Mięso z kręgowców może być luksusem. Naukowiec z UMCS ostrzega
Zmiany klimatu, susze, hodowla zwierząt i presja na środowisko mogą zmienić naszą dietę. Dr hab. Paweł Buczyński, prof. UMCS wyjaśnia, dlaczego białko z bezkręgowców może zyskać na znaczeniu.
Niedługo mięso z kręgowców może być w sklepach luksusem, ostrzega dr hab. Paweł Buczyński, prof. UMCS z Katedry Zoologii i Ochrony Przyrody w Instytucie Nauk Biologicznych UMCS. Nie chodzi o chwilową modę, kulinarną prowokację ani internetowe straszenie „jedzeniem robaków”. Chodzi o klimat, wodę, rolnictwo i koszty produkcji żywności.
Naukowiec zwraca uwagę, że obecny sposób korzystania ze środowiska coraz mocniej obciąża rzeki, torfowiska, lasy i grunty rolne. Do tego dochodzą zmiany klimatu, susze hydrologiczne i ogromna powierzchnia ziemi przeznaczana na hodowlę zwierząt.
„Zatem, jeśli nie zmienimy naszego stylu życia, to być może niedługo mięso z kręgowców stanie się dla nas luksusem, a białko zwierzęce będzie pochodzić głównie z hodowli bezkręgowców” — mówi dr hab. Paweł Buczyński, prof. UMCS.
Dlaczego mięso może drożeć?
Produkcja mięsa wymaga dużych ilości paszy, wody, ziemi i energii. Największe obciążenie wiąże się z hodowlą dużych zwierząt, zwłaszcza bydła. Ekspert UMCS podaje, że około 77 proc. powierzchni ziemi wykorzystywanej rolniczo przeznacza się na hodowlę zwierząt.
To ogromna część światowego rolnictwa. Ziemia służy nie tylko jako pastwiska, ale także jako miejsce produkcji pasz. Im bardziej rośnie presja na wodę i glebę, tym trudniej utrzymać tanią produkcję mięsa na dotychczasową skalę.
„Około 77% powierzchni ziemi wykorzystywanej rolniczo przeznaczonych jest na hodowlę zwierząt. Produkcja mięsa wołowego pociąga za sobą ogromne ilości dwutlenku węgla” — wyjaśnia naukowiec.
Kotlet na talerzu nie bierze się znikąd. Za nim stoi cały łańcuch: pola, pasze, transport, woda, energia, emisje i odpady. Gdy klimat się ociepla, a wody zaczyna brakować, ten łańcuch robi się coraz droższy i coraz trudniejszy do utrzymania.
Prof. Ignatowicz – od ukąszenia kleszcza możesz przestać jeść mięso!
Klimat zmienia warunki życia roślin i zwierząt
Dr hab. Paweł Buczyński, prof. UMCS nie zaczyna od diety, ale od środowiska. Według niego czekają nas duże zmiany warunków życia roślin i zwierząt. Widać to już po gatunkach, które przesuwają swoje zasięgi na północ.
Dobrym przykładem są owady. Niektóre gatunki ważek, które jeszcze niedawno rozwijały się najdalej na północ na Węgrzech, w Czechach i na Słowacji, dziś występują niemal w całej Polsce. Przeżywają zimy nawet na Suwalszczyźnie, Mazurach, Kaszubach i Pomorzu.
„Ocieplenie klimatu warunkuje pojawianie się nowych gatunków zwierząt i roślin, a także zmianę ich warunków życia” — podkreśla ekspert UMCS.
To nie jest ciekawostka dla biologów z siatką na owady. Zmiana zasięgów gatunków mówi nam, że środowisko przesuwa granice. Tam, gdzie dawniej było zbyt chłodno, teraz część organizmów może przeżyć. Tam, gdzie robi się cieplej i sucho, inne gatunki tracą warunki do rozwoju.
Aktualizacja: Unia broni mięsa! Podstępna wegańska karkówka nie zepsuje nam grilla
Woda decyduje o tym, co da się uprawiać
Ocieplenie klimatu to nie tylko wyższa temperatura. To także inny rozkład opadów. Latem częściej pojawiają się gwałtowne ulewy, zimą brakuje śniegu, a wiosną szybciej kończą się zasoby wody z roztopów.
Skutek widać w krajobrazie. Zanikają drobne zbiorniki wodne, przesychają torfowiska, a siedliska podmokłe szybciej tracą wodę. Dla rolnictwa to poważny problem, bo uprawy potrzebują stabilnego dostępu do wilgoci, a nie tylko krótkiej ulewy raz na jakiś czas.
„Jeśli w zimie jest mniej śniegu, to na wiosnę jest mniej wody, a to z kolei sprawia, że coraz szybciej zaczynają zanikać drobne zbiorniki wodne czy torfowiska korzystające z wody roztopowej” — tłumaczy dr hab. Paweł Buczyński.
Rolnicy próbują ratować uprawy nawadnianiem, ale to często pogłębia kłopot. Gdy pobierają wodę z rzek, osłabiają rzeki. Gdy korzystają z wód podziemnych, naruszają zasoby, które odbudowują się bardzo wolno. W efekcie susza nie dotyczy już tylko pola, ale całego systemu: rzek, gleby, torfowisk i wód podziemnych.
