Doliniarze wpadli na bazarze. Okradli 90-letnią kobietę
On dawał sygnały białą chusteczką, ona rozpięła torbę i wyłowiła portfel. Policjanci zatrzymali ich na gorącym uczynku.
Para kieszonkowców polowała na portfele klientów bazaru Olimpia przy ulicy Górczewskiej w Warszawie. Mężczyzna obserwował kupujących i za pomocą białej chusteczki przekazywał wspólniczce sygnały. Kobieta wybrała 90-letnią seniorkę, sprawnie rozpięła jej torbę i wyłowiła z niej portfel. Rzezimieszki próbowały czmychnąć, ale całą akcję obserwowali policjanci z Komendy Stołecznej Policji.
Mężczyzna stał na czujce, kobieta kradła
Zachowanie 56-letniej kobiety i 58-letniego mężczyzny zwróciło uwagę policjantów z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego KSP. Para krążyła między stoiskami na bazarze Olimpia, jednak nie interesowała się wystawionym towarem. Zamiast tego złodzieje obserwowali torby, torebki oraz zachowanie kupujących.
Mężczyzna miał na głowie biały kaszkiet i nosił okulary przeciwsłoneczne. Utrzymywał kontakt wzrokowy ze wspólniczką, a kiedy pojawiał się dogodny moment do ataku, przykładał do ust białą chusteczkę. W ten sposób dawał kobiecie umówione sygnały.
– Opisana interwencja pokazuje schemat działania złodziei kieszonkowych z klasycznym podziałem ról. Osoby takie rzadko działają w pojedynkę. Na ofiary celowo wybierają osoby o ograniczonej możliwości ruchowej lub zaabsorbowane zakupami, licząc na to, że ich czujność jest uśpiona – podkreśla podkom. Monika Kaczyńska z Komendy Stołecznej Policji.
W złodziejskim żargonie mężczyzna łączył zadania tycera i świecy. Typował dogodny moment, obserwował otoczenie i ostrzegał wspólniczkę. Kobieta pełniła natomiast funkcję krawca albo robotnika, czyli osoby, która bezpośrednio dokonuje kradzieży.
Wyłowiła portfel i zamaskowała go szerokim szalem
Doliniarze wybrali na swoją ofiarę 90-letnią kobietę. Seniorka robiła zakupy i w pewnym momencie pochyliła się nad jednym ze straganów. Wtedy złodziejka podeszła do niej od tyłu, sprawnie rozpięła suwak torby i wyłowiła czarny portfel.
Kobieta przez cały czas maskowała swoje ruchy szerokim szalem. Po kradzieży ukryła pod nim portfel, owinęła łup foliową torbą i próbowała czmychnąć ze swoim wspólnikiem. Para nie zdążyła jednak opuścić bazaru.
Obserwujący akcję policjanci wkroczyli do akcji i zatrzymali złodziei na gorącym uczynku. Odzyskali również portfel, w którym znajdowało się 140 złotych. Pieniądze i dokumenty wróciły do właścicielki. Seniorka nawet nie zdawała sobie sprawy, że chwilę wcześniej została obrobiona.
Zatrzymani trafili do Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV przy ulicy Żytniej, a następnie do policyjnej celi. Według KSP 56-latka i 58-latek odpowiedzą za kradzież szczególnie zuchwałą. Za taki czyn grozi im do ośmiu lat więzienia.
SOK jak policja? Zatrzymania, przeszukania i alkomaty
Bolesław Prus również został obrobiony przez doliniarzy
Warszawscy kieszonkowcy od dawna polują w zatłoczonych tramwajach, sklepach, na dworcach i targowiskach. Fakty Plus już opisywały, jak ofiarą doliniarzy został nawet Bolesław Prus. Pisarz i kronikarz Warszawy stracił portfel w samym sercu miasta.
Kradzież tak go rozwścieczyła, że na łamach „Kuriera Warszawskiego” rozpoczął walkę z rzezimieszkami. Opisywał ich metody, ośmieszał złodziejskie sztuczki i krytykował świadków, którzy widzieli kradzież, ale nie reagowali. Od tamtego czasu minęło ponad sto lat, jednak sposób działania doliniarzy zmienił się niewiele.
Bolesław Prus obrobiony przez doliniarzy. Jak współczesna policja z nimi walczy
Dawne szajki pracowały według ścisłego podziału zadań. Tycer wyszukiwał ofiarę, świeca obserwował otoczenie i pilnował, czy w pobliżu nie ma policjantów, a krawiec wyciągał łup. Następnie portfel trafiał do konika, który natychmiast opuszczał miejsce kradzieży.
– Teraz to wszystko jest już historią, gdyż kieszonkowcy najczęściej działają w pojedynkę lub maksymalnie w dwuosobowych zespołach. Rzadko spotykane są już duże grupy, gdyż w przypadku zatrzymania zarzut działalności w zorganizowanej grupie znacząco wpływa na zwiększenie wymiaru kary – wyjaśnia kom. Piotr Galski, były kierownik stołecznej sekcji zajmującej się zwalczaniem kradzieży kieszonkowych.
Pijani i poszukiwani za kierownicami taksówek. Policja sprawdziła Ubery i Bolty
Szal, chusteczka i kaszkiet zdradziły kieszonkowców
Rozpoznanie doświadczonego doliniarza wymaga cierpliwości. Złodziej może przez długi czas krążyć po bazarze, galerii handlowej albo autobusie i czekać, aż wybrana osoba zajmie się zakupami, rozmową lub telefonem. Jednocześnie obserwuje kamery, ochronę i ludzi, którzy mogą być policjantami w cywilu.
– Podstawowym sposobem rozpoznania jest znajomość wyglądu znanych nam złodziei kieszonkowych. Bardziej zaawansowanym jest obserwacja zachowania, a tę umiejętność posiadają policjanci z większym doświadczeniem – tłumaczy kom. Łukasz Masternak z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego KSP.
Policjant dodaje, że złodzieje próbują wtopić się w otoczenie, ale zdradzają ich drobne szczegóły. Może to być kurtka przewieszona przez rękę, torba, gazeta albo szal zasłaniający moment kradzieży. Na bazarze Olimpia taką funkcję pełnił szeroki szal kobiety. Z kolei biała chusteczka trzymana przez jej wspólnika służyła do przekazywania sygnałów.
Dlatego podczas zakupów warto trzymać zamkniętą torebkę przed sobą, a portfel i telefon schować do wewnętrznej, zapinanej kieszeni. Szczególną ostrożność należy zachować w tłoku oraz wtedy, gdy obca osoba nagle zaczyna nas zagadywać, napierać albo zasłaniać torbą czy ubraniem. Taka sytuacja może być właśnie początkiem akcji doliniarzy.
Źródła: Komenda Stołeczna Policji, Stołeczny Magazyn Policyjny, Fakty Plus
Plażowe błędy Polaków. Farmaceutka ostrzega urlopowiczów
Czytaj więcej



