Świat się śmieje z ataku na moskiewską rafinerię. Sołowjow chce więzienia za filmy
Chińscy turyści nagrali rosyjską rakietę, która minęła ukraińskiego drona i uderzyła w zbiornik paliwa. Propagandyści żądają kar za publikowanie filmów.
Podczas ataku na moskiewską rafinerię świat zobaczył jeden z najbardziej niezwykłych obrazów tej wojny. Być może będzie to ujęcie, które przejdzie na zawsze do kultury masowej. Po potężnym wybuchu ogromna, okrągła pokrywa zbiornika paliwa wzbiła się wysoko nad rafinerią i przez chwilę przypominała lecący nad Moskwą metalowy dysk. Zdjęcia oraz filmy natychmiast trafiły do internetu.
Nowe nagranie, opublikowane przez chińskich turystów przebywających w Moskwie, być może pokazało prawdziwą przyczynę eksplozji. Rosyjska rakieta przeciwlotnicza miała strącić ukraińskiego drona. Pocisk minął bezzałogowiec i uderzył bezpośrednio w zbiornik na terenie Moskiewskiej Rafinerii Naftowej.
Rosyjskie kanały federalne przekazały o nalocie jedynie krótkie informacje. Znacznie gwałtowniej zareagowali propagandyści. Władimir Sołowjow i Armen Gasparian zażądali ścigania mieszkańców Moskwy, którzy nagrywali atak i umieszczali filmy w mediach społecznościowych.
Chińscy turyści nagrali rosyjską rakietę trafiającą w zbiornik
Do ataku doszło 18 czerwca 2026 roku podczas największego dotąd ukraińskiego nalotu dronów na Moskwę. Rosyjskie władze twierdziły, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliła na podejściach do miasta prawie 200 bezzałogowców. Część maszyn przedarła się jednak nad stolicę i dotarła do rafinerii w Kapotni.
Pierwsze nagrania pokazywały eksplozję oraz pokrywę zbiornika wyrzuconą dziesiątki metrów w powietrze. Początkowo nie było jasne, czy w zbiornik uderzył ukraiński dron, jego szczątki, czy rosyjska rakieta.
Odpowiedź przyniósł film opublikowany przez chińskich turystów. Na materiale słychać rozmowę w języku chińskim, a na obrazie widoczny jest znak wodny chińskiej wersji TikToka. Kamera rejestruje ukraińskiego drona lecącego w kierunku rafinerii. Po chwili pojawia się rakieta przeciwlotnicza.
Pocisk przelatuje obok drona, opada w stronę ziemi i uderza prosto w zbiornik. Dochodzi do wybuchu, a ciężka pokrywa zostaje poderwana przez falę eksplozji.
Rosyjski kanał wojskowy „Wojennyj Oswiedomitiel” potwierdził autentyczność filmu. Jego autorzy przyznali, że zakazy publikowania zdjęć i nagrań nie przynoszą skutku, gdy w pobliżu atakowanych obiektów przebywają zagraniczni pracownicy oraz turyści.
Rosyjska rakieta nie trafiła więc w ukraińskiego drona, lecz w rafinerię, której miała bronić. Internet szybko podsumował to znanym rosyjskim określeniem o sprzęcie, który rzekomo „nie imiejet analogow w mirie”, czyli nie ma odpowiedników na świecie.
Dwa ataki uszkodziły najważniejsze instalacje rafinerii
Moskiewska Rafineria Naftowa należy do Gazprom Nieft i jest jednym z najważniejszych obiektów paliwowych rosyjskiej stolicy. Zakład przerabia około 230 tys. baryłek ropy dziennie oraz dostarcza benzynę, olej napędowy i inne produkty dla Moskwy oraz obwodu moskiewskiego.
Był to drugi atak na rafinerię w ciągu trzech dni. Uderzenie z 16 czerwca uszkodziło instalację CDU-6, odpowiadającą za około 53 proc. zdolności pierwotnej przeróbki ropy w zakładzie. Produkcja została wówczas zatrzymana.
Atak z 18 czerwca uszkodził kompleks Euro+, który może przerabiać około 140 tys. baryłek dziennie i odpowiada za pozostałe 47 proc. możliwości rafinerii. Reuters podaje, że ucierpiały również instalacje wtórnej przeróbki, rurociągi, urządzenia pomocnicze i zbiorniki z produktami naftowymi.
„Dla nich jesteśmy tylko białymi małpami w klatce”. Skandal w Chinach: Rosjanie śledzeni w hotelowych łóżkach.
Ukraińskie drony i być może rosyjskie pociski obrony przeciwlotniczej uszkodziły obie główne instalacje pierwotnej przeróbki ropy w Moskiewskiej Rafinerii Naftowej. Nad południowo-wschodnią częścią miasta przez wiele godzin unosił się gęsty, czarny dym.
Atak wpłynął również na komunikację lotniczą. Moskiewskie lotniska czasowo wstrzymywały operacje, a setki połączeń zostały odwołane lub opóźnione. W Moskwie i okolicach uszkodzone zostały także budynki mieszkalne, samochody oraz obiekty handlowe. Władze regionu informowały o kilkunastu rannych.
Sołowjow: „Należy wsadzić ich do więzienia. I to publicznie”
Władimir Sołowjow. W porannym programie porównywał nagrania rosyjskich uderzeń na Kijów z filmami przedstawiającymi nalot na Moskwę.
Powołał się przy tym na kanały Anatolija Szarija. Twierdził, że materiały dotyczące rosyjskiego ostrzału Kijowa pojawiały się tam znacznie rzadziej niż filmy z eksplozji w Moskwie i obwodzie moskiewskim.
– Wszystkich, którzy to wysyłają, należy wsadzić do więzienia. I to publicznie – powiedział Sołowjow.
Propagandysta przekonywał, że samo przesłanie filmu osobie publikującej materiały z ataku powinno wystarczyć do wszczęcia postępowania. Autorów nagrań przedstawiał jako ludzi pomagających Ukrainie w ocenie skuteczności nalotu i lokalizowaniu trafionych obiektów.
