Będzie nowy znak drogowy? Policja zaczyna testy limitów prędkości

Rząd przetestuje nowy znak drogowy dla odcinkowego pomiaru prędkości. Sprawdź, jak informacja o prędkości na tablicy D-51a wpłynie na kierowców.

Rząd przetestuje nowe tablice na drogach ekspresowych i autostradach. Będzie informacja o limicie prędkości.


Odcinkowy pomiar prędkości w Polsce

Od lat odcinkowy pomiar prędkości pilnuje bezpieczeństwa na najważniejszych trasach w kraju. I cały czas pojawiają się nowe kamery – spotkamy je już w ponad stu miejscach w Polsce.

Kiedy jedziemy autem i nagle widzimy informację o odcinkowej kontroli, większość z nas zdejmuje nogę z gazu i odruchowo zaczynamy zwalniać.

Niestety, bardzo często ta reakcja bywa zbyt gwałtowna. Niektórzy, co bardziej nerwowi, mocno hamują tuż przed samymi bramkami. Robią to na wszelki wypadek, bo po prostu boją się wysokich mandatów.

A wiadomo, że taki nagły manewr na zatłoczonej trasie od razu zmusza innych do ostrego deptania po hamulcach. A to już może być groźne na drodze, bo przy dużych prędkościach łatwo o stłuczkę czy karambol.

Obecny system zamiast uspokajać ruch, wprowadza na trasach niepotrzebną nerwowość. Kierowcy zamiast skupić się na jeździe, zaczynają nerwowo szukać znaków.

Dopóki samo ostrzeżenie o kontroli nie zostanie uzupełnione informacją o dozwolonej prędkości, chaos przed bramkami będzie codziennością. Kierowcy potrzebują prostych komunikatów, które pomagają, a nie ich straszą.

Rząd przetestuje nowy znak drogowy dla odcinkowego pomiaru prędkości. Sprawdź, jak informacja o prędkości na tablicy D-51a wpłynie na kierowców.

Odcinkowy pomiar prędkości. Fot: Bartek Kwiryń
News

Skandal pod Szczecinem: Odcinkowy pomiar prędkości na A6 fałszował wyniki. System gubił się w obliczeniach

Dlaczego część kierowców nie boi się mandatu?

Podczas gdy jedni kierowcy panikują i gwałtownie zwalniają, inni bez problemu jadą dalej swoim tempem. Widok aut, które lewym pasem pewnie mijają fotoradary, potrafi mocno skołować człowieka.

Ci kierowcy po prostu dobrze znają przepisy drogowe i wiedzą, na co mogą sobie pozwolić. Albo jeżdżą tą trasą codziennie do pracy, albo mają świetną pamięć do znaków, które minęli wcześniej.

A właśnie problem w tym, że wjeżdżając na pomiar, bardzo często nie pamiętamy, jakie ograniczenie tam właściwie obowiązuje. Na polskich drogach stoi tyle tablic, że po kilkunastu kilometrach łatwo stracić pewność.

Świetnym przykładem jest autostrada A4, gdzie przepisy potrafią zmieniać się co chwilę. Bardzo często standardowy limit jest tam mocno ograniczony – nawet do 110 na wielu odcinkach.

A to nie oznacza, że na odcinkowej kontroli jest ta sama prędkość.

OPP pod Poznaniem/ fot: Alexander Blum (www.alexanderblum.de), CC BY 4.0
News / Podróże

Nowy odcinkowy pomiar prędkości na A4. Mandat co 3 minuty, a lista lokalizacji rośnie


Projekt badawczy rządu: Jak będzie wyglądać nowe oznakowanie?

Na te problemy zareagowała w końcu Kancelaria Premiera, ogłaszając start nowego projektu. Na wybranych trasach w kraju rusza pilotaż, który przetestuje zupełnie nowe tablice informacyjne.

Urzędnicy chcą zmienić dobrze znaną niebieską tablicę informującą o kontroli ., aby była bardziej czytelna. Zgodnie z nowym pomysłem, w lewym dolnym rogu znaku pojawi się dodatkowy element.

Będzie to miniatura znaku ograniczenia prędkości, czyli zwykłe, okrągłe czerwone kółko z liczbą w środku. Pokazana tam prędkość ma idealnie zgadzać się z tym, co na danym odcinku nakazują przepisy.

Dzięki temu każdy kierowca od razu dowie się, ile może mieć na liczniku. Pierwsze takie testowe tablice drogowcy zamontują w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

W tym całym zlewie znaków drogowych ten akurat myślę jest potrzebny – mówi pan Janusz, kierowca z wieloletnim stażem, zapytany o opinię na jednym z parkingów przy autostradzie A4

Wprowadzenie tych testowych znaków to próba dogonienia Europy Zachodniej. Będzie u nas podobnie jak w Niemczech czy Austrii.

Minister Infrastruktury Dariusz Klimczak na konferencji prasowej. MI
News

Umowa na projekt S17 podpisana. Cała obwodnica Warszawy będzie gotowa za 12 lat


Kontrowersje wokół testów: Czy nie można zrobić tego prościej?

Sami kierowcy dobrze oceniają ten kierunek zmian, ale sposób działania urzędników budzi spore zaskoczenie. Wielu ekspertów pyta, dlaczego to wymaga tworzenia programów badawczych i miesięcy analiz.

Pojawia się naturalne pytanie, czy znowu nie komplikujemy sprawy, którą da się załatwić od ręki.

Wystarczyłoby przecież obok wiszącego już niebieskiego znaku postawić zwykły, tradycyjny znak drogowy z limitem prędkości. Mamy ten sam efekt, a tablice można by zamontować w całym kraju dosłownie w jeden dzień.

Mimo to kierowcy cieszą się, że ktokolwiek zauważył ten problem.

– Nasze drogi są tak przeładowane reklamami i tablicami, że człowiek ma prawo poczuć się czasem zagubiony. Ta informacja po prostu ułatwi nam wszystkim życie – dodaje nasz kierowca.

Na drodze zawsze wygrywa prostota. Miejmy nadzieję, że po zakończeniu tych wszystkich urzędowych badań wygra po prostu zdrowy rozsądek.


Źródło: KPRM, Policja

Bartek Kwiryń avatar
Bartek Kwiryń

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *