Remont podczas urlopu. Polacy wolą pocić się niż leżeć na plaży

Remont podczas urlopu wybiera prawie 60 proc. pracujących Polaków. Samodzielna praca przy malowaniu i podłogach pozwala oszczędzić do 11 tys. zł. fot: Roselyn Tirado/Unsplash

Prawie 60 proc. Polaków to złote rączki. Naszym sportem narodowym są domowe remonty.


Zamiast leżaka wybierają drabinę, a zamiast plażowego ręcznika – wałek do malowania, wiertarkę i piłę. Remont podczas urlopu wykonało lub planuje wykonać prawie 60 proc. pracujących Polaków. Jedni tylko malują ściany, inni z mozołem układają podłogi, kafelki i dopieszczają mieszkania na wysoki połysk. Nie zawsze robią to z zamiłowania do majsterkowania. Często po prostu nie chcą płacić coraz droższym ekipom remontowym.


Zamiast leżaka wybierają wałek, młotek i wiertarkę

37,4 proc. z nas podczas urlopu zabiera się za drobne naprawy i odświeżanie mieszkań i domów. Kolejne 9,1 proc. łączy proste prace, poprawki i malowanie z ciut poważniejszymi akcjami, a 12,8 proc. odważnie rzuca się w zaawansowane remonty. Łącznie 59,3 proc. ankietowanych samodzielnie remontuje dom albo mieszkanie w czasie wolnym od pracy.

Remontu podczas urlopu nie planuje 28,3 proc. badanych. Pozostałe 12,4 proc. jeszcze nie zdecydowało, czy wakacyjne dni przeznaczy na odpoczynek, czy na piłowanie listew, wiercenie otworów i wbijanie gwoździ. Te dane pochodzą z raportu „Polacy uwikłani w wakacyjne remonty. Edycja 2026”, który UCE Research i Fachurra.pl przygotowały na podstawie badania 1013 pełnoletnich i pracujących Polaków.

Za tymi suchymi procentami kryją się całe dni ciężkiej pracy. Polacy przesuwają meble, zrywają stare tapety, gruntują ściany, malują sufity, układają panele i montują listwy. Bardziej doświadczeni kładą kafelki, szlifują, skręcają meble, montują brodziki.

W czasie, gdy inni odpoczywają nad morzem lub spacerują po górach, domowi majsterkowicze pracują jak mróweczki. Męczą się, pocą i walczą z nierównymi ścianami oraz listwą, która za nic nie chce pasować do narożnika. Nagrodę otrzymują dopiero na końcu, gdy mieszkanie wygląda świeżo, czysto i dokładnie tak, jak sobie zaplanowali.

– Urlop staje się w tym przypadku zasobem ekonomicznym, który osoby prowadzące prace remontowe inwestują w redukcję kosztów – trafnie napisali autorzy raportu.


Rynek DIY rośnie dzięki pracowitym właścicielom mieszkań

DIY to skrót od angielskiego „do it yourself”, czyli „zrób to sam”. Rynek DIY tworzą sklepy i producenci sprzedający farby, panele, kafelki, listwy, narzędzia, materiały budowlane, wyposażenie ogrodowe oraz produkty potrzebne do naprawiania i odnawiania domów.

W Polsce ten rynek ponownie nabrał tempa. Według raportu PMR Market Experts „Handel detaliczny artykułami DIY w Polsce 2026” sprzedaż produktów remontowo-budowlanych przyspieszyła w 2025 roku. Pomogły w tym rosnące dochody, większa liczba mieszkań oddawanych do użytku oraz powrót Polaków do odkładanych wcześniej remontów.

Duże sieci budowlane nadal sprzedają najwięcej artykułów DIY. Klienci przyjeżdżają do nich, aby porównać kolory farb, obejrzeć podłogi, dobrać odpowiednie narzędzia albo zapytać o sposób montażu. Sklep coraz częściej pomaga zaplanować pracę, a nie tylko znaleźć puszkę farby czy paczkę paneli.

white plastic bag on floor
Dom i ogród

Remontujesz lub budujesz dom? Nie musisz segregować gruzu – ważne zmiany w przepisach o PSZOK-ach

Jednocześnie szybko rośnie sprzedaż internetowa. Platformy handlowe odpowiadają już za około 70 proc. internetowej sprzedaży artykułów remontowo-budowlanych. Polacy zamawiają w sieci wiertarki, szlifierki, zestawy kluczy, baterie łazienkowe i drobne elementy, których nie chcą szukać na sklepowych półkach.

– Klienci oczekują dziś nie tylko produktu, ale także wygody zakupów, doradztwa i usług dodatkowych – tłumaczy Agnieszka Skonieczna z PMR Market Experts.

Sam towar już nie wystarcza. Osoba, która po raz pierwszy układa podłogę albo montuje listwy, potrzebuje również instrukcji, właściwych akcesoriów i pewności, że kupione elementy będą do siebie pasowały.


wizualizacja domu/Tooba.pl
Dom i ogród

Budowa domu 2026: kto może skorzystać najbardziej z dopłat? Sprawdź, ile realnie możesz zyskać

Drogie ekipy remontowe zmieniają urlop w plac budowy

Za rozwojem samodzielnych remontów mieszkań stoją przede wszystkim koszty. Z danych SEKOCENBUD wynika, że w II kwartale 2025 roku stawki robocizny kosztorysowej netto były o 9,3–10 proc. wyższe niż rok wcześniej. W II kwartale 2026 roku wzrosły o kolejne 5,4–6,6 proc.

W ciągu dwóch lat stawki zwiększyły się więc łącznie o około 15–17 proc., zależnie od rodzaju robót. Są to uśrednione stawki wykorzystywane przy przygotowywaniu kosztorysów, a nie cennik konkretnego malarza, glazurnika lub montera. Dobrze jednak oddają kierunek zmian: praca fachowców systematycznie drożeje.

Podobny ruch cen odnotował GUS. W czerwcu 2026 roku ceny produkcji budowlano-montażowej były o 5,5 proc. wyższe niż rok wcześniej. W przypadku specjalistycznych robót budowlanych, do których należą między innymi prace instalacyjne i wykończeniowe, wzrost sięgnął 6,5 proc.

Do robocizny trzeba doliczyć materiały. Jak przypominają autorzy raportu UCE Research i Fachurra.pl, ich ceny w latach 2021–2022 wzrosły o około jedną trzecią. Później przestały rosnąć tak gwałtownie, ale nie wróciły do wcześniejszych poziomów. Farby, kleje, panele, listwy i narzędzia nadal mocno obciążają domowy budżet.

– Oczywiście zakupu materiałów do prac remontowych nie da się uniknąć, niezależnie od sposobu realizacji remontu, ale wydatki na robociznę można przynajmniej częściowo ograniczyć, samodzielnie wykonując prostsze prace – napisali autorzy raportu.


Malowanie, podłogi i listwy przynoszą tysiące złotych oszczędności

Nie każda praca wymaga zatrudnienia ekipy. Właściciel mieszkania może samodzielnie wynieść meble, zabezpieczyć podłogę, zdjąć stare listwy, zagruntować ściany i pomalować pokój. Przy odrobinie wprawy poradzi sobie również z układaniem paneli, docinaniem listew przypodłogowych i ich montażem.

Najwięcej cierpliwości wymagają przygotowania. Ścianę trzeba oczyścić, ubytki wypełnić, powierzchnię wyrównać, a po wyschnięciu dokładnie wyszlifować. Dopiero później można ją pomalować. Pominięcie tych czynności często kończy się smugami, pęcherzami albo odpadającą farbą.

Usługi na serwisy napraw rosną. fot: billow926/Unsplash
Dom i ogród

Aktualizacja: Naprawa zmywarki kosztuje nawet 500 zł. Majsterklepka to świetny zawód!

Kładzenie kafelek też jest wyzwaniem. Trzeba przygotować podłoże, rozplanować układ, równo przyciąć płytki i położyć fugi. W łazience dochodzi jeszcze konieczność zabezpieczenia przed wodą i wilgocią. Osoba bez doświadczenia powinna więc dobrze ocenić własne możliwości.

– Fachowcom pozostawia się natomiast zadania wymagające specjalistycznej wiedzy, odpowiednich narzędzi lub uprawnień. Taki podział prac pozwala zmniejszyć całkowity koszt remontu bez rezygnacji z jego przeprowadzenia – podkreślili autorzy raportu.

Najwięcej można zyskać na pracach, które pochłaniają dużo czasu, ale nie wymagają uprawnień lub wielkiego doświadczenia. Samodzielne pomalowanie większego pokoju zmniejsza wydatki o około 1–2,5 tys. zł. Odświeżenie kilku pomieszczeń połączone z ułożeniem paneli i montażem listew może przynieść 3–6 tys. zł oszczędności. Przy większej liczbie prostych prac kwota rośnie nawet do 5–11 tys. zł.

Ostatecznie, oszczędności zależą od wielkości mieszkania, stanu ścian i podłóg, cen w danym mieście oraz kosztu kupienia albo wypożyczenia narzędzi. Zwykle do naszego wysiłku nie doliczamy czasu spędzonego na pracy. Właśnie dlatego jedni wolą zapłacić ekipie i odpocząć, a inni przez cały urlop pracowicie skrobią, wiercą, malują, pucują i dopieszczają swoje mieszkanie na wysoki połysk. Zamiast pocić się na plaży, pracują we własnym domu – ale po kilku dniach mogą z satysfakcją oglądać efekty swojej pracy.


Źródła: raport „Polacy uwikłani w wakacyjne remonty. Edycja 2026”; UCE Research; Fachurra.pl; SEKOCENBUD; Główny Urząd Statystyczny; PMR Market Experts.

Anna Sadurska avatar
Anna Sadurska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *