Darmowa kranówka w restauracjach? Rząd wycofał się z pomysłu
Restauracje miały podawać klientom pół litra bezpłatnej wody. Część branży się zbuntowała, a rząd ustąpił. Sprawdzamy, ile lokale zarabiają na napojach.
Jeszcze w czerwcu na łamach Fakty Plus pisaliśmy, że rząd chce, abyśmy w restauracji mogli napić się wody z kranu za darmo. Pół litra na osobę. Wystarczyłoby poprosić kelnera o szklankę albo karafkę kranówki.
Nowe zasady miały wejść w życie już 12 sierpnia 2026 roku. Akurat przydałyby się podczas tegorocznych potwornych upałów.
Tak się jednak nie stanie. Restauratorzy zbuntowali się przeciwko darmowej kranówce w restauracjach, a rząd ustąpił.
Jak ironicznie napisał Xavier Woliński, autor profilu Wolne Lewo, był to zamach na narodową gastronomię:
– Restauratorzy uratowani! A było blisko zapaści, załamania, końca, drugiej Grecji! Rząd bez wielkiego szumu wycofał się z wprowadzenia przepisu, który wprowadzał obowiązek podawania za darmo (olaboga!) przez lokale gastronomiczne kranówki spragnionym – napisał Xavier Woliński.
Czy pół litra kranówki naprawdę mogło zrujnować restauracje? Oczywiście, że nie. Lokale bardziej niż kosztu samej wody bały się tego, że klienci przestaną zamawiać napoje. Woda butelkowana, soki, kawa i lemoniady to bardzo dochodowe pozycje w menu.
Darmowa kranówka w restauracjach. Na czym polegał plan rządu?
Ministerstwo Klimatu i Środowiska wpisało darmową kranówkę do projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych UC100. Cel był szlachetny. Resort chciał ograniczyć liczbę jednorazowych butelek i zmniejszyć ilość odpadów.
Restauracje, bary, kawiarnie, stołówki i inne lokale z miejscami siedzącymi miały nalewać klientom 0,5 litra wody z kranu bez dodatkowej opłaty. Kelner przynosiłby ją do stolika w szklance, dzbanku albo karafce.
Rząd nie chciał rozdawać klientom butelkowanej wody mineralnej. Projekt nie obejmował również wody z lodem, cytryną, miętą ani innymi dodatkami. Bezpłatna miała być wyłącznie zwykła kranówka. Każdy klient mógłby ugasić pragnienie bez kupowania małej butelki wody za kilkanaście złotych.
Rząd wycofał się z darmowej wody. Restauratorzy protestowali
Część właścicieli lokali od początku walczyła z tym pomysłem. Restauratorzy przekonywali, że nawet kranówka generuje koszty. Lokal płaci przecież za wodę, pracę kelnera, zakup i mycie naczyń, energię oraz środki czystości.
Już 254 lokale na Czarnej Liście Inspekcji Handlowej. Jak restauracje robią nas w jajo?
Właściciele restauracji pytali również, kto dokładnie dostanie bezpłatną wodę. Czy lokal miałby nalać ją tylko osobie zamawiającej posiłek? Czy po kranówkę mógłby wejść każdy przechodzień? Co powinien zrobić kelner, gdy klient poprosi o więcej niż pół litra?
Poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Dowhan pytał, czy restauracja będzie musiała wystawić paragon z ceną zero złotych. Chciał również wiedzieć, jak urzędnicy sprawdzą ilość nalanej wody i jakie kary nałożą na właściciela, który odmówi jej podania.
Rząd mógł odpowiedzieć na te pytania i jasno opisać zasady. Wystarczyło zapisać, że lokal podaje pół litra kranówki klientowi, który zamówił posiłek, a za kolejną porcję może pobrać opłatę. Ministerstwo wybrało jednak łatwiejszą drogę i wycofało pomysł z projektu UC100.
– W toku uzgodnień międzyresortowych Ministerstwo Klimatu i Środowiska odstąpiło od zawarcia w projekcie ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych regulacji zobowiązujących restauracje oraz podmioty prowadzące działalność gospodarczą obejmującą przygotowanie i podawanie posiłków klientom do nieodpłatnego zapewnienia klientom wody z kranu – przekazała wiceministra klimatu Anita Sowińska.
Ministerstwo skierowało projekt do Komitetu do Spraw Europejskich już bez darmowej kranówki.
Czy pół litra darmowej wody zrujnowałoby restaurację?