„Nie jesz mięsa? Nie idę z Tobą na randkę”. Gender i dieta w aplikacjach randkowych
Torfowiska i rzeki są ważniejsze, niż wielu myśli
Torfowiska magazynują ogromne ilości węgla. Dopóki są mokre, zatrzymują materię organiczną i pomagają ograniczać emisje dwutlenku węgla. Gdy wysychają, torf zaczyna się rozkładać w kontakcie z powietrzem, a do atmosfery trafiają kolejne ilości CO2.
To szczególnie niebezpieczne, bo przesuszone torfowisko przestaje pomagać, a zaczyna dokładać się do ocieplenia. Jednocześnie uwalnia związki, które użyźniają wodę i przyspieszają rozwój glonów.
Ekspert UMCS krytycznie ocenia działania, które przyspieszają odpływ wody z krajobrazu. Wymienia m.in. meliorowanie rzek, wycinanie drzew nad wodą, betonowanie brzegów i zabudowę terenów, które powinny przyjmować nadmiar wody.
„Prowadzi się zbyt wiele działań przyspieszających odpływ wody. Tymczasem najkorzystniejsza jest retencja zlewniowa” — wskazuje naukowiec.
Retencja zlewniowa oznacza zatrzymywanie wody tam, gdzie spada deszcz. Pomagają w tym lasy, łąki, mokradła, naturalne doliny rzek i tereny zalewowe. Rzeka, która meandruje, rozlewa się i zasila dolinę, pracuje dla krajobrazu. Rzeka zamieniona w prosty kanał szybko odprowadza wodę do morza.
Unia Europejska broni mięsa. Roślinny kurczak i wegańska kiełbasa mogą zniknąć z etykiet
Czy naprawdę będziemy jeść owady?
Według dra hab. Pawła Buczyńskiego, prof. UMCS białko zwierzęce może w przyszłości coraz częściej pochodzić z hodowli bezkręgowców. Dla Polski brzmi to egzotycznie, ale w wielu częściach świata jedzenie owadów od dawna nie budzi zdziwienia.
„Jedzenie owadów i innych bezkręgowców od dawna praktykowane jest niemal w całej południowo-wschodniej Azji, w Polsce tego typu pokarm nie jest jeszcze zbyt popularny” — mówi ekspert.
Owady mogą dostarczać nie tylko białka. Naukowiec zwraca uwagę, że prawie cały odwłok owada to ciało tłuszczowe, czyli duży zapas energii. Taki surowiec można wykorzystywać jako źródło tłuszczu, a w przemyśle także do produkcji paliw.
W grę wchodzi również pasza. Bezkręgowce mogą przetwarzać część odpadów organicznych na białko, które później da się wykorzystać w żywieniu zwierząt. Niektóre gatunki owadów mają jeszcze jedną cechę: potrafią bioakumulować metale ciężkie, czyli gromadzić je w swoich tkankach.
To oznacza, że w kontrolowanych warunkach można byłoby karmić wybrane owady określonymi odpadami, a później odzyskiwać z ich tkanek metale ciężkie. Jednocześnie część uzyskanej biomasy mogłaby służyć jako pasza albo surowiec energetyczny.
Mroźna zima a ocieplenie klimatu. Eksperci z UW wyjaśniają fakty
Nie chodzi tylko o dietę, ale o cały sposób życia
Dr hab. Paweł Buczyński, prof. UMCS mówi szerzej niż tylko o mięsie. Według niego przyspiesza degradacja ekosystemów, a ludzkość musi zmienić sposób korzystania z przyrody, jeśli chce dłużej żyć na Ziemi we względnym komforcie.
„Procesy degradacji ekosystemów ziemskich znacząco przyspieszają, dlatego jeśli chcemy, jako ludzkość, pożyć na Ziemi we względnym komforcie dłużej niż 200 lat, powinniśmy przemodelować nasze funkcjonowanie” — ocenia naukowiec.
Wśród najważniejszych problemów wymienia gospodarkę rzekami, niszczenie torfowisk, zabudowywanie kolejnych terenów, niechęć do tworzenia parków narodowych i rezerwatów, gospodarkę leśną oraz zabudowę pobrzeży wód.
Zmiana diety jest więc tylko jednym z elementów większej układanki. Jeśli woda znika z krajobrazu, gleby tracą odporność, torfowiska wysychają, a produkcja żywności wymaga coraz większych nakładów, ceny w sklepach muszą to kiedyś odczuć. Mięso z kręgowców może wtedy przestać być codziennym produktem, a zacząć przypominać dobro luksusowe.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy ktoś lubi owady na talerzu. Ważniejsze jest to, czy potrafimy tak gospodarować wodą, ziemią i żywnością, żeby za kilkadziesiąt lat podstawowe produkty nie stały się luksusem.
Źródło: komentarz ekspercki UMCS, wypowiedź dra hab. Pawła Buczyńskiego, prof. UMCS z Katedry Zoologii i Ochrony Przyrody w Instytucie Nauk Biologicznych UMCS.



