognisko. Z kwiatu paproci została legenda. A jednak co roku, w najkrótszą noc, ludzie nadal wychodzą nad rzeki i jeziora, jakby chcieli sprawdzić, czy pośród muzyki, świateł i śmiechu nie przetrwała jeszcze odrobina dawnej tajemnicy.
Źródło: UMCS
Czytaj więcej