– To zdrajcy naszej ojczyzny. Panikarze i tchórze powinni być likwidowani na miejscu – wykrzykiwał.
Następnie dodawał, że mieszkańcy nie powinni „histeryzować”, lecz przyjąć do wiadomości, że trwa wojna. Osobom, które źle znoszą alarmy, wybuchy i przelatujące drony, doradzał wyjazd.
– Jeżeli czujecie, że nie możecie tego znieść, załamujecie ręce, po prostu zdecydujcie sami. Wyjedźcie, jeżeli jesteście słabi. Jeżeli nie ma w was nic rosyjskiego, idźcie drogą zdrajców – mówił Sołowjow.
Państwo mafijne. Rosja chce legalizować kradzione w UE i USA auta
Gasparian chce rozpoznawania twarzy i przesłuchań
Jeszcze dalej poszedł Armen Gasparian, prowadzący program w stacji Sołowjow Live. Poinformował, że na ukraińskich kanałach znalazł około stu nagrań wykonanych podczas nalotu na Moskwę.
Domagał się użycia moskiewskiego systemu rozpoznawania twarzy do ustalenia autorów filmów. Po zatrzymaniu ludzie ci mieliby być przesłuchiwani, aby ustalić, komu przesłali materiały i z kim utrzymywali kontakt.
Gasparian nazywał osoby publikujące filmy „nikczemnymi łajdakami” oraz „dobrowolnymi pomocnikami” ukraińskiej armii. Posługiwał się przy tym wulgarnymi i homofobicznymi określeniami.
– Jakaś przydrożna szmata z pomalowanymi rzęsami radośnie coś komentuje, jakiś homoseksualista, którego przez nieporozumienie jeszcze nie upokorzono – mówił o mieszkańcach nagrywających nalot.
Gasparian przekonywał, że autorom nagrań należy stawiać zarzuty zdrady państwa. Artykuł 275 rosyjskiego kodeksu karnego przewiduje za zdradę od 12 do 20 lat pozbawienia wolności albo karę dożywotniego więzienia.
Podobne żądanie przedstawił Andriej Miedwiediew, zastępca dyrektora generalnego państwowego koncernu medialnego WGTRK.
– Gdzie są sprawy karne z artykułu 275 wobec tych, którzy filmowali trafienia? – pytał Miedwiediew.
Przekonywał również, że nagrania rozpowszechniane przez ukraińskie kanały pozwalają oceniać miejsca i skutki uderzeń.
„Rosjo, obudź się! Przestań przeklinać!”
Rosyjska telewizja przemilczała skalę ataku
Reakcja rosyjskich telewizji federalnych mocno różniła się od obrazu widocznego w internecie. Pierwyj Kanał, Rossija 1 oraz NTV nie umieściły ataku wśród najważniejszych zapowiedzi porannych wiadomości.
Żaden z tych kanałów nie przygotował osobnego, rozbudowanego materiału o największym dotąd nalocie dronów na rosyjską stolicę. Prowadzący ograniczali się do krótkiego odczytania informacji przekazanych przez mera Moskwy Siergieja Sobianina oraz gubernatora obwodu moskiewskiego Andrieja Worobjowa.
Pierwyj Kanał rozpoczął wiadomości od forum gospodarczego Rosja–ASEAN i wystąpienia Władimira Putina. Dopiero później krótko wspomniał, że kilka dronów zaatakowało rynek Sadovod oraz rafinerię w Kapotni.
W dziennych wydaniach Pierwyj Kanał i NTV nie wróciły już do wydarzeń. Rossija 1 ponownie podała jedynie oficjalne informacje władz. Widzowie nie zobaczyli pełnego obrazu pożaru ani najbardziej rozpowszechnianych nagrań z eksplozji.
Rosyjskie portale informacyjne opisały atak szerzej, ale skupiały się głównie na liczbie bezzałogowców, które miała zestrzelić obrona przeciwlotnicza. Informacje o rakiecie uderzającej w zbiornik pojawiły się później, gdy film chińskich turystów zaczął krążyć w mediach społecznościowych.
Gdzie jechać, by nie spotkać Rosjan? Kurorty, które zdominowali turyści zza Buga
Z-blogerzy chwalą obronę, inni wskazują na trafiony obiekt
Rosyjscy blogerzy wspierający wojnę reagowali w różny sposób. Korespondent wojenny Aleksandr Koc chwalił obronę przeciwlotniczą za zestrzelenie ponad 180 celów. Przyznał wprawdzie, że kilka dronów przedarło się do rafinerii, ale uznał pracę rosyjskich systemów za skuteczną.
Inni komentatorzy zwracali uwagę, że liczba zestrzeleń nie ma większego znaczenia, jeżeli obiekt objęty ochroną został trafiony. Tak pisał związany z rosyjskim lotnictwem kanał Fighterbomber. Autor później usunął krytyczny wpis i zastąpił go krótszym komentarzem o „gęstniejących chmurach”.
Kanał „Zapiski Weterana” przyznał natomiast:
– Z nagraniami trafień w internecie trzeba się pogodzić i nauczyć się z nimi właściwie pracować.
Autor zauważył, że Ukraina i państwa NATO dysponują zdjęciami satelitarnymi, dlatego filmy publikowane przez mieszkańców nie są jedynym źródłem wiedzy o skutkach nalotu.
Część rosyjskich kanałów obwiniała cudzoziemców i pracowników zagranicznych. W tym kontekście szczególnie kłopotliwe dla rosyjskiej propagandy okazało się nagranie chińskich turystów.
Pokrywa zbiornika stała się bohaterką memów
Ogromna pokrywa zbiornika wyrzucona nad płonącą rafinerię natychmiast stała się głównym motywem internetowych przeróbek. Jej okrągły kształt sprawił, że internauci zaczęli przedstawiać ją jako latający spodek, wojskowy hełm, pokrywkę garnka i nową rosyjską broń „bez odpowiedników na świecie”.
Jedna z popularnych grafik przerabia obraz „Krzyk” Edvarda Muncha. Przerażona postać stoi na moście, a za nią płonie rafineria i wiruje metalowa pokrywa. Na innej grafice do akcji nad rosyjskim zakładem ruszają Wojownicze Żółwie Ninja, jakby nalot na Moskwę był kolejną sceną z filmu akcji.