Podanie kranówki oczywiście kosztuje. Kelner musi nalać wodę, przynieść ją do stolika, a później zabrać i umyć szklankę. Lokal płaci także za energię i środki czystości.
Te koszty nie zrujnują jednak restauracji. Restauratorów znacznie bardziej martwi utrata wpływów ze sprzedaży napojów. Klient, który dostanie bezpłatną karafkę, może nie zamówić już kolejnej butelki wody, lemoniady, czy coli.
Właśnie dlatego część gastronomii boi się darmowej kranówki jak diabeł święconej wody. Restauracja zarabia na napojach lepiej i łatwiej, niż na wielu daniach.
Ile restauracja zarabia na wodzie? Weźmy konkretny przykład
Weźmy pierwszy przykład z brzegu. Czterogwiazdkowy hotel Lawendowy Zdrój w Zbludowicach pod Buskiem-Zdrojem prowadzi restaurację, menu można sprawdzić w internecie.
Za 0,3 litra wody gazowanej lub niegazowanej klient płaci tam 10 zł. Coca-cola o pojemności 0,2 litra kosztuje 11 zł, a taka sama ilość soku Tymbark – 12 zł.
Teraz zajrzyjmy do jakiejś hurtowni. AMIDO działa w Ząbkach pod Warszawą przy ulicy Piłsudskiego 180. Firma sprzedaje produkty przedsiębiorstwom, instytucjom i sklepom. Zaopatruje również gastronomię.
Fast foody nie takie złe. UOKiK i Inspekcja Handlowa nie przyłapały żadnego McDonald’sa ani KFC, wpadki w 3/4 innych lokali
W internetowym cenniku tej hurtowni szklana butelka gazowanej wody Krynka o pojemności 0,33 litra kosztuje 0,85 zł netto, czyli 1,05 zł brutto. Szklana butelka Kingi Pienińskiej o tej samej pojemności kosztuje 1,55 zł netto, czyli 1,91 zł brutto.
Restauracja, która kupi wodę za 1,05 zł brutto i sprzeda ją za 10 zł, pobierze od klienta cenę 9,5 razy wyższą od ceny zakupu. Różnica wyniesie 8,95 zł, a narzut liczony od kosztu zakupu sięgnie około 852 proc.
Jeżeli lokal kupi wodę za 1,91 zł i sprzeda ją za 10 zł, zażąda ceny ponad pięć razy wyższej od ceny zakupu. Różnica wyniesie 8,09 zł, a narzut sięgnie około 424 proc.
Marża na napojach jest wyższa niż na jedzeniu
Przygotowanie dania głównego wymaga pracy i wielu produktów. Restauracja kupuje mięso, ryby, warzywa, tłuszcz, przyprawy oraz dodatki. Kucharz musi przygotować składniki, ugotować posiłek i wydać go w odpowiednim czasie.
Część produktów zwiędnie, straci świeżość albo zostanie w kuchni po zamknięciu lokalu. Kucharz może zepsuć danie, a klient może je odesłać. Restauracja bierze więc na siebie znacznie większe ryzyko.
Butelka wody nie wymaga takich starań. Może długo czekać w magazynie. Kelner wyjmuje ją z chłodziarki, otwiera i podaje w kilka sekund. Lokal może przy tym naliczyć bardzo wysoki narzut.
Według poradnika „Ile zarabia restauracja i jej właściciel?”, opublikowanego przez MAKRO Polska, lokale stosują na daniach głównych zwykle narzut od 60 do 120 proc. Na zimnych i gorących napojach narzut sięga od 200 do 500 proc., a na alkoholu od 100 do 300 proc.
Upały a serce. Kardiolog ostrzega przed zawałem i odwodnieniem
Oznacza to, że napoje przynoszą restauracjom znacznie większy procentowy zarobek niż większość dań. Jeżeli lokal kupi wodę za 2 zł i sprzeda ją za 10 zł, różnica wyniesie 8 zł, a narzut 400 proc.
Napoje restauracja kupuje tanio i sprzedaje drogo. Woda butelkowana, kawa, herbata, lemoniady i napoje gazowane często przynoszą lokalom większy procentowy zarobek niż jedzenie.
Darmowa kranówka nie zrujnowałaby polskiej gastronomii. Mogłaby jednak zmniejszyć sprzedaż jednej z najbardziej dochodowych części menu. Właśnie tego część restauratorów obawiała się najbardziej.
Xavier Woliński: klienci to nie worki z pieniędzmi
Zdaniem Xaviera Wolińskiego bunt przeciwko darmowej kranówce wiele mówi o stosunku części restauratorów do gości.