Na kolejnym ukraińska babuszka gotuje barszcz na ogniu z płonącej rafinerii.

Popularność zdobyły także nawiązania do pożaru Moskwy w 1812 roku. Wołodymyra Zełenskiego przedstawiano jako współczesnego Napoleona.

Nie sposób policzyć wszystkich memów, filmów i fotomontaży, które powstały po ataku. Rozeszły się już jednak po całym świecie i docierają do każdego zakątka globu, w którym działa internet.
Trudno dziś być Rosjaninem, gdy z śmieją się z ciebie ludzie na wszystkich kontynentach.
Płonące rosyjskie rafinerie trafiają na obrazy
Motyw płonącej rafinerii zaczął wychodzić poza wiadomości i internetowe żarty. Na polskiej grupie sprzedażowej pojawił się obraz zatytułowany „Płonąca rafineria w Nowoszachtyńsku 8:40”.
Praca Sebastiana Garyantesiewicza ma wymiary 40 na 40 centymetrów i została wykonana farbami akrylowymi. Obraz przedstawia instalacje przemysłowe, płomienie oraz ogromny słup czarnego dymu.

Co prawda jeszcze nma informacji o obrazie płonącej moskiewskiej rafinerii, ale mem o obrazie w glerii sztuki już jest.

Tak właśnie rosyjska rakieta, która miała zestrzelić ukraińskiego drona, pomogła stworzyć jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli wojny ukraińsko – rosyjskiej.
Źródła: Reuters, Meduza, Nowaja Gazieta Europa, Ważne historie, The Guardian, Defence24, NV, 24 Kanał, FB