– Swoją drogą trochę to ujawnia, co spora część tej branży myśli o nas, klientach. Nie jako o gościach, ale wyłącznie jako o źródle zysku, chodzących workach z pieniędzmi. Nie wszyscy tak mają, bo niektórzy już podają darmową wodę z kranu na życzenie, ale ci najgłośniejsi w mediach tak zaprezentowali całą branżę: jak zwykłych dusigroszy – napisał autor profilu Wolne Lewo.
Woliński przypomniał, że restauracje w wielu krajach od lat podają klientom bezpłatną wodę. Nie zbankrutowały z tego powodu. Karafka kranówki stała się tam zwykłą częścią posiłku.
– Można było mówić o tym, że to rozwiązanie znane z wielu krajów, w tym z bardziej rozbudowaną kulturą kulinarną, i nie doprowadziło to do masowych bankructw. Jest to po prostu element tejże kultury od lat – podkreślił.
Autor Wolnego Lewa porównał restauracje ze schroniskami górskimi. W wielu z nich turysta może dostać za darmo wodę, a czasami nawet wrzątek.
W górach dowóz produktów kosztuje więcej i wymaga większego wysiłku. Obsługa musi jeszcze podgrzać wodę, a więc zużyć energię. Mimo to wiele schronisk nie wystawia turyście rachunku za każdą szklankę.
Wisła szoruje po dnie, ale wody w kranach nam nie zabraknie
Woliński nazwał dostęp do wody częścią „infrastruktury bezpieczeństwa”. W górach wrzątek może pomóc wychłodzonemu turyście. Podczas letniej fali upałów szklanka chłodnej wody może pomóc dziecku, seniorowi albo osobie, która nagle źle się poczuła.
– Szklanka wody jest dla mnie testem, czy mam do czynienia z ludźmi, którzy myślą o moich potrzebach, czy tylko przeliczają na złotówki – podsumował Woliński.
Ministerstwo zapowiada osobną ustawę o darmowej wodzie
Decyzję rządu skrytykowała ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
– Darmowa kranówka do dania – dobre, proludzkie rozwiązanie. Tak to działa w wielu krajach, na przykład we Francji czy Anglii – napisała ministra.
Jej zdaniem rząd nie musiał porzucać całego pomysłu. Wystarczyło poprawić niejasny fragment, który pozwalał podawać wodę bezpłatnie albo „za niewielką opłatą”. Polska 2050 zapowiedziała zgłoszenie poprawki w Sejmie.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska również zapewnia, że wróci do sprawy. Resort chce przygotować osobną ustawę i wcześniej porozmawiać z restauratorami, klientami oraz producentami napojów.
– Przepisy o wodzie dla klientów w restauracjach powinny być właściwie skonsultowane z tymi, których dotyczą – klientami, właścicielami lokali, producentami napojów – przekazał rzecznik resortu Marek Pogorzelski.
Ministerstwo nie przedstawiło jednak projektu ani terminu rozpoczęcia prac. Nie wiadomo też, czy nadal chce zapewnić każdemu klientowi pół litra darmowej wody.
Unia Europejska zachęca lokale do podawania kranówki bezpłatnie albo za niewielką opłatą, ale ich do tego nie zmusza. We Francji i Hiszpanii krajowe przepisy gwarantują klientom darmową wodę. W Polsce nadal zdecyduje o tym właściciel restauracji.
Gminom brakuje wody podczas upałów. „My się wykończymy sami”
Czy restauracja musi podać darmową wodę z kranu?
Restauracja w Polsce nie musi podać klientowi darmowej wody z kranu. Może nalać ją bez opłaty, doliczyć do rachunku albo sprzedawać wyłącznie wodę butelkowaną.
Nie zmieni się to 12 sierpnia 2026 roku. Rząd wycofał się z planu wprowadzenia pół litra bezpłatnej kranówki na osobę.
Ministerstwo zapowiada osobną ustawę, ale na razie jej nie przygotowało. Dopóki rząd nie przedstawi nowych przepisów, a Sejm ich nie uchwali, darmowa kranówka w restauracjach pozostanie dobrą wolą właściciela lokalu.
Źródła: Ministerstwo Klimatu i Środowiska, odpowiedź na interpelację poselską nr 18380,Rzeczpospolita, Wolne Lewo, Lawendowy Zdrój, AMIDO, MAKRO Polska, Fakty Plus
Czytaj więcej



